close

  • Być wiernym Ojczyźnie mej, Rzeczypospolitej Polskiej

    Strona Archiwalna
    Aktualna strona znajduje się pod adresem: gov.pl/dyplomacja

  • WIADOMOŚCI

  • 21 marca 2013

    O unijnym budżecie i przyszłości UE, współpracy z Rosją, polityce wobec Niemiec, wspieraniu Polonii na świecie, a także modernizacji polskich placówek zagranicznych mówił Minister Spraw Zagranicznych Radosław Sikorski odpowiadając na pytania 78 posłów podczas debaty w Sejmie.

    20 marca minister Radosław Sikorski przedstawił w Parlamencie Informację o zadaniach polskiej polityki zagranicznej w 2013 roku.

     

    Poniżej załączamy stenogram z odpowiedziami ministra Radosława Sikorskiego na pytania posłów (śródtytuły dodane zostały przez Biuro Rzecznika Prasowego).

     

    ***

     

    Minister Spraw Zagranicznych Radosław Sikorski:

     

    Panie Marszałku! Wysoka Izbo! Po pierwsze, chciałbym podziękować za wystąpienia klubowe i za tak liczne pytania skierowane do mnie. Będę starał się w miarę wyczerpująco na nie odpowiedzieć.

    (Głos z sali: Nie ma kolegów, ale my jesteśmy.)

    Z góry proszę o zrozumienie, że to są odpowiedzi na gorąco, więc proszę nie chwytać za słowa. Zawsze jesteśmy gotowi do udzielenia odpowiedzi na piśmie.

     

    Prezydent w polityce zagranicznej

     

    Chciałbym na wstępie odpowiedzieć temu posłowi, który zapytał o rolę prezydenta w polskiej polityce za­granicznej. Chciałbym z tego miejsca, pod nieobecność pana prezydenta, podziękować mu za doskonałą współpracę z rządem, a w szczególności z Minister­stwem Spraw Zagranicznych, i to współpracę nie tylko w kwestiach protokolarnych czy w kwestiach bieżą­cych. Pan prezydent Bronisław Komorowski w dwóch przynajmniej dziedzinach bardzo nam pomógł. To są relacje z Ukrainą – odgrywa on istotną rolę w dialogu nie tylko polsko-ukraińskim, ale wręcz europejsko­-ukraińskim, i są to stosunki, jakie nawiązał najpierw z kandydatem, a dzisiaj prezydentem Francji Hollan­dem, też bardzo wzmacniają one naszą pozycję w sto­sunkach z tym ważnym krajem. Jeszcze raz bardzo dziękuję panu prezydentowi.

    Chciałbym odpowiedzieć paniom i panom posłom nie w takiej kolejności, w jakiej zadawali pytania, ale grupując odpowiedzi tematycznie, aby uniknąć po­wtórek.

     

    Stanowisko i głosowania w Parlamencie Europejskim

     

    Pan poseł Tadeusz Iwiński i pan poseł Gibała py­tali o stanowisko i głosowania w Parlamencie Euro­pejskim. Pan poseł Gibała pytał, dlaczego polski rząd wraz z europosłami PO i PSL popiera nagle Davida Camerona i brytyjskich europosłów. Wydaje mi się to nieporozumieniem, bo wiemy, że brytyjskie stanowi­sko było na przeciwnym biegunie polskich dążeń o ambitny budżet, natomiast teraz, gdy kompromis został już osiągnięty, to po prostu tego kompromisu bronimy. W tym sensie dziękuję posłom PiS i Solidar­nej Polski za przyznanie, że rząd odniósł sukces w sprawie budżetu europejskiego.

     

    Przyszłość Unii Europejskiej

     

    Pan poseł Terlecki z PiS pytał, jak rząd widzi przyszłość Unii Europejskiej. Ja o tym mówiłem znacznie szerzej niż w tym roku w zeszłym roku, serdecznie zachęcam do przeczytania tego exposé na stronie www.msz.gov.pl, tam są wszystkie poprzednie informacje ministrów. Nie jest tajemnicą, że tu po prostu się różnimy. Prawa strona sali jest przeciwna wizji nakreślonej przez rząd, to znaczy polskiego in­teresu narodowego w tym, aby powstała trwała unia polityczna. To jest nasza wizja.

     

    Unia Bankowa

     

    Pan poseł Janczyk pytał, czy rząd jest świadomy tego, że powstanie unii bankowej wiąże się z ujaw­nieniem informacji na temat sektora bankowego. Tak, ale to będzie działało w dwie strony, bo gdy Pol­ska przystąpi do tej unii, to będzie też uzyskiwała informacje na temat banków europejskich. Tak jak w wielu sprawach w Unii Europejskiej jest coś za coś. To dla nas byłoby korzystne – to nie moja opinia, tylko Ministerstwa Finansów – gdyż, pamiętajmy, 60% aktywów polskiego sektora bankowego jest w posiadaniu banków z siedzibą w strefie euro.

    (Poseł Zbigniew Kuźmiuk: To 70%.)

     

    Minister Spraw Zagranicznych Radosław Sikorski:

     

    Tak więc uzyskalibyśmy informację o tym, co oni tam kombinują.

     

    Podatek od transakcji finansowych i Karta Praw Podstawowych

     

    Pan poseł Iwiński pytał, dlaczego Polska nie po­piera podatku od transakcji finansowych. Polska po­pierała podatek od transakcji finansowych, ale tak skonstruowany, aby był dochodem Unii, natomiast 11 krajów zdecydowało się pójść inną drogą. Według szacunków Komisji Europejskiej wprowadzenie po­datku od transakcji finansowych miałoby negatywny wpływ na gospodarkę i dlatego mamy mieszane uczu­cia, jeśli chodzi o ten podatek. Pan poseł pytał także, dlaczego Polska nie odstępuje od protokołu polsko­-brytyjskiego dotyczącego stosowania Karty Praw Podstawowych. Mam wrażenie, że pan poseł dokład­nie zna odpowiedź, tylko co roku musimy ten rytuał przejść, bo pan poseł doskonale wie, że Polska jest sygnatariuszem Karty Praw Podstawowych i że prak­tycznych konsekwencji protokół polsko-brytyjski nie ma żadnych. Natomiast był on częścią – zresztą chy­ba pan o tym wspomniał – kompromisu z prezyden­tem Lechem Kaczyńskim na rzecz ratyfikacji trak­tatu z Lizbony. Tak więc coś, co nie ma praktycznego znaczenia, jest bardzo trudne do wycofania ze wzglę­du na procedurę, bo wymagałoby to de facto zmiany traktatu, otworzenia negocjacji traktatowych i zmia­ny traktatu.

    (Poseł Tadeusz Iwiński: Może mieć znaczenie przy wyroku Trybunału.)

    Może mieć, ale jeszcze się taki przypadek nie zda­rzył.

    (Poseł Tadeusz Iwiński: No tak.)

    W każdym razie przy którejś kolejnej zmianie traktatowej być może to jest do załatwienia.

     

    Budżet Unii Europejskiej

     

    Pan poseł Gibała twierdził, że budżet Unii z 50-mi­liardowym deficytem nie jest sukcesem i że jest on skrajnie antyrozwojowy. Nie wiem, czy tak można określić budżet, który tak olbrzymie sumy przezna­cza na politykę spójności.

    (Poseł Zbigniew Kuźmiuk: Nie ma deficytu.)

    Dziękuję bardzo za pomoc z tej strony sali.

    Miejmy jasność, to nie jest budżet naszych ma­rzeń. Polska chciała innego budżetu. To płatnicy netto się uparli, że będą ścinać budżet, i to nawet na tak ważne rzeczy, jak na przykład politykę zagranicz­ną Unii Europejskiej, która wymaga wzmocnienia, a nie osłabiania. Tak więc to jest wynik działania sojuszników politycznych Prawa i Sprawiedliwości. To było ustępstwo wobec strony...

    (Poseł Zbigniew Kuźmiuk: Będziemy musieli to sprostować.)

    ...brytyjskiej. Przyzna pan, że ścięcie budżetu było ustępstwem całej Unii Europejskiej wobec jednego z jej członków.

    (Poseł Zbigniew Kuźmiuk: Wie pan, jaka była pro­pozycja brytyjska.)

    Propozycja brytyjska się opierała na ścięciu bu­dżetu, my broniliśmy...

    (Poseł Zbigniew Kuźmiuk: Ścięciu starym krajom UE.)

    Zgoda, ale Polska popierała propozycję Komisji Europejskiej, budżet w wersji Janusza Lewandow­skiego, więc nie pod naszym adresem powinny być kierowane te pretensje.

     

    Składka do budżetu Unii Europejskiej

     

    Poseł Gibała ma pretensje o to, że rośnie nasza składka do budżetu Unii Europejskiej. Też był chciał, żebyśmy więcej dostawali, a płacili tyle samo albo jeszcze mniej.

    (Poseł Tomasz Makowski: On zaznaczył, że jest wyższa.)

    Niestety, rośnie też nasza składka do ONZ, i to bardzo znacząco. Tego nie unikniemy. Powiem panom więcej. W kolejnym wieloletnim budżecie Unii Euro­pejskiej będziemy płacić jeszcze więcej, i powinniśmy się powoli zacząć przyzwyczajać do myśli, że mogą być takie budżety w przyszłości, w których my będziemy płatnikiem netto. I powinniśmy się modlić o to, aby ten moment – kieruję to specjalnie do posłów...

    (Poseł Tomasz Makowski: Trzeba się pomodlić, aby się nie pomylić.)

    ...Ruchu Palikota – przyszedł jak najszybciej, bo to będzie oznaczało, że Polska jest wreszcie zamoż­nym krajem.

    O to samo pytał pan poseł Waszczykowski. Z tym że jedną rzecz trzeba wyjaśnić. Kilku posłów chyba operowało liczbami, które są łatwe do pomylenia. Pamiętajmy o różnicach między cenami stałymi a cenami, które nie uwzględniają inflacji. W cenach stałych z 2011 r. Polska otrzyma blisko 106 mld euro w latach 2014–2020 w porównaniu ze 102 mld euro w poprzednim budżecie. To oznacza wzrost o ponad 4 mld euro. A wszystkie podawane przez rząd po szczycie sumy były wyrażane w cenach stałych z 2011 r. Ale te absolutne sumy się zwiększą, bo będzie dodawana inflacja.

     

    Negocjacje w Unii Europejskiej

     

    Pan poseł Gibała się obawia, że sukces negocjacji został ogłoszony przedwcześnie, bo Parlament Euro­pejski odrzucił porozumienie. Póki co, parlament przyjął negatywną rezolucję, ale ona nie jest wiążą­cym aktem prawnym. Ja jestem dobrej myśli. Sądzę, że ostatecznie parlament budżet przyjmie.

     

    Polacy na stanowiskach urzędniczych w Unii Europejskiej

     

    Pan poseł Kazimierz Moskal z PiS pytał, ilu jest urzędników Unii Europejskiej, w tym ilu jest Polaków. Według danych Biuletynu Statystycznego Komisji Eu­ropejskiej w zeszłym roku w instytucjach Unii Euro­pejskiej zatrudnionych było ogółem 47 135 osób, z tego 2495 Polaków. W 2011 r. było zatrudnionych 2214 Polaków, a teraz to wzrosło o ponad 200. Pamiętajmy, że ten nasz procent rośnie powoli, tym bardziej że tuż przed naszym wejściem do Unii wykonano taki nieprzyjazny wobec nas manewr proceduralny, a mniej­szy niż poprzednio budżet Unii Europejskiej też nie sprzyja nowym rekrutacjom. Natomiast akurat w Eu­ropejskiej Służbie Działań Zewnętrznych wbrew temu, co się czasami mówi w domenie publicznej, nasza pozycja, jeżeli chodzi o nominacje, wygląda wyjątkowo dobrze. Jesteśmy przedmiotem zazdrości.

     

    Minister Spraw Zagranicznych Radosław Sikorski

     

    Co siódma nominacja ambasadorska to jest nomina­cja Polaka, a ponadto cztery osoby rządzą ESDZ i wśród tych czterech osób jest Polak.

     

    Legislacja Unii Europejskiej

     

    Pan poseł Maciej Wydrzyński uważa, że MSZ nie­wystarczająco monitoruje prace nad legislacją Unii, a następnie nad implementacją w Polsce. Rzeczywi­ście powstały, chyba nie tylko za naszych czasów, opóźnienia implementacyjne, bo bywało w przeszło­ści tak, że resorty negocjowały jakąś dyrektywę, po czym, gdy była ona przyjęta, odkładały na półkę i zaczynały się martwić o jej implementację dopiero wtedy, gdy już się zbliżał termin wdrożenia. Zmieni­liśmy ten system. W tej chwili resorty będą musiały przedstawiać – i już przedstawiają – projekty aktów implementacyjnych na sam koniec negocjacji, a już w trakcie negocjacji pracować nad tym i dlatego w tej chwili jeszcze wiosenny przegląd stanu wdrożeń, oba­wiam się, nie będzie dla nas korzystny, nadal będzie powyżej 1% niewdrożonych dyrektyw. Ale już na je­sieni, spodziewam się, ulegnie to znaczącej poprawie.

     

    Udział Ministra Spraw Zagranicznych w Radzie Europejskiej

     

    Pan poseł Szczerski zgłosił zarzuty o… Akurat nie słuchałem tej części wypowiedzi, ale rozumiem, że bał się o solidarność i konkurencyjność. A, i o udział mi­nistra spraw zagranicznych w Radzie Europejskiej. Pan minister twierdzi, że to dowód na moją bezsil­ność. Ma trochę racji. Faktycznie minister spraw zagranicznych nie uczestniczy z automatu w posie­dzeniach Rady Europejskiej. Przypominam, że jest to efekt wynegocjowanego przez panią minister Annę Fotygę i pana prezydenta Lecha Kaczyńskiego trak­tatu z Lizbony, który rzeczywiście pozbawił ministra spraw zagranicznych tej roli. Mogę tylko częściowo ubolewać, ale myślę, że pan poseł Szczerski teraz już wie, do kogo kierować swoje pretensje.

     

    Kurs euro

     

    Pan Andrzej Duda pyta, po ile przeliczymy kurs euro w kontekście niskich przyszłych emerytur. Ja bym marzył o tym, żeby w momencie wejścia do stre­fy euro wprowadzić w Polsce takie same emerytury jak w krajach strefy euro. Nie tylko emerytury, pen­sje, także R-ki. Tylko że wiemy, że to jest niepoważny argument. To jest równie poważne jak postulat, żeby wszyscy z nas zarabiali trochę powyżej średniej.

    (Poseł Andrzej Duda: W kontekście emerytur ge­neralnie.)

    Nie rozumiem pańskiego postulatu. To znaczy czy zmiana waluty miałaby prowadzić automatycznie do zwiększenia emerytur w Polsce? Taki jest postulat, tak? (Gwar na sali)

    (Poseł Andrzej Duda: …jak będziemy w strefie euro, to oni będą decydować, czy my…)

     

    Wicemarszałek Jerzy Wenderlich:

     

    Szanowni państwo, panie pośle…

     

    Minister Spraw Zagranicznych Radosław Sikorski:

     

    Nie rozumiem tego…

     

    Wicemarszałek Jerzy Wenderlich:

     

    Ale czas na zadawanie pytania był, już dopytywać nie można.

    Pana ministra uprzejmie…

    (Poseł Zbigniew Kuźmiuk: Pan minister nas pyta, panie marszałku.)

    Nie, nie, nie.

     

    Minister Spraw Zagranicznych Radosław Sikorski:

     

    Nie ma takiego związku oczywiście.

     

    Wicemarszałek Jerzy Wenderlich:

     

    Prosiłbym, żeby nie wchodzić w dialogi, tylko żeby pan minister zechciał udzielić odpowiedzi na pytania, a państwo żebyście panu ministrowi to umożliwili.

     

    Minister Spraw Zagranicznych Radosław Sikorski:

     

    Dziękuję.

     

    Kotwica zadłużenia – obciążenia budżetowe

     

    Dzisiaj też mamy kotwicę zadłużenia, więc dzisiaj też nie jest możliwe nieodpowiedzialne zwiększanie obciążeń budżetowych takich jak emerytury czy ren­ty, czy płace, czyli tu się po prostu nic nie zmieni. A państwa spoza strefy euro takie jak Stany Zjedno­czone, Wielka Brytania czy Japonia też mają potężne problemy budżetowe i potężne problemy zadłużenia. Strefa euro tutaj wedle mojej wiedzy niczego nie zmienia.

     

    Polityka wobec Niemiec

     

    Pyta pan poseł Mularczyk, dlaczego wspieramy dominującą pozycję Niemiec, a przecież mamy wiele sprzecznych interesów. Potwierdzam, mamy sprzecz­ne interesy z Niemcami. Ale nie wszystkie. Mamy też wiele wspólnych interesów. To, że Niemcy są najważ­niejszą gospodarką w Unii Europejskiej, wynika po prostu z ich potencjału, nie wynika z mianowania przez Polskę. Proponuję się z tym pogodzić, bo wtedy będziemy mogli prowadzić realistyczną politykę. A na pewno walkę na dwa fronty, jednocześnie z Niemcami i z Rosją, jako były minister obrony bym odradzał.

     

    Trójkąt Weimarski

     

    W jaki sposób Polska chce osiągnąć swoje cele w ramach Trójkąta Weimarskiego? Muszę powie­dzieć, że ostatni rok to szczególnie dobra passa Trój­kąta Weimarskiego, bo to nie tylko spotkania na szczeblu ministrów spraw zagranicznych, ministrów obrony, ministrów do spraw europejskich, także spot­kania na szczeblu parlamentarnym. I to spotkanie weimarsko-wyszehradzkie to jest dokładnie to miej­sce, w którym chcemy być w sensie politycznym. A co chcemy osiągnąć? Chcemy osiągnąć wpływ. Ro­zumiem czasami frustrację wynikającą z tego, że polityka zagraniczna jest czasami trudniej uchwytna od, dajmy na to, wyników gospodarczych, trudniej policzalna. No jak policzyć wpływ Polski na procesy europejskie? Ale chciałbym państwa przekonać, że są takie momenty, w których ta wieloletnia praca nad kształtowaniem opinii innych o Polsce, nad wywie­raniem wpływu nagle przynosi efekty. Dosłownie w ostatnich miesiącach mieliśmy tego dowód. Efek­tem tej olbrzymiej, wieloletniej pracy był właśnie wieloletni budżet Unii Europejskiej.

     

    Polonia w Niemczech

     

    Pan poseł Mularczyk pyta też o brak konsultacji z organizacjami mniejszości polskiej w Niemczech, dysproporcje w finansowaniu nauki języka polskiego w Niemczech i niemieckiego w Polsce. Zgoda, nie je­steśmy jeszcze zadowoleni z tego, co państwo niemie­ckie robi dla polskiej… możemy nazywać ją mniej­szością, możemy nazywać grupą etniczną. Ja nie zmienię traktatu polsko-niemieckiego. Traktat pol­sko-niemiecki został podpisany na początku lat 90. i tam przyznano podobne prawa, ale inaczej określo­no status obydwu grup w dwóch krajach, wychodząc z założenia, że tak jak przed wojną Polacy mieszkali na Śląsku w niemieckiej części, na Pomorzu w nie­mieckiej części, tak dzisiaj te tereny stały się częścią Polski, to jest nasze zwycięstwo. Traktat jest trudno zmienić, natomiast uważam, że powinniśmy nadal energicznie domagać się wyegzekwowania tego, co on jednocześnie mówi: że prawa obydwu społeczności będą traktowane podobnie. I mamy tutaj postęp. Po­wstało biuro konwentu organizacji polskich, związek Polaków Rodło uczestniczy na pełnych prawach w roz­mowach na forum okrągłego stołu. Nie jesteśmy za­dowoleni z ilości punktów nauczania języka polskie­go w Niemczech, ale strona niemiecka też podnosi, że w Polsce dotacja na nauczanie języków mniejszości narodowej jest przekazywana samorządom, a one nie zawsze na te cele ją przeznaczają. O ile wiem, ilość osób identyfikujących się jako przedstawiciele mniej­szości narodowej w Polsce maleje, a nie wzrasta, czy­li coraz więcej osób poczuwa się do polskości, co po­winno nas cieszyć. Uzgodniliśmy też ze stroną nie­miecką przygotowanie strategii rozwoju oświaty polskiej w Niemczech. To jest jedno z ustaleń przy okrągłym stole. Dokument ten, o wymiarze ogólno­federalnym, ma być przyjęty w czerwcu tego roku.

     

    Pan poseł Waszczykowski pyta, czy potrafimy coś zrobić bez Niemiec. Nie wiem, na czym polega ta ob­sesja na punkcie Niemiec. Niemcy, przypominam, są naszym traktatowym sojusznikiem, a nie wrogiem.

    (Poseł Zbigniew Kuźmiuk: Cypryjczycy już wie­dzą.)

     

    Sytuacja na Cyprze

     

    Cypryjczycy nie muszą przyjmować pomocy euro­pejskiej. Jak chcą zbankrutować, mają suwerenne pra­wo, aby zbankrutować. Za swoje błędy, za życie ponad stan przez wiele lat, za ponoszenie dodatkowego ryzyka zawsze kiedyś przychodzą rachunki. (Oklaski)

    (Poseł Zbigniew Kuźmiuk: Niestety przyjdą i do Polski.)

     

    Wicemarszałek Jerzy Wenderlich:

     

    Panie pośle Kuźmiuk…

     

     

    Niemiecko-rosyjskie ćwiczenia wojskowe

     

    Minister Spraw Zagranicznych Radosław Sikorski:

     

    Natomiast przykład z ostatnich dni, mam nadzie­ję, przekona tych, którzy mają alergię na punkcie Niemiec – to, że według renomowanej prasy niemie­ckiej, bo nie mamy jeszcze oficjalnego potwierdzenia, strona niemiecka rezygnuje z ćwiczeń wojskowych z Federacją Rosyjską ze względu, na zresztą słusznie, domniemane obiekcje Polski, jest dowodem na to, że politycy, że państwo niemieckie jest gotowe coś real­nego poświęcić na rzecz dobrych stosunków z Polską. To jest rzecz namacalna, to powinno nas cieszyć.

     

    Polsko-niemiecki podręcznik

     

    Pani poseł Masłowska z Prawa i Sprawiedliwości pytała o polsko-niemiecki podręcznik, o skutki tego dla Polski. Mam wrażenie, że pytała w duchu podej­rzliwości. Chciałbym uspokoić panią poseł. Uważam, że to jest duże osiągnięcie, że zredagowaliśmy, że najlepsi polscy eksperci od edukacji i koledzy nie­mieccy uzgodnili tekst podręcznika, w którego treści zgadzamy się co do faktów. Przecież największym problemem w naszych relacjach czy to z Federacją Rosyjską, czy z innymi krajami jest to, że niektóre inne kraje nie uznają podstawowych faktów z histo­rii. A więc jeśli w Europie Zachodniej, w szczególno­ści w Niemczech, młodzież będzie się uczyła na pod­stawie podręcznika sformułowanego nie tylko przez tamtejszych ekspertów, ale też uzgodnionego z eks­pertami polskimi, to jest to powód do dużej naszej satysfakcji. Ja bym naprawdę się cieszył, gdybyśmy w relacjach z innymi krajami też mieli podręczniki, które zostały uzgodnione przez polskich ekspertów.

     

    Kupowanie czołgów od Niemiec

     

    Piotr Pyzik z PiS pyta, czy kupowanie czołgów od Niemiec jest metodą na ratowanie polskiej zbroje­niówki. Pytanie chyba do ministra gospodarki, może ministra obrony narodowej, ale ja bym nie wykluczał, że sprzęt z sojuszniczych krajów może być użyteczny dla Wojska Polskiego. To jest, o ile mnie pamięć nie myli, nasza najnowocześniejsza brygada czołgów, a ich obsługa to też spore dochody dla polskich fa­bryk. Mamy też sprzęt amerykański, polskie firmy zabiegają o to, chociażby w mojej rodzinnej Bydgosz­czy WZL-2 zabiegało i uzyskało możliwość serwiso­wania F-16. Mamy program polonizacji pocisku prze­ciwpancernego Spike, będziemy mieli, już jest wpro­wadzany, pierwszy dywizjon nadbrzeżny z norweski­mi rakietami przeciwokrętowymi. Proponuję się do tego przyzwyczaić, że polskie fabryki będą współob sługiwały sprzęt zakupywany także za granicą i wkła­dały tam swój element technologiczny.

     

    Współpraca polsko-rosyjska

     

    Pan poseł Waszczykowski mówił – przechodzę do spraw rosyjskich – o iluzji pojednania polsko-rosyj­skiego i katastrofalnym stanie stosunków polsko­-rosyjskich. Faktycznie, nie powiedziałbym, że pojed­nanie polsko-rosyjskie już nastąpiło, mamy wiele punktów sprzecznych, ale znam z historii okresy, w których stosunki polsko-rosyjskie określiłbym jako gorsze niż dzisiaj. Przychodzi na myśl czas zaborów, przychodzi na myśl pakt Ribbentrop-Mołotow, inwa­zja na Polskę po 17 września, przychodzi na myśl okres PRL, przychodzi na myśl wreszcie okres paru poprzednich rządów, gdy w Moskwie byli bici nasi dyplomaci, gdy obowiązywało embargo na eksport polskiej żywności. Wszyscy wiemy, że to są niełatwe stosunki, ale na tle tych niełatwych stosunków dzi­siejszego stanu nie określiłbym jako katastrofalny. Mówiłem w swoim wystąpieniu o obrotach handlo­wych z Rosją: za zeszły rok 37,9 mld dolarów – oczy­wiście Rosja eksportuje do nas węglowodory, na to nic nie poradzimy, znaczy, poradzimy, ale to jeszcze będzie się przez jakiś czas utrzymywało – z tego nasz eksport 10 mld, wzrost eksportu o 16%, a obrotów o 11%. Czyli „trynd”, jak mówił towarzysz Szydlak, jest we właściwą stronę. Mały ruch graniczny między nami a obwodem królewieckim to też jest coś, co nam pomoże zbilansować ten niekorzystny stan, bo liczy­my na to, że tak jak wzrasta liczba turystów z obwo­du królewieckiego, z 2,3 mln do 4 mln w zeszłym roku, tak też będzie dynamicznie rosła ilość rosyj­skich zakupów w Polsce.

     

    Mały Ruch Graniczny z Rosją

     

    Na marginesie chciałbym wspomnieć, bo nawet komentarze prasowe świadczą, że niektórzy dzienni­karze ewidentnie o tym nie wiedzą, iż ruch bezwizo­wy nie oznacza przyjeżdżania do Polski bez żadnego dokumentu ani nawet nie oznacza przyjeżdżania do Polski tylko na podstawie paszportu czy dowodu oso­bistego rosyjskiego. Trzeba...

    (Poseł Jerzy Szmit: Ruch graniczny bezwizowy.)

    Mały ruch graniczny, mały ruch graniczny bez­wizowy. Wymaga on karty identyfikacyjnej wydawa­nej przez polski konsulat, przy czym rygory są tu bardzo podobne do rygorów przy uzyskiwaniu wizy. Użyteczność tego reżimu polega na tym, że nie ma stempli, że można przez parę lat korzystać z tej samej karty. I tu garść danych: wydaliśmy do tej pory 30 tys. kart małego ruchu granicznego, na rozpatrze­nie czeka kolejnych 10 tys. wniosków.

    A propos tej samej sprawy. Pan poseł Matuszew­ski pyta, czy Polacy są chronieni przed przyjazdem rosyjskich przestępców. Zapewne chodzi mu o bul­wersującą sprawę pana Azera, tak się chyba nazywa, w Gdańsku, podejrzanego o morderstwo na polskiej rodzinie, w tym szokujące morderstwo kilkunasto­miesięcznego dziecka. Według informacji przekaza­nych mediom przez prokuraturę w Gdańsku ten człowiek mieszkał od ponad dwóch lat w Polsce, a więc jego pobyt nie ma nic wspólnego z wprowadze­niem małego ruchu granicznego, który zaczął obo­wiązywać dopiero w lipcu zeszłego roku. Dotychczas Ministerstwo Spraw Wewnętrznych nie zgłosiło nam informacji o żadnych poważnych przestępstwach po­pełnionych przez obywateli Rosji korzystających z dobrodziejstw małego ruchu granicznego.

    Natomiast muszę powiedzieć, że bardzo ucieszyło mnie pytanie pana posła Zbigniewa Babalskiego, chyba byłego wojewody olsztyńskiego, bo, przypomi­nam, niektórzy posłowie Prawa i Sprawiedliwości odsądzali nas od czci i wiary za wprowadzenie tego systemu.

    (Poseł Tadeusz Iwiński: Warmińsko-mazurskiego.)

    Chyba olsztyńskiego, bo to było parę lat temu.  Mówiono o zdradzie, o mafii, o gangsterach, o pro­stytutkach, o HIV, o zagrożeniach wywiadowczych – bardzo ciężkie zarzuty padały z tej strony sali pod adresem tego systemu. Tymczasem pan poseł PiS Zbigniew Babalski pyta, dlaczego ta strefa jest tak wąsko zdefiniowana po naszej stronie i dlaczego klu­czowe powiaty jego regionu nie zostały włączone do tej strefy. To ja już nic nie rozumiem, proszę pań­stwa. Chcecie, żeby jeszcze większa ilość powiatów była zagrożona przez coś, co uważacie za takie nie­bezpieczeństwo dla Rzeczypospolitej? Ja myślę, że prawda jest dokładnie odwrotna. To znaczy, pan były wojewoda doskonale wie, że to jest bardzo dobry sy­stem dla Polski, że to jest korzystne dla naszego kra­ju, i chciałby, żeby większa liczba mieszkańców War­mii i Mazur skorzystała z dobrodziejstw tego syste­mu. Dziękuję za ten komplement i mam nadzieję, że przyzna pan jedno, że w Unii Europejskiej bardzo energicznie zabiegaliśmy o to, aby jak największa ilość powiatów była tym objęta. Niestety nie można było iść dalej, niż poszliśmy, a to, co osiągnęliśmy, jest bardzo istotne, bo po stronie rosyjskiej – pan wojewoda ma rację – fizycznie sięga to głębiej, do stu parunastu ki­lometrów, ale liczba osób objętych systemem wynosi prawie milion, a po naszej stronie – 2 mln. Zatem uwa­żam to za nasz spory sukces.

     

    Umowa o wolności w Cieśninie Piławskiej

     

    To też jest jedno z osiągnięć, jeśli chodzi o lepsze stosunki polsko-rosyjskie, podpisaliśmy umowę o wol­ności w Cieśninie Piławskiej.

    Nie pogłębię dla pani Zalewu Wiślanego. Tam jest 1,6, czy 1,8 m głębokości. Nic większego po prostu tam nie wpłynie. Nic na to nie poradzę.

     

    Zwrot wraku TU-154M

     

    Padały pytania ze strony posłów Waszczykow­skiego i Mularczyka o zwrot wraku TU-154M i skrzy­nek. Nie wiem, czy to jest czas i miejsce na to, bo było to już przedmiotem wielu interpelacji, na które bar­dzo szczegółowo na piśmie odpowiedzieliśmy. Mogę potwierdzić, że sprawa jest przedmiotem wielu not dyplomatycznych, oficjalnych wystąpień, rozmów te­lefonicznych. Jest podejmowana przez nas przy każ­dej okazji. Powiem szczerze, że wtedy, gdy umiędzy­narodowiłem tę sprawę, nie czułem jakiegoś ener­gicznego wsparcia prawej strony sali. Spodziewałem ­ się, że to wywoła jakieś zadowolenie, skoro jest to ważna dla nas wszystkich sprawa. Wręcz przeciw­nie, moje wrażenie, że prawa strona sali tragedii smoleńskiej używa wyłącznie do celów politycznych, pogłębiło się, bo mimo że poprosiłem Catherine Ashton o podniesienie tej sprawy podczas szczytu Unia – Rosja i uzyskałem to, z prawej strony sali sejmowej spotkały mnie za to wyłącznie tradycyjne ataki. (Gwar na sali)

        Przysłuchiwałem się też wystąpieniu pana posła Antoniego Macierewicza, który w kilku wątkach za­brał głos. Powiedział, o ile pamiętam, że to ja wyda­łem zgodę na niszczenie wraku w Rosji. Otóż oświad­czam, panie marszałku, Wysoka Izbo, że jest to kłam­stwo, tak jak zresztą wiele z pseudoinformacji prze­kazywanych przez posła Macierewicza. Nigdy mnie nikt nie prosił o to ani też nie wydawałem żadnych zezwoleń związanych z wrakiem, bo przypominam, że sprawą wraku zajmuje się głównie polska proku­ratura. Oczywiście nie śmiałbym wpływać na proku­raturę, na traktowanie przez nią tej sprawy i jej proś­by o pomoc prawną mającą na celu uzyskanie wraku. Cała nasza aktywność właśnie polega na tym, aby uzyskano pomoc prawną dla polskiej prokuratury skutkującą przekazaniem nam wraku, skrzynek i ca­łej reszty dokumentacji. Natomiast skoro czynności związane z wrakiem zostały zakończone, to tym bar­dziej wzmacnia to nasz argument wobec strony ro­syjskiej za tym, aby ten wrak do nas wrócił.

         Komentarz do działalności pana posła Maciere­wicza wygłosił w dniu wczorajszym pan Kazimierz Marcinkiewicz, były premier. Jeśli dobrze cytuję z pamięci, to powiedział, że pan poseł Macierewicz zachowuje się tak, jakby był przedstawicielem jakie­goś innego państwa. To znaczy, nie chciałbym skrzywdzić posła Macierewicza, rozumiem wypo­wiedź Kazimierza Marcinkiewicza nie jako oskarże­nie o to, że poseł Macierewicz jest rosyjskim agen­tem, ale jako domniemanie, że gdyby nim był, to nie mógłby lepiej wykonywać swojego zadania. I nie mó­wił tego przedstawiciel Platformy Obywatelskiej, SLD, Ruchu Palikota, PSL, tylko były prezes Rady Ministrów Prawa i Sprawiedliwości.

    (Głos z sali: Za rządów Platformy.)

    I jest coś na rzeczy, przyznacie państwo, bo gdyby pan poseł Macierewicz chciał wzmocnić pozycję ne­gocjacyjną Polski, gdyby chciał pomóc rodzinom smo­leńskim, to mówiłby o tym, co jest kwestią współod­powiedzialności rosyjskiej. Tak jak powiedział jeden z ważnych polskich adwokatów, być może Federacja Rosyjska ponosi odpowiedzialność cywilną za zanie­dbania wieży w Smoleńsku. I to jest – z tego, co wiem – ten aspekt sprawy smoleńskiej, którego Federacja Rosyjska najbardziej się obawia. Natomiast jeśli się od tej faktycznej odpowiedzialności odciąga uwagę i mówi o zamachach, wybuchach i wszystkich tych teoriach, to trzeba dojść do wniosku, że się wyświad­cza bardzo dużą przysługę, ale nie naszemu krajowi.

     

    Obsługa wizowa obywateli Rosji i Ukrainy

     

    Pan poseł Iwiński tak jak wczoraj na posiedzeniu komisji twierdzi, że poziom obsługi wizowej obywate­li Rosji i Ukrainy jest niski. Panie pośle, tłumaczyłem to już wczoraj i nie rozumiem, dlaczego nie przyjmu­je pan niepodważalnego – jak uważam – argumentu. Jeżeli do polskich konsulatów przychodzi więcej Ukraińców niż do konsulatu jakiegokolwiek innego państwa unijnego, a więcej ich przychodzi do polskich konsulatów niż do wszystkich innych konsulatów razem wziętych, to o czym to świadczy? To świadczy o tym, że Ukraińcy czują się w polskich konsulatach dobrze, a nie źle, traktowani.

    (Poseł Zbigniew Kuźmiuk: Jesteśmy sąsiadami.)

    I co więcej, ta ilość wiz – cytowałem odnośne dane – rośnie, a ilość odmów wiz jest bardzo mała. Choć oczywiście będziemy szczęśliwi dopiero wtedy, gdy będziemy mogli zupełnie zrezygnować z wiz, jeśli te kraje spełnią warunki.

     

    Ceny rosyjskiego gazu

     

    Poseł Waszczykowski mówił, że brak obniżek cen rosyjskiego gazu pokazuje stanowisko Rosji wobec Polski. Nie rozumiem tego, bo uzyskaliśmy bardzo duże, prawie 20-procentowe, obniżki cen (Gwar na sali), i to z cofnięciem czasu tych rozliczeń aż do tego momentu, w którym PGNiG złożyło wniosek o arbi­traż. Rozumiem, że Prawu i Sprawiedliwości leży na sercu sprawa bezpieczeństwa energetycznego, tylko chciałbym przypomnieć, że to za czasów dzisiejszej prawicowej opozycji w 2006 r. miała miejsce nieko­rzystna zmiana formuły cenowej na rosyjski gaz, która według Ministerstwa Skarbu Państwa tylko w latach 2006–2010 kosztowała polskich odbiorców gazu dodatkowo 4 mld zł.

     

    Centrum Polsko-Rosyjskiego Dialogu i Porozumie­nia

     

    Podzielam opinię pana posła Iwińskiego co do Centrum Polsko-Rosyjskiego Dialogu i Porozumie­nia, to jest użyteczna instytucja. Mamy nadzieję, że będzie się rozwijać.

    Pan poseł Tadeusz Iwiński tak jak wczoraj na po­siedzeniu komisji znowu dzisiaj twierdzi, że rosyjscy biznesmeni skarżą się na problemy, i wymienia w tym kontekście pewną kluczową spółkę, o której interesy zabiegają też inni politycy lewicy. Bardzo proszę, jeśli miałyby być kolejne takie zabiegi, żeby się wpisać na listę lobbystów, zdaje się, że jest odpowiedni rejestr w Kancelarii Sejmu.

     

    70. rocznica zbrodni wołyńskiej

     

    Pyta pan poseł Kazimierz Moskal, jakie plany ma MSZ w związku z 70. rocznicą zbrodni wołyńskiej. Od tego jest wyspecjalizowana instytucja – rada ochrony miejsc pamięci, ale plany ma też prezydent. Będziemy wspierać wszystkie polskie instytucje pań­stwowe w organizacji tych obchodów.

     

    Polityka Litwy wobec Polaków

     

    Poseł Szczerski mówi, że rząd Litwy zaostrzył kurs wobec Polaków i nie widzi konieczności wpro­wadzenia oryginalnej pisowni imion i nazwisk. Chciałbym poinformować posła Szczerskiego i Wyso­ką Izbę, że premier Butkevičius skorygował swoją źle zrozumianą wypowiedź bodajże z dnia wczorajszego. Kontaktowałem się w tej sprawie dzisiaj z ministrem spraw zagranicznych Litwy. A więc mamy nadzieję, że tu nastąpi poprawa, ale dajmy stronie litewskiej czas na refleksję. Moja odpowiedź jest także skiero­wana do posła Boguckiego, a niech dobrym omenem będzie decyzja już podjęta o złagodzeniu warunków zdawania egzaminu maturalnego z języka litewskie­go. Chciałbym podkreślić, że elementem polityki Pol­ski jest przekonywanie naszych rodaków na Litwie do lojalności obywatelskiej wobec niepodległej, demo­kratycznej Litwy i w ich interesie jest dobrze mówić w języku państwowym swojego kraju zamieszkania. Ale dziękujemy władzom Litwy, że zrozumiały, że potrzebują oni pewnego okresu przejściowego.

     

    Polsko-amerykańska współ­praca w dziedzinie demokratyzacji

     

    Pan poseł Waszczykowski stawia zdumiewający zarzut o ograniczeniu polsko-amerykańskiej współ­pracy w dziedzinie demokratyzacji. Już nie wiem, co trzeba zrobić, żeby zadowolić posła Waszczykow­skiego. Jesteśmy jedynym krajem na świecie, z któ­rym Stany Zjednoczone prowadzą dialog demokra­tyzacyjny, a poseł Waszczykowski i tak niezadowo­lony, trzy rundy tego dialogu już się odbyły. Tak samo poseł Mularczyk mówi o pogarszających się stosunkach polsko-amerykańskich. Panie pośle, ambasador Stanów Zjednoczonych komplementował moje dzisiejsze wystąpienie, a pan mówi o pogarsza­jących się relacjach.

    (Poseł Arkadiusz Mularczyk: Amerykanie wszyst­kich komplementują.)

    Widzę, że… Czyli pan uważa, że wie lepiej od sa­mych Amerykanów. Oni mówią, że stosunki polsko­-amerykańskie są doskonałe, a pan twierdzi, że i tak są złe. To jest bardzo trudna formuła do udowodnie­nia, tym bardziej że mamy wreszcie to, o co kolejne rządy zabiegały, ale innym się nie udawało, a my, zręcznie negocjując sprawę tarczy, uzyskaliśmy wreszcie po raz pierwszy w historii stałą obecność żołnierzy amerykańskich w Polsce. To jest dowód na dobre stosunki polsko-amerykańskie, a nie złe. Spo­dziewałbym się pana gratulacji, a nie mitotwórstwa.

    (Poseł Arkadiusz Mularczyk: Ilu jest tych żołnie­rzy, panie ministrze? Pięciu, sześciu?)

    Od czegoś trzeba zacząć.

    (Głos z sali: A wizy, a wizy?)

     

    Wizy do Stanów Zjednoczonych

     

    W sprawie wiz mamy sytuację dokładnie taką samą jak za rządów Prawa i Sprawiedliwości.

    (Głos z sali: Prawo wzajemności.)

    Słyszę z lewej strony sali o prawie wzajemności i oczywiście nie ma w tych sprawach świętych krów. Rozważałem, czy wprowadzenie wiz dla obywateli amerykańskich służyłoby naszym interesom. Po pierwsze, byłoby to technicznie trudniejsze dzisiaj niż przed naszym wejściem do Schengen. Pamiętaj­my, że większość Amerykanów nie przylatuje do Polski lotami bezpośrednimi, tylko najpierw ląduje gdzieś w strefie Schengen i przylatuje do Warszawy lotem wewnątrzschengeńskim, a więc nie podlega na polskiej granicy kontroli granicznej, czyli trzeba by wprowadzić jakiś system wyłapywania Amery­kanów z wewnątrzschengeńskich kolejek. Nie wiem, czy to by służyło naszemu wizerunkowi. Ponadto cenimy sobie podróże do Polski amerykańskich biznesmenów, turystów, zostawiają tu pieniądze, a wśród nich, przypomnę, jest oczywiście dosyć duża grupa naszych rodaków legitymujących się amery­kańskimi paszportami. Tak że i z powodów ekono­micznych, i sentymentalnych, i technicznych uwa­żam to za niewskazane, mimo że, jak już mówiłem, nie fair jest to, że strona amerykańska złamała polsko-amerykańską umowę z początku lat 90. My jednostronnie znieśliśmy wizy, ale oni się zobowią­zywali, że ich wizy będą za darmo. I są za darmo, tylko że jest opłata za złożenie podania o wizę, bar­dzo znacząca.

    (Głos z sali: Dwa dolary.)

    Oj, chyba więcej, 120 czy 160. Jest to tym bardziej irytujące dla naszych obywateli, że gdyby to była opłata za wizę, to jeszcze pół biedy, bo to byłaby opła­ta za coś, co się faktycznie dostaje, a tu przy odmowie opłatę już się uiściło. Więc bardzo liczymy na to, że pan prezydent Obama dotrzyma danego słowa. Na pewno pan poseł Mularczyk będzie do tego motywo­wał stronę amerykańską w duchu dobrych stosun­ków polsko-amerykańskich.

    (Poseł Arkadiusz Mularczyk: Na Twitterze.)

    Mam nadzieję, że nie tylko na Twitterze. Mam nadzieję, że od czasu… Ojciec Święty używa Twitte­ra, niech pan poseł przestanie sobie żartować z tego medium. (Wesołość na sali)

    (Poseł Arkadiusz Mularczyk: Ja nie żartuję.)

    (Głos z sali: Wszyscy używamy.)

     

    Umowa o wolnym handlu z USA

     

    Było to zresztą przedmiotem rozmowy w dniu dzisiejszym czy wczorajszym prezydenta Komorow­skiego z wiceprezydentem Stanów Zjednoczonych. Chyba się zgadzamy z posłem Gibałą, że umowa o wolnym handlu z USA byłaby ważna. Deklaruję, że Polska będzie maksymalnie wspierać ten pomysł.

    (Poseł Arkadiusz Mularczyk: Panie ministrze, a co z Arabskim?)

    Do krajów arabskich przejdziemy jeszcze. (Weso­łość na sali, oklaski)

    (Głos z sali: Panie ministrze, dobry z pana dyplo­mata.)

     

    Budowa tarczy antyrakietowej

     

    Pan poseł Szczerski, ale także pan poseł Waszczy­kowski pyta o budowę tarczy antyrakietowej. Chciał­bym się zatrzymać na moment przy wypowiedzi pana posła Waszczykowskiego. Po pierwsze, to jest trochę dziwne, że w imieniu największej partii opozycyjnej do wypowiedzi także w takich sprawach bezpieczeń­stwa jest nominowany poseł, któremu Agencja Bez­pieczeństwa Wewnętrznego, kontrwywiad wolnej Polski, prawomocnie odebrała dopuszczenie do ta­jemnicy państwowej. Przeszkadzają wam byli współ­pracownicy, a nie przeszkadza wam ktoś, kto jest problemem kontrwywiadowczym dla Agencji Bezpie­czeństwa Wewnętrznego, gratuluję. To po pierwsze.

    Po drugie, rozumiem bardzo osobisty stosunek pana posła Waszczykowskiego do sprawy tarczy, bo przypomnę, że pan poseł Waszczykowski był przez rok wiceministrem w rządzie Platformy Obywatel­skiej i Polskiego Stronnictwa Ludowego. Wyleciał, został zdymisjonowany wtedy, gdy ujawnił tajemni­ce negocjacji w tygodniku „Newsweek”, tym samym działając wtedy na szkodę tych negocjacji. Otóż pan poseł Waszczykowski kochał tarczę miłością auten­tyczną. Pan poseł Waszczykowski chciał na tarczy, teraz już mówię poważnie, oprzeć całe bezpieczeń­stwo Polski. To była taka jego osobista koncepcja, że jeżeli powstanie coś, co jest kluczowe dla bezpieczeń­stwa Stanów Zjednoczonych, to uzyskamy niejako zakładnika na naszym terytorium i wtedy na wieki wieków Stany Zjednoczone będą zmuszone do obrony naszego terytorium. Ja jako jego szef próbowałem go przywoływać do realizmu. Stany Zjednoczone są wielkim, ogólnoglobalnym mocarstwem i nie takie instalacje, jak ta, porzucały, gdy nie było już w ich interesie ich utrzymywanie. Co się okazało? Pierwsza kadencja prezydenta Obamy zmieniła konfigurację tarczy, teraz prezydent Obama zmienił ją ponownie. Okazuje się, że rząd w tej sprawie miał rację, a kon­cepcja oparcia na tarczy całej strategii bezpieczeń­stwa Polski była niebezpieczną mrzonką, przyznajcie to wreszcie. Poseł Waszczykowski ma prawo czuć, że jego osobista misja związana z tarczą poniosła klę­skę. Rozumiem, że poświęcił on też swoją karierę, bo gdyby zachował elementarną lojalność i nie ujawniał, na złość rządowi, tajemnic tamtych negocjacji, to dzi­siaj mógłby nadal być wiceministrem w rządzie Plat­formy Obywatelskiej i PSL i nie zasiadałby po tej stronie sali, byłby może ambasadorem w Egipcie czy w Chinach. Rozumiem jego rozczarowanie, ale decy­zję w sprawie tarczy podejmuje rząd Stanów Zjedno­czonych i nasze argumenty zwyciężyły. Poseł Wasz­czykowski chciał prowadzić negocjacje w sprawie tarczy tak, jak prowadził je rząd Czech, czyli na wszystko z góry się zgadzając. Przypomnę – widzia­łem te dokumenty, bo byłem ministrem obrony naro­dowej w rządach Kazimierza Marcinkiewicza i Jaro­sława Kaczyńskiego – strona amerykańska przysła­ła nam gotowe do podpisania polskie stanowisko, przez nich sformułowane, i tak minister Waszczy­kowski chciał prowadzić te negocjacje. A my je pro­wadziliśmy tak, aby coś w zamian uzyskać i uzyska­liśmy. Uzyskaliśmy najpierw rotacyjną obecność ra­kiet Patriot, zamieniając je na stałą obecność podod­działów wojsk powietrznych. Zgoda, to nie jest szczyt naszych marzeń, ale to jest coś. Mamy całą infra­strukturę prawną związaną z obecnością wojsk ame­rykańskich w Polsce, będzie to można powiększać, zamiast jednej bazy będziemy mieli dwie stałe bazy wojsk amerykańskich w Polsce. Mam nadzieję, że to zadowoli nawet posła Mularczyka.

    (Głos z sali: Już zadowoliło.)

    (Poseł Arkadiusz Mularczyk: Zaraz sprostuję.)

     

    Ustawa umożliwiającej przyłączenie Polski do programu bezwizowego ze Stanami Zjednoczonymi

     

    Było wiele pytań w sprawie wiz dla Polaków, więc tylko przypomnę, że 4 lutego grupa kongresmanów zgłosiła projekt ustawy umożliwiającej przyłączenie Polski do programu bezwizowego. Oczywiście wspie­ramy te wysiłki działaniami lobbingowymi w Wa­szyngtonie.

    Odrzucam kompletnie zarzut posła Gibały, wręcz uważam nie fair wobec naszych dyplomatów, o braku aktywności w sprawie zniesienia wiz do USA, zresz­tą odsyłam do wymiany myśli z ambasadorem Sta­nów Zjednoczonych. Zapytałem go wprost, czy czuje się niewystarczająco lobbowany przez MSZ w sprawie wiz, odpowiedział, że wręcz przeciwnie.

    (Poseł Tomasz Makowski: Trzeba częściej, moc­niej.)

    Zapewniam państwa, że w tej sprawie, tak jak w sprawie wraku, tak jak w wielu innych spornych sprawach, które mamy z innymi państwami, gdyby to zależało od Ministerstwa Spraw Zagranicznych, decyzja już dawno byłaby podjęta, ale nie wszystkie działania obcych państw są w naszej mocy. Tak jak nasze działania nie są w ich mocy.

    (Poseł Tomasz Makowski: Dajemy się wodzić za nos przez tyle lat.)

    Pytał pan poseł Waszczykowski kto, jak i czym zagraża bezpieczeństwu Polski. Mam wrażenie, że myślimy o tym samym kierunku.

     

    Udział w operacjach w Iraku i Afganistanie

     

    Pan poseł Gibała był bardzo aktywny, bo widzę jego kolejne pytanie – udział w operacjach w Iraku i Afganistanie a zobowiązania traktatowe. Nie było żadnych zobowiązań traktatowych co do naszego udziału w Iraku. W Afganistanie można by się spie­rać, bo była to misja Sojuszu Północnoatlantyckiego, w każdym razie było w naszym interesie politycz­nym, aby wziąć w niej udział.

     

    Obecność w Afganistanie

     

    Pan poseł Górczyński pyta o to, czy będziemy w Afganistanie po zakończeniu misji ISAF. Żadna decyzja w tej sprawie jeszcze nie została podjęta, bo pan poseł ma rację, że może powstać nowa misja. Ale nie wykluczamy, że może być potrzeba, że będziemy mieć zdolność i chęć wysłania grupy doradców do afgańskiej armii czy policji, natomiast w przyszłym roku zakończy się nasza misja bojowa.

     

    Wydatki na politykę obronną i modernizację polskich Sił Zbrojnych

     

    Nie zgadzam się z posłem Iwińskim, który suge­ruje, że SLD będzie przeciwna wydatkom na politykę obronną i modernizację polskich Sił Zbrojnych. Panie pośle, nie ma go chyba, wyszedł, ale…

    (Głos z sali: Wyszedł.)

