Wywiad W.Mastierowa z Adamem Danielem Rotfeldem zamieszczony w dzienniku "Moskowskije Nowosti" (Nr 5)  

(Tłumaczenie robocze)

- W jaki sposób udało się zorganizować spotkanie na najwyższym szczeblu a nawet doprowadzić  do 
tego, aby A. Kwaśniewski i W. Putin jechali z Krakowa do Oświęcimia w jednym samochodzie?

- Sekret dyplomacji i wzajemna chęć obu stron. Rzeczywiście, przy tak ogromnej liczbie gości z Europy i 
zza Oceanu a jednocześnie ograniczonym czasie, zorganizowanie spotkania prezydenta A. 
Kwaśniewskiego z W. Putinem było nie prostą sprawą. Cieszymy się, iż ich kontakt nie ograniczył się do 
grzecznościowego "uściśnięcia dłoni", lecz spotkanie trwało prawie dwie godziny. Oświęcim oczywiście 
nie był stosownym miejscem do rozmów. Odbyły się one na przedmieściach Krakowa, co sprzyjało 
zarówno zachowaniu dystansu wobec okropności wojny i zbliżeniu ku dzisiejszym problemom. 

-Jak zachowywali się prezydenci nie w obecności innych, lecz w cztery oczy? 

- Wszyscy zauważyli, iż podróż, którą Kwaśniewski i Putin odbyli sami, bez tłumacza, roztopiła lód. 
Usiedli obok siebie  i rozmawiali po przyjacielsku. Nie oznacza to, że się obejmowali i całowali w duchu 
Breżniewa i Honeckera. Te czasy dawno minęły. Obaj prezydenci należą do nowego pokolenia ludzi 
kompetentnych, którzy wiedzą co mówią, przy czym nie korzystają z jakichkolwiek notatek.

-  Co mógłby Pan  powiedzieć o samym przebiegu rozmów?

- Rozmowy odbyły się w roboczej i pełnej zaufania atmosferze, dotyczyły współpracy gospodarczej i 
wojskowej. Putin oświadczył, iż Rosja nie zamierza ograniczać dostaw ropy naftowej i innych źródeł 
energii, a tym bardziej wykorzystywać ich do nacisków politycznych. Ma być zapewniona gwarancja 
dostaw na przyszłość, jednak Putin nie może brać na siebie odpowiedzialności za pośredników. Jeszcze 
jednym ważnym rezultatem rozmów była decyzja o przeprowadzeniu Rosyjsko-Polskiego Forum 
Gospodarczego w pierwszym półroczu w St. Petersburgu. 

- Czy udało się Panu osobiście czegoś dowiedzieć z "pierwszej ręki"?

- Zapytałem prezydenta Putina o jego stosunek do wielostronnych struktur bezpieczeństwa w Europie. 
Chodzi o to, iż w maju w Polsce odbędzie się spotkanie na szczycie Rady Europy, podczas którego 
chcielibyśmy przyjąć ważny dokument dotyczący wzajemnej współpracy ogranizacji ds. bezpieczeństwa.  
W Europie takich struktur jest dużo. Wielu  uważa, że nawet zbyt dużo. I mandaty tych organizacji - 
NATO, UE, Rady Europy, OBWE i innych - bardzo często się pokrywają. Tak więc szereg problemów 
w ogóle schodzi z ich pola widzenia. Jak wiadomo, gdzie kucharek sześć, tam nie ma co jeść. W związku 
z tym ciągle aktualnym pozostaje pytanie: czy istnienie takich organizacji jest adekwatne do potrzeb? Putin 
krytycznie odniósł się do OBWE, w utworzenie i funkcjonowanie której dużo sił włożyły ZSRR i Rosja, 
natomiast pozytywnie wypowiedział się o współpracy Rosji i NATO. 

- Jak Pan ocenia stosunki między Rosją i Polską? 

- Nie jest aż tak źle, jak czytam o tym w prasie, i nie na tyle dobrze, jakbyśmy sobie tego życzyli. Odnosi 
się takie wrażenie, jakby duch zaufania, który dominował w naszych stosunkach gdzieś się ulotnił. Np. 
nasze stosunki z Niemcami  obecnie są doskonałe i chciałbym aby analogicznie ułożyły się z Rosją. Można 
tu zaobserwować pewnego rodzaju paradoks. Rosję łączą lepsze stosunki z Niemcami, niż z Polską. 
Polska pozostaje w lepszych stosunkach z Niemcami, niż z Rosją. Mam pytanie: czy leży w interesie 
Moskwy i Warszawy, aby Berlin był miejscem rozwiązywania naszych rozbieżności? Jeślibym rozmawiał z 
przedstawicielami rosyjskiej dyplomacji, powiedziałbym im to, co mówię teraz - w naszym wspólnym 
interesie jest to, aby nasze problemy były rozwiązywane przez nas, a nie przez kogoś trzeciego. 

- Jako przyczynę ochłodzenia naszych stosunków wszyscy wymieniają zaangażowanie Polski podczas 
wyborów prezydenckich na Ukrainie. Czy podziela Pan tę opinię?

- W pewnym stopniu. Chociaż Polska nie podejmowała żadnych kroków przeciwko Rosji, z którą w 
utrzymaniu dobrych stosunków jest żywotnie zainteresowana, to działała w kontekście rozwoju sytuacji na 
Ukrainie. Wie Pan, stosunki między Rosją i Ukrainą powinny mieć charakter szczególny. Mówię o tym nie 
tylko Panu, ale zawsze to podkreślam występując w telewizji lub udzielając wywiadów polskim śmp. 
Rosjan i Ukraińców łączą wspólne korzenie - wywodzą się z Rusi Kijowskiej. Ich narody łączy wspólna 
cywilizacja i kultura, zaś język ukraiński jest bardzo zbliżony do rosyjskiego. I co najważniejsze - na 
Ukrainie mieszka ogromna liczba Rosjan oraz rosyjskojęzycznych Ukraińców.  Do tego należy dodać 
ścisłą współzależność rosyjskiej i ukraińskiej gospodarki. 

- Moskwa i Kijów nie zgadzały się w ocenie kandydatów - Juszczenki i Janukowycza...

- Przecież Juszczenki nie zrzucili na spadochronie Amerykanie. Zarządzał Bankiem Centralnym, był 
premierem, zna Rosję, mówi po rosyjsku lepiej, niż wielu Rosjan, poza tym pochodzi ze Wschodniej 
Ukrainy, która jest bliższa Rosji. Innymi słowy, czuje Rosję. I to, iż swoją pierwszą wizytę złożył właśnie 
w Moskwie, było mądrym posunięciem. Doradcy przekonali prezydenta Putina, że przeprowadzą wybory 
na Ukrainie jak należy. Jednakże  wolne wybory charakteryzują się również tym, że ich rezultat jest 
nieprzewidywalny. Nawiasem mówiąc, kiedy byłem z prezydentem A. Kwaśniewskim na Ukrainie w 
czasie obrad "okrągłęgo stołu", przedstawiciel Rosji, Przewodniczący Dumy FR Borys Gryzłow 
wspomniał o wielu negatywach odnośnie wyborów w USA. Jednak o demokratycznym charakterze tych 
wyborów świadczy właśnie to, iż do ostatniego dnia nikt nie wiedział kto  zostanie wybrany na prezydenta. 
Na Ukrainie wygrał Juszczenko, wg nas - dla dobra Ukrainy i dla dobra Rosji. Tego, co wydarzyło się na 
Ukrainie, nie mogliby przygotować nawet wysokiej klasy spiskowcy. 

- Jak, Pana zdaniem, wydarzenie na Ukrainie wpłyną na przyszłośćRosji?

- Rosja stoi przed wyborem: będzie państwem czy imperium. Rosja jako państwo - to ważny uczestnik 
światowego systemu. Jeśli to ja miałbym, z polskiego punktu widzenia, określić głównych aktorów na 
światowej scenie, to USA, Unię Europejską i Rosję nazwałbym mocarstwami. Jednakże jest i druga 
możliwość - Rosja jako imperium. Ostatnim imperium był Związek Radziecki, jego "na wieki połączyła 
Wielka Ruś", jak się śpiewało w starym hymnie. Obecnie epoka imperium minęła. Na czym polega różnica 
między imperium a państwem? Państwo jest skoncentrowane na rozwoju wewnętrznym, a imperium, aby 
funkcjonować, musi się sukcesywnie rozszerzać. Obecnie nie na tym byduje się wielkość. Niemcy i 
Japonia w tym kontekście to najlepsze przykłady. Przestając odgrywać imperialną rolę, stały się 
państwami rozkwitającymi.

Dziennikarz, jednocześnie obok wywiadu zamieścił krótki artykuł pt: "Między nami, komsomolcami", w 
którym wyjaśnia, iż powodem do "wyzwania na pojedynek" stała się wypowiedź prezydenta A. 
Kwaśniewskiego, który w wywiadzie dla "Polityki" oświadczył, iż "dla Stanów Zjednoczonych Rosja jest 
lepsza bez Ukrainy, niż z Ukrainą". Prezydent W. Putin podczas konferencji prasowej na Kremlu 
skomentował to oświadczenie następująco: "Zdziwiłem się bardzo, gdy zobaczyłem ten wywiad z 
Aleksandrem Kwaśniewskim. Łączą nas dobre stosunki osobiste. W Rosji znamy go jeszcze z czasów 
wspólnej pracy komsomolskiej... Odnoszę takie wrażenie, że oświadczenie to zostało wydane nie przez 
urzędującego prezydenta, lecz człowieka, który przygotowuje się do podjęcia nowej pracy w związku ze 
zbliżającym się upływem jego kadencji... Nie uważam, iż jest to oświadczenie prezydenta. To jest 
nietaktowne. Niewłaściwe dla naszego dużego, szanowanego sąsiada, aby występował z krytyką działań 
drugiego kraju...". W odpowiedzi A. Kwaśniewski na specjalnie zwołanej konferencji wyrażając swój 
szacunek do prezydenta W. Putina i narodu rosyjskiego, a także podkreślając gotowość Polski i Rosji do 
prowadzenia otwartego dialogu oraz poszukiwania porozumień w przezwyciężaniu najbardziej trudnych i 
dyskusyjnych kwestii, ocenił słowa W. Putina jako niesprawiedliwe: "są ceną, jaką Polska i ja osobiście 
płacimy za zaangażowanie na rzecz rozwiązania kryzysu politycznego na Ukrainie, za działania, które 
Polska i ja podjęliśmy na rzecz rozwoju demokracji w tym dużym kraju, który jest naszym wspólnym 
sąsiadem".