close

  • Być wiernym Ojczyźnie mej, Rzeczypospolitej Polskiej

    Strona Archiwalna
    Aktualna strona znajduje się pod adresem: gov.pl/dyplomacja

  • Sejmowa komisja spraw zagranicznych pozytywnie zaopiniowała w środę kandydatów na ambasadorów w Finlandii - Przemysława Grudzińskiego oraz Szwajcarii i Lichtensteinie - Jaromira Sokołowskiego. Przeciwni nominacjom byli posłowie PiS oraz Zjednoczonej Prawicy.

     

    Posłowie PiS i ZP przedstawili krytyczne oceny dotyczące zarówno "pospiesznego" - ich zdaniem - trybu procedowania nominacji ambasadorskich, jak i samych kandydatur. Posłowie PO pozytywnie ocenili kandydatów i zaprzeczali, by procedowanie miało inny niż zwyczajny charakter.

     

    Przedstawiając swoją wizję pracy ambasadora w Finlandii Grudziński podkreślał wzrastające znaczenie "naturalnie przyjaznych i obopólnie korzystnych" stosunków polsko-fińskich, m.in. w sferze polityki bezpieczeństwa i współpracy rozwojowej. Zwracał uwagę, że z Finlandią łączą Polskę wspólne wyzwania - związane przede wszystkim z - jak to określił - "podwójnym kryzysem integracji europejskiej": kryzysem gospodarczym oraz kryzysem bezpieczeństwa europejskiego.

     

    Finlandia - zaznaczył - przeszła w ostatnich latach korzystną z polskiej perspektywy reorientację, co związane jest w jego opinii z wydarzeniami na Ukrainie. Według Grudzińskiego, skutkiem tego jest m.in. wzmocniona współpraca polsko-fińska w wielu dziedzinach. W jego ocenie stosunkom polsko-fińskim potrzebna "jest twórcza kontynuacja" polityki prowadzonej przez jego poprzedników.

    Wskazał również m.in. że sformowany w bieżącym roku fiński rząd otworzył na nowo debatę nad przystąpieniem Finlandii do Sojuszu Północnoatlantyckiego i zapowiedział referendum w tej sprawie. Grudziński deklarował również, że jako ambasador będzie dążył do wymiany doświadczeń i wartościowych rozwiązań stosowanych w naszych krajach, oraz do zacieśniania stosunków w sferze gospodarczej.

    Podczas dyskusji kandydata pochwalił wiceprzewodniczący komisji Tadeusz Iwiński (SLD), który określił Grudzińskiego - wraz poprzednim ambasadorem w Finlandii - jako reprezentantów "pierwszej ligi dyplomatów". Natomiast drugi wiceprzewodniczący komisji, poseł PiS Witold Waszczykowski dopytywał Grudzińskiego o jego biografię, m.in. o domniemaną współpracę z tajnymi służbami PRL. Kandydat na ambasadora zdecydowanie zaprzeczył, by kiedykolwiek współpracował ze służbami. "Mam czyste sumienie" - zapewnił.

     

    Z kolei Sokołowski - który obecnie jest ministrem w kancelarii prezydenta Bronisława Komorowskiego, gdzie odpowiada za sprawy zagraniczne - przedstawił swoją koncepcję rozwoju stosunków polsko-szwajcarskich. Powinny one - według Sokołowskiego - opierać się o sześć filarów: politykę, biznes, innowacje, kulturę, wspólne dziedzictwo historyczne związane - jak tłumaczył - m.in. z polską emigracją okresu zaborów, oraz wspieranie szwajcarskiej Polonii. W kontaktach z Lichtensteinem kandydat na ambasadora chce skupić się natomiast na promocji polskiej kultury oraz zachęcaniu do inwestycji.

     

    Rozpatrując kandydaturę Sokołowskiego posłowie PiS i ZP zarzucali mu m.in. wyjątkowo - według nich - szybką karierę w dyplomacji, niską skuteczność i brak kompetencji kierowniczych. Arkadiusz Mularczyk (ZP) stwierdził, że choć prezentacja Sokołowskiego i plany w niej przedstawione mogły brzmieć efektownie, to "problem polega na tym", że był 5 lat był on ministrem w Kancelarii Prezydenta, odpowiedzialnym za sprawy zagraniczne". Według Mularczyka wątpliwości budzi skuteczność Sokołowskiego jako dyplomaty.