    …proponuję utrzymać ten konsensus, jaki mamy, do tej pory mieliśmy, w sprawie utrzymywania wy­datków na wojsko w wysokości 1,95% PKB. To jest ustawa uchwalona za czasów ministra obrony naro­dowej Bronisława Komorowskiego. Od tego czasu rządziła już i lewica, i prawica, i my i dzięki jej obo­wiązywaniu Polska ma mocną pozycję w NATO i dzięki niej polskie wojsko ma perspektywy na wej­ście do pierwszej ligi. W tym roku nasz budżet obron­ny w liczbach absolutnych przekroczył budżet obron­ny Hiszpanii, kraju dwa razy od nas bogatszego, ale są powody ku temu, Hiszpania nie jest na granicy NATO, my jesteśmy krajem flankowym, krajem gra­nicznym. Proszę wziąć sobie do serca stare wojskowe powiedzenie – a my, Polacy, znamy jego prawdziwość lepiej niż inni – że każdy kraj ma wojsko – albo swo­je, albo cudze; swoje na dłuższą metę wychodzi taniej.

     

    Bezpieczeństwo energe­tyczne

     

    Pan poseł Elsner pytał o bezpieczeństwo energe­tyczne naszego kraju. Oczywiście, ważna sprawa, mówiłem o niej w poprzednich exposé. Wspomniałem o terminalu LNG w Świnoujściu, implementujemy też trzeci pakiet energetyczny. Przypomnę, że władz­two nad rurociągiem jamalskim przejęła państwowa polska spółka Gaz-System. Przypomnę, że naszym narodowym zasobem energetycznym nadal jest wę­giel, że rząd podjął praktyczne działania na rzecz budowania dwóch siłowni atomowych, że rozwija się sektor utylizacji odpadów na cele energetyczne, że mamy cały system wspierania oszczędzania energii, bo największy zasób, ale też biomasy, innych sposo­bów generowania energii.

     

    Inicja­tywa Sarmatia

     

    Może to będzie dobre miejsce na odpowiedzenie panu posłowi Naimskiemu, który pytał o losy inicja­tywy Sarmatia, to jest doprowadzenia ropy azerskiej poprzez Gruzję i Ukrainę do Polski. Myślę, że pytanie szczegółowe powinno być zadane w tym wypadku ministrowi skarbu państwa albo ministrowi gospo­darki. Z mojej wiedzy wynika, że strona azerska nie potwierdziła gotowości sprzedaży wystarczających wolumenów ropy, aby ta inwestycja miała jakikol­wiek sens, więc to jest argument, który osłabia tę inicjatywę.

     

    Udział Polski w misji szkoleniowej w Mali

     

    Pan poseł Woźniak pytał, dlaczego Polska bierze udział w misji szkoleniowej w Mali w liczbie 20 osób. Równie dobrze mógłbym spytać: Jak pan myśli, w jaki sposób mój francuski kolega w analogicznej debacie w parlamencie Francji uzasadnia to, że Fran­cja w niełatwej obecnie francuskiej sytuacji gospo­darczej przysyła 1000 żołnierzy na NATO-wskie ćwi­czenia Steadfast Jazz do Polski? Czy w takiej sytua­cji, gdy Francja przysyła więcej żołnierzy niż cała reszta NATO razem wzięta i gdy Francja zapobiega przejęciu stolicy Mali przez Al-Kaidę, przez ludzi, którzy mordują z zimną krwią zachodnich zakładni­ków – przecież straciliśmy w tego typu atakach ter­rorystycznych i porwaniach także naszych obywate­li – naprawdę byłoby politycznie powiedzieć, że nic nas to nie obchodzi, mimo że Unia Europejska usta­nowiła tę misję i poproszono nas o tak w sumie skromny udział? Uważam, że jest inaczej, że jako odpowiedzialny kraj, który sprawował prezydencję w Unii Europejskiej, musimy pokazywać zdolność do wzięcia odpowiedzialności za całość projektu. To oczywiście oznacza, że w takich kwestiach czysto wojskowych będzie to raczej zaangażowanie na połu­dniu, i to z tego prostego powodu, że tam są te wojny, ale to nas upoważnia do domagania się solidarności i otrzymujemy tę solidarność w stawianiu czoła na­szym wyzwaniom na wschodzie.

     

    Współpraca z Polonią i Polakami za granicą

     

    Panu posłowi Lipińskiemu będę chciał odpowie­dzieć szczegółowo, bo doceniam merytoryczną wagę jego wystąpienia. Sam też będę chciał zaznajomić się z niektórymi szczegółami, z których nie wszystkie są mi w tej chwili znane. Będę miał kilka odpowiedzi w kilku sekcjach. Po pierwsze, mamy roczne plany współpracy z Polonią i Polakami za granicą, które były konsultowane także z organizacjami społeczny­mi i z pozostałymi resortami, a „Rządowy program współpracy z Polonią i Polakami za granicą”, ten wieloletni, jest już uzgodniony i niebawem wejdzie w życie, tak że proszę jeszcze o moment cierpliwości.

    Pan poseł Kwiatkowski z PiS i pani poseł Arci­szewska-Mielewczyk pytali o niezgodność kwoty środków przejętych z Senatu z kwotą środków wyda­nych w konkursie. Otóż wyjaśniam, że Senat dyspo­nował kwotą 75 mln. Z góry uprzedzam, że nic nie zginęło. W Senacie w zeszłym roku nadal pozostało 10 mln, a 12 mln przeznaczyliśmy na granty, na dzia­łania polonijne prowadzone przez konsulaty. Wyszli­śmy z założenia, że konsulat jest najbliżej i poprzez te szybkie programy takich doraźnych grantów jest bardzo użytecznym kanałem dystrybucji tych pienię­dzy. Suma bilansowa oczywiście się zgadza. Chciał­bym zapewnić Wysoką Izbę, że te pieniądze nie zo­stały i dopóki jestem ministrem nie zostaną przeka­zane na jakąś inną działalność.

     

    Wydawanie Karty Polaka

     

    Pan poseł Matuszewski z PiS pytał o kolejki przy wydawaniu Karty Polaka. Kolejki są, ale tylko w jed­nym miejscu. Przyznaję, że są kolejki w Grodnie. Wynika to z tego, że mamy tam sporą polską mniej­szość, a jednocześnie rząd pana prezydenta Łuka­szenki nie zezwala na zwiększenie liczby konsulów. Jest jeden konsul, nic nie poradzę. Umówmy się, że Karta Polaka daje jednak pewne przywileje w Polsce, m.in. prawo do pracy, więc procedura jest taka, zresz­tą wymaga tego ustawa, że konsul musi się spotkać osobiście z kandydatem. To jest chyba dobre wytłu­maczenie i to powoduje kolejki.

    Ponadto chcę powiedzieć, że w najbliższych mie­siącach ukaże się też „Atlas obecności Polonii i Po­laków za granicą”, a za miesiąc będziemy mieli raport o sytuacji Polonii i Polaków na świecie. Nie wiem, czy sobie państwo przypominacie, że bodajże 2 lata temu stworzyliśmy z mojej inicjatywy taki raport. Teraz będzie kolejna edycja, aby móc śledzić zmiany w sy­tuacji Polaków za granicą w poszczególnych krajach. To nam da lepszy i dynamiczny obraz.

     

    Wspie­ranie powrotów Polaków do kraju

     

    Poseł Hrynkiewicz pytała, co robimy, aby wspie­rać powroty. To jest właśnie ta nowa filozofia polonij­na, o której mówiłem. Tu mam lekką pretensję do pana posła Lipińskiego, bo zacytował tylko połowę sformułowania tej nowej filozofii. Pan poseł nie zacy­tował zdania poprzedzającego, w którym powiedzia­łem, że nie zapominamy o naszych zobowiązaniach wobec Polaków na Wschodzie. Natomiast faktycznie nowością jest to, że z tych samych pieniędzy chcemy wydać 5 mln zł na wspieranie powrotów. To oczywi­ście oznacza, że na niektóre inne cele będzie trochę mniej. Na tym polegają priorytety, że na coś jest, a na coś innego nie ma. Polemizowałbym z pańską tezą mówiącą o tym, że jeżeli dotujemy mniejszą liczbę mediów polonijnych, to jest gorzej. Przykład oczywiście nie jest do końca adekwatny, ale gdy by­łem ministrem obrony, były oddzielne czasopisma Wojsk Powietrznych, Wojsk Lądowych, Marynarki Wojennej plus jeszcze gazeta „Żołnierz Polski”. Sko­masowaliśmy to wszystko i jest jedna dobra gazeta. W każdym razie zamiast czterech jest jedna, a dobra. Taki jest nasz cel. Chodzi o to, żeby w takich przy­padkach, gdy są to bardzo małe społeczności, miały one swój wkład w czymś większym. Stary dylemat polskiej prawicy: mieć całą suwerenną mrówkę czy nogę słonia. Wiemy, że stosuje się to również do po­lityki europejskiej naszego kraju. Jesteśmy przeko­nani, że ta konsolidacja będzie dobra dla oddziaływa­nia tych mediów i dla naszych społeczności na Wschodzie. O ile wiem, przekonało się już do niej środowisko lwowskie, gdzie będzie dotowany portal, który będzie miał swoją część audiowizualną oraz tekstową, a w sumie będzie lepszy niż to, co było do tej pory.

     

    Doktryna migra­cyjna Polski

     

    Poseł Hrynkiewicz pytała też o doktrynę migra­cyjną Polski. To jest trochę nie do mnie, bo za emi­grację odpowiada oczywiście Ministerstwo Spraw Wewnętrznych. Uważam, że zarzut, iż Polacy stano­wią tanią siłę roboczą w Unii, jest dziwny, bo przecież walczyliśmy o to, żeby Polacy mogli pracować tam, gdzie zarabiają więcej. Oczywiście zgadzam się, że każda emigracja nie jest sukcesem naszego kraju. Jak już wspomniałem, będziemy zabiegać o powroty. Sam byłem kiedyś emigrantem, ale wróciłem i nie żałuję. Wielokrotnie namawiam naszych rodaków, aby szli w ślady takich osób, jak chociażby wicemini­ster Cisek odpowiedzialny za sprawy polonijne, który też kiedyś był emigrantem. Polacy dzisiaj są w Wiel­kiej Brytanii, jutro w Norwegii, pojutrze w Niem­czech, a popojutrze może wrócą do Polski, w tym czasie przesyłając do kraju środki na wsparcie swoich rodzin. To ma swoje – jak mawia klasyk – plusy do­datnie i plusy ujemne, natomiast moim osobistym zdaniem rzeczywiście mamy globalną konkurencję o produktywnych obywateli i w tę konkurencję Pol­ska powinna się włączyć. Ułatwiamy odzyskiwanie polskiego obywatelstwa. Może trzeba byłoby wspól­nie zastanowić się nad ułatwieniami w uzyskaniu obywatelstwa dla posiadaczy Karty Polaka? Uwa­żam, że powinniśmy szerzej otworzyć podwoje Pola­kom i obywatelom z krajów, z którymi kiedyś dzieli­liśmy historię, tak aby radzić sobie z wyzwaniami demograficznymi w naszym kraju.

     

    Przekazywanie dotacji

     

    Pan poseł Lipiński odnotował faktyczne opóźnie­nia w przekazywaniu w zeszłym roku dotacji, chociaż to trochę nie fair, bo o ile wiem, Senatowi też zdarza­ło się przyznawać te dotacje w kilku turach. Ostatnia z tych tur, w tym ostatnim cyklu, bodajże miała miej­sce w listopadzie. Pan poseł oczywiście wie, z czego to wynikło w zeszłym roku. Wynikło to z tego, że sama decyzja zapadła bardzo późno i wymagała roz­pisania konkursów itd. Dla mnie zdumiewające było co innego. Pana posła nie było, ale w tym roku zro­biliśmy to, co pan poseł postulował w zeszłym roku, i słusznie. Maksymalnie przyspieszyliśmy rozpisanie konkursów. Ogłoszenie, jeśli dobrze pamiętam, na­stąpiło już w październiku, najpóźniej w listopadzie, rozstrzygnięcie konkursów – już w styczniu. Proszę sobie wyobrazić, że z tego właśnie, iż rozstrzygnęli­śmy konkursy w styczniu po to, żeby organizacje miały cały rok na wydanie pieniędzy, zrobiła wobec mnie koronny zarzut pana klubowa koleżanka pani poseł Arciszewska-Mielewczyk wczoraj na posiedze­niu komisji, tak że już nie wiem, jak was zadowolić. Ale zgadzam się z panem, że im wcześniej, tym lepiej, i staramy się, będziemy się starać, tak robić to w przyszłości.

    (Poseł Maria Nowak: Ale organizacje nie mają jeszcze informacji.)

    Konkursy zostały rozstrzygnięte, informacja za­wisła na witrynie MSZ, zachęcam do odwiedzenia. Trzeba jeszcze podpisać umowy. Pani poseł, nas obo­wiązuje ustawa.

    (Poseł Zbigniew Kuźmiuk: Senat też.)

    Senat działał wedle własnego regulaminu, na­zwijmy to tak, a my musimy stosować tryb konkur­sowy, ustawy, umowy. To oczywiście trochę trwa, ale już wiadomo, kto co dostał. Z moich informacji wyni­ka, że umowy będą podpisywane dosłownie w najbliż­szych dniach, z początkiem kwietnia, zgodnie z po­stanowieniami tych umów, bo jeszcze jest kwestia przekazywania środków z Ministerstwa Finansów, a później, po podpisaniu umowy, dotacje zostaną przekazane w ciągu 14 dni, zgodnie z umową. Mam nadzieję, że pan poseł Lipiński docenia to, iż w związ­ku z tym, że część środków polonijnych skierowałem na konsulaty, tam, gdzie jakieś media na Wschodzie nie wygrały w konkursach – zdarza się to – konsulat ma możliwość poprawienia tego, może uznać, że z ja­kichś lokalnych powodów i tak dajemy tę pomoc. Dzięki temu systemowi jest siatka bezpieczeństwa.

    Jeśli chodzi o dzieci przebywające na koloniach, oczywiście można by się spierać, czy kolonie, szkolne pobyty mieszczą się we właściwości MSZ. Wydaje mi się, że ministerstwo edukacji mogłoby to zrobić lepiej, bo to są pobyty w szkołach itd., w każdym razie w tym roku na organizację pobytów przeznaczyliśmy 10 mln, w tym na Białorusi – 5,6 mln. To są spore, wydaje mi się, sumy. Chyba mamy inne dane, bo pa­miętam, że pan mówił o paruset dzieciach, a z moich danych wynika, że w zeszłym roku było 1500 dzieci na koloniach i obozach edukacyjno-wypoczynkowych w Polsce.

     

    Oświata polonijna na Litwie

     

    Na dofinansowanie oświaty polonijnej na Litwie przekazaliśmy – sama nasza ambasada przekazała – blisko 4 mln zł, nie licząc środków przekazanych organizacjom pozarządowym, a wyprawki szkolne nie były jednorazową akcją, finansujemy je od dwóch lat. Przypominam też, że w zeszłym roku Senat za­chował 10 mln zł na inwestycje. Trzeba to uwzględ­niać w tych wszystkich bilansach.

    Z moich danych wynika, że pan poseł nawet nie odpowiedział na nasze zaproszenie do komisji kon­kursowej czy eksperckiej. W każdym razie zamie­rzam ponowić zaproszenie i jest prośba o ponowne rozważenie tego.

    (Poseł Adam Lipiński: Panie ministrze, tłumaczy­łem, dlaczego nie przyjąłem zaproszenia.)

    Słuchałem pana posła. Wobec tego umówmy się, że gdyby pan poseł zechciał, bo, mówiąc wprost, za­leżałoby nam na tym, żeby przedstawiciel – przedsta­wiciele – opozycji, w tym największej partii opozycyj­nej, był włączony w ten proces, bo nikt z nas nie chce, aby nawet powstało wrażenie, że w sprawach opieki polonijnej ktoś próbuje robić jakąś politykę. Jeśli ta formuła panu nie odpowiada, jeśli pan zaproponuje jakąś inną, rozważę to, i wszystko, co będzie możliwe w ramach prawa, będę chciał uwzględnić. Czy może tak być?

    (Poseł Adam Lipiński: Tak.)

     

    Wydatki na szkolnictwo polonijne

     

    Panowie posłowie Kwiatkowski i Witko pytali o wydatki na szkolnictwo polonijne. W zeszłym roku była to kwota 32 mln zł, z tym że proszę pamiętać, że gros środków na ten cel ma ministerstwo edukacji. Przewiduję, że w tych sprawach czeka nas w przy­szłości żywa dyskusja i mogą pojawić się duże kon­trowersje, bo w tej chwili mamy taki system, w głów­nej mierze chyba jeszcze odziedziczony po PRL, w którym bardzo mała grupa rodziców i dzieci za granicą ma za granicą takie polskie szkoły, które są podobne do szkół w Polsce. W niektórych krajach wy­gląda to nawet tak, że te dzieci uczą się w takim bąblu, nie poznając nawet języka kraju zamieszka­nia. Mówimy więc pewnie o paru tysiącach osób, które uzyskują dla swoich dzieci wykształcenie qua­si-krajowe, a wiele milionów Polaków za granicą nie ma żadnej oferty edukacyjnej. Uważam, że to jest nie fair, a po drugie, to nie jest optymalne użycie środ­ków polskiego podatnika. Powinniśmy dla tych mi­lionów Polaków pracujących za granicą mieć przy­najmniej ofertę sobotnich szkółek, w których mogły­by uzyskiwać dodatkowe wykształcenie ich dzieci, które uczęszczają do szkół w kraju przebywania, ale szkółek, w których można byłoby uczyć się mówić po polsku, przerabiać polskie lektury itd. Tu oczywiście inicjatywa należy do ministerstwa edukacji, ale do­brze byłoby, moim zdaniem, najpierw stworzyć sy­stem szkół społecznych, by dotrzeć do tych szerokich rzesz Polaków za granicą, i niekoniecznie przejmo­wać się tym, że wąska grupa nie będzie z tego zado­wolona. Uważam, że ten system, który jest, wymaga zmiany. Proszę Wysoką Izbę o sympatię dla tej dłu­gofalowej filozofii. Nic nie będzie robione nagle. Uwa­żam, że to musi być zrobione w przyszłości w poro­zumieniu z rodzicami, ale najpierw stwórzmy alter­natywę. Natomiast obecny model szkół przyamba­sadzkich uważam za nieoptymalny.

     

    Wspieranie polskich przedsiębiorców w Chinach

     

    Poseł Gibała – jestem zdumiony jego aktywnością – pyta o wsparcie naszej przedsiębiorczości w Chi­nach. Wsparcie polityczne jest olbrzymie: wizyta pre­zydenta RP w Chinach – grudzień 2011 r., wizyta premiera w Chinach – kwiecień 2012 r., moja wizyta – wrzesień zeszłego roku. Są fora ekonomiczne, po­wstał zespół międzyresortowy do spraw rozwoju re­lacji Polska – Chiny. Pamiętajmy też, że promocja gospodarki leży w kompetencjach ministra gospodar­ki i że Chiny to już nie są te same Chiny, z którymi można było kiedyś podpisać umowę międzyrządową: my wam kotły Rafako czy słynne miedziane elemen­ty, a wy nam trampki. Chiny mają gospodarkę wol­norynkową, więc możemy tylko stworzyć ramy dla działalności polskich firm. Mam nadzieję, że się nie spóźnią i na ten rynek wejdą, póki jeszcze trwa boom.

     

    Umowa z Tajwanem dotyczącą podwójnego opodatkowania

     

    W odpowiedzi na kilka pytań, także pytanie po­sła Niesiołowskiego o umowę z Tajwanem dotyczącą podwójnego opodatkowania powiem, że znajduje się ona w decydującej fazie negocjacji. Polski projekt został przekazany do Tajpej, a więc piłeczka jest po tamtej stronie. Polska rozwija współpracę gospodar­czą z Tajwanem przy pełnym poszanowaniu polity­ki jednych Chin.

     

    Polskie zaangażowanie w Afryce

     

    Co do naszego zaangażowania w Afryce – było to podnoszone przez posła Iwińskiego, ale także posła Godsona – chciałbym poinformować Wysoką Izbę, że na kwiecień zaplanowana jest oficjalna wizyta pre­miera Donalda Tuska w Nigerii. Będzie mu towarzy­szyć duża grupa polskich biznesmenów. Na początku maja pani wiceminister Beata Stelmach uda się z wizytą gospodarczą do Angoli. W drugiej połowie roku będą miały miejsce kolejne wizyty. Na początku roku ruszył portal internetowy GoAfrica. Krajami priorytetowymi dla nas są Algieria, Nigeria, Angola i RPA. Polska wspiera największy obecnie polski pro­jekt rozwojowy w Afryce, tj. budowę Instytutu Nauk Morskich w Nanibe w Angoli. Poprzednio pomogli­śmy naszym misjonarkom wybudować szkołę dla ociemniałych dzieci w Rwandzie.

     

    Promocja gospodarcza w Afryce i Azji

     

    Generalny mój komentarz co do promocji gospo­darczej zarówno w Afryce, jak i w Azji, to także od­powiedź na pytanie posła Godsona, jeśli chodzi o umiesz­czanie polskich placówek. Polskie placówki promocji gospodarczej leżą w zakresie kompetencji ministra gospodarki. Wiem, co osobiście zrobiłbym na jego miejscu, ale to on podejmie decyzję. Moim zdaniem utrzymywanie biur promocji gospodarczej w krajach Unii Europejskiej ma coraz mniejszy sens. Polski bi­znesmen, jeśli chce coś sprzedać w Niemczech, we Francji czy w Wielkiej Brytanii, nie idzie do ambasa­dy. Obejmuje go to samo prawo europejskie, jest bar­dzo gęsta sieć kontaktów pomiędzy samorządami biznesowymi a samorządami, nie potrzebuje wspar­cia dyplomatycznego. Tymczasem połowa środków, personelu i finansowania zaangażowana jest właśnie w kraje Unii Europejskiej. Czyli gdyby zrobić to, co niektóre inne kraje – w nawiasie dodam, że to będzie odpowiedź na niektóre zarzuty – na przykład Szwe­cja, która zlikwidowała wszystkie swoje konsulaty w Unii Europejskiej i przerzuciła środki na resztę świata, wychodząc skądinąd ze słusznego założenia, że Unia Europejska to w pewnym sensie nie jest już zagranica... Gdy polski obywatel potrzebuje sobie od­nowić paszport, mieszkając w Niemczech czy w Wiel­kiej Brytanii, to może to zrobić przy okazji którejś z wizyt w kraju. To nie jest drugi koniec świata, tak wydawało się 30 lat temu. Gdyby w dziedzinie pro­mocji gospodarczej zrobić to, co Szwecja zrobiła w dziedzinie polityki konsularnej, zlikwidować tę obecność w Unii Europejskiej, a całe środki przerzu­cić na resztę świata, mielibyśmy podwojenie naszych środków. Wtedy można by naprawdę być obecnym w kilkunastu krajach afrykańskich. Taka byłaby moja rada dla ministra gospodarki, ale to jest jego domena.

     

    Relacje z krajami arabskimi

     

    Pan poseł Tadeusz Iwiński oskarża nas o małą aktywność w relacjach z krajami arabskimi, przecho­dzimy więc do spraw arabskich. Panie pośle, to nie fair. Byłem pierwszym ministrem spraw zagranicz­nych Unii Europejskiej, który odwiedził Bengazi, gdy żył jeszcze Kadafi i na przedmieściach toczono walki. Dopiero tydzień po mnie była wysoka przedstawiciel. Wysłaliśmy tam też naszą Wunderwaffe demokraty­zacyjną – Lecha Wałęsę.

    (Poseł Arkadiusz Mularczyk: Czy on wie, że pan go tak określa?)

     

    Uznanie Polski przez ONZ za kraj wysokorozwinięty

     

    Pan poseł Waszczykowski twierdzi, że jesteśmy państwem stagnacji. Z tego, co wiem, dosłownie w ostatnich miesiącach ONZ uznała nas po raz pierwszy w historii za kraj wysokorozwinięty. Ale ja rozumiem, że opozycja nie może przepuścić żadnej okazji, żeby powiedzieć coś złego o Polsce. Tymcza­sem Human Development Report stwierdza, że Pol­ska jest na 39. pozycji wśród 187 państw ujętych w rankingu. Oczywiście chcielibyśmy być wyżej, w wielu rankingach figurujemy wyżej, ale to nas pla­suje, tak jak wspomniałem, wśród 47 tych najlepiej rozwiniętych krajów świata. Jesteśmy wyżej od Por­tugalii czy tak bardzo zamożnego kraju, jakim są Zjednoczone Emiraty Arabskie.

     

    Głosowanie w ONZ w sprawie statusu Palestyny

     

    Wielu posłów i pani poseł też pytała o głosowanie w ONZ w sprawie statusu Palestyny. Przypomnę, że nasze wstrzymanie się od głosu umożliwiło Palesty­nie zdobycie tego wyższego statusu. Palestyna doce­niła ten nasz gest. To miała być demonstracja tego, o czym pani poseł słusznie mówiła – że życzylibyśmy sobie, aby na Bliskim Wschodzie, w mandatowej Pa­lestynie powstały dwa żyjące obok siebie państwa: żydowskie i palestyńskie. Oczywiście jesteśmy zanie­pokojeni łamaniem praw człowieka. Nie mogę zagwa­rantować, że Polska Akcja Humanitarna wygra na­sze konkursy rozwojowe, bo, proszę to zrozumieć, tak jak w sprawach polonijnych, tak w sprawach rozwo­jowych są konkursy, natomiast najlepszą oznaką na­szej dobrej woli niech będzie to, że wtedy, gdy armia izraelska zniszczyła jeden, to chyba nie była studnia, ze zbiorników wody na terenach okupowanych, to bezprecedensowo wsparliśmy PAH dyplomatycznie, co odbiło się dość szerokim echem. Będziemy to kon­tynuować.

     

    Kadry w MSZ

     

    Pan poseł Mularczyk bardzo interesuje się kadra­mi MSZ. Chciałbym poinformować pana posła, że średnia wieku na stanowiskach dyrektorów i zastęp­ców dyrektorów w MSZ to 44,5 roku. A więc więk­szość osób zajmujących te stanowiska komunizm pamięta z dzieciństwa i wczesnej młodości.

    (Poseł Arkadiusz Mularczyk: Wszyscy byliśmy w PiS-ie.)

    (Głos z sali: Nie wszyscy.)

    Panie pośle, po rządach formacji, z którą i pan, i ja kiedyś sympatyzowaliśmy, odziedziczyłem ponad 300 osób. Natomiast proszę mnie nie obwiniać za to, pan jako prawnik mógł mieć zresztą na to wpływ, że ustawa lustracyjna, którą przyjął rząd PiS-u, nie dała mi instrumentu w postaci możliwości zwolnie­nia z pracy osób, które składają prawdziwe, potwier­dzające zeznanie co do pracy w dawnych organach.

    (Poseł Arkadiusz Mularczyk: Nie musi ich pan awansować.)

    Tych osób w tej chwili jest znacznie mniej, nie muszę ich awansować, ale wie pan, życie jest bogat­sze, niż to się niektórym ideologom wydaje. Gdy ktoś pracował dla PRL-u na kierunku arabskim, mówi po arabsku, służył w wolnej Polsce przez wszystkie rzą­dy, czyli na przykład pracował dla wolnej Polski już znacznie dłużej niż dla PRL-u, a nie mam w to miej­sce świeżo upieczonego arabisty i, co więcej, jeśli taka osoba dysponuje ważnym dopuszczeniem do tajemni­cy państwowej, a więc według kontrwywiadu wolnej Polski nie stanowi zagrożenia dla interesów bezpie­czeństwa naszego kraju, to nie wiem, czy byłoby zgodne z naszym interesem uleganie tego typu zacie­trzewieniu i wyrzucanie takiej osoby czy nawet rele­gowanie jej gdzieś do departamentu spraw bardzo ważnych. Uważam, że ludzie przez ostanie ponad dwadzieścia lat wolnej Polski sami się zweryfikowali, swoją działalnością.

    I to nie jest tak – przekonałby się pan o tym, gdy­by pan pracował wewnątrz administracji publicznej – że wszyscy tak zwani nasi są świetni, a wszyscy ich są źli. Życie jest niestety bogatsze, niż się wydaje i czasami niektórzy z tych ludzi, którzy mieli taki epizod i przyznali się do niego, od tego czasu mieli zasługi dla wolnej Polski. Minister spraw zagranicz­nych w niektórych sprawach, także jeśli chodzi o operacje wywiadowcze, ma wiedzę kadrową, ma pewną uprzywilejowaną wiedzę, musi też legendować niektóre osoby na prośby naszych służb, co czasami spotyka się z niezrozumieniem albo celowymi prze­inaczeniami intencji ze strony opozycji. Staramy się być sprawiedliwi wobec ludzi. Po to stworzyłem In­spektorat Służby Zagranicznej, aby była ta wiedza kadrowa o różnych grzechach lustracyjnych, obycza­jowych, korupcyjnych – jak w każdej dużej organizacji. Dla MSZ pracuje w sumie, łącznie z pracownikami miejscowymi, 4,5 tys. ludzi, więc oczywiście pojawiają się zdarzenia naganne. Te kwestie lustracyjne są waż­ne, ale takich ludzi z każdym rokiem jest mniej.

    Na pewno jednak zauważył pan, że chociażby w dniu dzisiejszym zapadł wyrok co do byłego dyplo­maty pana Tomasza Turowskiego, który odszedł z MSZ wskutek mojej decyzji i który takie emocje budzi na prawicy – sąd dzisiaj ostatecznie uznał, że złożył on prawdziwe oświadczenie lustracyjne. Nie będę rozwi­jał tego tematu, bo postać jest kontrowersyjna, i to, co robiła za czasów PRL, nie jest godne pochwały, bardzo łagodnie to ujmując. Proszę jednak pamiętać w swoim zacietrzewieniu, że ambasadorem tytularnym pan Tomasz Turowski został z mianowania mojej poprzed­niczki, pani minister Anny Fotygi. A więc jak sam pan widzi, ludzkie losy bywają bardzo skomplikowane, a Pan Bóg do swoich celów używa najróżniejszych lu­dzi, także dla dobra Rzeczypospolitej.

    Pan poseł Szczerski pyta złośliwie o panią Maję Rostowską. Życzyłbym mu takiego wykształcenia, jakie ma pani Maja Rostowska, która właśnie wygra­ła konkurs na analityka w Polskim Instytucie Spraw Międzynarodowych. Skończyła University College London, Stanford University. Chciałbym podkreślić wobec Wysokiej Izby, że nie miałem żadnej uprzedza­jącej wiedzy ani żadnego wpływu na tę autonomiczną i suwerenną decyzję Polskiego Instytutu Spraw Mię­dzynarodowych. Uważam jednak za nie fair atako­wanie młodej kobiety, która mając do wyboru po Stanford, po University College London karierę na całym świecie, wybiera Polskę, chce służyć w polskiej instytucji, a wy głosami swoich publicystów i swoich posłów robicie z tego przedmiot kontrowersji, mimo że dziewczyna wygrała uczciwy konkurs, tylko dla­tego, że jej ojcem jest minister finansów. Naprawdę też kiedyś może będziecie ministrami i życzę wam tego, aby nie pozbawiano waszych dzieci praw oby­watelskich tylko z tego tytułu.

    (Poseł Henryk Kowalczyk: Dzieci z daleka od urzę­dów publicznych w tej sytuacji. Tak byłoby lepiej.)

    Pan poseł Mularczyk, pan poseł Szczerski i chyba też pan poseł Duda pytali o sprawy arabskie, ale już teraz w sensie kadrowym. Pragnę oświadczyć wobec Wysokiej Izby, że kandydat na ambasadora w Madry­cie, były szef kancelarii, będzie do dyspozycji orga­nów państwa polskiego niezależnie od tego, gdzie będzie przebywał.

     

    Zmiany na stanowiskach ambasadorskich

     

    Pan poseł Szczerski pytał o zmiany na stanowi­skach ambasadorów w zeszłym roku. Oczywiście mógłbym przypomnieć konstytucję, że to prezydent mianuje i odwołuje na mój wniosek za zgodą premie­ra. Bardzo niechętnie komentujemy sprawy kadrowe, bo są to delikatne kwestie relacji z państwem przyj­mującym, które nie chce być zaskakiwane, z Komisją Spraw Zagranicznych, która chce mieć pierwszeń­stwo co do tej wiedzy. Staram się prowadzić politykę kadrową, dzięki której na te najważniejsze stanowi­ska naszych ambasadorów w Berlinie, Brukseli, Wa­szyngtonie, Londynie mianuję najbardziej doświad­czonych polskich dyplomatów. Rozumiem, że posłowi Szczerskiemu może być markotno, bo gdyby nie stał się politykiem, to też miałby szansę zostania amba­sadorem. Poseł Waszczykowski miał wręcz jechać do Kairu, żeby zostać ambasadorem, i gdyby zachował elementarną lojalność wobec rządu i państwa pol­skiego, to zostałby nim.

     

    Za­trudnianie współmałżonków kierowników placówek

     

    Pan poseł Michał Wojtkiewicz z PiS pytał o za­trudnianie współmałżonków kierowników placówek, o ile pamiętam, z takim komentarzem, jakoby za­trudnianie małżonka budziło znowu jakąś podejrzli­wość, że jest to... Szukam właściwego słowa. (Gwar na sali) Nie, że to właśnie źle.

    (Głos z sali: Bo źle.)

    Nie zgodzę się z takim postawieniem sprawy. Pa­miętajmy, że – tak jak w każdej grupie ludzi – w MSZ mamy wiele małżeństw, w których oboje małżonko­wie są dyplomatami. I nie zawsze jest tak, że to męż­czyzna jest wyższy rangą niż kobieta. Mamy np. pa­nią ambasador w Nowej Zelandii, której podwładnym jest jej mąż. To nie jest jedyny taki przypadek, więc nie możemy ich przez to represjonować, tylko dlate­go, że akurat w MSZ ludzie znaleźli miłość i się po­brali.

    Ale jest też inny aspekt sprawy. Nawet tam, gdzie – już sobie pozwólmy na moment na stereotyp, bo jest to częstsza sytuacja – mężczyzna jest ambasadorem, a żona prowadzi rezydencję, umówmy się, żona am­basadora spełnia bardzo ważną rolę w naszej dyplo­macji. I nie mamy prawa żądać, aby tę rolę w organi­zowaniu życia towarzyskiego ambasadora, co jest kluczowym elementem dyplomacji, małżonek – prze­ważnie jeszcze kobieta – odgrywał za darmo. Do tej pory było to regulowane w ten sposób, że ambasador otrzymywał na współmałżonka, niezależnie od płci, dodatek do swoich poborów w wysokości bodajże 20%. Tylko że nawet to było nie fair, niesprawiedli­we, bo życie bywa życiem, nie wszystkie małżeństwa, nawet w MSZ, są trwałe, dochodziło do rozwodów, co oznaczało, że po jakimś czasie małżonek ambasadora nie miał praw emerytalnych nawet do tej części za­robków, którą otrzymał z tytułu pełnionej usługi na rzecz państwa polskiego.

    Dlatego też na wniosek Stowarzyszenia Rodzin Dyplomatów, poparty przez różne środowiska, rze­czywiście podjąłem decyzję o możliwości zatrudnia­nia na pół etatu małżonków dyplomatów, ambasado­rów. Podkreślę, że są to te same pieniądze, które uprzednio ambasador dostawał w postaci dodatku. Teraz małżonek dostaje pół etatu na niższej szarży i jest to uzusowione. Ten małżonek wreszcie nabywa do tego prawa emerytalne. Mam nadzieję, że napraw­dę nikogo to nie razi, że jest to po prostu sprawiedli­we w stosunku do naszych pracowników.

     

    Likwidacja ambasad

     

    Pan poseł Woźniak pytał o likwidację ambasad. Trochę się z tym spóźnił, bo przeprowadziłem tę li­kwidację 5 lat temu. Dzisiaj raczej tworzymy. Stwo­rzyliśmy nowe konsulaty – już o tym wspomniałem – na Ukrainie, ale nie tylko. To będzie stały proces. To, że gdzieś raz powstała ambasada, nie znaczy, że musi tam być na wieki wieków. Mapa polskich inte­resów się zmienia. Kiedyś walczyliśmy przeciwko reżimowi apartheidu w południowej Afryce, nie mie­liśmy stosunków dyplomatycznych z południową Afryką, kluczowa była placówka w Zimbabwe. Prze­stała być kluczowa, nie ma tam żadnych perspektyw gospodarczych. Zamknąłem tę placówkę. Może ją kiedyś otworzymy, gdy sytuacja się zmieni. To musi się zmieniać, bo każda polska placówka to wydatek od kilku milionów złotych rocznie. Dlatego też proszę nie robić mi z tego zarzutu, bo moim zadaniem jest oszczędne gospodarowanie mieniem polskiego podat­nika.

    (Poseł Tadeusz Iwiński: Zwłaszcza w Karaczi.)

    Konsulaty. Każda placówka ma jakąś grupę wsparcia i jakichś swoich sympatyków. To zawsze będzie budziło kontrowersje. W Karaczi konsul bo­dajże sam błagał o to, żeby wreszcie zamknąć jego placówkę, bo nie miał nic do roboty.

    (Poseł Tadeusz Iwiński: Myli się pan.)

    Tak że to podniecenie posła Iwińskiego już od 5 lat po zamknięciu tego... Natomiast uzasadnianie istnienia konsulatu w Karaczi potrzebami polskiego kontyngentu w Afganistanie, czego pan dokonywał, uważam za dowód na bujną wyobraźnię.

    (Poseł Tadeusz Iwiński: Ja jestem konsekwentny.)

    Będziemy tworzyć placówki nowego typu, wizytu­jących ambasadorów w miejscach, które są perspek­tywiczne, ale co do których nie mamy jeszcze przeko­nania, że warto otworzyć stałą ambasadę, np. w Mon­golii, gdzie już dwa razy była zamykana ambasada, mamy lokalnego pracownika, który jest wzmacniany przez polskiego dyplomatę z Pekinu bodajże raz na miesiąc. Jeżeli pojawią się wreszcie, po dekadach obiecanek jakieś ważne kontrakty dla polskich firm, to będę pierwszym, który będzie chciał poszerzyć polską ofertę dyplomatyczną o Ułan Bator. Tak samo, jeśli chodzi o Laos. Ale o tych obiecankach słyszę od kilkunastu lat i nadal nic.

    (Poseł Tadeusz Iwiński: W Mongolii, gdy zamyka­liśmy, Czesi otwierali.)

    To już tak będzie, dlatego z partnerami wyszeh­radzkimi, nordyckimi będziemy się dzielili kosztami. Najlepsze byłoby ustanawianie właśnie w takich kra­jach, gdzie... Kraje nie największe, nie najbogatsze mają właśnie taką trudną podprogową decyzję: mieć placówkę czy nie. To są też przeważnie kraje, w któ­rych koszty funkcjonowania są wyjątkowo wysokie. Weźmy Afganistan. Podzielę się z panem realnym dylematem, który teraz mamy, rozważamy. Dopóki polscy żołnierze są w Afganistanie, dopóty ambasada musi oczywiście być. Ona jest bardzo kosztowna. Do ochrony placówki i ambasady mamy 16 żołnierzy Biura Ochrony Rządu. Proszę sobie wyobrazić, jakie to są koszty. 16 najwyższej rangi żołnierzy z dodat­kami wojennymi. Dodatki wojenne są także dla dy­plomatów. Olbrzymie koszty.

    Zgódźmy się, że koszt funkcjonowania ambasady musi być w jakichś rozsądnych proporcjach w stosun­ku do obrotów handlowych z tym krajem. Generalnie przyjmuję zasadę, że koszt funkcjonowania placówki nie powinien być większy niż 1% obrotów handlo­wych, ale mamy kilkanaście placówek, w których ten koszt jest większy, i mamy jedną placówkę, w której koszt utrzymania ambasady to 250% obrotów han­dlowych z tym krajem.

