close

  • Warszawski Dialog na rzecz Demokracji

     

  •  

    1. Uważam, że konferencja znakomicie wpisała się w zapotrzebowanie na wiedzę o Polsce, o Solidarności jako ruchu wyzwoleńczym i reformatorskim, o naszej transformacji. Obserwuję to zainteresowanie podczas wizyt (Tunezja, Egipt, Ukraina), spotkań z emigrantami (Rosjanie, Białorusini, Libijczycy, Syryjczycy, Palestyńczycy), na warsztatach w naszej Krajowej Szkole Administracji Publicznej.

     

    2. Warsaw Dialogue (WD) Ma wszelkie szanse uczynić z Polski miejsce wymiany wiedzy i doświadczeń o dylematach transformacji, strategiach walki o wolność, miejsce prezentacji problemów ważnych dla różnych krajów wydobywających się z dyktatury, wojny domowej, gospodarczego zacofania. Ich problemy często wymagają umiędzynarodowienia. Zwłaszcza szansa na umiędzynarodowienie może być silnym magnesem przyciągającym do Warszawy.

     

    3. Za szczytowe osiągnięcie uznałbym sytuację, gdy WD staje się także szansą na nawiązanie dialogu między stronami konfliktu. Myślę tu nie tyle o politycznym establiszmencie. Chodzi mi bardziej o liderów ruchów społecznych, religijnych, NGO-sów. To tu powstaje społeczne przyzwolenie, oczekiwanie i tym samym baza dla porozumienia na najwyższych szczeblach. W wejściu na tę drogę może być bardzo przydatna współpraca ze stowarzyszeniem „Porozumienie Bez Przemocy”.

     

    4. Realizacja powyższej strategii wymaga nieco innej formy samej konferencji. Większość czasu i wystąpień przeznaczyłbym dla uczestników przybyłych z innych krajów. Ich zadaniem byłoby przedstawienie ich sytuacji, problemów, oczekiwań. Głos i opinie ekspertów (Sędziów, liderów transformacji, zwycięskich ruchów) stanowiłyby rodzaj odpowiedzi na przedstawione problemy. Jeśli na konferencji byliby obecni przedstawiciele różnych stron konfliktu, możnaby aranżować warsztaty z „porozumienia bez przemocy”.

     

    5. Warsaw Dialogue mógłby obejmować różne zagadnienia. Można też rozważać, czy nie należy skupić się na jednym wybranym ważnym problemie.

     

    6. WD może i powinien służyć umacnianiu i promocji Polski. Jego integralnym elementem powinna być Solidarność. To, obok Jana Pawła II, jedyny powszechnie rozpoznawalny symbol Polski. Jego podtrzymanie winno być strategicznym celem wszelkiej naszej obecności na europejskiej i światowej scenie. WD znakomicie wypełnia to zadanie.

     

    7. Celem i treścią prezentacji istoty Solidarności jako ruchu mogą być fenomeny, które prezentuję poniżej.

     

    Istota Solidarności

    Wiedza, czym jest autorytaryzm, czym jest totalitaryzm, jak przejawia się w różnych sferach życia publicznego było najistotniejszą cechą Demokratycznej Opozycji i Solidarności. Ta wiedza pozwoliła nam konstruować misję i wizję działania. Nam, czyli przeszło dziesięciu milionom obywateli. To wielkość sporego państwa. To pozwoliło obalić sowiecki system. Dla mnie jest oczywiste, że ta sama wiedza i umiejętność jeszcze lepiej nadawała się do budowy III RP.

     

    Co w tej wiedzy i umiejętnościach było cennego?

    W mojej ocenie Solidarność była pierwszym niekomunistycznym ruchem, który autentycznie wyzwalał nas od klasowych uprzedzeń i różnic. Pojawienie się robotniczych i chłopskich przywódców ujawniało bowiem odmienny sposób poznawania i rozumienia ówczesnej rzeczywistości w tych środowiskach. Odmienny, nie znaczyło gorszy. Co więcej, wnioski z tego odmiennego poznania i rozumienia były często bardziej antytotalitarne, niż to, co prezentowały opozycyjne elity.

    Ruch Solidarność, to także forma wolności niezależności i podmiotowości obywateli. To swoista grecka agora. Wszyscy na niej byliśmy równi. Wszyscy na równi dawaliśmy sobie prawo do zabierania głosu i wysłuchania w każdej ważnej społecznie kwestii. Ta wolność pozwoliła także ujawnić się i zaistnieć zwykłemu barbarzyństwu. W samej Solidarności potrafiliśmy jednak postawić jej tamę.

     

    Solidarność była swoistą wspólnotą charakteryzującą się dobrym rozumieniem otaczającego nas świata. Jeden był bliski, w nim żyliśmy. To był świat ówczesnego sowieckiego systemu. Drugi odległy, ale znany, to świat demokracji i wolnego rynku. Ten drugi jawił nam się jako strategiczny cel.

     

    Solidarność była sztuką myślenia o wyzwalaniu się z autorytaryzmu i urządzaniu życia społecznego. W tym sensie była twórczym intelektualnie żywiołem, który przeciwstawiliśmy autorytaryzmowi. Autorytaryzm nie wymaga myślenia. Do swego istnienia wystarczy mu podążanie za ciemnymi stronami naszej ludzkiej natury. To stanowi o jego sile. To niestety siła potężna. Tym większe znaczenie owego swoistego, przez niektórych wyśmianego, „solidarnościowego rozumu”. Sile przeciwstawił humanizm, walę bez przemocy, postawił na godność i odpowiedzialność obywateli i wygrał.

     

    Solidarność, to przeciwieństwo autorytarnego sposobu organizowania życia społecznego. To apoteoza oddolnej inicjatywy, obywatelskiej aktywności i odpowiedzialności. Solidarność to dowód, że demokracja uczestnicząca (per formatywna) nie jest utopią ani idealizmem. Tak właśnie funkcjonował nasz dziesięciomilionowy Ruch.

     

    Solidarność była czasem i środowiskiem sprzyjającym wyzbywaniu się złych nawyków myślowych, kulturowego osadu, jaki pozostawia po sobie antysemityzm, nacjonalizm, rasizm, postsarmacki feudalizm.

     

    Solidarność w działaniu, to czas intensywnego życia i twórczości środowisk uniwersyteckich i artystycznych poza murami uczelni, akademii i instytutów. To czas, gdy intelekt znalazł wreszcie swoich odbiorców. Mógł wykazać się swoją skutecznością, zająć poczesne miejsce w debacie o najważniejszych sprawach Rzeczypospolitej.

     

    Solidarność, to ruch, który potrafił wyzwalać szlachetność tkwiącą w ludziach. „Odkreślając przeszłość grubą linią” dawał szansę każdemu, żeby odnaleźć się i dostosować do nowych reguł gry po naszym solidarnościowym zwycięstwie.

    Solidarność, to dzisiaj najlepiej, najpowszechniej na świcie rozpoznawany symbol naszego kraju. Nie może konkurować z nim nawet orzeł i flaga. Rozumieć zatem, czym była, co jest jej istotą, to zarazem wiedzieć, co jest ważne w tym doświadczeniu dla nas, dla Europy, dla świata.

    Zbigniew Bujak

    Drukuj Drukuj Podziel się treścią: