Umacnianie jedności Europy...
Adam Daniel Rotfeld
28 IV 2005 07:53

Rozmawiał: Krzysztof Renik

Panie Ministrze za niespełna miesiąc kończy się polskie przewodnictwo w Komitecie Ministrów Spraw Zagranicznych Rady Europy. Polska zaproponowała 5 zasadniczych priorytetów tego przewodnictwa, wśród nich między innymi umacnianie jedności kontynentu europejskiego po rozszerzeniu Unii Europejskiej. Czy Pana zdaniem ten priorytet został w jakimś stopniu zrealizowany?

Adam Rotfeld: Przezwyciężanie podziałów w Europie jest procesem, i oczywiście byłoby naiwnością żeby jakieś jedno wydarzenie czy nawet pół roku aktywności zamykało ten proces. Ten proces trwa, ale nie ulega wątpliwości, że udało nam się osiągnąć w tej mierze bardzo dużo. Najważniejszym wydarzeniem w tym czasie związanym z naszą aktywnością jako przewodniczącego Komitetu Ministrów Spraw Zagranicznych Rady Europy była sprawa zapobieżenia użycia siły w czasie transformacji pokojowej na Ukrainie.

Czy to w większym stopniu sukces polskiej dyplomacji, czy sukces dyplomacji Rady Europy i generalnie Unii Europejskiej.

A.D. Rotfeld: Jest to wspólny sukces, jak często się z sukcesami zdarza mają one wielu ojców tylko niepowodzenia są sierotami. W tym przypadku powiedziałbym, że za naszą zasługę poczytuje to że jakkolwiek byliśmy inicjatorami i odegraliśmy istotną rolę to bez przerwy od początku dokonań podkreślaliśmy znaczenie i Unii Europejskiej i Rady Europy nie zależało nam na tym, aby zbierać laury. Zależało nam na tym, aby rozwiązać konflikt i wciągnąć Europę do tego rozwiązania.

Zgodzi się Pan z poglądem, że pod polskim przewodnictwem polityka Rady Europy, polityka Unii Europejskiej zmierzała w stronę wschodnią, że większe zainteresowanie Europejczyków kierowało się na wschód czyli w ten rejon naszego globu, który do tej pory był elementem gry przede wszystkim Moskwy i Federacji Rosyjskiej.

A.D. Rotfeld: Z tym ostatnim może nie do końca zgodziłbym się. Powiedziałbym, że oczywiście że my byliśmy zainteresowani tym żeby Europa zwróciła uwagę na nasze wschodnie sąsiedztwo już choćby dlatego, że dla Europy kiedyś Europa się kończyła na Łabie i Werze potem na Odrze i Nysie teraz się kończy na Bugu oto naszą intencją jest to żeby rzeczywiście Europa kończyła się tak jak geograficznie ona się kończy na Uralu, a być może nawet i dalej. Jeśli Francja głównie interesuje się Magrebem czy Hiszpania to z natury rzeczy my się interesujemy naszym najbliższym sąsiedztwem. Natomiast nie zgodziłbym się, że to jest element gry Moskwy, dlatego, że zawsze do gry potrzeba kilku partnerów. Można powiedzieć, że 89, 90, 91 rok były to lata emancypacji tych narodów. Na różnych etapach w przypadku państw bałtyckich to było odzyskanie niepodległości, suwerenności jako państwa to samo dotyczyło Ukrainy. W przypadku Polski to była zmiana systemu.

A sądzi Pan, że na wschód od granicy Polski ta emancypacja o której Pan mówi została zauważona przez Europę?

A.D. Rotfeld: Zostałą zauważona i ja Panu powiem, że to jest najważniejsze wydarzenie ostatnich 15 lat, gdyby tej emancypacji nie było, nie byłoby rozszerzenia gdyby nie było rozszerzenia nie byłoby potrzeby transformacji Unii Europejskiej. Transformacja jest jak gdyby druga strona medalu, który nazywa się rozszerzeniem. Innymi słowy jest zawsze taki fundamentalny wewnętrzny konflikt między tym czy pogłębiać czy rozszerzać. Otóż nasza teza była taka że należy i rozszerzać i pogłębiać i między innymi Traktat Konstytucyjny który jest w tej chwili przedmiotem największej troski wszystkich Europejczyków on miał rozstrzygać ten dylemat, ale czy rozstrzygnie zobaczymy.

Przezwyciężenie trudnych problemów przeszłości w Europie to jedne z priorytetów polskiego przewodnictwa w Komitecie Ministrów Spraw Zagranicznych Rady Europy czy sądzi Pan, że te trudne problemy przeszłości na przykład gdy mówimy o postrzeganiu kwestii podziału pojałtańskiego, te trudne problemy zbliżyły się ku przezwyciężeniu?

A.D. Rotfeld: Absolutnie tak. Ja bym powiedział w swoim czasie. Mamy teraz 60-tą rocznicę Jałty za sobą 20 lat temu była 40 rocznica i wtedy profesor Zbigniew Brzeziński napisał taki artykuł pod tytułem "The future of Jałta" - "Przyszłość Jałty" i pierwsze zdanie tego artykułu brzmiało - Jałta is unfinished business... czyli Jałta to nie jest jeszcze rozstrzygnięta spraw i ja uważam, że myśmy się nie tylko zbliżyli tylko myśmy już ten problem rozwiązali. Jałta to już jest zamknięta sprawa, bo w przenośni to co Brzeziński wtedy sygnalizował sprowadzało się do tego że Jałta jak gdyby legitymizowała podział Europy, a to co na naszych oczach się wydarzyło to jest przezwyciężenie tego podziału.