Adam Daniel Rotfeld - gość Jolanty Pieńkowskiej
- Dziś gościem salonu politycznego Trojki jest Minister Spraw
Zagranicznych profesor Adam Daniel Rotfeld - Dzień Dobry
-
Dzień Dobry
-" Moim celem jest Ukraina w zjednoczonej
Europie" tak wczoraj mówił w czasie zaprzysiężenia Wiktor
Juszczenko. Jaką rolę Polska odegra w tym wprowadzaniu Ukrainy do
Zjednoczonej Europy?
- Ja bym powiedział, że dziś
najważniejsza sprawa to jest zachowanie nowego prezydenta, nowej
elity ukraińskiej i całego narodu ukraińskiego. Innymi słowy - ten
okres, kiedy zewnętrzne siły bardzo sprzyjające przemianom na
Ukrainie odgrywały znaczącą rolę - on coraz bardziej będzie miał
znaczenie drugorzędne. Najważniejsza sprawa jest w rękach ukraińców.
Innymi słowy - nie może to być postrzegane przez Ukraińców
jako rodzaj nacisków zewnętrznych, wpływów. Polska
oczywiście powinna wpływać i sprzyjać pozytywnym przemianom. I rzecz
polega na tym, że do tej pory często wystarczała symboliczna
obecność, wystąpienie, uścisk dłoni, zaproszenie. Dzisiaj to musi się
przekładać na działanie, które będą odczuwać Ukraińcy w skali
masowej, wiec np. ułatwienia na granicach. Więc np. nowe podejście do
Ukraińców zatrudnionych w Polsce, żeby mieli pewne
uprawnienia. Innymi słowy potrzebny jest pakiet, który by się
przekładał na taka siłę materialną, a nie tylko na duchowe moralne
wsparcie.
- Czy nie jest tak, że Rosja nam w tej pomocy
Ukrainie przeszkodzi ?
- Nie, ja uważam, że to, o czym mowie
dotyczy stosunków dwustronnych. Po prostu uważam, że
powinniśmy nie tylko Ukraińców zapewniać o swojej życzliwości
i przyjaźni, ale dać temu dowod. Dlatego ja mam wrażenie, że w Rosji
następuje przewartościowanie stosunku do Ukrainy i że Rosja wcześniej
niż później zrozumie, że w jej interesie jest stabilizacja
Ukrainy i wsparcie tych przemian, które na Ukrainie zaczęły
się i jeśli one się powiodą, to one się w ogóle powiodą dla
całego tego pasa radzieckiego.
- Panie Ministrze, ale jest
tak, że w swoja pierwszą zagraniczną podróż - dzisiaj, dzień
po zaprzysiężeniu - Wiktor Juszczenko jedzie właśnie do Moskwy i
usiądzie na przeciwko człowieka, który właściwie do końca
kwestionował jego mandat do rządzenia. I jak pan sądzi - Putin uzna
to, że Juszczenko jest prezydentem Ukrainy czy dalej będzie to
kwestionował?
_ Nie, oczywiście, że uzna. Ja uważam, że to
bardzo mądry krok ze strony prezydenta Wiktora Juszczenki, że udaje
się właśnie do Moskwy. Rosja jest najważniejszym sąsiadem Ukrainy na
wschodzie i prawdę powiedziawszy łączy ich nie tylko historia,
cywilizacja, religia, języki są zbliżone, kultura jest bardzo
zbliżona. Wreszcie na Ukrainie mieszka ogromna ilość ludzi mówiących
nie tylko po rosyjsku, ale którzy są po prostu Rosjanami. W
interesie Putina jest jak gdyby przetrawienie tej całej nowej
rzeczywistości, a ze strony Juszczenki była to bardzo mądra decyzja.
Podobnie jak wczorajsza zapowiedź, która wielu zrozumiało
właściwie, mianowicie, że na Ukrainie wszyscy będą mieli prawo
chodzić do szkół, w których będą prowadzone lekcje i
wykłady w języku ich rodziców. Innymi słowy - to było
adresowane do tej wschodniej i południowej części Ukrainy, gdzie
nadal język rosyjski jest dominujący.
Panie Ministrze, ale
niestety jest tak, że za nasze zaangażowanie w sprawy Ukrainy płacimy
stosunkami z Rosją i gdyby Pan miał dziś ocenić w skali od jednego do
sześciu te stosunki polsko - rosyjskie to jaka to jest ocena?
-
Trudno byłoby mi tak wystawiać oceny, bo życie jest nieporównywalnie
bardziej złożone i są elementy w tych stosunkach bardzo dobre i są
takie gdzie powiedzielibyśmy, że te stosunki są chłodne.
- No
tak, ale temperatura relacji pomiędzy prezydentem Kwaśniewskim, a
prezydentem Putinem wynosi minus jeden...
- Powiem tak, że
pojutrze dojdzie do spotkania prezydenta Putina z prezydentem
Kwaśniewskim i te stosunki są na tyle dobre, że prezydent Putin,
który mógłby przyjechać 27, tak jak prezydent Chirac,
który przyjeżdża tylko na uroczystości w Oświęcimiu i
natychmiast wyjeżdża to w przypadku Putina jednak będzie dwustronna
rozmowa gdzie można będzie mówić w sposób bardzo
otwarty. I ja uważam, że to co w stosunkach między Państwami jest
równie ważne co w stosunkach między ludźmi. Znaczy, że jeśli
są jakieś problemy to trzeba o nich otwarcie porozmawiać. I pewne
sprawy można zdjąć z porządku dziennego po prostu w wyniku rozmowy.
Inne wymagają czasu.
- Panie Ministrze, a z czyjej inicjatywy
dochodzi do tego spotkania, bo jeszcze do niedawna mówiło się,
że tego spotkani nie będzie.
- Inicjatywa z natury rzeczy
jest gospodarzy, ponieważ tylko trzech prezydentów było
zaproszonych na te uroczystości i Rosja była pierwszym jako Państwo,
którego armia wyzwoliła obóz Auschwitz Birkenau. Chodzi
o to, żeby niezależnie od spotkania w Oświęcimiu doszło do
dwustronnych rozmów w Krakowie. Jak Pani zapewne pamięta
początkowo miało się odbyć Forum Gospodarcze. Tego Forum
Gospodarczego nie będzie i tutaj strona rosyjska wychodziła z
założenia, że są to jak gdyby uroczystości o zupełnie innym, różnym
charakterze, różnym wymiarze, i że nie należy łączyć spraw
moralnych z biznesem i ja mam wrażenie, że coś w tym jest
rzeczywiście. Gdyby się odbywało Forum Gospodarcze 26, a 27 wyjazd do
Oświęcimia - w odbiorze społecznym byłoby cos takiego nienaturalnego.
Ale dojdzie do dwustronnych rozmów.
- Panie Ministrze,
a czy te obchody, bo to rzeczywiście jest niezwykła ranga tych
obchodów 60 rocznicy wyzwolenia Oświęcimia - czy te obchody -
sadzi Pan raz na zawsze zamkną to pisanie o polskich obozach zagłady.
- Chciałbym - między innymi 21 stycznia w ostatni piątek
mówiłem na ten temat w Sejmie przy okazji expose. Tak na
marginesie dodam, że ta debata miała bardzo poważny charakter i było
dla mnie zupełnie zdumiewające, że główne media elektroniczne
- mam na myśli Wiadomości TVP, główny dziennik w telewizji
prywatnej TVN w ogóle zignorowały te debatę. Otóż w tej
debacie - między innymi - wiele miejsca zajmowała sprawa i obchodów
i stosunków między polską, a Niemcami i sprawy związane
właśnie z tym zafałszowaniem i przeinaczaniem historii. I skorzystam
tu z tej okazji, żeby powiedzieć, że byłoby niewłaściwe, a mamy to
wszystko jakoś zakodowane, aby sądzić, że decyzja Rządu w sprawie
spotkania Prezydenta albo wystąpienia w Sejmie czy lista ambasadorów
tego typu problemy rozwiązują. To musi być sprawa społeczna. Ja
uważam, że dziennikarze w tej sprawie mają nieporównanie
większą rolę do odegrania niż prezydenci, premierzy i ambasadorzy
łącznie. Bo w istocie rzeczy, jeśli "Corierre de la Serra"
pisze cos takiego to nie zawsze to jest wynik złej woli, ale czasami
po prostu głupoty, bezmyślności albo niepoinformowania. Otóż
po to żeby ta informacja dotarła to jest nieporównanie
bardziej wiarygodny głoś środowiska dziennikarskiego kolegów,
do których ma się zaufanie niż urzędniczy list ambasadora we
Włoszech, który zostanie zamieszczony na 38 stronie i który
traktuje się jako taki gest wobec innego państwa, bez - w istocie
rzeczy - oddziaływania na własne społeczeństwo. Innymi słowy - to
musi być traktowane jako proces. Te uroczystości - one uświadamiają
raz jeszcze, że nic nie jest załatwiane raz na zawsze. To jest moja
odpowiedź na Pani pytanie, że o tym musimy stale pamiętać, ze
wyrastają stale nowe pokolenia, które muszą te prawdę
otrzymywać na nowo. I ta prawda jest często świadomie fałszowana z
różnych zresztą powodów. Np w Niemczech ta prawda jest
trudna do przyjęcia nie tylko przez środowiska prawicowe, ale również
środowisko uczciwych intelektualistów...
- No, ale
mięliśmy wczoraj przykład tego, kiedy przedstawiciele prawicowej
partii w Saksonii wychodzą z Parlamentu, kiedy oddaje się hołd
ofiarom nazizmu.
- Otóż to jest efekt. To jest tak, że
oni tak się zachowali to jest efekt faktu, że przez długie lata w
Niemczech przemilczano prawdę. Ona nie docierała do młodego pokolenia
w NRD, dlatego, że uważano, że odpowiedzialność za faszyzm za
zbrodnie hitlerowskie spada na RFN, a w RFN generalnie uważano, że
prawda jest zbyt ciężka i należy jej dzieciom oszczędzić. Dzisiaj
Niemcy płacą za to cenę. Martin Balzer - wybitny niemiecki
intelektualista pisarz, kiedy otrzymywał pokojową nagrodę niemieckich
wydawców w 1986 roku po raz pierwszy powiedział o tym, że ma
dość wymachiwania maczugą Oświęcimia. Ja pamietam, że wtedy
pomyślałem sobie, że zaczął się bardzo niedobry okres w Niemczech,
kiedy będzie próba minimalizowania, relatywizowania, spychania
na margines tej prawdy o tym, co się wydarzyło.
- Może te
uroczystości pomogą temu, żeby tak nie było i na koniec jeszcze
ostatnia rzecz - Panie Ministrze wczoraj widzieliśmy w TV wypowiedź
Josefa Borela, który rzeczywiście Polskę obraził jak wynikało
z tłumaczenia. Czy my tę sprawę zamykamy, czy będziemy ja dalej
drążyć, czy uważamy, że jej po prostu nie ma.
- Mam wrażenie,
że myśmy ją już zamknęli. Znaczy chodzi o to, że powiedzieliśmy
wszystko, wiemy co powiedział Borel, on wie co my na ten temat
myślimy. Dla mnie znacznie bardziej istotne jest to, że Borel
nazajutrz dosłownie, w dzień po ukazaniu się tej informacji w
polskiej prasie po 1 - zadzwonił do Prezydenta i wyraził ubolewanie z
tego powodu, potem napisał do mnie list i ja mu odpowiedziałem. Była
debata, otóż ja uważam, że on sam niejako określił granice
tego, co jest dopuszczalne i w moim przekonaniu to, co stało się było
niepotrzebne. Dobrze, że ten problem mamy rozwiązany i dla mnie
istotniejsze jest to, co Borel mówi dzisiaj niż próba
uruchamiania kolejnego śledztwa. I jakie było tłumaczenie, w którym
piśmie i czy na forum tego spotkania w Instytucie Ekonomicznym w
Madrycie on powiedział takie słowa czy inne słowa i jak je można
przetłumaczyć. Najważniejsze jest to, że on ma świadomość, że tego
typu wystąpienia są niewłaściwe i zadeklarował innego typu postawę,
bardzo kooperatywną, życzliwą i w gruncie rzeczy dla Polski
przyjazną.
- Minister Spraw Zagranicznych Adam Daniel Rotfeld
był dziś moim i Państwa gościem, dziękuję bardzo.