    Ja mam obowiązek patrzeć na to realnie, bo gdy­by to zależało od dyplomatów, to byśmy nigdy nie zredukowali żadnego etatu i nigdy nie zamknęli żad­nej ambasady, pan sobie z tego zdaje sprawę. Na przy­kład w takim Kabulu rozważaliśmy różne opcje: wy­miany działek, zbudowania ambasady, kolokacji ze Szwecją, tylko wizytującego ambasadora, czy konty­nuację obecnego systemu. Najlepiej by było, gdyby Unia Europejska w takich miejscach jak Kabul otwo­rzyła tak zwane Europe house, czyli budynek, który wynajmuje Komisja, któremu zapewnia ten najdroż­szy zewnętrzny kordon bezpieczeństwa i w którym są pomieszczenia do wynajęcia przez państwa człon­kowskie, czyli każdy ma swoją ambasadę, ale ona jest fizycznie w jednym kompleksie. Wszyscy zyskują, bo wszyscy redukują koszty. Tak by było optymalnie, o to będziemy zabiegać. I to już działa. Mamy wspólny konsulat państw Grupy Wyszehradzkiej, tak zwany Dom Wyszehradzki w Kapsztadzie, z kolei u nas w kon­sulacie generalnym w Królewcu urzęduje szwedzki konsul, a z kolei my mamy nadzieję użytkować wspól­nie nieruchomość w Algierze.

    (Poseł Tadeusz Iwiński: W Armenii…)

    Nie wiem, czy to już jest wdrożone, ale…

    (Poseł Tadeusz Iwiński: Jest, jest.)

    Dziękuję za poparcie, rozumiem, że…

     

    Wspieranie biznesu

     

    Pan poseł Andrzej Duda pyta też, czy faktycznie MSZ pomaga biznesowi, i pyta chyba o KGHM. KGHM był nam bardzo wdzięczny za wspólną wizytę w Bra­zylii i oczywiście polska dyplomacja wspierała naj­większą inwestycję w historii naszego kraju – inwe­stycję KGHM w Chile.

    W sumie w programach gospodarczych MSZ w ze­szłym roku to było około tysiąc interwencji, a w po­dróżach z przedstawicielami MSZ w całym kraju wzięło udział 240 firm.

    Pan poseł Mularczyk oczywiście też wie, że MSZ nie jest organem lustracyjnym. Pan poseł Mularczyk ma osobiste doświadczenie z lustrowania i to w trybie bardzo pilnym, z tego co pamiętam…

    (Poseł Arkadiusz Mularczyk: Zaraz dam odpo­wiedź.)

    …więc powinien wiedzieć, że to nie MSZ odpowia­da za lustrację.

     

    Remont Pałacyku Przeździeckich

     

    Poseł Gibała znowu. Pytanie o remont pałacu Przeździeckich. Remont, panie pośle, za kilkaset ty­sięcy złotych to nie był żaden remont, to było takie odświeżenie. Ja nie mogę przyjmować gości zagra­nicznych w brudzie. Znaczy, tam był przewidywany remont, prawdziwy, za kilkadziesiąt milionów. To byłby prawdziwy remont.

    (Poseł Tomasz Makowski: Poseł Gibała powie­dział, że zostały przekazane poprzednim właścicie­lom.)

    Nie zostały przekazane. Jutro będę miał tam ko­lację dla ministra spraw zagranicznych Turcji, więc póki używam, to musi jakoś wyglądać, chyba się zgo­dzimy. Jeżeli chodzi o zarzucanie nam, że tracimy pałac Przeździckich, proszę przekazać posłowi Giba­le, że uważam to za wyjątkowo perfidne. Bo to jest pałacyk, który ofiarował Ministerstwu Spraw Zagra­nicznych hrabia Przeździecki, były szef naszego pro­tokołu dyplomatycznego, jeszcze przed wojną zapi­sem testamentowym, że ma być w rękach MSZ tak długo, jak służy dyplomacji. Pałacyk uległ zniszcze­niu już we wrześniu 1939 r. i został po wojnie odre­staurowany, odbudowany w nowym kształcie, to jest właściwie nowy budynek z lat pięćdziesiątych, na koszt państwa polskiego i trafił do MSZ, ale po paru latach. Przez parę lat funkcjonowała tam bodajże biblioteka i z tego, co wiem, spadkobiercy na tej pod­stawie podważyli zapis w księdze wieczystej. Podwa­żyli tę decyzję i my jesteśmy w tej sprawie poszkodo­wani, więc to, że sąd wydał taki wyrok – nie będę komentował wyroków niezawisłych sądów – wydaje mi się dziwne, ale liczyłbym na sympatię i życzliwość dla starań Ministerstwa Spraw Zagranicznych, aby pozyskać nowy obiekt o podobnej funkcji, który jest nam niezbędnie potrzebny do wykonywania naszej podstawowej funkcji, to jest obsługi wizyt zagranicz­nych gości z całego świata, więc zarzut jest komplet­nie chybiony.

     

    Budynek byłej ambasady w Kolonii

     

    Koalicja obrońców byłej ambasady PRL w Kolonii, widzę, sięga od SLD, od posła Zaborowskiego, do pra­wej strony sali. Kompletnie nie rozumiem tego, jak można bronić sytuacji, w której na jednego pracow­nika MSZ, a jesteśmy oskarżani o to, że dyplomaci lubią luksusy, ten współczynnik wynosi 281 m2 , śred­nio na pracownika. Każdy z 19 pracowników w Ko­lonii dysponuje powierzchnią 281 m2. Czy naprawdę uważacie, że to jest potrzebne? Ja uważam, że to jest lekka przesada i że nam wystarczy znacznie mniejsze pomieszczenie.

    (Głos z sali: Wersalu nie będzie.)

    I co więcej, tam jest tak, że są te gigantyczne, odziedziczone po czasach, gdy tam pracowało 200 osób, gdy to była ambasada, przestrzenie reprezen­tacyjne, a dla tych ludzi, którzy dzisiaj korzystają z tego budynku, dla interesantów konsulatu jest ba­rak, którego by się pan powstydził, tam jest standard dworca PKS-u za czasów mienionych, i jest jakaś zdumiewająca koalicja, żeby obronić ten stan rzeczy, podczas gdy podpisaliśmy umowę na przeniesienie konsulatu do budynku ultranowoczesnego, znacznie bliżej centrum Kolonii, z eleganckim parkingiem, z możliwością nowoczesnej, sprawnej obsługi intere­santów tak jak przystało na traktowanie Polaków, obywateli Unii Europejskiej z poważnego kraju. Zna­czy, ten z jednej strony kompletnie chybiony przepych taki powierzchniowy i złe traktowanie ludzi to jest dokładnie to, co ja chcę wyrugować z naszej dyplo­macji w tym odziedziczonym stanie pogierkowskiej głównie infrastruktury dyplomatycznej i bardzo pro­szę Wysoka Izbę ze wszystkich stron sali o wsparcie mnie w tym procesie, a nie o bronienie jakichś zupeł­nie fałszywie wydumanych sreber rodowych PRL-u

     

    Budowa ambasady RP w Berlinie

     

    Posłowi Mularczykowi chcę powiedzieć, że mamy nadzieję zbudować ambasadę w Berlinie do listopada 2016 r. To oczywiście nie jest powód do dumy ani dla mnie, ani dla moich poprzedników. To trwa stanow­czo zbyt długo. Było ileś konkursów, podważane były ich wyniki. Nie za wszystko można obwiniać MSZ. Były procesy sądowe, to jest wyjątkowo trudna dział­ka, bardzo duże ograniczenia, ale mamy już roz­strzygnięty konkurs, w tej chwili tworzona jest do­kumentacja techniczna.

     

    Wydawanie wiz w Brześciu

     

    Posła Lipińskiego nie widzę na sali, ale jeśli ma wiarygodne sygnały o nieprawidłowościach w wyda­waniu wiz w Brześciu czy w jakiejkolwiek innej na­szej placówce, bardzo proszę o sygnał. Nie tolerujemy korupcji. Osoby, którym nawet jeszcze sąd nie udo­wodnił korupcji, ale wobec których tracimy zaufanie, tracimy przekonanie o ich nieposzlakowanej opinii, np. ze względu na kłamstwo w oświadczeniu mająt­kowym czy zeznania pracowników lokalnych, na­tychmiast ruguję ze służby zagranicznej, ale muszę mieć konkretny sygnał o konkretnych zaniedba­niach. Dopóki jestem ministrem, dla korupcji, także w wydawaniu wiz, nie będzie tolerancji.

    Będę zmierzał do końca.

    (Poseł Marek Poznański: A moje pytanie?)

     

    Cele Instytutu Zachodniego

     

    Pani poseł Gabriela Masłowska pytała o cele In­stytutu Zachodniego. Nie jestem zadowolony, chyba tak jak ona, z sytuacji w Instytucie Zachodnim. Pla­cówka bardzo zasłużona, jeszcze w czasach słusznie minionych, także w dokumentowaniu zbrodni nie­mieckich w Polsce, trochę spoczęła na laurach. Chciałbym ją widzieć jako taką, która z jednej strony dokumentuje historię, ale też jest bardziej ofensyw­na. Tam niestety rozpisano kilka konkursów na dy­rektora i jakoś nie zgłaszają się kandydaci na odpo­wiednim poziomie.

     

    Twitter i multimedia

     

    Zainteresowanie budzi też sprawa używania Twittera i multimediów, w tym zainteresowanie po­sła Waszczykowskiego, który sam jest autorem blo­gów. Twittera używa większość dyplomacji na świe­cie, większość prezydentów, premierów, ministrów spraw zagranicznych, ostatnio, jak już wspomniałem, poprzedni papież i obecny Ojciec Święty, tak że uwa­żam te zarzuty za kompletnie chybione. Prowadzenie blogów przez dyplomatów jest coraz bardziej rozpowszechnione, robią to Brytyjczycy, Amerykanie, Niemcy, tak że uważam to za dziwny zarzut. Jest to częścią naszej nowej witryny MSZ. To był wielki pro­jekt, zajęło nam to dwa lata, to jest najbardziej skom­plikowana witryna internetowa w administracji pań­stwowej, bo to jest witryna centrali MSZ po polsku i po angielsku i witryny wszystkich naszych placó­wek w kilkunastu językach. Jak państwo wchodzicie na ten adres www.msz.gov.pl, to widzicie jedną stro­nę, ale tak naprawdę to jest system 340 stron skon­figurowanych według tego samego wzoru i ze sobą zsynchronizowanych. Uważam, że działa on bardzo dobrze, ostatnio uruchomiliśmy dostęp poprzez smartfony, działają też aplikacje, takie jak iPolak, jest możliwość zgłaszania swoich podróży zagranicz­nych przez Internet, dostęp do wszystkich telefonów alarmowych, wysyłamy informacje o zagrożeniach dla Polaków, rekomendacje, gdzie nie jeździć. Uwa­żam, że to bardzo ważny serwis, ważna usługa dla polskich obywateli, nie rozumiem, dlaczego to się komuś nie podoba.

     

    Współpraca handlowa z Kazachstanem

     

    Krótko, pan poseł Makowski pytał o obroty han­dlowe z Kazachstanem. Informuję, że za zeszły rok wyniosły one 960 mln zł, w tym nasz eksport – 568 mln, a import – 392 mln, czyli pozytywne dla nas saldo to 175 mln zł.

    (Poseł Tomasz Makowski: Czy będzie tendencja wzrostowa?)

    Jak pan Bóg pozwoli.

     

    Komentarz do wypowiedzi Posła Szczerskiego

     

    Kończąc, chciałbym z jeszcze niekorygowanego i nieautoryzowanego stenogramu sejmowego zacyto­wać pana posła Szczerskiego, który powiedział: Nie mam jak tego sprawdzić, ale jestem przekonany, że gdyby mocniej uderzyć ministra Sikorskiego w plecy, to rozległby się głuchy, metaliczny dźwięk. Pan minister Sikorski jest chyba pierwszym w historii kosmitą – mi­nistrem spraw zagranicznych. (Wesołość na sali)

    Panie marszałku, jestem zdumiony, to chyba ma coś wspólnego z tym, że faktycznie przystąpiliśmy do Europejskiej Agencji Kosmicznej, która będzie finan­sowana także ze środków Ministerstwa Spraw Za­granicznych. Chciałbym serdecznie panu posłowi Szczerskiemu podziękować, bo w wypowiedziach posłów Prawa i Sprawiedliwości w poprzednich la­tach byłem zdrajcą, ministrem spraw zagranicznych Niemiec, więc wydaje mi się, że bycie kosmitą jest ruchem we właściwą stronę, w kierunku podwyższa­nia standardów polskiej debaty publicznej.

    (Głos z sali: A moje pytanie, panie ministrze?)

    (Poseł Romuald Ajchler: Dajcie spokój, już koniec.)

    (Głos z sali: A moje krótkie pytanie?)

    Ponadto, panie marszałku, uważam, że w miejscu pałacu kultury powinien powstać park centralny dla Warszawy. Dziękuję bardzo. (Oklaski) ­


     

    Źródło: Kancelaria Sejmu

     

    Drukuj Drukuj Podziel się treścią: