Szanowni Państwo,

 

Mam dziś honor i przyjemność powitać na tej sali wiele wybitnych osobistości, polityków i

dyplomatów, przedstawicieli środowiska akademickiego, organizacji pozarządowych,

ambasadorów-reprezentantów państw pięciu stałych członków Rady Bezpieczeństwa oraz

ambasadora Szwecji. Zgromadziła nas wszystkich na tej skromnej uroczystości osoba głównego

bohatera – Rafała Lemkina, wybitnego uczonego – polskiego i amerykańskiego; prawnika, któremu

zawdzięczamy wprowadzenie do teorii i praktyki prawa międzynarodowego pojęcia „ludobójstwo”.

Był pierwszym w skali światowej, który zbrodnię tę zdefiniował i nadał jej nazwę – złożoną z

połączenia słowa greckiego i łacińskiego – genocyd (po angielsku – genocide, po francusku –

génocide, po rosyjsku i niemiecku Genozid).

Rafał Lemkin, który ukończył studia na Wydziale Prawa Uniwersytetu Jana Kazimierza we Lwowie, po raz pierwszy wystąpił ze swoją  koncepcją na V Międzynarodowej Konferencji w sprawie Unifikacji Prawa Karnego w Madrycie w październiku 1933 roku (na marginesie warto odnotować, że I Konferencja w sprawie unifikacji prawa karnego odbyła się – z inicjatywy Ligi Narodów w Warszawie blisko 80 lat temu – w listopadzie 1927 roku). Był też Lemkin członkiem polskiej delegacji na VI Konferencję Międzynarodowego Biura do spraw unifikacji prawa karnego w Kopenhadze w 1935 roku. Wygłosił wówczas referat pt. Terroryzm,   który ukazał się później w formie odrębnej publikacji (R. Lemkin: Terrorisme. Paris 1938).

Nie jest moją intencją, aby prezentować dziś Państwu życie i działalność Rafała Lemkina. Uczynili to inni. Zarówno w Polsce, jak i w Stanach Zjednoczonych - i w wielu innych państwach - osoba i dzieło Lemkina zostały szczegółowo – choć nie zawsze kompetentnie – opisane. W kilku polskich i zagranicznych publikacjach poświęconych Lemkinowi błędy dotyczą spraw podstawowych: daty i miejsca urodzenia, daty śmierci, czasu i sposobu wydostania się z Polski. Jednak sprawą, która skłoniła mnie do zorganizowania dzisiejszej uroczystości i nadania tej sali imienia Rafała Lemkina jest fakt, że ten wybitny człowiek jest szerszemu ogółowi nieznany, a nawet w środowiskach ludzi zajmujących się stosunkami międzynarodowymi i prawem międzynarodowym jest znany słabo i to nielicznym. Czas najwyższy, aby ten stan rzeczy zmienić.

Przypadek sprawił, że profesor Ryszard Szawłowski po raz kolejny opublikował w ostatnim numerze „Spraw Międzynarodowych” (nr 2/2005) obszerne, dobrze udokumentowane i godne polecenia studium dotyczące osoby i dzieła Rafała Lemkina. Słusznie wytyka, że w wielu polskich podręcznikach prawa międzynarodowego brak o nim choćby jednozdaniowej wzmianki. Nazwisko Rafała Lemkina dotychczas znacznie bardziej popularne było w zagranicznych encyklopediach i systemach prawa międzynarodowego, choć w niektórych przypisywano mu pochodzenie francuskie, a w innych określano – w sposób całkiem bezzasadny – jako „polskiego emigranta w Londynie”.

Lemkin rzeczywiście był emigrantem, który z początkiem września 1939 roku opuścił – zgodnie z wezwaniem władz – Warszawę, a następnie udało mu się – po zajęciu Kresów Wschodnich przez Armię Czerwoną – dotrzeć do Wilna, a stamtąd w lutym 1940 roku do Sztokholmu. Wspominam o tym, ponieważ Rafał Lemkin właśnie w czasie swojego pobytu w Szwecji – we współpracy z oficjalnymi szwedzkimi władzami – zdołał zebrać olbrzymią dokumentację złożoną z setek rozporządzeń Himmlera, Göringa i rozkazów dowódców Wehrmachtu, która stanowiła podstawę do opublikowanego później w Stanach Zjednoczonych dzieła pt. Axis Rule in Occupied Europe. Laws of Occupation. Analysis of Government. Proposals for Redress (New York, 1944). Bez pomocy Ministerstwa Spraw Zagranicznych Szwecji, które zaleciło szwedzkim konsulatom - na prośbę Lemkina – aby zbierały na obszarze całej okupowanej Europy dokumenty dotyczące w równej mierze nowych zarządzeń, jak i zbrodni hitlerowskich – przygotowanie tego dzieła, do którego załączono 330 aktów prawa z 35 krajów i terytoriów okupowanych nie byłoby możliwe.

Wiosną 1941 roku – przed niemiecką inwazją na Związek Radziecki – Lemkin otrzymał amerykańską wizę i na zaproszenie profesora z Duke University Law School udał się koleją transsyberyjską do Władywostoku. Stamtąd – przez Japonię i Kanadę – dotarł do Durham w Północnej Karolinie. Szczegóły znajdą Państwo we wspomnianym eseju profesora Szawłowskiego i w opublikowanej przed 4 laty książce Dr Williama Korey’a. Monografia Korey’a pt. An Epitaph for Raphael Lemkin, którą – jak dowiedziałem się ma mi wręczyć dziś obecny na naszej uroczystości Stanisław Krajewski – wydana została pod auspicjami The Jacob Blaustein Institute for the Advancement of Human Rights. Mam nadzieję, że wcześniej czy później również w Polsce ukaże się monografia poświęcona Rafałowi Lemkinowi.

W swej autobiografii Lemkin wspomina, że pierwszą inspiracją do jego samotnego pochodu krzyżowego przeciwko zbrodni ludobójstwa była lektura Quo Vadis. Był poruszony Sienkiewiczowskim opisem mordów dokonywanych przez Rzymian na niewinnych chrześcijanach. Potem wstrząsnęły nim informacje o rzezi Ormian w 1915 roku. W 6 lat później młody Ormianin dokonał zamachu w Berlinie na Talaat Paszy, byłym szefie policji tureckiej. Lemkin zapytał wówczas we Lwowie swego profesora, dlaczego Ormianie nie wezwali niemieckiej policji, aby aresztowała osoby odpowiedzialne za zbrodnie. W odpowiedzi usłyszał: „Nie ma takiego prawa, na podstawie którego osoby odpowiedzialne za zbrodnie tego typu mogą być ujęte i ukarane. Jest to sprawa wewnętrzna. Państwa nie mogą mieszać się w sprawy wewnętrzne innych państw.”

Zmienił się świat. Zmieniły się normy prawa. Wielka w tym zasługa Rafała Lemkina. Jednak nie byłoby Lemkina – bez jego polskich korzeni, lwowskich studiów i praktyki prokuratorskiej w Brzeżanach i w Warszawie. Bez jego pobytu w Sztokholmie i życzliwości rządu szwedzkiego. Ale przede wszystkim – bez możliwości, które dla młodego emigranta w czasie wojny stworzyły Stany Zjednoczone.

 

Szanowni Państwo,

Najważniejszy wkład Lemkina w rozwój prawa międzynarodowego karnego związany jest z doświadczeniami II wojny światowej. Jak pisał wówczas Winston Churchill świat ma do czynienia w przestępstwem bez nazwy. Lemkin w swej pracy Axis Rule in Occupied Europe po raz pierwszy nadał nazwę tej zbrodni. Nazwa ta stała się pojęciem uniwersalnym. Przestępstwo ludobójstwa znalazło się w kodeksach karnych większości państw.

Myśli i koncepcje Lemkina znalazły odzwierciedlenie w zasadach norymberskich,  sformułowanych w statucie Międzynarodowego Trybunału Wojskowego w Norymberdze. Do dziś stanowią one podstawę odpowiedzialności karnej jednostek w prawie międzynarodowym. Sam Lemkin uczestniczył w procesie norymberskim jako doradca głównego amerykańskiego oskarżyciela Roberta Jacksona, który był też sędzią Sądu Najwyższego Stanów Zjednoczonych.

Po zakończeniu procesu, Lemkin podjął starania, aby doprowadzić do międzynarodowej kodyfikacji zbrodni ludobójstwa. Stało się to w 1948 r., kiedy Zgromadzenia Ogólne NZ przyjęło Konwencję w sprawie zapobiegania i karania zbrodni ludobójstwa. Był inicjatorem i głównym autorem tej Konwencji. Gdyby nie miał żadnych innych osiągnięć – już dzięki temu wszedłby na trwałe do panteonu najważniejszych prawników XX wieku. 

Konwencja z 1948 r. stała się – w 50 lat później – podstawą prawną do  utworzenia Międzynarodowych Trybunałów Karnych dla osądzenia zbrodni w b. Jugosławii i Rwandzie i wreszcie do podpisanego w Rzymie Statutu Międzynarodowego Trybunału Karnego. 

9 września 2004 r prezydent George W Bush. powiedział: "Doszliśmy do wniosku, że w Darfurze trwa ludobójstwo. Wzywamy społeczność międzynarodową do współpracy z nami w zapobieganiu i powstrzymaniu aktów ludobójczych". Pragnę w tym miejscu wyrazić przekonanie, że – jeśli na ratyfikację przez Stany Zjednoczone Konwencji o ludobójstwie świat czekał 40 lat, to na ratyfikację Rzymskiego Statutu będziemy czekać znacznie krócej.

Wkład Stanów Zjednoczonych w przygotowanie i przyjęcie Konwencji z 1948 r. oraz Statutu Rzymskiego jest trudny do przecenienia. Jakkolwiek 31 grudnia 2001 r. prezydent Bill Clinton podpisał statut MTK, to jednak później Stany Zjednoczone złożyły oświadczenie, że nie zamierzają tego dokumentu ratyfikować. Wierzę, że w Stanach Zjednoczonych jest wielu światłych polityków i wybitnych prawników, którzy - wcześniej czy później – doprowadzą do zmiany tego stanowiska.

Życie i dzieło Lemkina pokazuje, jak wiele może zdziałać jeden człowiek w kraju wolnym i demokratycznym. Wywarł on ogromny wpływ nie tylko na ukształtowanie się norm międzynarodowego prawa karnego, ale również na nową koncepcję bezpieczeństwa międzynarodowego. Przyjęty w połowie września br. na Szczycie Narodów Zjednoczonych Dokument Końcowy (The Outcome Document) zawiera koncepcję The Responsibility to Protect, która – po raz pierwszy w historii koncentruje się nie tylko na bezpieczeństwie państw, ale również bezpieczeństwie jednostek i narodów.

 Jan Paweł II nauczał, że społeczność międzynarodowa gromadzi nie tyle państwa, co narody, złożone z kobiet i mężczyzn, którzy tworzą historię indywidualną i zbiorową. Dlatego to ich prawa trzeba określać i zabezpieczać. To był główny motyw działania Lemkina.

Rafał Lemkin zmarł samotnie w skromnych warunkach w 1959 r. Szybko został zapomniany. Dziś jednak nie mamy już wątpliwości, że swoimi osiągnięciami przyczynił się nie tyle do budzenia sumień narodów (takich było wielu również przed nim), co do stworzenia prawnych instrumentów zapobiegania masowym zbrodniom.

Kiedy czytałem to, co o Lemkinie napisano, nachodziła mnie myśl, jak potoczyłoby się jego życie, gdyby nie udało mu się przedostać do Szwecji, a potem do Stanów Zjednoczonych.

Gdyby został pod niemiecką okupacją zapewne zginąłby, jak cała jego rodzina wymordowana w ramach Endlösung, czyli Holokaustu.

Gdyby został rozpoznany pod okupacją radziecką trafiłby, jako oficer rezerwy do Charkowa, Miednoje lub Katynia i rozstrzelany z woli Stalina i Berii, jako przeciwnik ustroju radzieckiego (na marginesie dodam, że Andrej Wyszyński w swoim „dziele” pt. Kontrrewolucyjna interwencja poprzez prawo karne potępił Lemkina za jego koncepcję zbrodni barbarzyństwa, którą sformułował w Madrycie w 1933 roku).

Gdyby został w Szwecji dożyłby zapewne spokojnej i dostatniej emerytury, jednak jego dzieła opublikowane w Sztokholmie być może nie wpłynęłyby na przebieg Procesu Norymberskiego i na zawarcie Konwencji o Ludobójstwie. Los sprawił, że w Stanach Zjednoczonych osiągnął triumf, choć też przeżył wiele rozczarowań. Rafał Lemkin należy do tych postaci, których dzieło wraz z upływającym czasem zyskuje na znaczeniu.

Przypadająca w przyszłym roku 60-ta rocznica Procesu Norymberskiego jest dobrą okazją, aby akademickie środowiska prawników i historyków podjęły wspólnie w Polsce i w Stanach Zjednoczonych próbę całościowej oceny życia i dzieła Rafała Lemkina. W pełni na to zasługuje. Miejmy nadzieję, że dzisiejsza skromna uroczystość stanie się początkiem powrotu Lemkina do Polski – i to na trwałe.

Dziękuję za uwagę.