Dobre stosunki z Polską są w interesie Rosji
Rozmawiał Jacek Żakowski 13-05-2005,
- Jest pewien scenariusz, który
miałby doprowadzić do zmarginalizowania znaczenia Polski wewnątrz
Unii. Stwierdzono, że rzeczywiście Polska odgrywa istotną rolę,
zwłaszcza w kształtowaniu polityki wschodniej - powiedział szef MSZ
Adam Daniel Rotfeld w "Poranku w radiu TOK FM".
Jacek
Żakowski:: Czy generał Jaruzelski konsultował się z MSZ przed
wyjazdem do Rosji?
Adam Daniel Rotfeld: Nie.
Jacek
Żakowski:: A powinien.
Adam Daniel Rotfeld: Nie. Nie ma
takiej potrzeby. Jest tyle wyjazdów z Polski osób
znanych. Może nie powinienem tego mówić, ja się dowiaduję
czasem z prasy o członkach rządu, którzy wyjeżdżają z wizytami
oficjalnymi i którzy powinni się konsultować, a tego nie
robią. Ale z całą pewnością nie robią tego osoby, którzy nie
zajmują stanowisk rządowych.
Jacek Żakowski:: Byli
prezydenci też nie? Prowadzą własną politykę.
Adam Daniel
Rotfeld: Mamy dwóch byłych prezydentów.
Jacek
Żakowski:: Na razie.
Adam Daniel Rotfeld: Żaden z nich
nigdy nie konsultował swoich wyjazdów, jakkolwiek obydwaj
podróżują często. Nie jest to ani pierwsza wizyta byłego
prezydenta, ani prezydenta Wałęsy.
Jacek Żakowski:: Czasem
nawet wyjeżdżają razem, jak wiadomo. Przynajmniej w te same miejsca,
na przykład do Bolonii, gdzie występowali razem.
Adam
Daniel Rotfeld: Nawet nie wiedziałem o tym.
Jacek
Żakowski:: A szef MSZ powinien o tym wiedzieć.
Adam
Daniel Rotfeld: Trudno, żeby MSZ prowadził swoje badania na temat
wyjazdów byłych prezydentów albo w ogóle osób
publicznych.
Jacek Żakowski:: A jak jest na świecie, panie
ministrze? Jak prezydent Clinton, na przykład, jeździ po świecie, czy
jakikolwiek inny były prezydent poważnego kraju, to jest to jakoś
skoordynowane z polityką zagraniczną czy nie?
Adam Daniel
Rotfeld: To jest bardzo dobre pytanie. W różnych krajach jest
różnie. I w tym samym kraju też jest różnie. Na
przykład, jestem przekonany, że wyjazd prezydenta Clintona na
uroczystości pogrzebowe Jana Pawła II razem z prezydentem Bushem były
oczywiście konsultowane, ale inne podróże prezydenta Clintona
czy prezydenta Cartera nie są, chyba że prezydent Bush zwraca się do
nich, żeby spełniali określone misje. I trzeba powiedzieć, że obydwaj
oni te misje bardzo chętnie podejmują.
Jacek Żakowski::
Jaką rolę odegrała podróż generała Jaruzelskiego z punktu
widzenia polskiej polityki wobec Rosji?
Adam Daniel
Rotfeld: Jeśli pan pozwoli, to powiem panu szczerze. Jestem
zbulwersowany i zażenowany debatą, która się u nas toczy wokół
stosunków polsko-rosyjskich na tle czterech spraw. Czy
prezydent Kwaśniewski jedzie, czy nie jedzie? Czy prezydent
Jaruzelski jedzie, czy nie jedzie? Czy prezydent Kwaśniewski ma być w
trzecim rzędzie, czy w drugim rzędzie, czy w pierwszym rzędzie? Czy
prezydent Putin nie powiedział tego, co powinien był powiedzieć i czy
jesteśmy z tego powodu upokorzeni? Jest tyle ważnych spraw w
stosunkach również polsko-rosyjskich, o których warto
byłoby rozmawiać i to w ogóle nie jest przedmiotem debaty
publicznej, a ta sprawa tak zdominowała tę naszą debatę, że ja
czasami mam wrażenie, że to jest forma infantylizacji i życia
symbolami. Otóż polityka zagraniczna nie dotyczy tych spraw, o
których my mówimy. To jest jeden z elementów i
to może czasami wyrażać wierzchołek góry lodowej, że niedobrze
się dzieje. Uważam, że z naszego punku widzenia nieporównanie
ważniejsze jest to, na czym polega strategia Rosji wobec Polski. Czy
Polka jest państwem, które powinno się bać i reagować na każde
skinienie głowy, czy na każde skrzywienie w sprawach polskich.
Jacek
Żakowski:: A powinno? Ze strony Rosji.
Adam Daniel
Rotfeld: Uważam, ze to, co się dzieje jest o tyle odwróceniem
istoty sprawy, że to wszystko świadczy o tym, że Polska odgrywa
dzisiaj w świecie nieporównanie ważniejszą rolę niż odgrywała.
Jest państwem o wiele bardziej osadzonym w nowych strukturach. I to
zaczyna uwierać niektórych. Niektórzy mówią o
sprawie Ukrainy. To nie tylko sprawa Ukrainy. Chodzi o to, że wokół
Polski próbuje się wytworzyć klimat, który w Polsce
chętnie podjęto. Jest pewien scenariusz. Scenariusz miałby
doprowadzić do tego, żeby marginalizować znaczenie Polski wewnątrz
Unii, gdzie stwierdzono, że rzeczywiście Polska odgrywa istotną rolę,
zwłaszcza w kształtowaniu polityki wschodniej. I nagle się okazało,
że to bardzo przeszkadza Rosji. I podjęto pewne działania. Otóż
polska prasa poszła dokładnie tym tropem. I musze powiedzieć, że
nigdy by sobie ci scenarzyści w Rosji nie wymarzyli takiej sytuacji,
że to może tak zdominować.
Jacek Żakowski:: Że my tak
dobrze reagujemy na bodźce.
Adam Daniel Rotfeld:
Dokładnie.
Jacek Żakowski:: Jak możemy nie reagować,
jak rosyjski MSZ, na przykład, w ostrych słowach krytykuje te
reklamówki PiS, które mogą się panu podobać lub nie,
prawda?
Adam Daniel Rotfeld:
Tak.
Jacek Żakowski:: Ale jest dobrym prawem wielkiej
polskiej partii politycznej wypowiadać się własnym głosem jak chce.
Adam Daniel Rotfeld: Podzielam pana pogląd bez reszty.
Uważam, że to świadczy o tym, że w rosyjskim MSZ osoby, które
redagują tę stronę internetową, które zapewne mają nie tylko
przyzwolenie, ale i inspirację z zewnątrz, wykazują w tej sprawie nie
tylko brak profesjonalizmu i dobrych obyczajów, ale które
w istocie rzeczy chcą wywołać w Polsce stosowną reakcje. Mam
wrażenie, że to pytanie, czy prezydent powinien był jechać, czy nie
powinien, czy byliśmy upokorzeni było o tyle w tym wypadku
bezzasadne, ponieważ w istocie ci, którzy ten scenariusz
pisali byli zainteresowani tym, aby Polska znalazła się w bardzo
niewielkiej grupie małych, wyizolowanych, zmarginalizowanych państw.
I Polska tego nie zrobiła. Przeciwnie, znaleźliśmy sposoby, żeby
powiedzieć to, co uważamy w tej sprawie, a mam wrażenie, że w Rosji
to, co się dzieje, będzie przedmiotem do przemyśleń. Głęboko wierzę w
to, że stosunki między Polską a Rosją nie są skazane na
niepowodzenie. Przeciwnie, na dobrą sprawę nic się nie wydarzyło
takiego istotnego, co niejako skłaniałoby do pesymizmu.
Jacek
Żakowski:: Panie ministrze... Dyplomatyczny optymizm jest rzeczą
ważną. Ale panu powiem, nawet jak się przegląda prasę anglosaską,
dzięki tym obchodom w Moskwie prasa anglosaska zauważyła, że
mentalność Rosji stała się problemem politycznym w Europie ważnym.
Adam Daniel Rotfeld: Otóż to.
Jacek
Żakowski:: Tego wcześniej nie było. My też musimy to zauważyć.
Adam Daniel Rotfeld: Bardzo trafnie pan zwrócił na to
uwagę. Uważam, że szereg rosyjskich dokumentów kluczowych,
jak, na przykład, wystąpienie prezydenta Putina z końca kwietnia, jak
oświadczenia ministra spraw zagranicznych Ławrowa, one ujawniają
strategię rosyjską. I pokazują, że, był notabene parę dni temu na
doradca prezydenta Putina Gleb Pawłowski na konferencji ogranizowanej
przez Gazetę Wyborczą, i on wyraził taki pogląd, z którym
można się zgodzić. Że Rosja poszukuje dzisiaj swojej nowej tożsamości
i to jest okres prób i błędów. Natomiast on powiedział
kilka innych rzeczy, które, moi zdaniem, były naprawdę
bulwersujące, ale nikt albo prawie nikt nie zwrócił na nie
uwagi.
Jacek Żakowski:: Na przykład?
Adam
Daniel Rotfeld: Powiedział to, że my uważamy, że okres komunizmu tym
się odróżnia od innych okresów, gdzie popełniano
rozmaitego typu nieprawości, zbrodnie, że komuniści powinni się
usprawiedliwiać wobec własnego społeczeństwa. Że, w odróżnieniu
od faszyzmu, nie mamy powodu, żeby przepraszać, czy szukać jakichś
argumentów, które by uzasadniały nasze postępowanie,
ponieważ to jest sprawa własnego narodu. Innymi słowy, on powiedział,
że jeżeli coś się stało w Polsce niewłaściwego, to jest to sprawa
Kwaśniewskiego, Jaruzelskiego, a nie sprawa kierownictwa Rosyjskiego.
Rzecz polega na tym, że w Polsce narzucono system po wojnie nie w
wyniku tego, że tak sobie życzyli Polacy, czy było dwustu komunistów
polskich, którzy wprowadzili ten system, tylko ten system
narzucono wbrew społeczeństwu. Co więcej, rzeczywistych
przedstawicieli polskiego społeczeństwa, to znaczy rząd, który
miał swoich przywódców w podziemiu, zachęcono do
spotkania, dano glejt żelazny...
Jacek Żakowski:: A potem
na Łubiankę.
Adam Daniel Rotfeld: A potem wysłano do
Moskwy i zaczął się proces. Pytam się, skoro to się wydarzało, na
czym polega problem, aby powiedzieć, to było haniebne, to było
bezwstydne, to było naruszeniem prawa i my mamy poczucie, że to się
nie powinno nigdy więcej zdarzyć.
Jacek Żakowski: Czy jest
nadzieja, że Rosjanie przejdą to i że będziemy mogli zacząć prowadzić
z nimi normalną politykę? Ja rozumiem, że pewnie powinniśmy starać
się prowadzić normalną politykę z Rosjanami. No ale jednak, kiedy oni
w sposób wyraźny prowokują konflikt, tydzień po tygodniu
wykonują jakieś ruchy no to jest trudno, ja rozumiem, że nawet panu
jest trudno z nim normalnie rozmawiać.
Adam Daniel
Rotfeld: To jest prawda.
Jacek Żakowski: Jest nadzieja, że
dojdziemy z nimi do takich stosunków jak z Europejczykami?
Adam Daniel Rotfeld: Ja wierzę w to głęboko, bo to jest w
interesie Rosji. Przede wszystkim ja uważam, że ta polityka, którą
oni obrali jest polityką, która jest szkodliwa dla Rosji. Z
tego powodu ulegnie ona wcześniej, czy później rewizji, pewnej
korekcie. Wierzę, że to się stanie wcześniej i jeśli chodzi o nas to
mogę powiedzieć, że to się spotka absolutnie z wzajemnością
niezależnie od tego, kto będzie u władzy. W interesie Polski jest to,
żeby stosunki z Rosją były bliskie, dobre, powiedziałbym
normalne.
Jacek Żakowski: Czuje pan zmianę wśród
dyplomatów europejskich? Na przykład po tym wystąpieniu
prezydenta Weizsaecker'a.
Adam Daniel Rotfeld: Chcę
powiedzieć, że ten głos Weizsaecker'a jest niezwykle sympatyczny i
świadczy o tym, że my mamy tą szczęśliwą sytuację, że w elitach
niemieckich dominuje tego typu pozycja.
Jacek Żakowski: Ale
to jest symptomatyczny głos? Czy odosobniony, sympatyczny głos?
Adam Daniel Rotfeld: Niestety, jak do tej pory jest
odosobniony. Ja bym powiedział, że zależy nam na tym, ażeby główne
państwa Unii Europejskiej kierowały się mniej więcej podobnym
podejściem jak to, które wyraził prezydent Weizsaecker.
Jacek Żakowski: A jeszcze się
nie kierują. Jeszcze Moskwa nie wystarcza?
Adam
Daniel Rotfeld: Niektórzy tak, niektórzy nie. Powiem
tak, że na przykład nikt, albo prawie nikt nie zauważył, że w swoim
głośnym przemówieniu z 12 lutego w Monachium, które
zresztą odczytał nie kanclerz Schröder, bo był wtedy chory,
tylko jego minister obrony, było zdanie: "Swoja politykę wobec
Rosji Niemcy konsultują ściśle z Polską ". To jest pewien
program.
Jacek Żakowski: Czy to jest marzenie, czy prawda?
Obietnica, czy prawda?
Adam Daniel Rotfeld: Ja bym
powiedział, że to jest w tej chwili realizowane i nie wykluczam, że
jednym z powodów nasilenia tego negatywnego scenariusza, o
którym mówiłem na początku jest właśnie to, żeby
zapobiec temu, żeby Niemcy i Francja wspólnie z Polską
definiowały politykę Unii Europejskiej wobec naszego wschodniego
sąsiada.
Jacek Żakowski: Zmiana tematu, dzisiejsza
"Rzeczpospolita" donosi, że ma pan zamiar wysłać grupę
nowych ambasadorów i chciałem zapytać czy pana zdaniem to jest
dobry zwyczaj, że zawsze jak się kończy w Polsce kadencja, zbliża się
odejście rządu i wybory to nagle następuje zbiorowy odlot
ambasadorów. Przychodzi nowy rząd i dostaje starą obsadę
placówek dyplomatycznych. Czy nie należałoby z tym skończyć i
powiedzieć tak, że w ostatnim roku przed wyborami nie wysyłamy nowych
ambasadorów, żeby nowy minister mógł wysłać swoich. To
są spadochroniarze tak?
Adam Daniel Rotfeld: Moja
sugestia jest taka, żeby opierać się na faktach, a fakty są takie, że
w ubiegłym roku wyjechało więcej ambasadorów, niż wyjedzie w
tym roku. Więc to nie jest tak, że nagle jest wysyp ambasadorów.
Moja taka bardzo prosta linia postępowania sprowadza się do tego,
żeby w tej sprawie mieć czytelną politykę i to powiedziałem w
momencie, kiedy objąłem stanowisko. Zanim je jeszcze objąłem w
rozmowie z ministrem Cimoszewiczem uzgodniliśmy, że w zakresie mojej
odpowiedzialności będę dążył do tego, aby nie tylko dominowali, ale
żeby z zasady byli wysyłani zawodowi pracownicy dyplomacji. Może się
zdarzyć i zdarza się w każdym kraju, że jest kilka osób, które
mają kwalifikacje i które mogą być wykorzystane. Powiem
szczerze, że niekiedy mamy bardzo atrakcyjne stanowiska i jest trudno
znaleźć bardzo dobrą osobę, bo z różnych powodów
proponowane osoby nie wyjeżdżają.
Na przykład stanowisko
ambasadora Stanów Zjednoczonych. Wysunąłem w ubiegłym roku
sugestię dla pana prezydenta i premiera, żeby zaproponować wyjazd
Andrzejowi Olechowskiemu, on z entuzjazmem się do tego odniósł,
ale potem z uwagi na klimat, który powstał wokół tej
sprawy wycofał się. Żałuję, bo ja uważam, że byłby bardzo dobrym
polskim ambasadorem w Stanach Zjednoczonych. Jest teraz otwierana
nowa placówka w Luksemburgu i kandydatem na ten wyjazd jest
pani Labuda, otóż ja mogę powiedzieć, że reprezentuje
wszystkie możliwe najlepsze kwalifikacje i dlaczego ona nie miałaby
wyjechać na to stanowisko? Ja nie chciałbym przedłużać mnożeniem
takich przykładów, chcę powiedzieć tylko, że nie jest moją
intencją, ażeby na przykład wysyłać ludzi z jakiejś opcji
politycznej. Ja często nie wiem w ogóle jakie mają sympatię ci
ludzie, którzy wyjeżdżają.
Jacek Żakowski: Panie
ministrze, pani Labuda, czy pan Paszczyk no to trudno nie wiedzieć z
jakiej są opcji jak się czyta pierwszą stronę gazet, choćby
"Superexpressu"...
Adam Daniel Rotfeld: Jeżeli
chodzi o panią Labudę to ja na przykład pamiętam ją z okresu opozycji
demokratycznej, jako osobę niezwykle zaangażowaną.
Jacek
Żakowski: Ale to nawet nie o to chodzi, ja też myślę, że na przykład
gdyby dwa lata temu pani Labuda pojechała gdziekolwiek, do Paryża, bo
też się mówiło, że do Francji ma jechać na placówkę to
by było naturalne, ale teraz na kilkanaście tygodni przed odejściem
rządu?
Adam Daniel Rotfeld: To nie jest tak. W przypadku
pani Labudy, skoro myśmy nie mieli tego stanowiska, a to jest nowo
utworzona placówka, ponieważ mamy obowiązek utworzyć placówki
we wszystkich krajach Unii Europejskiej, a w Luksemburgu jej nie było
to nie mogła wyjechać. Ta sprawa ciągnie się już dwa lata, wtedy
kiedy pan powiedział, że to byłoby normalne ja podjąłem próby,
ale nie było pieniędzy, żeby tę placówkę utworzyć, teraz w
dalszym ciągu mamy trudności. Zmierzam do tego, że zapewniam, że nie
będzie żadnego wielkiego desantu, będzie normalnie. To polega na tym,
że ludzie powinni mieć przekonanie, że jeśli wyjeżdżają na cztery
lata, to po czterech latach powinni wrócić. Ja każdemu
ambasadorowi, który prosi o przedłużenie o miesiąc, dwa, trzy
przedłużam, ponieważ to są ludzkie sprawy, ale jeśli ja przedłużyłbym
wszystkim o rok z powodu zmiany rządu to byłby nowy zwyczaj i przy
następnej zmianie rządu będzie to samo. Innymi słowy przypadek
sprawia, że w Polsce wybory są co cztery lata i kadencje ambasadorów
są tez czteroletnie, na szczęście nie zawsze są one zbieżne z
wymianą. W związku z tym w ubiegłym roku było o wiele więcej
wyjazdów, niż będzie w tym roku, a kilka placówek
świadomie nie zamierzam obsadzać, po to, żeby nowy rząd mógł
wysłać ludzi, do których ma zaufanie.
Jacek
Żakowski: Które placówki?
Adam Daniel
Rotfeld: Mam na myśli na przykład szefa przedstawicielstwa przy Unii
Europejskiej, przy NATO, czy w placówkę Moskwie.