    Posłowie opozycji dopytywali kandydata na ambasadora o inicjatywy i wystąpienia prezydenta Komorowskiego na arenie międzynarodowej, za które - ich zdaniem - Sokołowski współodpowiadał. W szczególności odnosili się do lipcowego wykładu prezydenta wygłoszonego w Fundacji Konrada Adenauera w Berlinie, w którym Komorowski- według nich - dokonał nieuprawnionego porównania pomiędzy działaniami Polskiego Państwa Podziemnego i Armii Krajowej a zasługami pułkownika Clausa von Stauffenberga - oficera Wehrmachtu, który dowodził zakończonym niepowodzeniem zamachem na życie Adolfa Hitlera.

     

    "Czy pan pisał to przemówienie? Jaki jest pana udział w pisaniu przemówień?" - pytała posłanka PiS Dorota Arciszewska-Mielewczyk. W przemówieniu - jej zdaniem - zawarto "tezy, które porównywały nazistę i antysemitę Stauffenberga do powstańców warszawskich", a wypowiedzi prezydenta zostały wykorzystane przez Fundację Adenauera do gloryfikowania organizatora zamachu na Hitlera.

    W reakcji Sokołowski powiedział, że "nie jest władny odpowiedzieć na pytanie dotyczące sposobu przygotowania przemówienia prezydenta". "Z tego co wiem Sejm RP nie ma funkcji kontrolnej wobec organu konstytucyjnego, jakim jest Prezydent RP" - dodał. Sokołowski przekonywał też, że w Berlinie prezydent "wykorzystał okazję, by przypomnieć historię Polskiego Państwa Podziemnego", ale "nie uczcił, nie upamiętnił ani nie honorował Stauffenberga". "Prezydent nie chciał porównywać i nie porównał aktu Stauffenberga do działań Polskiego Państwa Podziemnego" - powiedział Sokołowski.

     

    W przemówieniu w Berlinie prezydent przekonywał, że "jaśniejszą stroną europejskiej historii XX wieku" były różne formy oporu i opozycji wobec "zinstytucjonalizowanego zła". W tym kontekście wymienił Polskie Państwo Podziemne i Armię Krajową, ale także niemiecki sprzeciw wobec nazizmu, m.in. dokonany 20 lipca 1944 r. zamach Stauffenberga. Jak zastrzegł Komorowski, przedstawiciele niemieckiego oporu "nierzadko prezentowali poglądy, które trudno dzisiaj akceptować". Prezydent zaznaczył, że uwagi te dotyczą także Stauffenberga. "Ale nawet z takimi poglądami na kwestię polską czy żydowską odwaga jednostki przeciwstawiającej się potędze zła zawsze zasługuje na szacunek, na uznanie" - podkreślił.

     

    Przemysław Grudziński urodził się w 1950 r. Z wykształcenia jest historykiem i amerykanistą. Jako pracownik naukowy związany był m.in. z Uniwersytetem im. Mikołaja Kopernika w Toruniu, Instytutem Historii PAN oraz George C. Marshall Center for Security Studies w Niemczech. Uzyskał habilitację w 1982 r., na podstawie pracy poświęconej dziejom najnowszym USA. Był m.in. dyrektorem generalnym w sejmowym Biurze Studiów i Ekspertyz, podsekretarzem w ministerstwie obrony narodowej i w MSZ. W latach 2000-2005 był ambasadorem RP w Waszyngtonie. Od 2009 do 2014 r. pełnił funkcję stałego przedstawiciela RP przy OBWE w Wiedniu. Zna język angielski, rosyjski i niemiecki.

     

    Jaromir Sokołowski urodził się w 1971 r. Studiował germanistykę i stosunki międzynarodowe w Warszawie i Hamburgu. Pełnił m.in. funkcje sekretarza wydziału politycznego ambasady w Berlinie. Od 2005 r. współpracuje z Bronisławem Komorowskim - najpierw jako jego doradca jako wicemarszałka Sejmu, następnie, w latach 2007-10 w roli dyrektora generalnego gabinetu marszałka Sejmu, a od 2010 roku jako podsekretarz stanu w kancelarii prezydenta odpowiedzialny za politykę zagraniczną. Zna języki niemiecki i angielski.

     

    Źródło: PAP, msom/mok/

    Drukuj Drukuj Podziel się treścią: