close

Exposé 2006

Informacja Ministra Spraw Zagranicznych Stefana Mellera na temat polskiej polityki zagranicznej w 2006 roku

Pobierz plik: pdf, wma

 

Panie Prezydencie!

Panie Marszałku!

Panie Premierze!

Wysoki Sejmie!

Co roku o tej porze w Sejmie odbywa się debata na temat założeń i aktualnych zadań polskiej polityki zagranicznej. Jeśli prześledzić zapisy tej debaty z kolejnych lat, to widać zarówno ciągłość wyrażającą się w fundamentalnych celach Rzeczypospolitej na arenie międzynarodowej, jak i zmianę - wynikającą z urzeczywistnienia już tych zadań, które postawiliśmy sobie w początkach lat dziewięćdziesiątych ubiegłego wieku. Dzisiaj widać, jak wiele się zmieniło w zakresie bezpieczeństwa, rozwoju i pozycji Polski. Na straży naszego bezpieczeństwa nie stoimy osamotnieni, bowiem wspierają nas sojusznicy z NATO. Możliwość przyspieszonego rozwoju stwarza nam przynależność do Unii Europejskiej. Członkostwo w obu tych potężnych strukturach integracyjnych świata zachodniego wyraźnie podniosło status Polski. Do tego przyczyniła się również nasza znacząca aktywność międzynarodowa, odpowiadająca polskim ambicjom i możliwościom.

Jeszcze kilkanaście lat temu nasze obecne dokonania wydawały się nader odległe i zgoła niewiarygodne, niczym niegdysiejszy Polaków sen o szpadzie. A jednak stały się rzeczywistością. Fala odwagi, inicjatywy i zaradności, wzniesiona wielkim społecznym ruchem „Solidarność”, nadała ogromny impet naszym działaniom na rzecz wskrzeszenia i odbudowy niepodległej i suwerennej Polski. Najważniejsze jednak, że impet ten na wszystkich polach aktywności Państwa i Narodu utrwalał ducha zgoła prometejskiego, inspirując do podejmowania wielkich wyzwań oraz podtrzymując determinację w dochodzeniu do wyznaczonych celów.

Oczywiście, ruch naprzód nie toczył się bez zakłóceń, proces transformacji napotykał opór post-komunistycznej materii, nie brakowało trudności i pułapek. Trzeba też pamiętać, jak niski był punkt cywilizacyjnego startu, w jak marnej kondycji gospodarczej znajdowała się Polska u schyłku lat osiemdziesiątych. Gdy weźmie się pod uwagę te wszystkie uwarunkowania i parametry, gdy porówna się to z dokonaniami transformacyjnymi innych państw, to szczególnie uwidacznia się postęp i awans Polski. Widać też, jak zasadniczo odbiegał on od złej polskiej tradycji zaniechań i niedoczynów. Rejestr polskich osiągnięć i sukcesów pozwala zatem mówić o formowaniu się w Polsce nowoczesnej kultury politycznej, opartej na wierze we własne siły i odwadze, które z kolei integralnie łączą się z rozwagą i wiedzą. Może dlatego coraz częściej u naszych zachodnich partnerów mówi się o asertywności Polaków, o gotowości podejmowania spraw trudnych, o fachowości i konsekwentnym bronieniu swoich racji.

Dynamice polskiej transformacji nie mógł zatem nie towarzyszyć odpowiedni rozmach polskiej polityki zagranicznej. Dynamika ta przynaglała nas do stawiania ambitnych celów w polityce zagranicznej i realizowania niełatwych zadań, tak aby optymalnie wspomóc dzieło budowy i przemian. Z kolei skuteczność transformacji umacniała pozytywny wizerunek Polski w Europie i świecie, dodawała natchnienia i polotu pracy dyplomatycznej. Można by powiedzieć, że sukcesy w polityce wewnętrznej stały się istotną częścią sukcesu międzynarodowego Polski.

 

Panie Marszałku!

Wysoka Izbo!

Dzisiejsza Polska jest krajem dobrze zakotwiczonym w NATO i Unii Europejskiej. Łączy nas nadto partnerstwo strategiczne ze Stanami Zjednoczonymi. Wiążą nas stosunki dobrosąsiedzkie ze wszystkimi sąsiadami. Chciałem odejść – będę jeszcze mówić o tym potem – chciałem wspomnieć o jednym kraju, mianowicie o Ukrainie, w tym miejscu, na początku, ponieważ wydaje mi się, że dzieje najnowszych stosunków polsko-ukraińskich stały się w sposób szczególny częścią naszej historii i również częścią naszej nowej świadomości. Gdyby ktoś, przed laty, przypuścił, założył, że Polska stanie się tak istotnym elementem europejskiej polityki wobec Wschodu, że Polska będzie czołowym wspierającym państwem ukraińskiej demokracji, ukraińskich nowych narodzin, to biorąc pod uwagę całą przeszłość historyczną nie sposób byłoby w to uwierzyć. Ja sądzę, że stosunki polsko-ukraińskie w sposób szczególny pokazują i nasze miejsce w Europie i świecie, a także i naszą działalność międzynarodową i naszą odmienną, prawdziwie europejską, spolegliwą tożsamość.

Bezpieczni i wierzący w swe siły, musimy teraz podjąć fundamentalny trud gospodarczego i społecznego dorównania naszym zachodnim sojusznikom i partnerom, odrobienia zapóźnień cywilizacyjnych, narosłych wskutek stagnacji i bezhołowia właściwego budownictwu socjalistycznemu w PRL. Skok rozwojowy jest zadaniem tyleż ambitnym, co trudnym. Jednak tak jak ongiś Polska wybijała się na niepodległość, tak teraz musi się wybić na nowoczesność. Przymusza nas do tego czynnik czasu, uwarunkowany z kolei takimi elementami jak tempo wzrostu w Unii i poza nią, związana z nim międzynarodowa konkurencja ekonomiczna, w tym również w naszym regionie, oraz postęp w dziedzinie nauki i technologii. Od tego zależeć będzie rola Polski w unijnym i światowym podziale pracy oraz związane z tym bezpieczeństwo ekonomiczne kraju, będące warunkiem sine qua non modernizacji polskiej gospodarki oraz zapewnienia jej możliwości stałego wzrostu. To z kolei rzutować będzie na naszą pozycję w Europie i świecie oraz na nasze możliwości skutecznego, odpowiadającego interesom Polski, działania na niwie międzynarodowej. Pozwoli ostatecznie wymazać stereotypowe wizerunki Polski siermiężnej, ale czupurnej, bosej, ale w ostrogach; Polski pretendującej do roli, która przerasta jej rzeczywiste możliwości i zasoby, i w rezultacie przegrywającej w konfrontacji z silniejszymi tego świata.

Jeśli jednak mamy optymalnie wykorzystać ogromne możliwości, jakie daje nam status członka Unii Europejskiej, to musimy wypracować przemyślaną, opartą na pogłębionej analizie, strategię naszego działania na forum unijnym. Sprzyja temu okres refleksji wewnątrzunijnej, która powinna odnosić się nie tylko do przemian instytucjonalnych, ale i do tego, jak przywrócić Europejczykom wiarę w projekt integracyjny. Okres tej refleksji potraktować należy w Polsce jako zaczyn szerszej debaty o naszej strategii wobec Unii Europejskiej. Musimy sobie zwłaszcza odpowiedzieć na pytanie, jakiej Unii chcemy. Ażeby jednak na nie odpowiedzieć, należy zanalizować, jaka wizja przyszłej Unii lepiej odpowiada naszym kluczowym celom w trzech głównych dziedzinach:

- po pierwsze, przyspieszonego rozwoju i awansu cywilizacyjnego;

- po drugie, potrzeb szeroko rozumianego bezpieczeństwa, z uwzględnieniem w tym kontekście wymiaru transatlantyckiego i roli Stanów Zjednoczonych;

- po trzecie, umocnienia naszej pozycji jako solidnego i poważnego uczestnika europejskiej wspólnoty, umiejętnie harmonizującego własne interesy z interesem zbiorowości.

Chciałbym dodać na marginesie, że Ministerstwo Spraw Zagranicznych, myśląc o debacie na tematy unijne bardzo liczy na współpracę z Sejmem, z Wysoką Izbą. Mamy nadzieję, że niebawem będziemy mogli wespół, Panie i Panowie Posłowie Sejmu Rzeczypospolitej i MSZ, wspólnie przystąpić do debat, na terenie sejmu najlepiej, stworzyć wspólny mianownik naszego myślenia na temat Unii Europejskiej i naszego w niej miejsca.

Chciałbym na krótko zatrzymać się na sprawie naszej obecnej i przyszłej pozycji w Unii Europejskiej. Unia jest udanym i – co więcej – unikalnym projektem politycznym, gdy rzecz się tyczy stopnia zintegrowania polityk poszczególnych państw członkowskich. Można powiedzieć, że integracja europejska – a także transatlantycka - odsunęła przekleństwo wielowiekowego i w istocie konfliktogennego systemu równowagi sił w Europie, który powodował, że nad naszym kontynentem dominował nieustanny koncert mocarstw, kosztem państw słabszych i mniejszych. Nie znaczy to bynajmniej, że w zintegrowanej Europie interesy narodowe państw członkowskich zostały podporządkowane werdyktom ferowanym przez Brukselę i w gruncie rzeczy zanikły. Państwa unijne mają szereg rozbieżnych interesów, a ich realizacja wymaga odpowiednich procedur negocjacyjnych. Chodzi tutaj zwłaszcza o to, by dbałość o interes narodowy nie przeistoczyła się w walkę narodowych egoizmów, idących w poprzek interesów zbiorowości. Niemniej jednak egoizmy te, zwłaszcza ze strony unijnych potęg, niekiedy dają o sobie znać wewnątrz Unii. Uważam, że są one niebezpieczne dla naszych interesów. Chcielibyśmy zatem w Unii takich zabezpieczeń, które nie pozwalałyby na rozczłonkowanie przestrzeni unijnej na ekskluzywne podgrupy, na przewagę ich interesów nad interesem zbiorowości. Unia jako całość winna być bowiem przestrzenią zdrowej konkurencji – bez której cywilizacja zachodnia byłaby skazana na uwiąd – oraz nieodłącznego od niej racjonalnego uzgadniania kierunków i zasad współpracy.

Głównym wkładem Polski w taką Unię może być i powinna być nasza aktywność, inicjatywa, umiejętność konstruowania kompromisu oraz zawierania sojuszy. Dowiódł tego m.in. sukces delegacji polskiej na czele z Panem Premierem Kazimierzem Marcinkiewiczem podczas Rady Europejskiej w grudniu 2005 roku. Pokazaliśmy wyraźnie, że proces decyzyjny w Unii musi uwzględniać nasze „nic o nas bez nas” i nie chodzi tu bynajmniej o myślenie w kategorii „zwycięzców lub przegranych”. Nic z tego. Chodzi o istotny udział we wspólnym sukcesie wszystkich państw członków Unii Europejskiej. Osiąganie sukcesów na taką miarę będzie jednak łatwiejsze, gdy zasady tego procesu będą oparte na mocnych podstawach. O sprawie tej niechaj rozstrzygnie rzetelna debata, która powinna się toczyć w poczuciu historycznego obowiązku i odpowiedzialności za Polskę – nowoczesną, silną, szanowaną w Europie i na świecie.

Równocześnie z najwyższą powagą powinniśmy wsłuchać się w głosy partnerów unijnych w sprawie Traktatu Konstytucyjnego. Są one dość rozbieżne. Mamy do czynienia ze swego rodzaju równaniem z wieloma niewiadomymi, co wymaga od nas głęboko przemyślanej reakcji.

 

Panie Posłanki i Panowie Posłowie!

W bieżącym roku powinniśmy ustalić, jakie obszary powinny być priorytetowe dla współpracy w ramach Unii oraz jakie powinny być instrumenty skutecznego działania. Ważne znaczenie ma tutaj problematyka bezpieczeństwa energetycznego. Będziemy dążyli do odpowiednich przewartościowań w postrzeganiu tej problematyki przez naszych partnerów unijnych, a także amerykańskich, po to, by stworzyć całościową – najlepiej w ramach całego systemu zachodniego – strategię bezpieczeństwa energetycznego oraz włączyć Polskę do jej wdrażania. Odpowiednią uwagę poświęcimy też innym narastającym problemom, które coraz bardziej odnoszą się lub mogą odnosić również do Polski: problematyce starzenia się społeczeństw europejskich, a także ściśle z tym związanemu zagadnieniu pozyskiwania siły roboczej z zewnątrz, szczególnie w ramach migracji z krajów pozaeuropejskich, w tym muzułmańskich. Nie tracimy z pola widzenia implikacji tego zjawiska dla stosunków wewnątrz społeczeństw europejskich, adaptacji kulturowej i stabilności społecznej.

Będziemy konsekwentnie podtrzymywać nasze stanowisko o potrzebie uformowania w Unii jednolitego rynku poprzez zniesienie wszelkich ograniczeń dla realizacji czterech traktatowych swobód, w tym zwłaszcza swobody przepływu osób i usług. Jesteśmy wdzięczni takim państwom unijnym jak Wielka Brytania, Szwecja, Irlandia, które nie opuściły szlabanów przed polskimi pracownikami; wiemy zarazem, że Polacy zatrudnieni w tych krajach pracują dobrze i przyczyniają się do wzrostu ekonomicznego tych państw oraz Unii jako całości. Liczymy, że kolejne państwa otworzą w tym roku swoje rynki przed polskimi obywatelami. Aktywnie włączymy się w dyskusję na temat Europejskiego Modelu Społecznego. Uważamy, że w tej dziedzinie elementem centralnym jest zasada solidarności. Uznaje ona celowość zdrowej konkurencji i uczciwej rywalizacji, jako pierwiastkowych wartości cywilizacji zachodniej. Nie mogą one jednak wynaturzać się, prowadząc do darwinizmu społecznego. Podobnie rzecz się ma z opartą na zasadzie solidarności potrzebą wsparcia i pomocy, które powinny być zachętą do proaktywnej postawy, nie zaś czynnikiem rodzącym gnuśność i postawy roszczeniowe. Drugim kluczowym czynnikiem w sprawie Modelu Społecznego jest wzrost gospodarczy, który powoduje powstawanie nowych i – co ważniejsze – „godnych” miejsc pracy, zapewniających obywatelom państw Unii rozwój jednostkowy i satysfakcję.

Uważamy z kolei, że zdynamizowaniu wzrostu ekonomicznego w skali Unii sprzyjać powinno wdrażanie zmodyfikowanej Strategii Lizbońskiej. Przyszłość w zglobalizowanym świecie należy do tych, którzy skutecznie podejmują wyzwanie nowoczesnej konkurencji wolnorynkowej i wygrywają dzięki lepszej wiedzy i profesjonalizmowi, dzięki innowacjom i kreatywnym postawom. Będziemy dążyć do zwiększenia konkurencyjności polskiej gospodarki, angażując się we współpracę wewnątrzunijną w dziedzinie badań i rozwoju, w tym uczestnicząc w projektach badawczych finansowanych przez Unię. Oczekiwalibyśmy, że zgodnie z zasadą solidarności Polska uzyska unijne wsparcie dla rozwoju badań naukowych.

Oczywiście, pierwszoplanowe znaczenie dla przyspieszonego rozwoju ekonomicznego Polski będzie miało wprowadzenie w życie ustaleń wspomnianej już Rady Europejskiej z grudnia ubiegłego roku, której pokłosiem był kompromis w sprawie unijnego budżetu na lata 2007-2013. Będziemy działać na rzecz możliwie najszybszego zakończenia prac nad pakietem legislacyjnym dotyczącym Nowej Perspektywy Finansowej, ażeby jego faktyczna realizacja była możliwa od 1 stycznia 2007 roku.

 

Panie Posłanki i Panowie Posłowie!

Wymiar ekonomiczny Unii Europejskiej ma bezsprzecznie kluczowe znaczenie. Chcielibyśmy jednak, aby Unia kontynuowała swoją ewolucję od projektu głównie gospodarczego do całościowej architektury instytucjonalnych rozwiązań politycznych i społecznych. Aby obok Unii Przedsiębiorców i Buchalterów umacniała się solidarna Unia Społeczeństw i Polityków. Zależy nam przede wszystkim na sprawnym funkcjonowaniu mechanizmu decyzyjnego, który jak na razie – co pokazał grudniowy szczyt Unii – w istotnej mierze zależy od woli politycznej i zdolności do kompromisu znaczących państw unijnych. Uważamy zatem, że potrzebne jest takie właśnie, oparte na dobrej woli i kompromisie, współdziałanie tych państw, które szczególnie poczuwają się do odpowiedzialności za Unię, za budowanie jej mocnych i sprawnych podstaw i mechanizmów.

Istotnym sprawdzianem zarówno woli politycznej, jak i potencjału współdziałania, będzie kształtowanie wspólnej polityki zagranicznej Unii Europejskiej oraz nadanie jej odpowiedniego instrumentarium wykonawczego. Chodzi o powołanie szefa unijnej dyplomacji i Europejskiej Służby Działań Zewnętrznych. Emanacją aktywności Unii w tej dziedzinie jest Wspólna Polityka Zagraniczna i Bezpieczeństwa. Będziemy działać na rzecz jej wzmacniania i pogłębiania. Perspektywicznym kierunkiem rozwoju unijnej polityki zagranicznej jest kierunek wschodnioeuropejski. Uważamy, że czas już dojrzał, by decyzje i działania Unii oraz zwłaszcza poszczególnych państw członkowskich na tym kierunku były oparte na solidnych fundamentach pogłębionej i zracjonalizowanej wiedzy o Rosji, Ukrainie i innych państwach Europy Wschodniej. Jesteśmy gotowi nie tylko dzielić się tą wiedzą, ale i aktywnie uczestniczyć w wypracowywaniu stosownych decyzji. Wiemy, że takie jest również oczekiwanie naszych partnerów z Unii. Cieszy nas zwłaszcza inicjatywna postawa Niemiec w tej materii.

Polska niezmiennie opowiada się za rozszerzeniem Unii Europejskiej. Uważamy bowiem, że „wielkie rozszerzenie” z 2004 roku ożywiło Unię, wniosło do niej wartość dodaną w postaci młodej przedsiębiorczości, pomysłowości i energii państw i społeczeństw z Europy Środkowo-Wschodniej. Owszem, obudziło też gdzieniegdzie stereotypy Polsce nieprzychylne, które usymbolizował „polski hydraulik”. Jednak bilans korzyści i strat wyraźnie wskazuje na przewagę tych pierwszych. Ponadto powinnością Unii, jeśli chce być instytucją scalającą to wszystko, co wyrosło z ducha cywilizacji europejskiej i identyfikuje się z jej wartościami, jest uzmysłowienie sobie, czym jest europejska tożsamość i gdzie sięgają jej granice polityczne oraz cywilizacyjne. A także wyciągnięcie z tego odpowiednich wniosków. Trzeba również w tym wymiarze dostrzegać współzależności między prawnymi podwalinami Unii a możliwościami jej rozszerzania, za czym Polska jednoznacznie się opowiada.

Nasza wiedza o regionie podpowiadałaby nam, że granice Unii powinny przesunąć się dalej na wschód i południowy wschód, obejmując także Ukrainę. Uczestnicząc w unijnej dyskusji na ten temat, nie tylko promować będziemy nasz punkt widzenia. Dołożymy również starań i już dokładamy, by w podejściu do państw aspirujących nie ulegać „zmęczeniu rozszerzaniem” i nie reagować na zasadzie odruchu apriorycznego wykluczania, lecz kierować się myśleniem strategicznym i perspektywą długofalową. Będziemy działali tak, by krystalizujący się Wschodni Wymiar Polityki Sąsiedztwa Unii Europejskiej zbliżał państwa nim objęte do Unii, lecz zarazem nie skazywał ich na rolę „wiecznych partnerów”, by stwarzał niektórym spośród nich, wykazującym się proeuropejską orientacją i zaawansowaną transformacją wewnętrzną, perspektywę członkostwa – jak by ono nie było odległe.

System umów i powiązań Unii Europejskiej z państwami i instytucjami regionalnymi na wszystkich praktycznie kontynentach stwarza Polsce możliwość wykorzystania tego systemu dla promocji i ekspansji politycznej, gospodarczej i kulturalnej daleko poza regionalne opłotki. To wielkie wyzwanie, stawiające nas twarzą w twarz zarówno z problemami, jak i szansami globalizacji. W Iraku daliśmy dowód, że wyzwaniom tym potrafimy sprostać – musimy je jednak przekuć na szanse, w tym rozwojowe, i nie tylko w Iraku oraz na Szerokim Bliskim Wschodzie, ale także w innych regionach, gdzie szczególnie mocno tętni puls rozwoju gospodarczego.

 

Panie Marszałku!

Wysoka Izbo!

Dla zapewnienia Polsce przyspieszonej ścieżki rozwoju ekonomicznego, pozwalającego na skrócenie dystansu cywilizacyjnego, który dzieli nas od zamożnych krajów Zachodu, musimy nie tylko wykorzystać naszą przynależność do Unii Europejskiej i innych międzynarodowych organizacji ekonomicznych, takich jak Organizacja Współpracy Ekonomicznej i Rozwoju czy Światowa Organizacja Handlu. Nie tylko musimy aktywniej działać na rynkach światowych, tam gdzie pojawiają się nisze dla naszego eksportu i działań inwestycyjnych, lub też skąd te inwestycje wraz z zaawansowanymi technologiami mogłyby przybyć do Polski. Musimy oprócz dobrego rozpoznania oraz zhierarchizowania priorytetów i zadań w tym zakresie przygotować odpowiednie instrumentarium, pozwalające na efektywne działania.

W tym kontekście użyję dwóch pojęć: skutecznej promocji Polski oraz ekonomizacji działań dyplomatycznych. Chodzi o to, by kraj nasz wykorzystał kolejne „pięć minut” światowej uwagi, jakie po 1989 roku jest nam dane właśnie teraz, po wejściu do Unii Europejskiej. Europa i świat – choć nie bez elementów krytycyzmu – znowu ciekawe są Polski, naszego pomysłu na własny rozwój, na problemy naszego otoczenia i całego kontynentu. Obecne zainteresowanie Polską jest przy tym nad wyraz konkretne, może przekładać się na oferty współpracy, importu naszych wyrobów, wspólnych projektów naukowych i kulturalnych, napływu do Polski zagranicznych inwestycji i turystów. Tej szansy nie wolno nam zmarnować!

Tymczasem wiedza o Polsce w świecie nadal jest ograniczona, nasz wizerunek nierzadko zniekształcony i obrosły stereotypami. Nie muszę chyba rozwodzić się nad tym, jak to wpływa na stosunek do Polski, na gotowość współpracy i robienia z nami interesów. Dlatego musimy zreformować rządowy system promocji Polski, a przede wszystkim sfinalizować prace nad podstawowym komunikatem promocyjnym o naszym kraju, który będziemy upowszechniać na forum międzynarodowym. Przesłanie tego komunikatu będzie jasne i czytelne – Polska to kraj energicznej polityki i dynamicznie rozwijającej się gospodarki, fascynującej kultury i poruszających dziejów, a przede wszystkim milionów młodych ludzi, dynamicznych, dobrze wykształconych i otwartych na dzisiejszy świat. Jeśli obraz ten będzie odpowiednio zgrany z uwidaczniającym się awansem cywilizacyjnym Polski, z naszymi sukcesami politycznymi i osiągnięciami gospodarczymi, wówczas w niebyt zaczną odchodzić nierzetelne, wynikające z niewiedzy czy zgoła fałszywe poglądy o Polsce – i tej współczesnej, i tej historycznej. W promocji Polski nadal będziemy wierni zasadom maksymalnego obiektywizmu. Tam zaś, gdzie spotykać się będziemy z przykładami złej woli i dezinformacji w opisie zwłaszcza bolesnych fragmentów naszych dziejów – nie zabraknie nam stanowczości w obronie dobrego imienia kraju.

W celu zintensyfikowania działań promocyjnych, w tym szczególnie w wymiarze ekonomicznym, wprowadzimy odpowiednie zmiany i innowacje. Przede wszystkim stworzona zostanie kompleksowa Strategia promocji Polski na lata 2007-2013, określająca kluczowe dla nas cele i metody promocyjne, a także preferowanych w tym czasie adresatów międzynarodowych. Stworzona zostanie profesjonalna, rządowa agencja promocji eksportu i inwestycji, wzorowana na najlepszych przykładach tego typu instytucji w krajach wysoko rozwiniętych. Przede wszystkim zaś przekształceniu i wzmocnieniu ulegnie tzw. dyplomacja ekonomiczna, ściśle powiązana z pozostałymi segmentami służby zagranicznej oraz zdolna do strategicznego planowania i realizowania naszych interesów ekonomicznych za granicą.

 

Panie Posłanki i Panowie Posłowie!

Promując Polskę w świecie nie możemy zapomnieć o Polonii oraz polskich mniejszościach narodowych. Będzie to również w jakiejś mierze promowanie ich samych, Polaków rozsianych na wszystkich kontynentach. Liczymy przy tym, że włączą się oni aktywnie w ową kampanię promocyjną, czując uzasadnioną dumę ze swej polskości. Będziemy również zachęcać przedstawicieli żydowskiej diaspory, emocjonalnie związanych z Polską, by podjęli za granicą polskie przesłanie promocyjne, pamiętając o ziemi ich przodków.

Zależeć nam będzie również, by osoby przynależące do wszystkich tych kategorii polskiego wychodźstwa wsparły ekonomiczne aspekty naszych działań poza granicami, już to promocyjnych, już to biznesowych. Zakładamy, że będzie to istotny czynnik wspomagający ekonomizację polskiej polityki zagranicznej.

Jednocześnie konsekwentnie będziemy udzielać pomocy Polonii oraz mniejszościom polskim za granicą, zwłaszcza w kultywowaniu polskości i języka polskiego. Stanowczo stawać też będziemy w obronie ich praw wszędzie tam, gdzie wskutek niedemokratycznych praktyk – tak jak np. na Białorusi - są one naruszane.

Rzeczą ważną jest, by Rządowy Program współpracy z Polonią i Polakami za granicą był systematycznie uściślany i modyfikowany. Naszym zdaniem, również w odniesieniu do realizacji tego programu, resort spraw zagranicznych, który w codziennej praktyce zajmuje się problemami związanymi z Polonią, powinien być nie tylko koordynatorem realizacji wspomnianego tu Programu Rządowego, ale i głównym dysponentem funduszy państwowych przeznaczonych na ten cel. Pragnąłbym dodać jeszcze jedna uwagę w związku z Polakami za granicą i w związku z Polonią.

Myślimy o tym, by dopracować się nowych metod jednoczenia naszych rodaków. A to w pomyśle takim, że oto w tej chwili przebywają za granicą, pracują na wyższych uczelniach, w różnych ogniwach życia państw, olbrzymie ilości młodych, świetnie wykształconych Polaków, krótko mówiąc nieprzebrane rzesze polskiej inteligencji. Jest rzeczą, jak sądzę niezwykle istotną, by niezależnie od pracy całej Polonii, wszystkich rodaków za granicą ta grupa, czy te grupy opiniotwórcze, ponieważ funkcjonujące świetnie w organizmach opiniotwórczych w kraju, w którym przebywają, by oni się skrzyknęli, by z nimi podjąć szczególną pracę.

 

Panie Marszałku!

Wysoki Sejmie!

We współczesnym świecie wystawieni jesteśmy na nietradycyjne, nierzadko dramatyczne wyzwania. Wymagają one odpowiedniego dostosowywania organizacji regionalnych i zwłaszcza światowych, takich jak Organizacja Narodów Zjednoczonych.

Polska nadal włączać się będzie w prace nad reformą ONZ, w tym zwłaszcza te dotyczące powołania Komisji Budowania Pokoju, Rady Praw Człowieka, zreformowania Rady Gospodarczej i Społecznej, w przeciwdziałanie terroryzmowi oraz wyeliminowanie niedociągnięć w regulacjach i mechanizmach w sferze rozbrojenia i nieproliferacji. Dążyć będziemy do zapewnienia Radzie Bezpieczeństwa większej skuteczności i reprezentatywności, w tym poprzez przyznanie dodatkowego, niestałego miejsca dla przedstawiciela grupy regionalnej Europy Wschodniej.

Powyższe zmiany i inne działania, związane z nimi, powinny przyczyniać się do ograniczania takich negatywnych zjawisk w skali globalnej, jak rozziew ekonomiczny między bogatą Północą i ubogim Południem, jak nieuczciwe przywłaszczanie czy zgoła marnotrawienie zasobów pomocowych przez skorumpowane reżymy o charakterze z reguły niedemokratycznym czy wręcz autorytarnym. Sprzężenie błędnego koła biedy ze złym rządzeniem i nierzadko uciskiem politycznym wywołuje u społeczeństw Południa stan głębokiej frustracji społecznej i kulturowej, dezorientującego gniewu, który obraca się przeciw możnym tego świata tzn. dostatnim krajom Zachodu, jakoby patronującym owym skorumpowanym i represyjnym reżymom. W tej dezorientacji i gniewie rozpoznawalnym punktem odniesienia dla społeczeństw zwłaszcza muzułmańskich staje się religia, która - przy poważnych nadużyciach interpretacyjnych – przeobraża się niekiedy w ideologiczny zew do globalnej zemsty nad światem „bogatych i niewiernych”. Trzeba jednak pamiętać, że odsetek fundamentalistycznych fanatyków, a już zwłaszcza tych, którzy sięgają po oręż terroryzmu, jest niewielki, a ostrze ich terrorystycznej aktywności wymierzone jest nie tylko przeciw ludziom Zachodu. Ofiarami ataków terrorystów rzadko padają „miejscowi tyrani”, częściej zaś islamscy ziomkowie i współwyznawcy, którzy opowiadają się za nowoczesnością i przeciw autorytaryzmowi, czy to świeckiemu, czy też żerującemu na religii. Najczęściej zaś tymi ofiarami są zwykli, Bogu ducha winni ludzie. Wymownie ilustruje to przykład Iraku. Można zatem powiedzieć, że w kraju tym mamy do czynienia z „gorącą” wojną domową między siłami dążącymi do nowoczesności i normalności, a siłami ciągnącymi ku mrokom tradycjonalizmu i zamknięcia. W wielu innych krajach islamskich toczy się „zimna” odmiana tej wojny. Właśnie w regionie Szerokiego Bliskiego Wschodu najbardziej zapętliły się wszystkie największe dylematy, wyzwania i zagrożenia współczesnego świata.

Czy tym wyzwaniom i zagrożeniom jest w stanie skutecznie się przeciwstawić Organizacja Narodów Zjednoczonych, której członkami są również państwa niewiarygodne, dyktatorskie i autorytarne, o reżymach sprzyjających fanatyzmowi i terroryzmowi, lub też państwa słabe i „upadające”? Na ten dylemat nie ma łatwej odpowiedzi. Trzeba natomiast założyć, że potencjał ONZ nie został przecież wyczerpany i przy właściwej reformie całej struktury może zostać odpowiednio uruchomiony i spożytkowany.

Państwa i instytucje strefy euroatlantyckiej przywiązują priorytetowe znaczenie do promowania demokratyzacji i modernizacji w skali globalnej. W ostatnich latach wśród państw zachodnich wiele się mówiło o militarnych działaniach wyprzedzających i prewencyjnych, jako sposobie skutecznego zapobiegania atakom terrorystycznym. Wydaje się jednak, że jeszcze bardziej skutecznym elementem prewencji jest dotarcie do głębszych czynników generujących zagrożenia nietradycyjne, w tym też terroryzm, i wyeliminowanie ich lub przynajmniej zasadnicze ograniczenie. Wymaga to działań długotrwałych i kosztownych, w gruncie rzeczy jednak bardziej efektywnych niż najbardziej nawet błyskotliwe zwycięstwa militarne. Od czasów Kanta, proszę Państwa, wiedzą oczywistą jest fakt, że społeczeństwa demokratyczne, których zachowaniem kieruje zbiorowy rozsądek, są bardziej przewidywalne i – co najważniejsze – pokojowo nastawione, niż społeczeństwa poddane niewolącemu wpływowi jedynowładztwa i autorytaryzmu. Powtarzam – polityczne i ekonomiczne działania prewencyjne uważamy za najbardziej skuteczny i obciążone najmniejszym ryzykiem sposób przeciwdziałania terroryzmowi i innym zagrożeniom nietradycyjnym. Bywa jednak i tak, jak w przypadku Iraku, że niekiedy potrzebna staje się militarna ultima ratio.

 

Panie Posłanki i Panowie Posłowie!

Nasze wielowiekowe tradycje walk o wolność i niepodległość oraz, w szczególności, doświadczenia udanej transformacji, stanowią swego rodzaju bogaty polityczny know how, predestynujący Polskę do zajmowania się problematyką praw człowieka, praw do demokracji i wolnego rynku. Wiąże się to również z wypełnianiem przez nas zobowiązań do pomocy rozwojowej, która stawać się będzie jednym z istotnych kierunków naszej aktywności międzynarodowej. Wspierać będziemy wysiłki na rzecz zrównoważonego rozwoju, redukcji ubóstwa i głodu oraz pozyskania nowych źródeł finansowania pomocy dla krajów najsłabiej rozwiniętych. Działania właściwe dla powyższych spraw będziemy nadal realizować za pośrednictwem ONZ, Unii Europejskiej, Organizacji Bezpieczeństwa i Współpracy w Europie, by wymienić tylko kilka organizacji sztandarowych w tej materii. Kontynuować będziemy naszą aktywność w ramach Wspólnoty Demokracji, powstałej prawie sześć lat temu na międzynarodowej konferencji w Warszawie, uważając ją za istotne wsparcie dla demokratycznych zamierzeń i przedsięwzięć podejmowanych w ramach ONZ lub też przez kluczowe państwa demokratyczne. Będziemy aktywnie realizować konkluzje III Szczytu Rady Europy, który odbył się w maju ubiegłego roku również w Warszawie, a w szczególności angażować się w prace Forum Przyszłości Demokracji, powołanego do życia decyzją tego szczytu. W sumie można powiedzieć, że wszystkie powyższe plany i działania nakładają na nas rolę promotora solidarności międzynarodowej, otwartego na potrzeby krajów z naszego bliższego i dalszego otoczenia, zwłaszcza tych, w których nasze działania mogą mieć realny wpływ na pozytywne przemiany. Jesteśmy krajem otwartym na innych i chcemy by świat o tym wiedział.

 

Rozumiemy strategiczne znaczenie szeroko pojętego regionu bliskowschodniego jako adresata wielu inicjatyw zachodnich – by wspomnieć unijny Proces Barceloński czy amerykańską inicjatywę Szerokiego Bliskiego Wschodu – ukierunkowanych na wspomaganie w krajach tego regionu procesów modernizacyjnych i demokratyzacyjnych. Gotowi jesteśmy włączyć się do nich. Chcemy wzbogacić nasz udział w misji stabilizacyjnej w Iraku działaniami szkoleniowymi i doradczymi, w szczególności w odniesieniu do niewojskowych kadr odradzającej się państwowości irackiej oraz administracji samorządowej.

Szczególnie ważnym kierunkiem wspierania przez Polskę transformacji ustrojowej, demokratyzacji i praw człowieka pozostanie kierunek wschodnioeuropejski. Zauważamy z satysfakcją, że polskie wzorce mogą inspirować do działania elity i społeczeństwo zwłaszcza na Ukrainie, rozczarowane dotychczasowym modelem przemian - spowolnionych i utrzymujących określone atrybuty systemowe post-sowietyzmu, bądź naśladujących określone złe rozwiązania i wynaturzone praktyki, jak na przykład system oligarchiczno-klanowy. Jesteśmy głęboko przekonani, że recydywa autorytaryzmu w niektórych państwach Europy Wschodniej i Azji Centralnej nie utrzyma się w obliczu narastających tendencji demokratyzacyjnych. Będziemy zatem słowem i czynem wspierać formowanie się w tych państwach społeczeństwa obywatelskiego, świadomego swych niezbywalnych praw.

 

Panie Marszałku!

Wysoka Izbo!

Wspólnota transatlantycka pozostaje tym fundamentem, na którym budujemy nasze bezpieczeństwo. Konfrontowane jest ono obecnie z nowym, nietradycyjnym typem zagrożeń, którego źródłem jest cały kompleks zjawisk właściwych dla strefy Południa, zwłaszcza zaś Szerokiego Bliskiego Wschodu. Mówiłem już tutaj o nich. Szczególną osobliwością tych zagrożeń jest to, że nie są one generowane, jak w czasach zimnej wojny, przez ideologiczne „imperium zła” ze wszystkimi, jednoznacznymi atrybutami państwa, o policzalnych czy możliwych choćby do oszacowania zasobach; z wyraźnym kręgiem przywódczym, który – choć wierny doktrynalnym nakazom – gotów był negocjować swoją pozycję, kierując się podstawową, pragmatyczną racją, jaką jest wola przetrwania. Czy możliwe jest jednak wskazanie na mapie fundamentalistycznej „Międzynarodówki Terroru”, określenie jej potencjału materialnego i ludzkiego, nazwanie wszystkich jej przywódców, a przede wszystkim układanie się z terrorystami, dla których życie własne i cudze nie stanowi istotnej wartości? Możemy tylko z ograniczoną dozą pewności wskazać na określone środowiska, gdzie lęgnie się zło terroryzmu czerpiące ze ślepej nienawiści i głęboko opacznej interpretacji nakazów religii. Możemy nazwać niektóre państwa, o reżymach despotycznych i terrorystycznych praktykach lub też rozdzierane wewnętrznymi waśniami i w gruncie rzeczy „upadłe”, które stanowiły ostoję czy nawet w pewnej mierze wcielenie owej „Międzynarodówki”.

Swoista mgławicowość i tajemniczość nowych zagrożeń, które zarazem – jeśli się ujawnią w formie ataków terrorystycznych – przynoszą liczbę ofiar porównywalną ze skutkami współczesnych działań militarnych, powoduje rozterkę, gdy mowa o skutecznym zwalczaniu tych zagrożeń. Mówiłem już o kompleksie działań politycznych i ekonomicznych, zawczasu redukujących i eliminujących konfliktogenne napięcia i frustracje społeczeństw Południa. Jednak działaniom terrorystów oprzeć się można jedynie w sposób siłowy. Jakich środków i instytucji należy do tego użyć?

W tej sprawie Polska – podobnie jak szereg naszych sojuszników – widzi wiodąca rolę Sojuszu Północnoatlantyckiego. Zagrożenie terrorystyczne ma swój wyraźny wymiar wojskowy, czy raczej partyzancki, zważywszy na sposób walki i zwłaszcza jej konsekwencje. Uważamy zatem, że NATO – zachowując oczywiście swoje wyjściowe atrybuty sojuszu obronnego – powinno równocześnie rozwijać te zdolności, które służyłyby zwalczaniu terroryzmu oraz jego wszystkich państwowych i ponadpaństwowych punktów wsparcia i zaplecza. Wymaga to zatem odpowiednich modyfikacji doktryny obronnej, pozwalających na działanie sił ekspedycyjnych Sojuszu poza obszarem traktatowym. Wszystkie te zmiany zresztą dokonują się już, zważywszy na fakt tworzenia natowskich Sił Odpowiedzi oraz realizację tzw. praskich zobowiązań w sprawie zdolności obronnych. W tym kontekście wspomnieć także należy o zaangażowaniu NATO w Afganistanie, gdzie w 2007 roku Polska przejmie dowództwo nad międzynarodowymi siłami bezpieczeństwa (ISAF), oraz o sojuszniczej misji szkoleniowej w Iraku.

Podejmujemy, wespół z innymi sojusznikami, działania na rzecz wzmocnienia politycznego wymiaru Sojuszu Północnoatlantyckiego, który powinien nie tylko pozostawać instytucjonalnym zwornikiem cywilizacji zachodniej, ale i forum wypracowywania kluczowych decyzji strategicznych Zachodu. Sprzyjać temu będzie ożywienie dialogu wewnątrzsojuszniczego, a także zdynamizowanie kontaktów na linii NATO – Unia Europejska oraz Stany Zjednoczone – Unia Europejska, dopełniających współpracę na niwie transatlantyckiej. Zabiegać będziemy o to, by Sojusz kontynuował politykę „otwartych drzwi”, w tym w odniesieniu do Ukrainy. Ewentualne włączenie tego kraju do NATO nie tylko wzmocniłoby Sojusz, ale przede wszystkim w sposób fundamentalny zmieniłoby geopolityczne uwarunkowania w naszym sąsiedztwie, z olbrzymią korzyścią dla Polski, Ukrainy i wielu innych państw.

Będziemy wspierać proces formowania Europejskiej Polityki Bezpieczeństwa i Obrony w taki sposób, by cechowała ją komplementarność w odniesieniu do możliwości i zasobów NATO. Dotyczy to w szczególności współdziałania natowskich Sił Odpowiedzi oraz Grup Bojowych Unii Europejskiej, a także realizacji wspólnych projektów w dziedzinie przemysłu zbrojeniowego, badań i wysokich technologii. Postaramy się optymalnie wykorzystać korzyści płynące z tej współpracy oraz z funkcjonowania Europejskiej Agencji Obrony.

Będziemy aktywnie działać w ramach inicjatyw służących nierozprzestrzenianiu broni masowego rażenia, takich jak zgłoszona przez prezydenta George’a Busha, podczas jego wizyty w Krakowie w 2004 roku, inicjatywa przeciw proliferacji tej broni. Pragnę również zadeklarować polskie poparcie dla wysiłków naszych sojuszników i partnerów, zmierzających do znalezienia satysfakcjonującego rozwiązania problemu irańskiego programu nuklearnego. Chciałbym też poinformować, że kontynuujemy rozmowy dotyczące ewentualnego udziału Polski w amerykańskim systemie obrony przeciwrakietowej.

 

Panie Prezydencie!

Panie Marszałku!

Panie Premierze!

Wysoki Sejmie!

We współczesnym świecie globalnych powiązań i interakcji, gdzie coraz większą rolę odgrywają stosunki wielostronne oraz podmioty ponadpaństwowe, znaczenie tradycyjnych relacji dwustronnych nieco zmalało. Niemniej jednak relacje te pozostają główną osnową życia międzynarodowego. Podejmując to zagadnienie, mam przede wszystkim w pamięci fakt, że Pan Prezydent Lech Kaczyński podczas noworocznego spotkania z korpusem dyplomatycznym na początku stycznia bieżącego roku szeroko odniósł się do materii stosunków dwustronnych. Chciałbym zatem ustosunkować się do niektórych kwestii dotyczących wybranych państw, z którymi Polskę łączyły i łączą stosunki szczególne.

Przede wszystkim chciałbym oświadczyć, że będziemy nadal zacieśniać partnerstwo strategiczne ze Stanami Zjednoczonymi, stanowiące istotny czynnik naszego bezpieczeństwa, a ponadto służące umacnianiu więzi transatlantyckich. Ważnymi elementami tego partnerstwa są kontakty dwustronne na wysokim i najwyższym szczeblu, wśród których warto zwłaszcza wspomnieć ostatnią wizytę Pana Prezydenta Lecha Kaczyńskiego w Stanach Zjednoczonych, wizyty członków rządu, w tym moją, w Waszyngtonie, a także przeprowadzoną ostatnio kolejną rundę polsko-amerykańskiego Dialogu Strategicznego. Wszystkie te spotkania potwierdziły, że z naszymi amerykańskimi partnerami rozmawiamy i współdziałamy jak na sojuszników i przyjaciół przystało. Oprócz znakomicie układającej się współpracy politycznej i wojskowej chcielibyśmy zintensyfikować współpracę gospodarczą, zwłaszcza pozyskiwać amerykańskie inwestycje i wysokie technologie. Szczególnie ważnego charakteru nabiera współpraca w sprawach energetycznych. Będziemy także nakłaniać amerykańskie ośrodki badawcze, posiadające światową renomę, do zakładania swych filii w Polsce. Jednocześnie konsekwentnie zabiegać będziemy o zniesienie amerykańskich wiz dla obywateli polskich.

Uważnie obserwujemy ewolucję polityczną zjednoczonych Niemiec. Wierzymy, że głębokie demokratyczne przeobrażenia, jakich doznał ten kraj w okresie ostatniego ponad półwiecza, ugruntowały jego rolę jako ostoi demokracji oraz promotora tendencji integracyjnych w wymiarze europejskim i transatlantyckim. Spełniając tę rolę, Niemcy mogą liczyć na wypróbowanych przyjaciół, w tym na Polskę. Dobrze pamiętamy o ważnych i życzliwych sygnałach ze strony nowych władz niemieckich, wskazujących na poszerzenie się pola ścisłego współdziałania Polski i Niemiec. W tej intencji nadawać będziemy jeszcze bardziej przyjacielski charakter zarówno kontaktom przedstawicieli władz i elit, jak i relacjom między zwykłymi Polakami i Niemcami. Mamy za sobą trudna historię i wspólnie musimy walczyć o dobrą przyszłość między nami i między narodami w Europie.

Francja nadal wywołuje u Polaków odruch sympatii, u mnie na pewno. Stanowi to znakomitą podstawę do rozwijania stosunków dwustronnych z tym krajem, tym bardziej, że ze strony francuskiej płyną w tej mierze zachęcające sygnały. Ważnym czynnikiem sprzyjającym większemu zrozumieniu i współpracy są i będą cykliczne polsko-francuskie spotkania na szczycie. Jak sądzę grudniowy szczyt w Brukseli był bardzo dobrą egzemplifikacją możliwości, jakie między nami istnieją.

 

Dobrze rozwijające się stosunki z Niemcami i Francją znajdą przełożenie na współpracę trójstronną, znaną od 15 lat jako Trójkąt Weimarski. Uważamy, że szerokie możliwości współdziałania trójstronnego stwarza aktywność na forum unijnym, zwłaszcza w odniesieniu do palących problemów Unii, a także wspólne podejmowanie kwestii relacji transatlantyckich oraz skoordynowanej polityki wobec naszych wschodnich sąsiadów.

W powyższych sprawach, a także na innych płaszczyznach, otwarci jesteśmy na ścisłą współpracę z innymi państwami zachodnimi, w tym zwłaszcza z Wielką Brytanią, Hiszpanią i Włochami. Ale w istocie należy wymienić wszystkie.

Jako kraj środkowoeuropejski i zarazem bałtycki, czujemy się predestynowani do odgrywania roli zwornika współpracy regionalnej, obejmującej także subregion skandynawski. Można powiedzieć, że charakterystyczne dla polskiej polityki zagranicznej przywiązanie do działań na osi Wschód-Zachód powinno coraz bardziej być uzupełniane nowymi akcentami i większą aktywnością wzdłuż osi Północ-Południe. Przekonują nas do tego chociażby doświadczenia współpracy wyszehradzkiej, obchodzącej właśnie dzisiaj 15-lecie istnienia. Uważamy, że współpraca ta zdała próbę czasu i nadal może stanowić dobrą platformę współdziałania, na przykład w odniesieniu do spraw Unii Europejskiej lub polityki wobec Europy Wschodniej. Jej skuteczność będzie tym większa, jeśli do tego współdziałania, w zagadnieniach stanowiących wspólny interes, uda się przyciągnąć m.in. partnerów bałtyckich i skandynawskich.

W stosunkach z Rosją najbardziej zależy nam, by były to stosunki normalne, partnerskie, czerpiące ze sprawdzonych dotychczasowym doświadczeniem sfer współpracy, zwłaszcza gospodarczej. Pragnę w tym miejscu, także jako były ambasador Rzeczypospolitej w Rosji odwzajemnić niedawne ciepłe słowa Pana Prezydenta Władimira Putina i zgodzić się, że Polskę oraz Rosję łączy niemały potencjał bliskości etnicznej, historycznej i kulturalnej. Musimy go uruchomić i wesprzeć nim dialog na różnych szczeblach i w różnych środowiskach, w szczególności politycznych i opiniotwórczych. Jest w polskim żywotnym interesie, by na wschód od naszych granic kształtowało się nowoczesne państwo rosyjskie, nie szukające inspiracji w dziedzictwie imperialnym, lecz budujące swoją nową tożsamość państwa demokratycznego, wiarygodnego i kooperatywnego, a zwłaszcza - dobrego sąsiada. Uważamy, że w naszych stosunkach z Rosją nie istnieją żadne obiektywne uwarunkowania i przesłanki, które przeszkadzałyby dobrosąsiedzkiej współpracy opartej na racjonalnie formułowanych interesach państwowych. Będziemy twórczo i konsekwentnie zmierzać do osiągnięcia i utrwalenia tego stanu rzeczy w stosunkach z Rosją.

Zainspirowani zwłaszcza Pomarańczową Rewolucją, będziemy nadal wspierać bratni naród ukraiński w jego trudnym, nie pozbawionym nagłych zwrotów i zawirowań, ruchu ku nowoczesności i demokracji. Z satysfakcją widzimy, że Ukraina nowych prozachodnio nastawionych elit, twardo broniących ukraińskiej racji stanu, oraz krystalizującego się społeczeństwa obywatelskiego, staje się widocznym aktorem polityki europejskiej. Liczymy, że kraj ten sprosta kolejnej wielkiej próbie demokracji, jaką będą zbliżające się wybory parlamentarne. My zaś ze swej strony będziemy dokładać starań, by partnerstwo strategiczne między naszymi krajami napełniać nową treścią, sprzyjającą dziełu przemian na Ukrainie. Dotyczy to zwłaszcza współpracy w dziedzinie polityczno-wojskowej, jeszcze lepiej orientującej kraj ten na osiąganie wysokich zachodnich standardów i – w rezultacie - członkostwa w instytucjach Zachodu, zwłaszcza w NATO. Odnosi się to także do współpracy energetycznej.

Nasze stosunki z Białorusią zależeć będą od rozwoju sytuacji wewnątrz tego kraju, od tego, na ile panujący tam reżym o wyraźnie niedemokratycznym obliczu nadal podważać będzie prawa człowieka i obywatela. Probierzem rozwoju tej sytuacji będą najbliższe wybory prezydenckie. Życzymy, by zwyciężyło w nich to, co na Białorusi jest obywatelskie i demokratyczne. Obawiamy się jednak, iż wyborom tym przyświecać będzie znana maksyma Stalina, że nie ważne jest, kto jak głosuje; ważne, kto głosy liczy. Jeśli miałoby się to sprawdzić, to tym bardziej trudny będzie powrót do pełnowartościowych stosunków politycznych między Białorusią a Polską, zwłaszcza na najwyższym szczeblu. Równocześnie będziemy starali się utrzymywać uzasadnione pragmatyczną potrzebą kontakty międzyresortowe, współpracę gospodarczą, kulturalną, prawną i społeczną. Chcemy tego. Przede wszystkim zaś nadal wspierać będziemy siły demokratyczne i obywatelskie na Białorusi, stwarzając im między innymi lepsze możliwości dostępu do informacji dzięki planowanemu uruchomieniu radia nadającego dla odbiorców w tym kraju.

Wspominałem już tutaj kilkakrotnie o rosnącym znaczeniu pozaeuropejskiego zaangażowania Polski, w aspekcie zarówno politycznym, jak i gospodarczym. Szczególne szanse w tej materii stwarza kierunek bliskowschodni, gdzie dostrzegamy nie tylko wielkie wyzwania, ale i godnych zaufania partnerów oraz przyjaciół, zarówno w krajach arabskich, jak i w Izraelu. Szanse takie widzimy też na kierunku azjatyckim. Kontynuować będziemy dobre kontakty z wieloma partnerami, takimi jak Japonia, Republika Korei, państwa ASEAN. Wysoko cenimy rolę, jaką inwestorzy z tych krajów odgrywają w modernizacji Polski. Uważnie przyglądamy się wyłanianiu się w Azji dwóch potęg ponadregionalnych: Chin i Indii, z którymi zamierzamy rozwijać współpracę gospodarczą i dialog polityczny. Warto jednak tu podkreślić, że będziemy próbować sił wszędzie tam, na przykład w Ameryce Południowej i w Afryce, gdzie – wedle naszych ocen – rysują się możliwości obopólnie korzystnej współpracy. Dodam, że, być może lekkomyślnie niekiedy, zaniedbaliśmy nasze możliwości działania i politycznego i gospodarczego w krajach, gdzie swego czasu Polacy niezwykle licznie wspierali budowę gospodarek niektórych państw. Nie będę ich wszystkich wymieniał, ale chcę powiedzieć, że przykuwa to moją uwagę i myślę o tym, by szczególnie z tymi państwami, gdzie polscy eksperci byli bardzo aktywni od wielu dziesiątków lat wzmocnić współpracę.

 

Panie Posłanki i Panowie Posłowie!

Jestem świadom, że nie wymieniłem wielu krajów godnych życzliwej wzmianki. Nie kierowałem się tutaj słynnym powiedzeniem, że dyplomata dobrze pamięta, o czym należy zapomnieć. Pragnąłem skoncentrować się raczej na sprawach i zagadnieniach, niż na poszczególnych państwach, mając na uwadze to, że waga relacji z tym czy innym krajem w polskiej polityce zagranicznej najlepiej uwidoczni się podczas wspólnego rozwiązywania tych właśnie spraw.

 

Panie Marszałku!

Wysoki Sejmie!

Wszystkie przedstawione przeze mnie zamierzenia i działania wymagają odpowiednich posunięć kadrowych i organizacyjnych. Przede wszystkim ambitne plany dotyczące naszej aktywności w Unii Europejskiej rodzą potrzebę dalszego konsolidowania i profesjonalizacji polskiej służby zagranicznej, włączając odrębne dotąd segmenty administracji zajmujące się problematyką unijną. Dokona się to na drodze zintegrowania dwóch organizmów, obsługujących Ministra Spraw Zagranicznych oraz Komitet Integracji Europejskiej, co w efekcie nada Ministerstwu nowy całkiem charakter. Skupienie problematyki zagranicznej i unijnej w jednej strukturze zarządzania pozwoli na większą efektywność i znacznie lepszą koordynację działań. Przyniesie to też wymierne oszczędności finansowe wynikające ze scalenia dublujących się do pewnego stopnia instytucji.

Innym, istotnym kierunkiem reformy służby zagranicznej, będzie powołanie profesjonalnej dyplomacji ekonomicznej, jednoznacznie podporządkowanej ministrowi spraw zagranicznych, ale realizującej zadania międzynarodowe wszystkich polskich resortów gospodarczych. Tworzona jednocześnie agencja promocji eksportu i inwestycji ma natomiast wspomóc polskich przedsiębiorców, zwłaszcza tych debiutujących na nowych rynkach, a także zdynamizować napływ kolejnych inwestycji. Liczymy, że maksymalnie efektywne i fachowe działanie obu segmentów w wymiarze ekonomicznym polskiej polityki zagranicznej szybko przysporzy państwu wymiernych korzyści finansowych.

Powyższe zmiany w działaniu polskiej służby dyplomatycznej pozwolą zracjonalizować znaczną cześć nakładów państwa na politykę zagraniczną dzięki przemyślanemu ograniczeniu struktur administracji i obsługi oraz związanych z tym wydatków, a także wzbogaceniu instrumentarium pracy dyplomatycznej. MSZ przedstawi projekt racjonalizacji sieci polskich placówek za granicą tak, aby zapewniały one optymalną realizację interesów państwa oraz odpowiednio kreowały wizerunek kraju. Zasadne oszczędności nie powinny jednak oznaczać bezzasadnych ograniczeń i zaniechań. O specyfice pracy dyplomatycznej stanowią widoczne - co nie znaczy, że przesadne - atrybuty prestiżu, takie jak na przykład stan obiektów dyplomatycznych, odpowiedni park samochodowy, wreszcie – dżentelmeni o pieniądzach nie mówią, ale jednak - zarobki dyplomatów. Również po tych atrybutach sądzi się o powadze państwa, o jego kondycji ekonomicznej. Pragnę tutaj z całą mocą podkreślić, że Polska wydaje na swoją dyplomację znacznie mniej środków niż nasi wszyscy sąsiedzi – nowi członkowie Unii Europejskiej. Stan wielu obiektów dyplomatycznych RP rażąco odbiega od elementarnych standardów, nie mówiąc już o funkcji reprezentacyjnej. Realne uposażenia pracowników służby zagranicznej znajdują się znacznie poniżej wynagrodzeń dyplomatów ze wspomnianych wcześniej nowych państw członkowskich Unii. I nie ukrywam, że rodzi to napięcia i demobilizuje. Apeluję z tej trybuny, by ten stan rzeczy zmienić. Przesadne oszczędności na służbie zagranicznej okazują się per saldo bardzo kosztowne.

Zamierzamy zaktywizować działania ukierunkowane na promowanie naszych polityków, dyplomatów, ekonomistów i innych ekspertów jako kandydatów do eksponowanych stanowisk zwłaszcza w Unii Europejskiej, ale także w systemie Narodów Zjednoczonych oraz w innych organizacjach globalnych i regionalnych. Zapewni nam to adekwatny do naszej roli i możliwości wpływ na decyzje i przedsięwzięcia podejmowane przez te instytucje. Ciągle jeszcze bowiem jest za mało Polaków w instytucjach międzynarodowych

 

Panie Prezydencie!

Panie Marszałku!

Panie Premierze!

Wysoki Sejmie!

Polska, która od swego zarania jest częścią świata zachodniej cywilizacji, przynależy teraz integralnie do systemu instytucji Zachodu, w codziennej praktyce politycznej wyraża jego wartości i ducha. Wraz z całym Zachodem, z całą odpowiedzialną społecznością międzynarodową stajemy przed nowymi, nierzadko trudnymi i groźnymi wyzwaniami współczesności. Od tego, jak im sprostamy, zależy i nasze bezpieczeństwo, i nasz awans cywilizacyjny, i nasza pozycja w Europie i świecie. Powiadają, że przed przeszłością należy skłonić głowę; natomiast w obliczu przyszłości należy zakasać rękawy. Polska dyplomacja jest do tego gotowa.

 

Dziękuję za uwagę.

© 2012 Ministerstwo Spraw Zagranicznych