Nowe władze irackie muszą wykazać się mądrością
Wywiad Janiny Paradowskiej dla radia TOK FM (31 stycznia 2005 r. )
-
Istotne byłoby to, żeby zwycięzcy mieli świadomość, że mądrość polega
na tym, żeby nie zgarniać wszystkiego. Zaproponowałbym żeby
reprezentacja Sunnitów była większa niż to wynika z wyniku
wyborów - powiedział minister spraw zagranicznych, Adam Daniel
Rotfeld w "Poranku w radiu TOK FM".
Janina
Paradowska: Jesteśmy po wyborach w Iraku. Co powie na ten temat
polski minister spraw zagranicznych?
Adam Daniel Rotfeld:
Wybory są bardzo ważnym elementem kształtowania demokracji ale nie
zastępują demokracji. Wiemy że czasami wybory doprowadzają do władzy
dyktatorów. Wybory są warunkiem koniecznym, ale nie jedynym,
budowy demokracji. W przypadku Iraku sytuacja jest tym bardziej
złożona, tam mamy do czynienia z wojną domowa, jest 60% Szyitów,
20% Sunnitów i 20% Kurdów. Jest kilka niebezpieczeństw,
które się kryją za wyborami. W momencie kiedy toczy się walka
wyborcza, narastają emocje i zamiast jednoczyć, dochodzi do
polaryzacji. Pozytywnym zjawiskiem jest to że te wybory w ogóle
się odbyły, wielu miało wątpliwości, frekwencja jest znacznie wyższa,
i wbrew zapowiedziom, terrorystyczna akacja się nie udała.
Niebezpieczeństwo polega na tym jak ten moment zostanie wykorzystany.
Najważniejsze jest żeby nastąpiła irakizacja władzy w Iraku.
Janina
Paradowska: Czy pana zdaniem ten mniejszy zasięg akcji
terrorystycznych świadczy o tym że ten potencjał nie jest tak wielki?
Adam Daniel Rotfeld: Powiem więcej, gdyby nie media, które
teraz mamy nie wiedzielibyśmy o wszystkim, dzisiaj każde zdarzenie
jest nagłaśniane i to zachęca innych terrorystów. Terroryści
są zainteresowani nagłaśnianiem swojej działalności. Ten potencjał
jest ograniczony i jest związany z trzema zjawiskami, zwolennicy
Saddama, którzy stracili perspektywy życiowe, po drugie są to
najemni terroryści, którzy uważają że jest to rodzaj poligonu
przeciwko USA, i trzeci grupa elementy kryminalne, które
wykorzystują ten stan.
Janina Paradowska: Jak te wybory
rzutują na polską politykę zagraniczną?
Adam Daniel
Rotfeld: Bez wyborów żaden rząd w Iraku nie miałby żadnej
legitymacji. Legitymizacja była rzeczą konieczną. Istotne byłoby to,
żeby zwycięzcy mieli świadomość, że mądrość polega na tym, żeby nie
zgarniać wszystkiego. Zaproponowałbym żeby reprezentacja Sunnitów
była większa niż to wynika z wyniku wyborów. Żeby we władzach
była nad reprezentacja Sunnitów, między innymi po to żeby
szukać porozumienia.
Janina Paradowska: Ale Polacy czekają
na wiadomość kiedy polskie wojska wycofają się z Iraku.
Adam
Daniel Rotfeld: Tutaj nie wydarzy się nic nadzwyczajnego.
Rozpoczęliśmy redukcję, z 2,5 tysiąca zmniejszamy do 1,7 tysiąca. 700
żołnierzy będzie w gotowości w Polsce, obecność naszych wojsk jest do
końca 2005 roku. Zmienia się tez charakter tej obecności, teraz w
większym stopniu będziemy kładli nacisk na elementy szkolenia.
Janina Paradowska: Za nami 60 rocznica wyzwolenia obozu
koncentracyjnego Auschwitz-Birkenau. Jak pan ocenia znaczenie tych
obchodów w ich wymiarze politycznym, bo taki wymiar też jest.
Adam Daniel Rotfeld: Są dwa wymiary polityczne. Pierwszy jest
związany z lekcją Oświęcimia. Wyjątkowo piękne przemówienie
prof. Bartoszewskiego zawierało to przesłanie polityczne, na czym
polega doświadczenie Oświęcimia i dlaczego jest to nieporównywalne
doświadczenie. Przede wszystkim istnieje niebezpieczeństwo, że w
Europie może się odrodzić zło, które doprowadziło do
Oświęcimia. To nie jest tak, że jeden naród ma monopol na
zbrodnie, warunki kształtują zbrodniczą politykę. Drugim elementem
bardzo ważnym dla Polski było to, że jest to ostatni moment, kiedy
opinia światowa powinna zdjąć to odium które było świadomie
lub nieświadomie podtrzymywane jako stereotyp współuczestnictwa
Polski w tym co się zdarzyło. To jest bardzo niebezpieczne, że
względu na przyszłość. Mówienie, że Auschwitz to były polskie
komory gazowe to jest to po prostu zniesławianie.
Janina
Paradowska: Wczoraj pojawiła się inicjatywa PiSu powołania specjalnej
instytucji która by chroniła dobre imię Polski.
Adam
Daniel Rotfeld: te wszystkie inicjatywy mają bardzo pozytywny
kierunek i wymiar. Nieporównanie bardziej trafia do
przekonania mediów, jeśli ich koledzy zwrócą się z
wyjaśnieniem, że jest niedopuszczalne żeby ukazywały się tego typu
teksty. Podjęto szereg innych działań, również ta inicjatywa
jest pozytywną, jednakże ja uważam, że należy wyczerpać istniejące
możliwość, ponieważ jest niebezpieczeństwo jak tworzymy nowa
instytucję to, to niejako zwalnia te pozarządowe organizacje i
obywateli. Oni zaczynają sądzić, że za nich się problem rozwiąże.
Moim zdaniem nie powinniśmy mnożyć bytów ponad
konieczność.
Janina Paradowska: W tym co pan mówi,
czuję ton, że MSZ zwalnia się z odpowiedzialności za to.
Adam
Daniel Rotfeld: Przeciwnie, w tej sprawie MSZ nigdy nie pozostawiał
żadnej publikacji bez reakcji, tylko one były mniej skuteczne niż te
podjęte przez siły społeczne. MSZ ma misję bronienia dobrego imienia
własnego kraju. My robimy dużo i będziemy robić jeszcze więcej. Nie
chcę tylko żeby było takie poczucie że ktoś to załatwi za nas.
Janina Paradowska: Bardzo wiele emocji dotyczyło spotkania
prezydenta Kwaśniewskiego z prezydentem Putinem. Oceny były różne,
jak jest?
Adam Daniel Rotfeld: To jest właśnie drugi
wymiar polityczny. Tutaj były ogromne oczekiwania, ponieważ do
stosunków polsko rosyjskich wkradły się elementy braku
zaufania ochłodzenia stosunków. Chodziło o to żeby szczerze o
tym porozmawiać. Obaj prezydenci znaleźli sposobność żeby porozmawiać
w cztery oczy, przez godzinę rozmawiali o sprawach, które
wymagają bardzo otwartego spojrzenia. Niezależnie od tego były
formalne rozmowy i mogę powiedzieć, że te rozmowy były bardzo
konkretne i rzeczowe. Po pierwsze prezydent Putin zapewnił, że nie
będzie żadnego manipulowania dostawami energii, ze strony Rosji, inna
sprawą są pośrednicy, i jeśli oni są spoza Rosji, Rosja ma bardzo
ograniczony wpływ. Ważne było oświadczenie, że Rosja nie będzie
używać dostaw nośników energii jako instrumentu do wywierania
politycznych nacisków. Mówiono o przyszłości, o Forum
Gospodarczym, które będzie w maju, będzie wizyta prezydenta
Kwaśniewskiego z okazji 60 rocznicy zakończenia II wojny światowej i
będzie w Warszawie spotkanie Rady Europy. W tym kontekście prezydent
Putin mówił, że sprawa współdziałania organizacji
wielostronnych wymaga no nowo przemyślenia. Mówił o tym że
Rosja zmieniła swój stosunek do NATO na pozytywny i krytycznie
ocenia OBiWE, która głównie zajmuje się w sytuacją w
Rosji i na obszarze post radzieckim. Mam wrażenie, że po tej rozmowie
pewne rzeczy zostały zdjęte z porządku dziennego.