|
Ministerstwo Spraw Zagranicznych - Biuro
Zarządzania Informacją
00-580 Warszawa, Al. J. Ch. Szucha 23
tel.: 523-9318, e-mail:dsi@msz.gov.pl
BIULETYN
UNIA EUROPEJSKA - EUROPA
W MEDIACH ŚWIATOWYCH
(na podstawie informacji placówek MSZ)
Rok: IX Numer: 22/2039 Data: 2009-03-19
Biuletyny Informacyjne Ministerstwa Spraw
Zagranicznych udostępniane są wyłącznie w celach
służbowych. Treści zawarte w Biuletynach nie mogą
być wykorzystane w innym celu, w szczególności nie
mogą być rozpowszechniane w prasie, radiu, telewizji,
sieciach informatycznych ani też być przedmiotem obrotu.
Niezgodne z przeznaczeniem wykorzystanie Biuletynów
bądź ich części może rodzić skutki prawne
określone w przepisach o ochronie prawa autorskiego i praw
pokrewnych.
SPIS TREŚCI
ALGIER
Konferencja w
sprawie rozbrojenia w Genewie
BEJRUT Nie będzie rozmów z Izraelem
dopóki nie będą przestrzegane rezolucje
ONZ
BELGRAD Parasol obronny dla połowy
Ukrainy Albańczycy domagają się odejścia
UNMIK Mało obiecujący początek negocjacji
Serbii z MFW Rośnie zagrożenie ruletką
zadłużenia Pięć lat po pogromie Serbów w
Kosowie Priorytety i kierunki działania serbskich
służb bezpieczeństwa
Sytuacja praw
człowieka w Serbii
BERLIN CDU opowiada się za kolejną kadencją
Barroso Taki duch Goethego. Otwarcie niemieckiego Instytutu
Kultury w Nowosybirsku Mrówki z dworca ZOO
Bliski
Wschód w świetle cieni
Radykalizm
prawicowy staje się ruchem młodzieżowym
Skorzystać
z nadarzającej się właśnie okazji
Musimy
podchodzić do rzeczy elastycznie - wywiad z F. Frattinim
BRATYSŁAWA
Debata bez
jasnego zwycięzcy Wzrost bezrobocia na Słowacji
O
zwycięstwie Radiczowej zadecyduje niezdecydowany
wyborca Fico rozmawiał z CEZ
Kandydaci
rozbiegli się przed końcem kampanii
Zasoby uranu
będą wystarczające na dziesiątki lat
DUBLIN
Fine Gael
przedstawia surowsze kryteria na zieloną kartę
Irlandzkie
wojska dołączyły do misji ONZ w Czadzie
DŻAKARTA
Indonezja chce,
aby G-20 pomogła zadłużonym HELSINKI
Kryzys
może pomóc w rozwiązywaniu
konfliktów Finlandii potrzebny jest najwyżej jeden nowy
reaktor atomowy Sondaż dotyczący nastawienia Finów
do imigrantów NATO trudnym tematem dla Francji i
Finlandii Przewodniczący Szwedzkiej Partii Ludowej w
Finlandii za nordyckim sojuszem obronnym
Prognoza banku
Sampo na temat sytuacji gospodarczej w Finlandii
Wzrost
wydatków Policji Bezpieczeństwa (SUPO) na
przeciwdziałanie terroryzmowi
Fiński
minister SZ widzi potrzebę zwiększenia roli
ONZ Fińsko - szwedzka konferencja na temat
zacieśnienia współpracy między oboma krajami
Polityka imigracyjna jednym z tematów panelu prezydenckiego w
Finlandii
KALININGRAD Fiasko federalnego programu
repatriacyjnego Projekt nadania specjalnego statusu dla Obwodu
Kaliningradzkiego
KIJÓW Ukraińskie towary usunięte ze
Wspólnoty Niepodległych Państw
Prezydent
zaproponował kandydaturę O. Szamszura na szefa
MSZ
KOPENHAGA Kto obejmie stanowisko premiera Danii po Andersie
Foghu Rasmussenie? Wiele pochwał pod adresem Danii
LONDYN
David Cameron
wyprzedza Gordona Browna osiągając nowy rekord
popularności Ocena polityki rządu G. Browna przez
Partię Konserwatywną
Powinienem
był więcej zrobić, aby zapobiec kryzysowi bankowemu
– wywiad z G. Brownem
Wlk. Brytania
planuje przejęcie kontroli nad rajem podatkowym
Kolejny
brytyjski cios w UE pochodzić będzie od
torysów Kolejny rok, kolejne europejskie pole
minowe
MADRYD Krugman przepowiada Hiszpanii bolesną
korektę z poświęceniami płacowymi MIŃSK
Podział w
Białoruskiej Socjaldemokratycznej Hamadzie MOSKWA
Rekord nie
pomógł
OSLO Poparcie dla norweskich partii
politycznych
PARYŻ Porwanie francuskiego działacza humanitarnego w
Sudanie Wywiad z przewodniczącym KE J.M.
Barroso Moskwa decyduje o rozpoczęciu dozbrajania
się względem NATO
We Francji
rozpoczęło się polowanie na Barroso
Zgoda
deputowanych na powrót Francji do zintegrowanej struktury
militarnej NATO
PRAGA Dyplomatyczna gra o szefa NATO
Białoruś o nic nie błaga UE – wywiad z ministrem
Białorusi Siarhejem Martynau RABAT
Raport PE w
sprawie przestrzegania praw człowieka w Maroku RYGA Nowy minister obrony planuje wizytę w
Afganistanie Import mniejszy, cena wyższa
O
zbliżeniu Gruzji z UE
Cięcia
budżetowe w MSZ Łotwy
Polityka
protekcjonizmu i populizmu może mieć negatywny wpływ na
regiony Europy
RZYM Zdaniem F. Frattiniego - A. F. Rasmussen jest
najlepszym kandydatem na szefa NATO
Włoski
rząd zamierza złagodzić efekty kryzysy poprzez pakiet
Sacconiego
SARAJEWO Eksperci KE rozpoczęli trzecią
kontrolę reżimu wizowego
Zastój w
realizacji Mapy drogowej ws. liberalizacji reżimu
wizowego Zastój w reformie obrony z przyczyn
politycznych Nieodpowiedzialni politycy Bośni i
Hercegowiny
TALLIN Przed pękniętym korytem
Rozmowy o
przyszłości NATO
Siły
zbrojne kompletują specjalną jednostkę
Rozpoczyna
się składanie list kandydatów do
Europarlamentu Łotwa zamknie Konsulat w Bonn
Czerwona linia
MO Republiki Łotwy – misja w Afganistanie
Za
rehabilitację nazizmu można będzie trafić w Rosji
do więzienia
WILNO Co z nową elektrownią atomową na
Litwie? Czy Estonia powinna skupić się na rozwoju
własnej energetyki?
Relacje UE -
Białoruś Sytuacja gospodarcza na Litwie
ALGIER
Konferencja w
sprawie rozbrojenia w Genewie
"El Moudjahid" z 18.03.
Algierski minister SZ Mourad Medelci, otwierając konferencję
rozbrojeniową w Genewie, której przewodnictwo
objęła Algieria, podkreślił zrealizowanie do tej
pory przez Algier działań, wynikających z podjętych
przez Algierię zobowiązań na rzecz rozbrojenia. Szef
algierskiej dyplomacji przypomniał o przyjęciu przez
Algierię wszystkich międzynarodowych instrumentów
prawnych odnoszących się do kwestii rozbrojenia.
Obejmują one przystąpienie do Traktatu o nieproliferacji i
Traktatu o całkowitym zakazie prób jądrowych oraz
pełne wprowadzenie Układu o Powszechnych Gwarancjach,
zawartego z Międzynarodową Agencją Energii Atomowej.
Medelci określił Traktat o nieproliferacji mianem kamienia
węgielnego systemu nierozprzestrzeniania i rozbrojenia
nuklearnego. Wyraził także nadzieję, że realizowany
proces przeglądu tego porozumienia zostanie zakończony w 2010
r. przyjęciem konkretnych rezultatów, które
równocześnie w jednakowym stopniu dotykać
będą trzech fundamentów Traktatu, którymi
są: rozbrojenie, nierozpowszechnianie i pokojowe wykorzystanie
energii atomowej. Szef algierskiej dyplomacji podkreślił
wagę i znaczenie denuklearyzacji regionalnej jako zasadniczego
etapu na drodze do osiągnięcia ogólnoświatowego
rozbrojenia jądrowego, akcentując fakt, iż
niektóre regiony świata przyjęły Traktat,
czyniąc je wolnymi od broni atomowej. Przypomniał wkład
kontynentu afrykańskiego w tym zakresie, który
przyjął Traktat z Pelindaby, ratyfikowany przez
Algierię, mając nadzieję na jego jak najszybsze
wejście w życie. Z drugiej strony Bliski Wschód
pozostaje regionem, gdzie postanowienia Traktatu nie
obowiązują, pomimo licznych rezolucji i zaleceń Rady
Bezpieczeństwa i Konferencji przeglądowych z 1995 i 2000 r. W
opinii Medleciego utworzenie w tym regionie strefy wolnej od broni
atomowej nadałoby zasadniczy impuls procesowi pokojowemu. Medelci
wezwał społeczność międzynarodową, w tym
zwłaszcza kraje dysponujące arsenałem nuklearnym, do
działań na rzecz uczynienia regionu Bliskiego Wschodu wolnym
od broni jądrowej. Stwierdził, że zagadnienie
wykorzystywania energii nuklearnej do celów pokojowych nie
może mieć charakteru dyskryminacyjnego i
ograniczającego, ani być utożsamiane z proliferacją
broni atomowej czy też z nią łączone. Według
Algieru, Międzynarodowa Agencja Energii Atomowej pozostaje
instrumentem zdolnym do zabezpieczenia pokojowego wykorzystania
programów nuklearnych.
BEJRUT
Nie będzie
rozmów z Izraelem dopóki nie będą przestrzegane
rezolucje ONZ
"The Daily Star" z 17.03.
W poniedziałek 16.03. prezydent Libanu Michel Sleiman
rozpoczął trzydniową oficjalną wizytę we
Francji. Jest pierwszym prezydentem reprezentującym kraje
arabskie, zaproszonym przez prezydenta Nicolasa Sarkozy'ego po
objęciu przez niego urzędu. Sarkozy odwiedził Liban w
czerwcu 2008 r. i w styczniu 2009 r. W oficjalnym oświadczeniu
wydanym po spotkaniu obydwu prezydentów podkreślano
zaangażowanie Francji w budowanie w Libanie wolnego, suwerennego i
niepodległego państwa. Prezydent Sleiman został
odznaczony Wielkim Krzyżem Legii Honorowej. W czasie wizyty we
Francji towarzyszą mu: minister SZ Fawzi Salloukh, minister
gospodarki Mohammad Safadi i minister SW, Ziyad Barroud. Tematem
rozmów z gospodarzami są aktualne problemy związane ze
zbliżającymi się wyborami parlamentarnymi w Libanie,
bilateralnymi stosunkami libańsko-syryjskimi oraz francuska pomoc
dla Libanu w sferze ekonomicznej i wojskowej. Prezydent Sleiman
wyraził zadowolenie w związku z postępem w relacjach
libańsko-syryjskich. 16.03. nastąpiło otwarcie ambasady
Libanu w Damaszku. Jej pracami kieruje charge d'affaires Rami Mortada.
Michel Khoury, który ma zostać ambasadorem w Damaszku, nie
zakończył jeszcze swojej misji na Cyprze. Syria nie
wyznaczyła do tej pory swojego ambasadora w Bejrucie, jednak
minister SZ Walid Moallem zapewnił, że w krótkim
czasie dojdzie do tej nominacji i oficjalnego otwarcia ambasady w
Libanie. W grudniu 2008 r. w Bejrucie rozpoczęło pracę
trzech syryjskich dyplomatów, którzy przygotowują
otwarcie placówki. Pytany o stosunki z Izraelem, prezydent
Sleiman oświadczył, że podjęcie negocjacji
zależy od przestrzegania przez państwo izraelskie
postanowień Rezolucji nr 425 i nr 1701 RB ONZ.
BELGRAD
Parasol obronny
dla połowy Ukrainy
"Politika" z 18.03.
Stały komentator, specjalista ds. b. ZSRR i Europy
Środkowo - Wschodniej S. Samardżija, w swojej rubryce
"Na Wschodzie" informuje o dojrzewającym w kierowniczych
gremiach NATO planach doprowadzenia do podziału Ukrainy i
włączenia jej zachodniej części do strefy
wpływów Sojuszu. Powołując się m.in. na
wywiad, którego bukareszteńskiej gazecie "Journal
National" udzielił b. szef rumuńskiego wywiadu gen.
J. Talpesz, autor twierdzi, że NATO gotowe jest
rozciągnąć swój "parasol obronny" nad
Ukrainą i spowodować przeniesienie jej stolicy z Kijowa do
Lwowa. Miałaby to być z jednej strony kara za ujawnione
niedawno ukraińskie (a w istocie – rosyjskie) działania
szpiegowskie na terenie Rumunii, z drugiej zaś – metoda
zabezpieczenia interesów Zachodu w obliczu nieuchronnie
zbliżającego się rozpadu Ukrainy (tu z kolei
źródłem jest analiza przygotowana przez b. ambasadora
USA w Kijowie S. Pyfera dla Rady Stosunków
Międzynarodowych). We Lwowie, jak z przekonaniem dowodzi
Samardżija, "klimat dla NATO jest o wiele przychylniejszy
niż w Kijowie", bowiem Ukraina Zachodnia historycznie
związana jest z regionem Europy Środkowej (na poparcie swojej
tezy autor krótko objaśnia koleje losów Ziemi
Lwowskiej od czasów Rzeczypospolitej Obojga Narodów,
poprzez okres habsburski, II Rzeczpospolitą aż po
włączenie do ZSRR). Samardżija podkreśla, że
Lwów może zostać stolicą, ale nie całej
Ukrainy, a jedynie "jakiegoś nowego państwa",
które powstałoby po – prognozowanym przez ambasadora
Pyfera – podziale Ukrainy na dwie części,
wschodnią i zachodnią. Wschód znalazłby się
pod wpływami Rosji, a Zachodem rządziliby Amerykanie, z
pomocą Niemców i Polaków. Podział taki
"niestety", jak podkreśla autor, "popierają
obecnie liczne siły na świecie", a nawet na samej
Ukrainie, nie przejmując się tym, że
przyniósłby on zwykłym mieszkańcom tragedię,
być może większą niż podczas rozpadu b.
Jugosławii". Wspomniany "NATO - wski parasol"
objąłby rzecz jasna tylko zachodnią część
podzielonej Ukrainy, co musiałoby wywołać ostrą
reakcję Moskwy, która – kto wie? – mogłaby
doprowadzić nawet do włączenia wschodnich
regionów w skład Federacji Rosyjskiej. Wówczas Rosja
przywróciłaby swoją suwerenność nad Krymem i
tym samym dodatkowo umocniła swoja pozycję w basenie Morza
Czarnego. "Taki rozwój wypadków na pewno nie
byłby dla NATO korzystny" - z satysfakcją kończy
Samardżija.
Albańczycy domagają się
odejścia UNMIK
"Politika" z 18.03.
„Dla Serbii absolutnie nie do przyjęcia jest postawiony
przez przedstawicieli kosowskich Albańczyków wniosek
dotyczący zlikwidowania misji UNMIK w Kosowie” –
oświadczył 17.03. minister ds. Kosowa Goran Bogdanović,
reagując na zapowiedź ministra SZ Kosowa Skendera Hiseni,
że na zaplanowanym na maj 2009 r. posiedzeniu Rady
Bezpieczeństwa domagać się będzie likwidacji misji
ONZ. „Rada Bezpieczeństwa i ONZ nie pozwolą na
zlikwidowanie misji UNMIK, ponieważ jest to jedyna legalna misja,
która obok EULEX-u i KFOR-u ma troszczyć się o
wszystkich mieszkańców Kosowa” –
powiedział G. Bogdanović. Jest on przekonany, że wniosek
ten nie uzyska aprobaty Rady Bezpieczeństwa. Według Duszana
Janjicia - koordynatora Forum ds. Stosunków Etnicznych,
zarówno zapowiedź domagania się odejścia UNMIK-u,
jak i odmowa udzielenia zgody na wjazd do Kosowa serbskich
parlamentarzystów są dowodem na to, że władze w
Prisztinie prowadzą konsekwentną politykę. Konstytucja
Kosowa, opierająca się na planie M. Ahtisaariego, nie
uwzględnia misji UNMIK. „Jest to nie tylko polityka
kosowskich Albańczyków, lecz pośrednio także
taktyka Brukseli i Waszyngtonu, przy czym żądaniom
albańskim nadaje się pierwszoplanowy charakter po to, by
usunięcie UNMIK z Kosowa wyglądało na realizację
ich postulatów. Likwidowanie misji ONZ faktycznie już
się zaczęło, ponieważ z dnia na dzień
zmniejsza się liczba zatrudnionych w misji i wygasają
także niektóre jej kompetencje. Nie ma więc już
policji UNMIK, ani sędziów UNMIK, te funkcje
przejął EULEX” – wyjaśnia D. Janjić.
Uważa on, że teraz na pierwszy ogień pójdzie OBWE
i to głównie dlatego, że w niej, podobnie jak w
UNMIK-u pracują Rosjanie, co stanowi problem nie tylko dla
Albańczyków. „W tym sensie, Albańczycy mają
poparcie ze strony EULEX-u, a nawet milczące wsparcie sekretarza
generalnego ONZ Ban Ki - moona” – twierdzi szef
Forum.
Mało obiecujący początek
negocjacji Serbii z MFW
"VIP Daily News Report" i "Večernje
novosti" z 17.03.
16.03. dwutygodniową wizytę w Serbii rozpoczęli
przedstawiciele Międzynarodowego Funduszu Walutowego,
którzy będą negocjować warunki zawarcia umowy
kredytowej dla Serbii (zastępującej poprzednią z
listopada 2008 r. o wartości około 402,5 mln euro).
Środki finansowe z MFW mają być wykorzystane na wsparcie
stabilności makroekonomicznej i wzmocnienie rezerw dewizowych
kraju. Zgodnie z wypowiedzią Bożidara Djelicia, wicepremiera
i ministra nauki, wysokość negocjowanego kredytu powinna
pokryć zapotrzebowanie kraju w 2009 i 2010 r. (odpowiednio 2 mld
euro i 1 mld euro). Jednak sam poziom wsparcia nie jest
najważniejszy. Istotne jest stworzenie warunków do poprawy
ratingu kredytowego Serbii. Według Mladjana Dinkicia, wicepremiera
oraz ministra gospodarki i rozwoju regionalnego, Serbia prawdopodobnie
nie potrzebuje tak wysokiego kredytu, jednakże może on
się okazać korzystny, aby złagodzić ewentualną
panikę społeczeństwa wywołaną przez kryzys.
Niedobór środków finansowych wynosi około 1,5
mld euro (na pokrycie deficytu budżetowego w 2009 r., przy
zaplanowanym jego zwiększeniu do 3% PKB). Ponadto, prowadzone
będą rozmowy z bankami komercyjnymi w sprawie dodatkowego
kredytu w wysokości 500 mln euro. Dinkić stwierdził,
że „ten rok nie będzie łatwy dla Serbii, nie
będzie jednak także katastrofalny” (prognozy wzrostu
PKB w 2009 r. wahają się w granicach od - 2 do + 1%, przy
czym wg Dinkicia realnie będzie to 0-1%). Wbrew oczekiwaniom
strony serbskiej, już na samym początku negocjacji z MFW
okazało się, że nie będą to łatwe
rozmowy. Pierwsze istotne rozbieżności dotyczyły oceny
sytuacji gospodarczej w kraju, przy czym zgodnie z danymi Funduszu
(znacznie bardziej pesymistycznymi: w 2009 r. nie zostanie odnotowany
żaden wzrost gospodarczy w Serbii, a poziom PKB będzie nawet
o 3-5 mld euro niższy niż w 2008 r.), wpływ kryzysu na
gospodarkę serbską będzie znacznie poważniejszy
niż przewiduje to rząd. Zgodnie z przyjętą przez
rząd serbski strategią negocjacyjną, podstawowe
założenia to zwiększenie deficytu budżetowego i
ograniczenie wydatków publicznych, jednakże przy zachowaniu
- przez kolejnych 18 miesięcy - dotychczasowego poziomu
wydatków na wynagrodzenia i emerytury w sektorze państwowym
(na poziomie krajowym, lokalnym i w przedsiębiorstwach
państwowych). Kolejnym krokiem w kierunku oszczędności
ma być także wprowadzenie zakazu zwiększania
zatrudnienia. Oznaczać to będzie także przegląd
dotychczasowego zatrudnienia w sektorze publicznym, m.in. pod
kątem spełniania przez pracowników warunków
przejścia na emeryturę (etaty tych osób mają
pozostać wolne, a każdy ewentualny wniosek o nowe
zatrudnienie będzie opiniowany przez rząd).
Rośnie zagrożenie ruletką
zadłużenia
"Politika" z 18.03.
W mediach serbskich coraz częściej podejmowany jest temat
nie pokrytych zobowiązań państwa wobec gospodarki.
Zgodnie z danymi Unii Pracodawców kwota ta sięga poziomu 68
mld RSD, przy czym 43 mld RSD to dług przedsiębiorstw
państwowych, ponad 10 mld RSD – zobowiązania wobec
przedsiębiorstw realizujących prace w ramach Narodowego Planu
Inwestycyjnego (NIP), zaś pozostałe – wobec
przedsiębiorstw współpracujących z policją,
wojskiem, oświatą, służbą zdrowia czy
administracją państwową. Według Stevana
Avramovicia, prezesa Unii Pracodawców, szczególne wysokie
straty ponoszą przedsiębiorstwa drogowe, którym
przedsiębiorstwo państwowe „Putevi Srbije” winne
jest 35 mld RSD. Pozostałe 8 mld RSD to zobowiązania koncernu
energetycznego Elektroprivreda Srbije, kopalń węgla
„Resavica” i „Kolubara”, przedsiębiorstw
dystrybucji gazu Srbijagas i telekomunikacyjnego Telekom. W
związku z powyższymi informacjami Ivan Mariczić,
dyrektor Zarządu Skarbu Państwa, zobowiązał
się do wyjaśnienia sytuacji w najbliższym czasie. O ile
jednak nie ma jeszcze ostatecznych i oficjalnych danych nt.
zadłużenia państwa wobec gospodarki o tyle wiadomo, ze
sytuacja finansowa przedsiębiorstw serbskich jest coraz
trudniejsza. W 2008 r. w związku z zadłużeniem
zostało zamkniętych 2.016 firm, a konta blisko 60 tys.
podmiotów zostały zablokowane (łączny dług
wobec państwa – 220 mld RSD). Według Ivana Nikolicia,
współpracownika Instytutu Ekonomicznego w Belgradzie,
można mówić już o znaczącym braku
płynności finansowej w gospodarce. Jednym z
rozwiązań, o którym się wspomina jest model
częściowej nacjonalizacji (przejęcie długów
przez państwo za udziały w podmiotach). Jednakże
powstaje pytanie, jak zastosować ten model w sytuacji
zadłużenia przedsiębiorstw już będących
własnością państwa? Nikolić poinformował,
że podmioty gospodarcze radząc sobie z brakiem
płynności opóźniają spłatę swoich
zobowiązań wobec innych firm. Zdarzają się
także sytuacje, że pracodawcy aby zapłacić podatki
i ubezpieczenia wstrzymują wypłaty wynagrodzeń i w ten
sposób bronią się przed blokadą rachunków
bankowych. Istotny problem dla podmiotów gospodarczych stanowi
ponadto polityka regulowania należności prowadzona przez
sieci handlowe (płatność za dostawę do 120
dni).
Pięć lat
po pogromie Serbów w Kosowie
"Danas" z 17.03.
17 marca w belgradzkiej katedrze prawosławnej oraz we wszystkich
świątyniach diecezji raszko-prizreńskiej biskupi
odprawili nabożeństwa dla upamiętnienia piątej
rocznicy pogromu Serbów w Kosowie. Z tej też okazji
prezydent Boris Tadić wezwał przedstawicieli UNMIK i EULEX,
by „zgodnie z powierzonym im mandatem zaprowadzili w Kosowie
rządy prawa i zapewnili sprawiedliwość wszystkim
mieszkańcom południowej prowincji, bez względu na
narodowość czy wyznanie”. „W pięć lat
po pogromie nad Serbami w Kosowie nadal nie ma mowy o
bezpieczeństwie, swobodzie poruszania się,
sprawiedliwości. Nie ma wody, prądu, nie ma poszanowania
podstawowych norm cywilizacyjnych” – podkreśla
się w oświadczeniu opublikowanym przez Gabinet Prezydenta.
Przypominając tragiczne następstwa marcowego pogromu, B.
Tadić zwraca uwagę, że „ w pięć lat po
tym zorganizowanym akcie przemocy jego sprawcy nie zostali ukarani.
Oczekujemy, że misje międzynarodowe zbadają te zbrodnie,
zaprowadzą rządy prawa w Kosowie i zapewnią
pokojową egzystencję w Prowincji zamiast uwalniać
zbrodniarzy” (aluzja do zwolnienia R. Haradinaja z aresztu w
Scheveningen z powodu braku dowodów popełnienia
przestępstwa). Premier Mirko Cvetković wezwał ONZ, pod
której protektoratem znajduje się Kosowo, by zapewniła
społeczności serbskiej prowincji życie bez strachu. W
pisemnym oświadczeniu M. Cvetković zaznaczył, że
„rząd oczekuje od UNMIK-u i EULEX-u spełnienia
warunków umożliwiających powrót do swoich
domostw ponad 200.000 wysiedlonych. Należy im zwrócić
zagarnięte majątki oraz udzielić pomocy w odnowieniu
zburzonych domów i zabytków kultury”. Minister ds.
Kosowa – Goran Bogdanocić uznał akty przemocy, jakie
miały miejsce 17 marca 2004 roku za największą
porażkę społeczności międzynarodowej od
momentu przejęcia odpowiedzialności za Kosowo, tj. od 1999 r.
Wiceprzewodniczący Zgromadzenia Wspólnot Gmin Autonomicznej
Prowincji Kosowo i Metohja - Marko Jakszić w wypowiedzi dla DANAS
poinformował, że oprócz złożenia
wieńców serbskie organizacje nie planują innych form
upamiętnienia piątej rocznicy pogromu. Dodatkowo Serbska Rada
Narodowa północnej części Kosowskiej Mitrowicy
oraz Zgromadzenie Wspólnot Gmin zorganizują 24 marca 2009
r. (10. rocznica bombardowań serbskich obiektów
strategicznych przez NATO) marsz pokojowy z Kosowskiej Mitrowicy do
Zweczana. Według Serbskiej Cerkwi Prawosławnej, akty przemocy
wobec serbskiego narodu i kościoła, jakie miały miejsce
w okresie od 17 do 19 marca 2004 r. „w obecności
międzynarodowych sił cywilnych i wojskowych – UNMIK i
KFOR, stanowiły tylko kontynuację bombardowań
prowadzonych przez NATO, nie notowanej w historii skali
prześladowań, aktów przemocy, zabójstw i
burzenia setek serbskich świątyń w Kosowie w 1999
r.”. W oświadczeniu wydanym przez Kancelarię Synodu
podkreśla się, że następnie „pewna liczba
państw, wbrew decyzjom RB ONZ, uznała jednostronną
deklarację niepodległości Kosowa, przez co dokonane
zbrodnie i przemoc nie tylko nie zostały ukarane, lecz wprost
przeciwnie, nagrodzono je okrojeniem terytorium uznanego przez
społeczność międzynarodową państwa,
będącego członkiem ONZ, łamiąc postanowienia
konwencji międzynarodowych”. Przyczyną dwudniowych
aktów przemocy, skierowanych przeciwko kosowskim Serbom
były doniesienia albańsko-języcznych mediów i
niektórych agencji światowych o rzekomym utopieniu w rzece
Ibar trzech chłopców albańskich ze wsi Czabar.
Obwiniano o to Serbów, mimo że śledztwo przeprowadzone
przez UNMIK nie potwierdziło tych oskarżeń. Demonstracje
kosowskich Albańczyków, będące wyrazem oburzenia
z powodu śmierci chłopców, jakie wybuchły w
południowej części Mitrowicy, przekształciły
się w atak zbrojny na Serbów z północnej
części miasta. W ciągu kilku godzin zamieszki
objęły całe Kosowo, a najpoważniejsze starcia
miały miejsce w północnej części Kosowskiej
Mitrowicy i w Czaglawicy koło Prisztiny. Według oficjalnych
danych w największej, od czasu objęcia Kosowa protektoratem
ONZ, fali przemocy w prowincji zginęło 19 osób, w tym
8 Serbów i 11 Albańczyków (mimo, że ofiar po
stronie albańskiej było więcej, Serbowie chętnie i
często używają terminu „pogrom”, co
sugeruje, iż tylko oni byli ofiarami wydarzeń).
Obrażenia odniosły 954 osoby (Albańczycy, Serbowie oraz
członkowie misji ONZ). Siedem serbskich wsi zburzono
całkowicie, 4012 Serbów wypędzono z ich własnych
domostw. Łącznie zniszczono lub spalono 800 serbskich
domów oraz 35 prawosławnych cerkwi i monastyrów, w
tym zabytkowe świątynie z okresu średniowiecza. Z kolei
w protestach potępiających akty przemocy w Kosowie, jakie
odbyły się w wielu miastach Serbii, w nocy z 17 na 18 marca,
obrażenia odniosło kilkadziesiąt osób. Podpalono
meczet Bajrakli w Belgradzie i dokonano zniszczeń w meczecie Islam
- age w Niszu. Akty przemocy wobec kosowskich Serbów
niezwłocznie potępiły: RB ONZ, USA, NATO, UE i Federacja
Rosyjska. Oskarżono o nie kosowskie władze i instytucje oraz
personalnie R. Haradinaja, byłego dowódcę
Wyzwoleńczej Armii Kosowa (OCK), przewodniczącego Sojuszu na
rzecz Przyszłości Kosowa i byłego premiera,
którego następnie Trybunał Haski uwolnił od
stawianych mu zarzutów. Śledztwo w sprawie ustalenia
osób odpowiedzialnych za marcowe akty przemocy nie zostało
przeprowadzone przez właściwe instytucje kosowskie, choć
wg informacji KPS (policja kosowska) ukaranych zostało w sumie 266
osób. Koordynator Biura Komisarza ds. Uchodźców -
Dragan Velić twierdzi, że „większość
Serbów przepędzonych podczas marcowego pogromu w 2004 r.
pozostała w Kosowie i mieszka albo w ośrodkach dla
uchodźców, albo prywatnie czyli u rodziny”. D.
Velić akcentuje, że w ciągu minionych 5 lat nie
stworzono warunków zachęcających uchodźców
do powrotu. Odnowa zburzonych cerkwi i monastyrów prowadzona
jest dwutorowo. Część prac nadzorowana jest przez
diecezję raszko-prizrenska, korzystającą z funduszy
państwowych. Główny ciężar rekonstrukcji
wzięła na siebie Rada Europy, angażując do
współpracy instytucje kosowskie i Synod Serbskiej Cerkwi
Prawosławnej. W połowie września 2008 r. Biuro Rady
Europy w Prisztinie przekazało Cerkwi szereg wyremontowanych
obiektów sakralnych w Prizrenie, Peci, Stoku, Prisztinie,
Wuczitrnie i Podujewie. Zainteresowanie restauracją serbskich
świątyń w Kosowie wykazuje także UNESCO. Prowadzone
są oficjalne rozmowy w tej sprawie. Biskup raszko-prizreński
Artemije krytycznie ocenia poziom zaangażowania finansowego
zarówno Rady Europy, jak i Albańczyków w prace
renowacyjne. Zwraca uwagę, że żadna z cerkwi nie
została odnowiona kompleksowo. W przygotowaniu znajduje się
raport specjalnej komisji, której zadaniem jest ustalenie, co
dotychczas zostało zrobione. Władyka ostrzega
również, że warunki życia Serbów w Kosowie
pogarszają się z dnia na dzień. Coraz częstsze
są wyłączenia prądu i wody, pomoc humanitarna
dociera z wielkimi problemami. Rośnie ilość wsi
serbskich pozbawionych normalnej infrastruktury cywilizacyjnej. Chodzi
już nie tylko o Szilowo i Prilużje (wsie pozbawione od ponad
2 tygodni energii elektrycznej z powodu niepłacenia
rachunków, Serbowie traktują to jednak jako decyzję
polityczną wskazując, że 80% mieszkańców
Kosowa nie płaci za prąd; jednocześnie odmawiają
regulowania należności dopóty, dopóki na
formularzach rachunków znajdują się słowa
„Republika Kosowo”). Duszan Janjić z Forum ds.
Stosunków Etnicznych uważa, że „17 marca 2004 r.
przyśpieszył dyskredytację UNMIK i kwestię
rozwiązania problemu statusu prowincji. Z uwagi na strach przed
porażką społeczności międzynarodowej akty
przemocy okazały się użyteczne. Przestano bowiem
mówić o konieczności realizacji standardów
przed przystąpieniem do rozstrzygnięcia kwestii
statusu”. D. Janjić twierdzi, że marcowe akty przemocy
jasno pokazały, że „Belgrad nie ma koncepcji
rozwiązania problemu Kosowa. Nie potrafił także
wykorzystać miesięcy po pogromie, kiedy
społeczność międzynarodowa była krytycznie
nastawiona wobec Albańczyków”. Na pytanie, jak
skomentowałby fakt, że piątą rocznicę pogromu
obchodzi cerkiew, a nie państwo, Janjic odpowiada: „17 marca
2004 r. był początkiem krachu polityki państwa w
Kosowie”. Rzecznik Demokratycznej Partii Serbii (DSS) - Andrija
Mladenović oświadczył, że przez pięć lat
po pogromie i wygnaniu Serbów z Kosowa,
społeczność międzynarodowa niewiele zrobiła by
zrekompensować wyrządzone szkody. Winni w
większości nie zostali ukarani, a ataki na serbską
społeczność nie ustają. „Wydarzenia ostatnich
kilku tygodni pokazują, że 17 marca był tylko
ćwiczeniem pokazowym, a terror wobec Serbów nadal
będzie stosowany”. Zabierając głos na konferencji
prasowej A. Mladenović ostrzegł, że kosowscy
Albańczycy, przy wsparciu części społeczności
międzynarodowej, chcą przepędzić pozostałych
Serbów z Kosowa, a wielodniowe wyłączanie Serbom
prądu stanowi specyficzną formę wywieranej na nich
presji”.
Priorytety i kierunki działania
serbskich służb bezpieczeństwa
"Dnevnik",
"Danas", "Politika", "Veczernje novosti",
"Blic" i "Borba" z 18.03., RTS z 17.03.
Wszystkie media obszernie relacjonują
posiedzenie parlamentarnej Komisji ds. Obrony i Bezpieczeństwa,
która wysłuchała i zaakceptowała informację
Saszy Vukadinovicia, dyrektora Agencji Bezpieczeństwa i Informacji
(BIA – w przybliżeniu odpowiednik polskiej ABW). W
odniesieniu do poszczególnych obszarów działań
Agencji, dyrektor S. Vukadinović oświadczył, m.in.:
Kosowo - Stan bezpieczeństwa w Serbii jest stabilny, a
największe ryzyko stanowi "bezprawne, jednostronne
proklamowanie niepodległości Kosowa". Sytuację w
Kosowie charakteryzuje wysokie napięcie, szczególnie
wyraźne na północy, w rejonie Kosovskiej Mitrovicy.
"Albańskie czynniki separatystyczne dążą do
osiągnięcia jak najszerszego uznania międzynarodowego, a
społeczność serbska jest nieustannie poddawana naciskom,
incydentom i oddziaływaniu psychologiczno-propagandowemu"
– powiedział Vukadinović. W jego ocenie
niemożność przejęcia przez władze w Prisztinie
kontroli nad północą Kosowa oraz niezadowolenie i
możliwe protesty ludności albańskiej spowodowane
sytuacją ekonomiczną, mogą stać się
przyczyną przemocy, skierowanej przede wszystkim przeciwko
środowiskom serbskim. W tej sytuacji południe Serbii
może stać się instrumentem wywierania na organy
państwa nacisków, zmierzających do
umiędzynarodowienia problemu i uzyskania dla południa Serbii
autonomii oraz nawiązania "specjalnych relacji z
Kosowem". Vukadinović stwierdził, że albańskie
uzbrojone grupy kryminalno-terrorystyczne pozostają w stanie
gotowości w krytycznych punktach wzdłuż linii
podziału na południową i północną
część Kosovskiej Mitrovicy. Zauważalna jest
aktywność i bliska współpraca kosowskich
Albańczyków z członkami radykalnego ruchu islamskiego
salafitów. ICTY - Mówiąc o
współpracy z Trybunałem Haskim Vukadinović
powtórzył, że schwytanie Ratka Mladicia i Gorana
Hadżicia należy do priorytetów BIA i w związku z
tym do akcji zostały włączone wszystkie dostępne
siły i środki Agencji. Przypomniał w tym
kontekście, że we współpracy z sądem ds.
zbrodni wojennych i MSW zostali zlokalizowani i zatrzymani Stojan
Żupljanin oraz Radovan Karadżić. Dodał
również, że BIA udostępniła w 2008 r. 431
dokumentów obrońcom haskich oskarżonych oraz
odpowiedziała na 26 wniosków haskich oskarżycieli i
obrońców, które dotyczyły kolejnych 149
dokumentów. Wojwodina - Vukadinović
podkreślił, że BIA przeciwstawia się wszystkim
przejawom ekstremizmu motywowanego ideologicznie, nacjonalistycznie lub
religijnie. Wskazał przy okazji, że tego typu zjawiska nie
znajdują szerszego poparcia społecznego w Wojwodinie
będącej regionem o największym zróżnicowaniu
narodowościowym. Aktywność obcych służb w
Serbii - Tajne działania obcych służb wywiadowczych
przyczyniły się do procesów dezintegracyjnych,
zawłaszcza w odniesieniu do Kosowa. "Poszczególne
struktury wywiadowcze nadal dążą do uzyskania kontroli
również nad innymi „potencjałami
kryzysowymi”, aby w razie potrzeby uaktywnić je jako nowe
ogniska destabilizacji". Zagraniczne wywiady w ramach swoich
operacji wymierzonych przeciwko interesom państwa serbskiego
prowadzą, zdaniem Vukadinovicia, różnorodne
działania, w tym "propagandowe, a nawet
informacyjne".
Sytuacja praw
człowieka w Serbii
"Borba" z 17.03.
Na konferencji prasowej 16.03. przedstawiciele Belgradzkiego
Centrum Praw Człowieka zaprezentowali swój najnowszy raport
za rok 2008. Zawarta w nim ogólna ocena jest pesymistyczna
– zdaniem autorów Raportu w 2008 r. nastąpiło
pogorszenie się stanu przestrzegania praw człowieka.
Przejawia się to m.in. w: - opóźnieniach prac
legislacyjnych nad istotnymi aktami prawnymi oraz niedostatecznej
realizacji w praktyce już uchwalonych ustaw (jako przykłady
wskazano brak ustaw o zakazie dyskryminacji, o stowarzyszeniach i o
klasyfikacji danych osobowych, niewdrożenie ustawy lustracyjnej
oraz zastój w dziedzinie reformy wymiaru sprawiedliwości);
- naruszeniach wolności prasy, w tym w powrocie do znanej z lat 90
praktyki dzielenia – przez osoby związane z organami
władzy – dziennikarzy na "patriotów" i
"zdrajców". To, wraz z wulgaryzacją języka
debaty politycznej (także na forum parlamentu) wypływa
negatywnie na świadomość społeczną; - braku
woli politycznej, by zostały w pełni i jednoznacznie
wyjaśnione wszystkie okoliczności głośnych
zabójstw na tle politycznym (m.in. premiera Z. Djindjicia) oraz
związków szeregu czołowych polityków ze
środowiskami kryminalnymi; - niedostatecznej ochronie
interesów ofiar przemocy w rodzinie; - "zdumiewająco
nikłych" rezultatach postępowań w sprawach o
zbrodnie wojenne, prowadzonych przed serbskimi organami wymiaru
sprawiedliwości (na przestrzeni 6 lat, które
upłynęły od chwili powołania specjalnej prokuratury
i sądu do tej kategorii spraw, prawomocnie skazano tylko
sześciu oskarżonych; już od 2001 r. stałą
praktyką Sądu Najwyższego jest zwracanie każdej
sprawy o zbrodnie wojenne do ponownego rozpoznania; wytworzyła
się sytuacja społeczna, w której osoby gotowe
zeznawać przeciwko sprawcom zbrodni wojennych stają się
obiektami potępienia i pogardy.
BERLIN
CDU opowiada
się za kolejną kadencją Barroso
"Frankfurter Allgemeine Zeitung" z 17.03.
16.03. kierownictwo CDU przyjęło europejski program
partii i ustaliło jednogłośnie, że czołowym
kandydatem ugrupowania w wyborach do PE będzie jego obecny
przewodniczący H.-G. Pöttering. CDU domaga się prawa do
nominowania przyszłego niemieckiego komisarza, który
zastąpi G. Verheugena. Opowiada się także za ponownym
wyborem J. M. Barroso na przewodniczącego KE. Program wyborczy
pozycjonuje CDU między eurosceptycznym nastawieniem CSU,
która wystartuje w eurowyborach z samodzielnym programem, a
przyjazną Europie SPD. CDU podkreśla w programie wyborczym,
że rozszerzenie UE do 27 państw w ostatnich latach
wymagało wielu wysiłków, dlatego partia opowiada
się za "fazą konsolidacji", która powinna
wzmocnić tożsamość UE i jej instytucje. Z tego
powodu w najbliższym czasie do UE powinna przystąpić
jedynie Chorwacja. Natomiast rozsądnym celem Turcji powinno
stać się "uprzywilejowane partnerstwo". Nie oznacza
to jednak, że CDU całkowicie wyklucza w przyszłości
akcesję tego kraju, w przypadku gdy spełni ono wszystkie
kryteria członkostwa. W silnej UE, CDU postrzega najlepszą
przesłankę dla wzrostu, dobrobytu i bezpieczeństwa
socjalnego w RFN. Opowiada się za wspólnymi minimalnymi
standardami socjalnymi w Europie. W przeciwieństwie do SPD odrzuca
jednak "całkowitą harmonizację polityki
socjalnej" na forum europejskim, ponieważ wtedy nie da
się zapewnić wysokiego niemieckiego poziomu
bezpieczeństwa socjalnego. Ponadto CDU domaga się
ścisłego przestrzegania zasady subsydiarności - UE
powinna brać na siebie tylko te zadania, które mogą
zostać lepiej zrealizowane na poziomie europejskim niż
narodowym. CDU chce zdolnej do działania UE, co przyczyni się
do przezwyciężenia kryzysu finansowo - gospodarczego w
Europie. Unia powinna być motorem reformy międzynarodowych
rynków finansowych. CDU opowiada się również za
zacieśnianiem europejskiej współpracy w dziedzinie
ochrony klimatu, polityki bezpieczeństwa i obrony oraz
bezpieczeństwa wewnętrznego. W tym kontekście za
wskazane uznaje zwiększenie kompetencji Europolu o własne
operacyjne uprawnienia śledcze. W przeciwieństwie do CSU, CDU
uznaje za długofalowy cel przyjęcie konstytucji europejskiej
oraz sprzeciwia się zwiększeniu roli referendów.
Niemieckim "wypędzonym" CDU przypisuje
"ważną rolę pomostu" we współpracy
z krajami EŚW.
Taki duch Goethego. Otwarcie niemieckiego
Instytutu Kultury w Nowosybirsku
"Berliner Zeitung" z 17.03.
W monumentalnej sali opery nowosybirskiej świętowano
przed kilku dniami otwarcie trzeciego w Rosji (po Moskwie i
Petersburgu) Instytutu Goethego (IG). Niemcy zabiegały o otwarcie
placówki w liczącej 1.4 mln. mieszkańców
syberyjskiej metropolii od dawna, mając m.in. na uwadze, iż w
Rosji dla ponad 2 miliony uczniów j. niemiecki jest pierwszym
językiem obcym. A to najliczniejsza grupa na świecie. Ponadto
obraz Niemiec – jak wykazały przeprowadzone w 2008 roku
przez Centrum Badania Opinii Publicznej Lewada badania – jest w
Rosji zaskakująco dobry, gdyż Niemcy uplasowały się
wraz z Białorusią na pierwszym miejscu. Ten znakomity wynik
tłumaczony jest panującym w Rosji powszechnym rozczarowaniem
Europą Zachodnią i jej podejściem do wojny z Gruzją
i konfliktu gazowego; na tym tle Niemcy postrzegane są najlepiej.
Pertraktacje w kwestii otwarcia IG trwały tak długo, że
– jak przyznał prezydent Instytutu Goethego prof. K.-D.
Lehmann strona niemiecka straciła praktycznie już
nadzieję na pozytywną odpowiedź. Tym bardziej, że
na skutek dyplomatycznego konfliktu między Wielką
Brytanią a Rosją (sprawa Litwinienki) Brtish Council był
zmuszony zamknąć swe placówki w Petersburgu i
Jekaterinburgu. Na początku października 2008 r. minister SZ
Rosji S.Ławrow zaskoczył swojego niemieckiego kolegę
Steinmeiera wyrażając zgodę na otwarcie IG w
Nowosybirsku. Leżące naprzeciwko miejscowej opery biura
Instytutu mają na razie jedynie 75 m2, do końca
roku powierzchnia ma się jednak powiększyć.
Placówka nie będzie prowadziła własnych
kursów językowych, lecz skupi się na edukacji
nauczycieli oraz organizowaniu wystaw, seansów filmowych, a w
szczególności na wymianie artystów (stypendia
pobytowe). Instytutem kierować będzie sinolog Julia Hanske.
Oprócz IG w Nowosybirsku istnieje także niemiecka czytelnia
oraz dwa centra nauczania języka niemieckiego. Ponadto jedno z
gimnazjów leżącego u bram Nowosybirska miasteczka
akademickiego (Akademgorodok) objęte zostało programem
patronackim niemieckiego MSZ. Obecnie IG utrzymuje 135 placówek
na całym świecie.
Mrówki z dworca ZOO
"Die Welt" z 17.03.
Historia pełna jest uproszczeń, bez których nie
można byłoby o niej dyskutować. Jednym z nich jest
pominięcie historii drobnych handlarzy ze wschodu, którzy w
latach 80 - tych wpisali się w krajobraz dworca ZOO w Berlinie
Zachodnim. Studenci mający dostęp do dewiz zaopatrywali
się w najbardziej pożądane towary - elektronikę,
lodówki, książki - które następnie z
zyskiem sprzedawali, co stanowiło ich główne
źródło utrzymania. W okolicach Kantstrasse
utworzyło się olbrzymie targowisko, początkowo
zdominowane przez moskiewskich studentów, do których
później dołączyli inni Rosjanie, a Polacy
zagospodarowali plac Poczdamski. Dla milionów ludzi drobny
handel i kursowanie między Wschodem a Zachodem było swoistym
treningiem inteligencji społecznej i walki z sytuacjami
kryzysowymi. Kompetencje te przydały się w dobie
transformacji. Należy pamiętać, że wielkie
wydarzenia, którymi zwykle zajmuje się historia, nie
byłyby możliwe, gdyby nie cząstkowe zdarzenia,
które umożliwiły ich zajście.
Bliski Wschód w świetle
cieni
"Frankfurter Allgemeine Zeitung" z 17.03.
Rozczarowani mogą być ci, którzy liczyli na
poprawę stosunków między Izraelem i Palestyną po
zakończeniu wojny w Strefie Gazy i zaprzysiężeniu Obamy
na prezydenta USA. Ociepleniu relacji na Bliskim Wschodzie nie
pomogły ani wybory parlamentarne w Izraelu, ani dwuwładza w
Palestynie. Satysfakcję mogą odczuwać jedynie ci, dla
których zaprowadzenie pokoju nie ma znaczenia. Przeciwne
stanowisko zajmuje społeczność międzynarodowa,
licząc na jak najszybsze uregulowanie konfliktu. Cała
trudność polega na tym, iż różnice
ideologiczne pomiędzy Hamasem a Fatah potęgowane są
dodatkowo osobistymi animozjami i obopólnym nieprzyjaznym
nastawieniem. Nie można obecnie stwierdzić, kiedy pojawi
się światełko nadziei na lepszą
przyszłość, a fakt ten zupełnie przyćmił
starania administracji prezydenta USA na rzecz kontynuacji
bliskowschodniego procesu pokojowego. Jest czego
żałować, ponieważ widać pozytywne tendencje.
Izrael utrzymuje stosunki dyplomatyczne z siedmioma państwami
arabskimi, a świat arabski w znacznym stopniu porozumiał
się co do inicjatywy pokojowej saudyjskiego króla
Abdullaha, przewidującej uznanie Izraela i pokojową
współpracę na wypadek uznania Palestyny. W praktyce
oznaczałoby to: likwidację nielegalnych osiedli, koniec
okupacji, Palestynę z solidnymi granicami, uznanie Jerozolimy za
stolicę obu narodów oraz możliwe do przyjęcia
uregulowania dla tych, którzy uciekli lub byli wypędzeni w
roku 1948. Palestyna wypełniła już najważniejsze
warunki porozumienia z Oslo, więc teraz kolej na Izrael. Powinien
on pójść na pewne ustępstwa zwłaszcza w
zakresie likwidacji osiedli na Zachodnim Brzegu Jordanu i zniesienie
okupacji, która skorumpowała kraj, doprowadziła
żołnierzy do traumy i pochłonęła ogromne
pieniądze. Sprawa Iranu jest o tyle niepokojąca, że
swoją nacjonalistyczną polityką Teheran przysparza sobie
nowych wrogów wśród krajów arabskich. Nie
obawiają się one jedynie irańskiej bomby atomowej, lecz
także hegemonicznych zapędów Teheranu. Izraelscy
politycy, zapewne przez swój upór, nie wezmą
poprawki na powyższe uwarunkowania.
Radykalizm prawicowy staje się ruchem
młodzieżowym
"Süddeutsche Zeitung" z 18.03.
Studium Kryminologicznego Instytutu Badawczego Dolnej Saksonii
wskazuje, że niemiecka młodzież jest wprawdzie mniej
brutalna niż w przeszłości, ale więcej jej
przedstawicieli jest wrogo nastawionych do obcokrajowców. Z
badań wynika, że radykalizm prawicowy jest już
największym ruchem młodzieżowym w RFN. 4,9% 15 - letnich
chłopców oraz 2,6% dziewcząt w tym wieku należy
do jakiejś grupy prawicowo - ekstremistycznej. Jest to liczba
większa niż członków wszystkich politycznych
organizacji młodzieżowych. W niektórych regionach
landów wschodnich nawet 12% ankietowanej młodzieży
należy do grupy prawicowo - ekstremistycznej. Dane te minister
spraw wewnętrznych W. Schäuble nazwał
"zastraszającymi". Studium pokazuje, że ponad
połowa młodzieży jest sceptycznie nastawiona do
obcokrajowców. 30% badanych zgadza się z twierdzeniem,
że w RFN jest za dużo obcokrajowców, a 35% nie
zaprzecza tej tezie. W sumie co siódmy przedstawiciel
niemieckiej młodzieży prezentuje postawę "bardzo
wrogą wobec obcokrajowców". 5,2% młodzieży
można określić mianem prawicowo - ekstremistycznej, a
4,3% - antysemickiej.
Skorzystać z
nadarzającej się właśnie okazji
"Frankfurter Allgemeine Zeitung" z 18.03.
Kryzys to słowo używane dziś najczęściej
dla opisania aktualnego pogorszenia światowej sytuacji
gospodarczej. Dla starożytnych Greków kryzys oznaczał
moment przełomowy, w którym należy podjąć
ważne i jednoznaczne decyzje. Tym samym w słowie kryzys
zawiera się pewien optymistyczny potencjał. Ta myśl
powinna nam towarzyszyć podczas spotkania ws. wzrostu,
zatrudnienia i stabilności, które odbędzie się 2
kwietnia 2009 r. w Londynie. Wyzwania, z którymi przyjdzie
się nam zmierzyć, są oczywiste. Na całym
świecie ludzie obawiają się o przyszłość
swoich miejsc pracy i spłatę kredytów hipotecznych.
Dwa czynniki przemawiają za tym, że aktualny kryzys może
być ważną cezurą. Po pierwsze rządy
pokazały, iż są gotowe działać sprawnie i
zdecydowanie, aby zagwarantować stabilność sektora
finansowego i stymulować ożywienie gospodarcze. Po drugie,
panująca aktualnie w stosunkach międzynarodowych atmosfera,
jest korzystniejsza niż kiedykolwiek wcześniej. Już
podczas szczytu w Waszyngtonie odczuwalne było poczucie
głębokiej odpowiedzialności za rozwój sytuacji.
Nigdy dotąd światowi gracze nie porozumieli się tak
szybko co do harmonogramu wspólnego działania. Aktualny
kryzys pokazał trafność pewnych obaw przed
niekontrolowaną globalizacją, wskazując
jednocześnie, że dla procesu globalizacji nie ma alternatywy.
Jest on bowiem motorem wzrostu, zatrudnienia i pomnażania
dobrobytu w skali globalnej. Dlatego naszym celem powinno być
stworzenie w skali globalnej systemu opartego na zasadach
społecznej gospodarki rynkowej, zapewniającego
zrównoważony, sprawiedliwy i stabilny rozwój.
Najważniejszym zadaniem, obok ożywienia gospodarczego, jest
więc - w opinii Merkel i Balkenende - stworzenie nowej
architektury finansowej na miarę XXI w. Obowiązujące
aktualnie zasady regulacji i nadzoru nie dotrzymują kroku
postępującej globalizacji systemu finansowego.
Wiarygodność grupy G-20 zależy od tego, czy uda się
jej zrealizować zadania, których podjęła się
w Waszyngtonie - w szczególności uregulowania i poddania
nadzorowi wszystkich instytucji i produktów finansowych, bez
względu na to, gdzie mieści się ich siedziba albo
skąd pochodzą. Aktualny kryzys pokazał, że
globalizacja nie ma charakteru zrównoważonego procesu,
jeżeli istotni uczestnicy rynku ignorują zasady
rozsądnego gospodarowania. Z tego powodu, piszą Merkel i
Balkendende, konieczne jest stworzenie globalnych ram opartych na
wspólnych wartościach, co zapobiegałoby ekscesom i
nieodpowiedzialnym działaniom. Te założenia są
podstawą idei Karty Zrównoważonej Gospodarki. Celem
tej inicjatywy jest stworzenie odpowiednich ram, które nie
ograniczałyby wolnego rynku, ale zapewniały stabilny,
społecznie zbalansowany i zrównoważony rozwój
gospodarki światowej. Karta została pomyślana jako
zbiór zasad, wśród których swoboda
działalności gospodarczej, obowiązek raportowania i
zasada odpowiedzialności zajmowałyby kluczowe miejsce. Lista
zasad powinna zostać wypracowana w drodze konsensusu, w razie
potrzeby z wykorzystaniem obowiązujących regulacji. Merkel i
Balkenende proponują, aby państwa grupy G20 poparły w
Londynie pomysł wypracowania Karty, która byłaby
otwarta także dla innych państw i organizacji
międzynarodowych. Punktem wyjścia powinien być
wspólny interes państw rozwiniętych i
rozwijających się udziału w zrównoważonych
procesie globalizacji.
Musimy podchodzić do rzeczy
elastycznie - wywiad z F. Frattinim
"Frankfurter Allgemeine Zeitung" z 18.03.
Zdaniem Frattiniego, między zasadą subsydiarności,
czyli odpowiedzialnością każdego państwa za nie
same, a solidarnością europejską istnieje konflikt.
Przypadek każdego kraju trzeba jednak rozpatrywać osobno, bo
dla przykładu sytuacja na Węgrzech zdecydowanie
różni się od sytuacji na Słowacji. Dobrze,
że obecnie KE elastycznie podchodzi do kryteriów z
Maastricht. Frattini jest jednak przeciwny wydawaniu ogromnych
publicznych pieniędzy i zwiększaniu zadłużenia
państwa, ponieważ jest to kontraproduktywne. Jedną
rzeczą jest bowiem elastyczne stosowanie istniejących
kryteriów dla dotychczasowych krajów członkowskich,
a inną - zmienianie ich dla nowych członków. Takie
rozwiązanie byłoby katastrofą, ponieważ
wprowadzenie nowych kryteriów z powodu kryzysu
wpłynęłoby negatywnie na stabilność strefy
euro. W opinii Frattiniego, protekcjonizm byłby negacją
fundamentalnej wartości europejskiej. W przeszłości
wiele wysiłku kosztowało stworzenie wspólnego rynku, a
błędne sygnały mogłyby go zniszczyć. W chwili,
gdy UE chce ratyfikować Traktat Lizboński, byłoby to
fatalne przesłanie. Natomiast ochrona UE przed tanim importem, np.
z Chin jest jak najbardziej uprawniona. Frattini podkreśla,
że priorytetami Włoch podczas ich przewodniczenia pracom G-8
są reprezentatywność Grupy i włączenie innych
państw do dyskusji, np. poprzez międzynarodowe organizacje
regionalne. W tym duchu powinna również dokonać
się reforma ONZ, dlatego Frattini opowiada się za jednym
miejscem w Radzie Bezpieczeństwa dla UE oraz rotacją
członków. W tym kontekście cieszy go, że obecny
rząd niemiecki nie podkreśla już tak dobitnie swoich
dążeń do uzyskania stałego członkostwa w
Radzie Bezpieczeństwa. Frattini uważa, że kwestia
bezpieczeństwa energetycznego UE powinna zostać uregulowana
poprzez strategiczny pakt między Europą a Rosją.
Niedawno zapadła słuszna decyzja o wznowieniu strategicznego
dialogu między Europą a Rosją oraz politycznych
kontaktów na forum Rady NATO - Rosja. FR jest gotowa
przyjąć na siebie zobowiązania, ale chce być
traktowana jako równorzędny partner. Rosjanie
skarżą się np. na odmienne traktowanie przez Europę
kwestii Kosowa i Gruzji oraz fakt, iż UE proponuje Ukrainie daleko
posunięte partnerstwo bez zastanowienia się nad tym, że
Kijów zachował się niewłaściwie podczas
ostatniego kryzysu energetycznego. Zdaniem Frattiniego, po wznowieniu
dialogu Rady NATO - Rosja Moskwa jest gotowa zaangażować
się w te kontakty i mogą one dobrze funkcjonować. Wymaga
to jednak dobrej woli po obu stronach. Gdy zapadła unilateralna
decyzja dwóch krajów UE i NATO o zgodzie na budowę
systemu antyrakietowego, Rosja odpowiedziała groźbą
ulokowania rakiet w obwodzie kaliningradzkim. To nie było dobre
przesłanie. Na szczęście nowa administracja
amerykańska przemyśli swoje stanowisko w tej sprawie. W
opinii Frattiniego, wszyscy zrozumieli, że plan na rzecz
członkostwa w NATO (MAP) dla Ukrainy i Gruzji byłby obecnie
przedwczesny. Kraje te muszą najpierw spełnić szereg
warunków wstępnych, od czego są jeszcze daleko. Nie
istnieje krótsza droga do NATO jedynie z powodu ryzyka
rozszerzenia rosyjskiej strefy wpływów. Trzeba pomóc
tym krajom zwiększyć ich bezpieczeństwo i wzmocnić
ich instytucje przy równoczesnym uświadamianiu im skali
odpowiedzialności, jaką niesie ze sobą członkostwo
w Sojuszu. Gdyby w sierpniu 2008 r. Gruzja była już w NATO,
Sojusz musiałby interweniować militarnie. Tymczasem nowe
państwa członkowskie mają przyczyniać się do
powiększania bezpieczeństwa, a nie stanowić dla niego
zagrożenie.
BRATYSŁAWA
Debata bez jasnego
zwycięzcy
"Sme" i "Hospodarskie Noviny" z 17.03.
Gazety informują o przebiegu debaty z udziałem: I.
Gaszparowicza, I. Radiczowej, F. Mikloszko i Z. Martinakowej –
kandydatów na fotel prezydenta Słowacji. Debata miała
miejsce 16.03 br w słowackiej telewizji TA3.
„Sme” jest zdania, że w bezpośredniej
konfrontacji kandydatów do pałacu prezydenckiego nie ma
zdecydowanego zwycięzcy. Jak podaje gazeta, debata była
rodzajem monologu poszczególnych kandydatów, nie
doszło do konfrontacji ich programów wyborczych.
Debatę oceniono jako nudną. Podczas debaty I. Gaszparowicz
wypomniał I. Radiczowej nieuprzejme określenia, jakie
pojawiły się pod jego adresem na jej prywatnej stronie
internetowej. Kandydatka na prezydenta wyraźnie
podkreśliła, że odcina się od takich metod walki o
głosy wyborców. F. Mikloszko, z kolei, zaznaczył,
że I. Radiczowa proponując współpracę z
premierem R. Fico chce pozyskać sympatię jego
zwolenników. W dalszej części debaty, jak relacjonuje
„Sme”, kandydaci rozmawiali o kryzysie gospodarczym,
polityce zagranicznej i problemach mniejszości węgierskiej.
Według „Hospodarskie Noviny” (HN) prezydent I.
Gaszparowicz ma największą szanse na zwycięstwo w
wyborach, a debata potwierdziła jego dużą przewagę
nad pozostałymi kandydatami. „Gaszparowicz tą
dyskusję wygrał. Pierwszy raz przedstawił się w
całej okazałości” - ocenia cytowany przez
„HN” politolog P. Horvath. Według gazety I. Radiczowa
swoim wystąpieniem mogła całkowicie zniechęcić
do siebie prawicowy elektorat. P. Horvath twierdzi, że „I.
Radiczowa próbowała przekonać do siebie
niezdecydowanych wyborców, a tymczasem - odstraszyła
swoich”. Według cytowanego w „Hospodarskie
Noviny” politologa, P. P. Horvatha kandydaci dążyli
do pokojowego tonu dyskusji, co nie było korzystne dla debaty i
uczyniło ją nieciekawą.
Wzrost bezrobocia na Słowacji
"Pravda" z 18.03.
Gazeta informuje, że we wszystkich powiatach Słowacji
zanotowano wzrost bezrobocia. W lutym br. stopa bezrobocia
wyniosła 9, 72 % (w sierpniu 2008 r. była ona na poziomie 7,
36 %). Największe bezrobocie zanotowano w powiatach na
południu kraju – w Rymawskiej Sobocie i Rewuczy.
Niezależnie od wzrostu liczby bezrobotnych, zmniejszyła
się liczba wolnych miejsc na rynku pracy. W lutym br. urzędy
pracy dysponowały tylko 9 tysiącami wolnych miejsc pracy
(przed rokiem było 23 tysiące). Bezrobotni mogą też
skorzystać z usług prywatnych biur pośrednictwa,
które oferują stanowiska pracy w różnych
państwach europejskich np. na Cyprze, w Wielkiej Brytanii i
Finlandii.
O zwycięstwie Radiczowej zadecyduje
niezdecydowany wyborca
"Hospodarske Noviny" z 18.03.
Gazeta informuje, że choć do wyborów prezydenckich
pozostały 3 dni, to ogromna liczba uprawnionych do głosowania
wciąż nie wie na kogo odda swój głos. Według
politologów największe szanse, by przekonać do siebie
niezdecydowanych wyborców ma I. Radiczowa. Jak wskazują
wyniki sondażu przeprowadzonego przez agencje „Polis”,
I. Gaszparowicza poparłoby 50,2 % zapytanych respondentów.
Na I. Radiczową głos oddałoby 39,1% uprawnionych do
głosowania. Jednakże, jak podkreśla politolog J. Baranek
– „Radiczowa nie ma zdeklarowanych zwolenników,
stąd też może to wszystko ulec jeszcze zmianie”.
Sondaż agencji „Polis” wskazuje, że 17 %
uprawnionych do głosowania pozostaje niezdecydowana. Według
J. Baranka szanse na przekonanie do siebie tych wyborców ma I.
Radiczowa. Podobnego zdania jest politolog D. Malowa: „Wszystko
zależy od telewizyjnych debat z udziałem Radiczowej.
Wówczas okaże się, czy uda jej się
zmobilizować tych, którzy uważają, że obecna
polityka prowadzona na Słowacji potrzebuje zmian”.
Według D. Malowej trudno oczekiwać, że
część głosów zyska jeszcze I. Gaszparowicz.
Podkreśla ona również, że znaczna
część wyborców, która nie pójdzie
oddać głosu w pierwszej turze chce, by odbyła się
druga tura wyborów. „Wśród tych osób
nie ma zwolenników Gaszparowicza” twierdzi D. Malowa.
Cytowani przez „Hospodarske Noviny” obserwatorzy
życia politycznego są zdania, że odbędzie się
II tura wyborów, która przewidziana jest na 04.04. br. J.
Baranek twierdzi, że na wynik wyborów wpływ
będzie miała frekwencja wyborcza. Według tego politologa
osiągnie ona ponad 30%, ale nie przekroczy 60%.
"Sme"17.03. premier R. Fico spotkał się w
Pradze z przedstawicielami dwóch firm z branży
energetycznej, czeskiego koncernu energetycznego CEZ oraz firmy
energetycznej SPP Bohemia mającej swoją siedzibę w
Czechach (akcjonariuszami firmy są SPP - Słowacki
Przemysł Gazowy oraz niemiecka firmą E.ON Ruhrgas). Rozmowy
dotyczyły przede wszystkim uczestnictwa firmy CEZ w inwestycjach
dotyczących energetyki jądrowej na Słowacji. CEZ w
chwili obecnej prowadzi intensywne rozmowy z przedstawicielami
państwowej firmy zajmującą się energią
jądrową (JAVYS) na temat stworzenia wspólnej firmy
mającej zapewnić realizację projektu budowy nowej
elektrowni atomowej V3 w Jaslowskich Buhunicach. Z przedstawicielami
firmy SPP Bohemia premier Fico rozmawiał o magazynowaniu na
terenie Słowacji gazu ziemnego. Jest to realizacja decyzji
rząd słowackiego z dnia 17 grudnia 2008 r. w sprawie budowy
nowej elektrowni atomowej V3 w Jaslovskich Buhunicach oraz wyboru
partnera strategicznego do stworzenia wspólnej firmy
realizującej tenże projekt.
Kandydaci rozbiegli się przed
końcem kampanii
"Sme" i "Pravda" z 19.03.
Gazety informują, że zakończyła się
kampania przedwyborcza na Słowacji. 19.03. o godzinie 7. 00
rozpoczęła się cisza przedwyborcza, która
zakończy się wieczorem 21.03. zamknięciem lokali
wyborczych. Jak pisze "Sme" (S), pomimo ogromnych
wysiłków i sporych sum pieniędzy jakie
włożyli kandydaci w prowadzenie swoich kampanii wyborczych,
nie udało im się zmienić układu sił. Faworytem
pozostał I. Gaszparowicz. Kampania prezydencka nie
zmniejszyła ani nie zwiększyła jego popularności.
Jeżeli dojdzie do drugiej tury wyborów, to razem z I.
Gaszparowiczem, znajdzie się w niej I. Radiczowa, która
wciąż, jak podaje “S”, wyraźnie odstaje od
I. Gaszparowicza. „Musiałoby dojść do
nieoczekiwanych okoliczności, żeby Gaszparowicz tych
wyborów nie wygrał” - mówi dla
"S" politolog P. Haulik. Taką
okolicznością byłaby sytuacja, gdyby wyborcy I.
Gaszparowicza zostali w domu podczas II tury wyborów, pisze
“S”. Z kolei „Pravda” podaje, że
kampania wyborcza miała mało interesujący przebieg. Jej
jedynym zaskoczeniem był „ukłon I. Radiczowej w
kierunku Smeru”. I. Radiczowa, jako kandydatka Słowackiej
Unii Chrześcijańsko – Demokratycznej (SDKU), Partii
Węgierskiej Koalicji (SMK) i Partii Chrześcijańsko
– Demokratycznej (KDH), zapowiedziała, że chce
budować współpracę z partią Smer,
która wspiera I. Gaszparowicza. Smer odrzucił
wyciągniętą rękę I. Radiczowej. Dwa dni przed
zakończeniem kampanii wyborczej, obok faworytów w walce o
pałac prezydencki, zaczął występować w mediach
F. Mikloszko, popierany przez Konserwatywnych Demokratów
Słowacji (KDS). Zupełnie niezauważalna podczas kampanii
wyborczej była postać M. Mielnika – kandydata Ruchu na
rzecz Demokratycznej Słowacji (HZDS). Partaia V. Mecziara
zapowiada, że w drugiej turze wyborów poprze I.
Radiczową. Kampania nie miała wyraźnych akcentów.
Faworyt w walce o pałac prezydencki – I. Gaszparowicz,
zupełnie się podczas tej kampanii nie
wyróżniał. „Kiedy mecz zaczął się
od wyniku 5:0, faworyt (I. Gaszparowicz) nie musiał strzelać
goli, a reszta grała tylko tak, jakby czekała na
zakończenie walki” - podsumował kampanię
wyborczą politolog P. Haulik.
Zasoby uranu będą
wystarczające na dziesiątki lat
"Hospodarske Noviny"
Zdaniem geologów z kanadyjskiej firmy Tournigan
prowadzących prace badawcze na wschodzie Słowacji, w
łożysku Kuriszkowa, znajdujące się tam
złoża rudy uranu są większe o 15% od wcześniej
zakładanych. Dokładniejsze badania wskazały na wielki
potencjał tego łożyska; według nich średnia
zawartość uranu w tonie wydobytego kruszywa wynosi 0,47 % co
według geologów powoduje, iż Słowacja może
stać się w najbliższej przyszłości
„ważnym graczem” w zakresie źródeł
energii na arenie międzynarodowej. W bardzo krótkim czasie
Słowacja mogłaby stać się w pełni
niezależna w dostawach paliwa do swoich elektrowni atomowych.
Specyfika odkrytych zasobów rudy uranu powoduje, iż
może być ona wydobywana jedynie poprzez
głębokościowe odwierty, co zminimalizuje negatywny
wpływ na środowisko naturalne.
DUBLIN
Fine Gael
przedstawia surowsze kryteria na zieloną kartę
"The Irish Times"
Partia opozycyjna Fine Gael zaproponowała wprowadzenie wymogu
analizy rynku pracy w procedurze ubiegania się o zieloną
kartę. Zielone karty upoważniają do wykonywania zawodu
przy którym pensja przekracza 60.000 euro rocznie. Zdaniem
rzecznika FG, zielone karty powinny być wydawane dla
pracowników spoza UE tylko w przypadku, jeżeli wakat nie
może być obsadzony przez dostępnych pracowników w
ramach danego regionu. Rzecznik podkreślił, że liczba
wniosków o wydanie karty w 2008 r. 2008 wynosiła zaledwie
91, co świadczy o małej liczbie wysoko wykwalifikowanych
pracowników w Irlandii. Ta propozycja FG ma pomóc w walce
z rosnącym bezrobociem w Irlandii
Irlandzkie wojska
dołączyły do misji ONZ w Czadzie
"The Irish Times" z 18.03.
15.03. misja EUFOR w Czadzie została zastąpiona
misją ONZ pod nazwą Minurcat, w której weźmie
udział 400 irlandzkich żołnierzy. Misja ONZ liczy
ogółem 5 200 żołnierzy, ok. 300
policjantów i pracowników cywilnych. ONZ zwróci
część kosztów poniesionych przez Irlandię na
rzecz niektórych oddziałów i na zakup sprzętu
wykorzystywanego podczas misji. Minister Obrony Wille O`Dea
powiedział, iż Irlandia może być dumna z tak
ważnej roli, jaką irlandzcy żołnierze odegrali
zarówno w misji UE jak i ONZ w Czadzie.
DŻAKARTA
Indonezja chce,
aby G-20 pomogła zadłużonym
"The Jakarta Post" z 17.03.
W trakcie ostatniego spotkania ministrów finansów
G-20 w Londynie, Indonezja zaproponowała, aby organizacja
stworzyła możliwość wsparcia kredytowego firm,
które zalegają ze spłatami swojego
zadłużenia. Środki miałyby pochodzić z
banków europejskich i amerykańskich, ich
głównym celem byłoby poprawienie płynności
rynków finansowych, które od czasu eskalacji kryzysu
ograniczyły finansowanie działalności firm z
rynków wschodzących. Zdaniem ministra finansów
Indonezji Sri Mulyani, amerykański sekretarz skarbu T. Geithner
zapewnił, że amerykański rząd robi wszystko, aby
przywrócić równowagę na rynku kredytów
refinansowych. W Londynie potwierdzono również, że
Azjatycki Bank Rozwoju powiększy swój kapitał
trzykrotnie, co pozwoli mu na uruchomienie dodatkowych pożyczek w
wysokości 15 mld dol. Odpowiedzialny za politykę
fiskalną w MF RI A. Abimanyu poinformował, że rząd
nie zamierza w 2009 r. zwiększać pakietu stabilizacyjnego,
szacowanego obecnie na kwotę 6,1 mld dol. (1,4% PKB).
HELSINKI
Kryzys może
pomóc w rozwiązywaniu konfliktów
YLE Internet z 16.03.
W ocenie b. prezydenta Finlandii, M. Ahtisaariego,
międzynarodowy kryzys finansowy może okazać się
pomocny w rozwiązywaniu konfliktów. Jego zdaniem, kryzys
finansowy przyczynił się do zacieśnienia
współpracy na szczeblu UE oraz zbliżył do siebie
Stany Zjednoczone, Europę, Chiny i Rosję. M. Ahtisaari
stwierdził, ze obserwując dyskusje toczące się w
niektórych stolicach, dostrzega znacznie większe niż
kiedykolwiek szanse na poważne zajęcie się
rozwiązywaniem konfliktów, zapobieganiem im i
doprowadzeniem do porozumienia między zwaśnionymi stronami.
Wg niego, również zmiana administracji w Stanach
Zjednoczonych oznacza zwrot w pozytywnym kierunku, a dialog między
sekretarz stanu H. Clinton i rosyjskim ministrem spraw zagranicznych S.
Ławrowem oraz inne kontakty między Ameryką i Rosją
pokazują, że obydwie strony przestały uważać
się wzajemnie za zagrożenie. W najbliższym czasie, M.
Ahtisaari oczekuje ponadto postępu w sferze rozbrojenia, a
probierzem tego procesu będzie przedłużenie układu
START oraz przewidywana na 2009 r. konferencja przeglądowa w
sprawie międzynarodowego zakazu broni atomowej. Jako
najważniejsze forum aktywności międzynarodowej
Finlandii, M. Ahtisaari wymienił ONZ, chociaż z drugiej
strony skrytykował opieszały przebieg reformy jej struktur.
Zarzucił też Radzie Bezpieczeństwa brak
efektywności w przyjmowaniu rezolucji, dotyczących
toczących się konfliktów. Za istotne dla Finlandii
płaszczyzny współpracy, M. Ahtisaari uznał
także OBWE, kraje nordyckie i operacje pokojowe realizowane pod
dowództwem NATO. B. prezydent Finlandii domaga się
zwiększenia aktywności w sferze mediacji. W jego opinii, UE
powinna, na wzór ONZ, ustanowić funkcję stałego,
specjalnego wysłannika ds. mediacji pokojowych. Finlandia zaś
mogłaby bardziej zdecydowanie promować własnych
kandydatów do tego typu funkcji. M. Ahtisaari zaapelował
także o wspieranie pozapaństwowych instytucji,
zajmujących się działalnością na rzecz pokoju
i mediacyjną, jak np. założona przez niego organizacja
Crisis Management Initiative (CMI). Podkreślił przy
tym, że w działalności mediacyjnej, Szwajcaria korzysta
z usług pięciu podobnych organizacji. M. Ahtisaari
podziękował fińskiemu MSZ za wykazanie się
elastycznością i wykorzystanie CMI w zaaranżowaniu w
Finlandii we wrześniu 2007 r. i kwietniu 2008 r. spotkań
stron irackiego konfliktu. M. Ahtisaari podkreślił, że
należy rozwijać tego typu działalność, a
organizacje takie, jak CMI powinny mieć zapewnione środki
finansowe na monitorowanie przebiegu konfliktów.
Finlandii potrzebny jest najwyżej
jeden nowy reaktor atomowy
YLE Internet z 16.03.Zdaniem fińskiego ministra gospodarki
Mauri Pekkarinena, Finlandia potrzebuje najwyżej jednego nowego
reaktora atomowego. Jeszcze półtora miesiąca temu M.
Pekkarinen uważał za całkiem możliwe, że
urzędujący rząd wyda dwie koncesje na nowe reaktory
jądrowe pod warunkiem, że inwestycje nie będą
realizowane równocześnie. Wpływ na zmianę
stanowiska ministra ma zachodzący obecnie proces restrukturyzacji
przemysłu drzewno - papierniczego, który według jego
oceny przyniesie spadek zapotrzebowania na energię. Serwis
przypomina także, że do tej pory wnioski o wydanie koncesji
złożyły trzy firmy energetyczne: Fennovoima, Fortum i
TVO, a stojące za nimi środowiska przemysłowe
podkreślają, że wszystkie trzy nowe reaktory są
niezbędne dla zaspokojenia popytu na energię
elektryczną.
Sondaż
dotyczący nastawienia Finów do
imigrantów
"Helsingin Sanomat" z
17.03.Z sondażu
wynika, że zwiększaniu liczby cudzoziemców w Finlandii
sprzeciwia się w większości ludność wiejska
oraz klasa robotnicza. Negatywny stosunek do imigrantów
deklaruje więcej mężczyzn niż kobiet. Pozytywnie
odnoszą się do obcokrajowców ludzie w wieku
poniżej 25 lat, studenci, osoby zaliczające się do
wyższej kadry urzędniczej oraz mieszkańcy aglomeracji
stołecznej. O ile we wrześniu 2007 r., za zwiększeniem
liczby imigrantów w Finlandii opowiadało się 55 %
badanych, o tyle obecnie tylko 45 %. Wskaźnik przeciwników
wzrósł z 39 do 44%. Politykę proimigracyjną
popiera głównie elektorat Partii Zielonych, Sojuszu Lewicy
i Narodowej Partii Koalicyjnej. Wśród zwolenników
poszczególnych ugrupowań politycznych, grupę
wyróżniającą się zdecydowanie negatywnym
nastawieniem do imigrantów tworzą głosujący na
Partię Prawdziwych Finów. Zdaniem J. Pehkonena z
fińskiego oddziału Instytutu Gallupa, przyczyn
wzrastającej niechęci do imigrantów można
dopatrywać się w „rozgorzałej” w Finlandii
dyskusji publicznej wokół polityki imigracyjnej i ustawy
imigracyjnej. Nie bez znaczenia jest też panujący kryzys
gospodarczy. W ocenie J. Pehkonena, obecna sytuacja sprzyja
kształtowaniu się zachowawczych postaw. W związku z
brakiem jakichkolwiek perspektyw na szybką poprawę sytuacji,
można oczekiwać dalszego zaostrzania się takich postaw.
Sondaż pokazuje również, że za utrzymaniem
procedury wydawania zezwoleń na pracę obywatelom spoza
państw nordyckich, Szwajcarii i UE opowiedziało się 49 %
respondentów. Przeciwnego zadnia było 44 % badanych.
Dziennik stwierdził, że w stosunku do ankiety przeprowadzonej
przed dwoma laty nie zaszły tu radykalne zmiany.
NATO trudnym tematem dla Francji i
Finlandii
"Helsingin Sanomat" z
14.03.Zbieżne
są argumenty wysuwane w Finlandii przeciwko przystąpieniu do
NATO, a we Francji przeciwko powrotowi do wojskowych struktur sojuszu,
po trwającej 43 lata przerwie. Podobieństw doszukać
się można także w wypowiedziach przekonujących o
konieczności zmian. Informując o swojej decyzji ws. powrotu
Francji do militarnych struktur NATO, prezydent N. Sarkozy
powiedział, że Francja musi znajdować się w
gremiach decydujących o operacjach zarządzania kryzysami,
które i tak będzie realizować. W opinii
zwolenników decyzji prezydenta, zmiana w stosunku do aktualnej
sytuacji pozostanie niezauważalna, ponieważ w praktyce
Francja uczestniczy we wszystkich dziedzinach operacyjnych NATO.
Podobne wypowiedzi dobrze znane są także Finom. Debata w
obydwu krajach nie jest pozbawiona emocji. Zbudowany przez Charlesa de
Gaullea niezależny system obronny stał się elementem
narodowego wizerunku Francji, podobnie jak w Finlandii polityka
neutralności prezydenta U. Kekkonena. Dynamiczny zwykle N. Sarkozy
dojrzewał do decyzji ws. powrotu do NATO przez półtora
roku. W Finlandii nadal nie wiadomo, kiedy zapadnie decyzja o
przystąpieniu do sojuszu. Powrót Francji do natowskich
struktur wojskowych również oznacza, że debata
wokół NATO w Finlandii nie ustanie. Rozstrzygnięcie
podjęte przez N. Sarkozy’ego spowoduje mniej zmian w samym
NATO i w samej Francji, niż w europejskim systemie obronnym.
Finlandia jest elementem tego systemu poprzez obecność w UE,
współdziałanie z NATO w ramach Partnerstwa dla Pokoju
oraz współpracę państw nordyckich w polityce
bezpieczeństwa. Francja z upływem piętnastu lat bez
rozgłosu powróci do współpracy wojskowej w
ramach NATO, a przyznanie jej dwóch stanowisk dowódczych
nie będzie stanowiło dla nikogo problemu. Bardziej istotna
modyfikacja dokona się na płaszczyźnie europejskiej, gdy
Francja odstąpi od forsowania integracji w sferze
bezpieczeństwa w ramach UE, która miała być
przeciwwagą dla współpracy transatlantyckiej w
łonie NATO. Odejście od dublowania funkcji, czyli
zbliżenie między UE i NATO, było celem prezydenta N.
Sarkozy’ego, dla którego uzyskał silne wsparcie ze
strony Stanów Zjednoczonych. Udział w europejskiej polityce
obronnej na podobnych co Finlandia zasadach, czyli spoza struktur NATO,
nie będzie po decyzji Francji niemożliwy i pozostawi mniej
pustej przestrzeni między UE i NATO.
Przewodniczący Szwedzkiej Partii
Ludowej w Finlandii za nordyckim sojuszem obronnym
"Helsingin Sanomat" z 14.03.
Przewodniczący Szwedzkiej Partii Ludowej (RKP), S. Wallin,
wyraził poparcie dla idei nordyckiego sojuszu obronnego,
który zostałby zawiązany po przyjęciu przez
państwa Europy Północnej deklaracji o wzajemnej
solidarności. Pomysłodawcą tej inicjatywy jest były
szef norweskiej dyplomacji T. Stoltenberg, autor raportu ws.
współpracy państw nordyckich w polityce zagranicznej i
bezpieczeństwa. Z trzynastu punktów programu
współpracy, sojusz obronny został w raporcie
wymieniony na ostatnim miejscu, ale to właśnie jemu szef RKP
przydał fundamentalny charakter. W ocenie S. Wallina, nie ma w tym
nic „osobliwego”. Klauzula solidarności istnieje w UE,
dodał S. Wallin. S. Wallin odniósł się do
deklaracji szwedzkich władz, zgodnie z którą Szwecja
nie pozostanie obojętna w razie zagrożenia dla
bezpieczeństwa któregoś z członków UE lub
innego kraju nordyckiego. „Trudno wątpić w to, aby
Finlandia nie pozostała solidarna wobec państw
nordyckich” - stwierdził Wallin.
Prognoza banku Sampo na temat sytuacji
gospodarczej w Finlandii
YLE Internet z 17.03.Według jednego z największych
tutejszych banków - Sampo, w 2009 r., w Finlandii nastąpi
3,5%, albo nawet wyższy spadek PKB. W przyszłym roku, gdy
podjęte w związku z międzynarodowym kryzysem finansowym
działania naprawcze zaczną przynosić efekty, gospodarka
„odbije się” i wkroczy na ścieżkę
wzrostu, przewiduje bank Sampo. Podobną ocenę wyraziła
większość fińskich ekonomistów,
wypowiadających się dla Wiadomości w publicznej
stacji telewizyjnej YLE. Zdaniem banku Sampo, stopa bezrobocia
wzrośnie w tym roku do 7,6 %, a w przyszłym osiągnie
poziom 8.5 %. Inflacja wyhamuje w 2009 r. do 1 %, a tendencja spadkowa
zostanie utrzymana także w 2010 r. Serwis zauważą,
że wcześniej publikowane prognozy, m.in. Fińskiej Unii
Przedsiębiorców i ministerstwa finansów,
mówiły o spadku PKB w bieżącym roku o odpowiednio
4 – 5 i 4,4%. Główny ekonomista banku Sampo, L.
Uotila uważa, że politycy niepotrzebnie
„straszą” społeczeństwo perspektywą
znacznego zwiększenia zadłużenia Finlandii w
związku z panującą recesją. L. Uotila
zaznaczył, że to nie Finlandia będzie się
zadłużać, lecz państwo. Jego zdaniem, bilans handlu
zagranicznego za ten rok nie będzie deficytowy, a gdy eksport
przewyższa import, gospodarka narodowa nie popada w długi.
Państwo zresztą może sobie pozwolić na
zaciąganie kredytów, ponieważ oprócz
długów, ma także wiele należności
finansowych, twierdzi L. Uotila. W 2008 r. wpływy państwa z
tytułu odsetek i dywidend znacznie przewyższały wydatki
na spłatę odsetek od zadłużenia. Na
korzyść państwa przemawia, zdaniem L. Uotili fakt,
że udział długu publicznego w PKB nie jest
alarmująco wysoki, tj. 33 %, i pozwala na jego zwiększenie
nawet powyżej 40%. W latach najgłębszej dotąd
recesji gospodarczej z pierwszej połowy lat 90,
zadłużenie publiczne wzrosło aż do 70 % PKB.
Wzrost wydatków Policji
Bezpieczeństwa (SUPO) na przeciwdziałanie
terroryzmowi
"Helsingin Sanomat" z
14.03.W 2008 r.
wzrosły nakłady Policji Bezpieczeństwa (SUPO) na
przeciwdziałanie terroryzmowi. Wydatkowano na ten cel 31 %
środków budżetowych SUPO, podczas gdy rok
wcześniej 28 %. Nadal najwięcej środków
finansowych, będących w dyspozycji SUPO, przeznacza się
na kontrwywiad – ponad 30 %, chociaż w skali roku
wskaźnik ten wyraźnie spadł. Rok wcześniej
wynosił bowiem 44 %. W ocenie SUPO, Finlandia w nieznacznym
stopniu narażona jest na atak terrorystyczny. Szef SUPO Ilkka
Salmi uważa, że prawdopodobieństwo uderzenia
terrorystów w naczelne struktury państwa jest w praktyce
zerowe. Przedmiotem największego zainteresowania SUPO jest
terroryzm wywodzący się z radykalnych odłamów
islamu, a w celu zapobiegania zagrożeniom z tej strony, SUPO
nawiązało współpracę z nowymi partnerami z
Afryki Północnej i Bliskiego Wschodu. Według SUPO,
istnieją mocne przesłanki wskazujące na to, że
wsparcie dla ugrupowań uczestniczących w konfliktach
państw muzułmańskich pochodzi z Finlandii. SUPO prowadzi
monitoring potencjalnie działających w Finlandii grup
angażujących się w takie konflikty. W ostatnich latach
notuje się systematyczny wzrost zasobów kadrowych SUPO. O
ile dziewięć lat temu SUPO zatrudniała niecałe 190
pracowników, o tyle obecnie już 220. Budżet SUPO na
2009 r. opiewa na 16 mln euro.
Fiński
minister SZ widzi potrzebę zwiększenia roli
ONZ
MSZ Internet z 18.03.Występujący 17.03. na helsińskim
seminarium nt. roli małych państw w Radzie
Bezpieczeństwa ONZ, minister SZ Finlandii A. Stubb
podkreślił potrzebę wzmocnienia znaczenia Organizacji
Narodów Zjednoczonych. W jego ocenie, obecnie ONZ nie
wypełnia swoich funkcji wystarczająco dobrze. Dodał,
że organizacji tej nie udało się zreformować po
zakończeniu „zimnej wojny”, tak jak to zrobiły UE
i NATO. A. Stubb stwierdził także, że do marginalizacji
znaczenia ONZ przyczyniło się powstanie takich struktur, jak
G-20, czy też G-8. Wg niego, zmiany należy
również przeprowadzić w funkcjonowaniu Rady
Bezpieczeństwa ONZ. A. Stubb podkreślił, że ONZ
powinna zachować swoją dotychczasową pozycję
gwaranta pokoju. Działalność ONZ jest b. szeroka,
niemniej nie udaje się jej rozwiązywać wszystkich
postawionych przed nią zadań. Przedstawiając argumenty
za kandydaturą Finlandii do Rady Bezpieczeństwa ONZ na lata
2013-2014, A. Stubb wskazał na konsekwencję, z jaką
Finlandia opowiada się za potrzebą wielostronnej
współpracy na arenie międzynarodowej. Ślady jej
aktywnej działalności widać w ONZ, OBWE, czy też
UE. Minister zauważył także, że Finlandia jako
mały kraj spełniałaby w Radzie Bezpieczeństwa ONZ
konstruktywną rolę. Reprezentowałaby też stanowisko
całej UE. Ponadto, A. Stubb krytycznie odniósł
się do symptomów pogłębiających się
zachowań nacjonalistycznych i protekcjonistycznych w polityce
państw, czemu sprzyja obecny kryzys gospodarczy. Wg fińskiego
ministra SZ, takie postawy są błędną
odpowiedzią na zaistniałą recesję. A. Stubb
poinformował, że koordynatorem kampanii na rzecz
członkostwa Finlandii w Radzie Bezpieczeństwa ONZ został
ambasador Pasi Patokallio.
Fińsko -
szwedzka konferencja na temat zacieśnienia współpracy
między oboma krajami
Kancelaria Premiera Finlandii – Internet z 18.03.
17.03. w Sztokholmie odbyła się wspólna
fińsko-szwedzka konferencja nt. nowych form zacieśnienia
współpracy między oboma krajami, z udziałem
premierów Finlandii M. Vanhanena i Szwecji F. Reinfeldta.
Według opublikowanej informacji, wypracowanie nowych form
pogłębienia współpracy między Szwecją i
Finlandią ma dotyczyć takich dziedzin, jak: polityka
innowacyjna; zaawansowana działalność badawcza i naukowa
oraz szkolenia. Ma to istotne znaczenie w obliczu kryzysu finansowego.
Jako podstawę dla politycznych rozważań, licząca
ok. 200 osób grupa niezależnych specjalistów z
Finlandii i Szwecji, przedstawiła swoje propozycje dotyczące
rozwoju nowych form dwustronnej współpracy. Obejmują
one, m.in.: w większym niż dotychczas stopniu określenie
profilów uniwersytetów; wprowadzają
formułę otwartych konkursów, w celu uzyskania wsparcia
finansowego ze środków publicznych na realizację
projektów badawczych; postulują także rozwój
innowacyjności systemu. W informacji stwierdza się
także, że rezultaty sztokholmskiej konferencji poddane
zostaną dalszemu opracowaniu, a wyniki tych prac zostaną
omówione na wspólnym posiedzeniu rządów
Finlandii i Szwecji, które odbędzie się 14 maja w
Hameenlinna
Polityka imigracyjna jednym z
tematów panelu prezydenckiego w Finlandii
"Helsingin Sanomat" z 18.03.
17.03. odbył się w Helsinkach, dziewiąty z kolei
panel dyskusyjny, z udziałem urzędującej prezydent
Finlandii T. Halonen oraz jej dwóch poprzedników: M.
Ahtisaari i M. Koivisto. Panel poświęcony był procesom
transformacji, zachodzącym w fińskim
społeczeństwie, w tym polityce imigracyjnej. Zdaniem T.
Halonen, imigrantów nie należy traktować
wyłącznie jako siłę roboczą.
Urzędująca prezydent opowiedziała się przeciwko
działaniom, mającym na celu „import” do Finlandii
siły roboczej. Z kolei, w pełni poparła prawo do
„swobodnego przesiedlania się”. M. Ahtisaari
stwierdził, że nie widzi problemu w tym, aby Finlandia,
wzorem Kanady, starała się pozyskiwać
cudzoziemców o potrzebnych jej kwalifikacjach zawodowych.
Przypomniał, że imigrantom wcale nie jest łatwo
przystosować się do fińskich warunków. Jego
zdaniem, barierę dla nich stanowi obca kultura, specyficzny
język i surowy klimat. W jego ocenie, Finowie powinni nauczyć
się postrzegać imigrantów jako potencjał, a nie
obciążenie, a przygotowania do ich przyjęcia powinny
być czynione na wszystkich płaszczyznach. Odnosząc
się do międzynarodowego kryzysu finansowego, M. Ahtisaari
wskazał na jego paradoksalnie pozytywne aspekty, do których
zaliczył poprawę relacji transatlantyckich oraz
stosunków między Stanami Zjednoczonymi i Chinami.
Dzięki kryzysowi Rosja zbliżyła się do Zachodu, a
ogólny klimat panujący na świecie uległ poprawie
wraz ze zmianą gospodarza Białego Domu, dodał b.
prezydent Finlandii. M. Koivisto podsumował prowadzoną przez
Finlandię politykę na przestrzeni ostatnich 40 lat. Zdaniem
M. Koivisto, ta polityka dała Finlandii wolność
niezależnego podejmowania decyzji. Doprowadziła też
Finlandię do członkostwa w organizacjach, w których
kraj ten dysponuje prawem głosu, a które odgrywają
ważną rolę na arenie międzynarodowej.
KALININGRAD
Fiasko
federalnego programu repatriacyjnego
"Kaliningradzka Prawda" z 13.03., TV Kaliningrad z
15.03.
W relacjach z konferencji prasowej przewodniczącego Komitetu
ds. WNP Rady Federacji Wadima Gustowa, nt. realizacji federalnego
programu repatriacyjnego, obejmującego 12 regionów Rosji,
media zwracają uwagę na przyznanie się władz do
fiaska programu repatriacyjnego w skali całej Federacji
Rosyjskiej, do której w ciągu dwóch lat
przybyło zaledwie 10.000 przesiedleńców (zamiast
spodziewanych kilku milionów), w tym 4. 700 do Obwodu
Kaliningradzkiego. Jako główną przyczynę, obok
kryzysu gospodarczego, podaje się zbyt niski zasiłek
instalacyjny wynoszący 60 tysięcy rubli (ok. 1. 800 USD), nie
zachęcający do przesiedleń.
Projekt nadania
specjalnego statusu dla Obwodu Kaliningradzkiego
"Kaliningradzka Prawda" z 18.03.
Gazeta informuje
o inicjatywie ustawodawczej frakcji Partii Komunistycznej Federacji
Rosyjskiej w Kaliningradzkiej Dumie Obwodowej, która
wniosła pod obrady parlamentu regionalnego projekt federalnej
ustawy konstytucyjnej przewidującej wprowadzenie dla
mieszkańców Obwodu Kaliningradzkiego szeregu
przywilejów i ulg, m.in. zagwarantowanie przez centrum federalne
swobodnego bezwizowego przemieszczania się między
enklawą a zasadniczym terytorium Rosji. Zdaniem gazety,
Ministerstwo Spraw Zagranicznych Federacji Rosyjskiej już od kilku
lat próbuje uzyskać od Unii Europejskiej jakiekolwiek
ułatwienia dla mieszkańców Kaliningradu, a więc
"sformułowany w projekcie ustawy postulat powinien dodać
naszym dyplomatom nowych sił podczas negocjacji".
KIJÓW
Ukraińskie
towary usunięte ze Wspólnoty Niepodległych
Państw
"Kommiersant - Ukraina" z
18.03.W styczniu 2009
r. odnotowano największy spadek obrotu towarowego z krajami
Wspólnoty Niepodległych Państw. W mniejszym stopniu
dotyczy to państw Europy i Azji. W styczniu 2009 r. odnotowano
dodatnie saldo zagranicznych operacji handlowych na sumę 397,8 mln
dol. Przyczyną tego jest znaczący spadek eksportu (- 34% do
2,44 mld dol.) w stosunku do importu (- 56% do 2,04 mld dol.).
Najbardziej spadł obrót towarowy z krajami Wspólnoty
Niepodległych Państw: eksport zmniejszył się o
53,1%, import zaś trzykrotnie (o 68,5%). Dużo mniejszy
okazał się też obrót towarowy z państwami
Europy (eksport spadł o 27,5%, import o 44,3%) i Azji (eksport o
30,5%, import o 50%). Znaczący spadek obrotu towarowego ze
Wspólnotą Niepodległych Państw eksperci
tłumaczą zmniejszeniem importu gazu, którego w
styczniu 2009 r. zakupiono 4 razy mniej niż przed rokiem.
Prezydent zaproponował
kandydaturę O. Szamszura na szefa MSZ
"Deń" z 18.03.
W. Juszczenko zaproponował kandydaturę O. Szamszura na
stanowisko ministra spraw zagranicznych Ukrainy. Od grudnia 2005 r.
jest on ambasadorem Ukrainy w USA. Najprawdopodobniej jego ew.
wybór będzie rezultatem targu politycznego. J. Tymoszenko
chce niejako „przy okazji” zapełnić wakaty
ministra finansów, szefa Funduszu Majątku Państwowego,
szefa Komitetu Antymonopolowego i szefa Krajowej Rady Radiofonii i
Telewizji. Koalicja rządowa chce także wyjaśnień
prezydenta „dlaczego nie zaproponował kandydatury B.
Tarasiuka”. O. Szamszur jest aktywnym zwolennikiem wejścia
Ukrainy do NATO. Dla przykładu w "The Washington
Times" tak wypowiadał się w sprawie problemu Krymu:
„To, że Krym wchodzi w skład Ukrainy nie jest
większym „dziwactwem historii” niż to, że
np. Kalifornia należy do USA, a Sachalin do Rosji”. O.
Szamszur jest profesjonalistą, neutralną figurą
polityczną, która nie posiada na swoim koncie żadnych
skandalów. Zdaniem W. Czałego, zastępcy dyrektora
Centrum im. Razumkowa wybór prezydenta jest dobry i optymalny.
Parlament nie ma wystarczających podstaw, aby tej kandydatury nie
podtrzymać. Według Czałego, wybór nowego ministra
spraw zagranicznych nie ma jednak większego znaczenia, gdyż i
tak polityką zagraniczną będzie kierował prezydent
Ukrainy. Ważne dla nowego ministra będzie skoncentrowanie
się na mniej ambitnych sprawach niż realizacja polityki
europejskiej i euroazjatyckiej. Także zmiany kadrowe w
ministerstwie są sprawą drugorzędną.
Najważniejszym zadaniem powinna być zaś poprawa
wizerunku Ukrainy na arenie międzynarodowej.
KOPENHAGA
Kto obejmie
stanowisko premiera Danii po Andersie Foghu Rasmussenie?
"Berlingske Tidende" z 14 i 15.03.
Duński dziennik potwierdził informację o tym,
że premier A. Fogh Rasmussen zgłosił najważniejszym
państwom członkowskim Paktu Północnoatlantyckiego
swoją gotowość do objęcia stanowiska sekretarza
generalnego NATO. Duńska koalicja rządowa intensywnie
przygotowuje się do przekazania stanowiska premiera
wiceprzewodniczącemu Partii Liberalnej i ministrowi
Finansów L. Løkke Rasmussenowi. Otoczenie A. Fogh
Rasmussena informuje, że obecny szef rządu każdego dnia
pozbywa się części władzy na rzecz swojego
następcy. Przyszły Premier już wyznaczył 6
zespołów, które jeszcze przed przerwą
letnią mają opracować nowy program rządu w zakresie
oświaty, integracji, opieki medycznej, polityki rodzinnej, prawa i
opieki nad osobami starszymi. Podobne prace toczą się
równocześnie w Partii Konserwatywnej. Część
polityków Partii Liberalnej uważa, że zmiana lidera i
programu jest konieczna w celu odzyskania zaufania wyborców. W
ciągu 7 lat rządów A. Fogh Rasmussena jego ugrupowanie
straciło 30% zwolenników i obecnie cieszy się
poparciem mniejszym niż Socjaldemokraci i Socjaliści. Wielu
Liberałów wskazuje też na konieczność
przeprowadzenia poważnych zmian personalnych w rządzie.
Prawdopodobnie zostaną one dokonane dopiero po grudniowej
konferencji klimatycznej COP15. Natomiast bezpośrednio po
objęciu przez L. Løkke Rasmussena posady szefa rządu,
na stanowisku ministra Finansów zastąpi go obecny minister
Zatrudnienia C. Hjort Frederiksen. Nowym wiceprzewodniczącym
Partii Liberalnej zostanie minister Podatków K. Jensen.
Wiele pochwał pod adresem Danii
"Jyllands – Posten" z14.03.
13.03. minister SZ Danii P. Stig Møller
złożył wizytę w Waszyngtonie, gdzie spotkał
się z sekretarz stanu USA H. Clinton, doradcą prezydenta USA
ds. bezpieczeństwa narodowego J. Jonesem oraz specjalnym
wysłannikiem USA ds. Afganistanu i Pakistanu R. Holbrookem.
Sekretarz stanu H. Clinton podkreśliła, że relacje
duńsko - amerykańskie są bardzo dobre i wyraziła
podziękowanie za zaangażowanie Danii w operację w
Afganistanie, zwłaszcza w zakresie szkolenia miejscowych sił
bezpieczeństwa. Misji w Afganistanie dotyczyły
również spotkania P. S. Møllera z J. Jonsem i R.
Holbrookem. Według zapewnień ministra SZ Danii, podczas
spotkań nie omawiano kwestii ewentualnego objęcia przez
premiera A. Fogh Rasmussena stanowiska sekretarza generalnego
NATO.
LONDYN
David Cameron
wyprzedza Gordona Browna osiągając nowy rekord
popularności
"The Sunday Times" i "The
Sunday Telegraph" z 15.03., "The Daily Telegraph" z 14 i
16.03.Komentując
wyniki najnowszego sondażu przeprowadzonego przez YouGov na
zlecenie „The Sunday Times”(ST), redakcja gazety
podkreśla wpływ, jaki na poparcie dla Davida Camerona (C.)
mogło mieć współczucie Brytyjczyków
wywołane śmiercią jego 6 - letniego synka. Wg
sondażu, 59% wyborców wyraża aprobatę dla
działań Camerona, podczas gdy 30% odnosi się do niego
krytycznie. ST odnotowuje też, że 60% Brytyjczyków
krytycznie ocenia Gordona Browna jako premiera (przy 35% poparcia) oraz
zauważa, że osobista popularność Camerona nie
przekłada się automatycznie na poparcie dla
konserwatystów, których przewaga nad
rządzącą Partią Pracy w ciągu ostatniego
miesiąca stopniała z 12 do 10% (K 41%, L 31%, LD 17%). ST
przypomina, że aby mieć pewność zwycięstwa i
samodzielnego formowania rządu po prawdopodobnych wyborach latem
przyszłego roku, K. powinni mieć w tej chwili w
sondażach ok. 20% przewagę nad Labour. W ocenie Philipa
Johnstone (J.), komentującego najnowsze sondaże na
łamach „The Daily Telegraph”, ich wyniki
„są problematyczne dla konserwatystów”. J.
zauważa, że arytmetyka wyborcza nie sprzyja Konserwatystom
(K.), gdyż aby wygrać muszą oni nie tylko uzyskać
dużą przewagę nad Labourzystami (L.), lecz
również ponad 42% głosów w skali krajowej,
podczas gdy L. może zwyciężyć przy poparciu
zaledwie 36% głosujących. J. tłumaczy te anomalie nad -
reprezentacją w Izbie Gmin okręgów walijskich i, w
mniejszym stopniu, również szkockich, a także tzw.
taktycznym głosowaniem (w którym zwolennicy Labour i
Liberalnych Demokratów głosują tak, aby
powstrzymać konserwatystów) i niższą
frekwencją wyborczą w tradycyjnych bastionach
labourzystowskich, aniżeli w okręgach konserwatywnych.
Zauważa również, że nierównomierny
geograficznie rozkład poparcia dla K. może sprawić,
iż nawet znacznie poprawiając swoje wyniki na południu
Anglii, nie uda im się znacząco zwiększyć liczby
mandatów. Również na łamach „The Daily
Telegraph”(DT) Robert Winnett komentuje wystąpienie
lidera K. w Birmingham, w którym Cameron wyraził ubolewanie
z powodu politycznych błędów poprzedzających
obecny kryzys finansowo - gospodarczy. C. przyznał, że K.
powinni wyraźniej ostrzegać o ryzyku związanym z
wysokością zadłużenia brytyjskich
przedsiębiorstw i konsumentów. W ocenie DT słowa
przeprosin są ryzykowne, jednak C. uważa, że bez
przyznania się do błędów, trudno mu będzie
zdobyć zaufanie wyborców. Z kolei Matthew d’Ancona
podkreśla w DT kontrast między stanowiskiem C., a
niechęcią przyznania się do błędów
premiera Gordona Browna. D’Ancona uważa również,
że przemówienie C. w Birmingham zrywa z „wygodnym
konsensem ekonomicznej ortodoksji”, który legł u
źródeł obecnego kryzysu i stwarza zarówno
szanse przezwyciężenia kryzysu jak i wypracowania nowego
projektu politycznego konserwatystów, przypominającego
thatcherowski przełom z lat 70.
Ocena polityki rządu G. Browna przez
Partię Konserwatywną
"The Daily Telegraph" z 16.03.
Georgie Osborn (GO), kanclerz skarbu w gabinecie cieni, poddaje
krytyce politykę wewnętrzną prowadzoną na
przestrzeni ostatnich miesięcy przez rząd G. Browna. W jego
opinii, swojego ratunku GB upatruje teraz w polityce zagranicznej,
licząc na odbudowanie własnej pozycji poprzez inicjatywy
takie, jak organizacja szczytu G20. GO wyraża opinię, że
ignorowanie przez lidera Partii Pracy opinii publicznej w kraju na
rzecz zaangażowania na arenie międzynarodowej świadczy o
utracie przezeń kontaktu z wyborcami. GO stawia tezę, że
wydarzenie takie, jak szczyt G20, powinny wiązać się z
lepszą koordynacją działań społeczności
międzynarodowej na rzecz zażegnania skutków kryzysu.
Realizacji tego celu posłużyłoby, jago zdaniem,
zamknięcie negocjacji w ramach rundy Doha, jednak na konieczne
ustępstwa nie są gotowe USA i Indie. GO proponuje także
osiągnięcie podczas szczytu G20 porozumienia w sprawie zasad
regulowania nagród i uposażeń pracowników
sektora bankowego. Szczyt G20 stanowiłby również
właściwe forum dla osiągnięcia ugody w sprawie
obowiązkowego ustanawiania rezerw gotówkowych przez banki.
Kanclerz skarbu w gabinecie cieni sprzeciwia się rozważanemu
ustanowieniu wspólnej unijnej instytucji ds. nadzoru
finansowego, a w szczególności przystąpieniu przez
Wielką Brytanię do takiego mechanizmu. GO stwierdza, że
należy określić granice, w jakich skutecznie mogą
być skoordynowane międzynarodowe działania ukierunkowane
na walkę z kryzysem, ponieważ niektóre z
problemów można rozwiązywać tylko w kraju ich
występowania. GO oskarża Partię Pracy o
nieskuteczność, zaliczając do jej porażek
zapowiadany program pomocy kredytobiorcom i przemysłowi
samochodowego, a także dotychczasowe projekty na rzecz ratowania
rynku pracy. GO wzywa do zapewnienia krajowi efektywnego
przywództwa i podjęcia skutecznych działań w
walce z kryzysem.
Powinienem był więcej
zrobić, aby zapobiec kryzysowi bankowemu – wywiad z G.
Brownem
"The Guardian" z
17.03.W wywiadzie
udzielonym dziennikarzom „The Guardian”(G) premier
Gordon Brown przyznaje, że powinien był uczynić
więcej dla zapobieżenia obecnemu kryzysowi, choćby
domagając się ostrzejszych regulacji dla systemu finansowego,
ale jednocześnie podkreśla, że „tylko
postępowe rządy centro - lewicy mogą uporać
się z problemami globalnych przemian”. Brown wyraźnie
też deklaruje koniec dominującej od 40 lat wolnorynkowej
ortodoksji, choć zastrzega się, że nie oznacza to
powrotu do rozbudowanych rządów, czy rezygnacji z
przeprowadzenia reform w sektorze publicznym. Podkreśla on
także, że zarówno rządy jak i rynki powinny
opierać się na wartościach. Cytując słowa
premiera, G. zwraca uwagę, że opozycyjni konserwatyści
wykorzystywali jego niechęć do przyznania się do
błędów w okresie poprzedzającym kryzys, co
pozwoliło im zwiększyć sondażową przewagę
nad Partią Pracy. W swej najpełniejszej jak dotąd
odpowiedzi na te zarzuty B. powiedział G., że „bierze
na siebie pełną odpowiedzialność za wszystkie swoje
działania”. G. sugeruje, że teraz w kontratakach
wymierzonych w konserwatystów, Labour oraz Brown będą
zarzucali torysom plany cięć w wydatkach na kluczowe
usługi sektora publicznego. Według. G., Brown będzie
również przedstawiał siebie jako brytyjskiego
sojusznika Baracka Obamy. Premier Wlk. Brytanii nie wykluczył
także możliwości uwzględnienia w kwietniowym
budżecie kolejnych bodźców finansowych dla
ożywienia brytyjskiej gospodarki oraz stwierdził, że
londyński szczyt G-20 ustali nie tylko mechanizmy kontroli nad
płacami dyrektorów w sektorze finansowym, ale
również maksymalny ich poziom. G. cytuje też
opinię Browna, że szczyt będzie stanowił
„początek końca rajów podatkowych oraz tajemnicy
bankowej”.
Wlk. Brytania planuje przejęcie
kontroli nad rajem podatkowym
"The Guardian" z
17.03.Terry Macalister
informuje na łamach "The Guardian" (G) o planie
przejęcia kontroli przez Londyn nad wyspami Turks (T) i Caicos
(C), karaibskim rajem podatkowym, gdzie według przygotowanego na
zlecenie władz brytyjskich raportu, istnieje „wysokie
prawdopodobieństwo systemowej korupcji”. Zdaniem G.,
wstępny raport komisji kierowanej przez Sir Robina Aulda, b.
sędziego sądu apelacyjnego, zawiera też informacje o
„wyraźnych oznakach politycznej amoralności,
niedojrzałości i ogólnej administracyjnej
niekompetencji” na wyspach T. i C. Wyspy, mające status
brytyjskiego terytorium zamorskiego, mają niezależny
rząd i parlament; funkcję głowy państwa pełni
jednak brytyjska królowa, którą reprezentuje na T. i
C. gubernator. Wg G. jedną z wielu niejasnych transakcji,
które opisano w raporcie, była pożyczka w
wysokości 1.5 mln dolarów udzielona trzem członkom
rządzącej Postępowej Partii Narodowej T. i C. O
kredycie, udzielonym przez Belize Bank, nie poinformowano jednak innych
członków partii. Uwagę członków komisji
badającej nieprawidłowości na T. i C. skupiły
również wysokie datki na cele partyjne PPN. Jak twierdzi
G., w ciągu trzech miesięcy 2006 r. osiągnęły
one 2.9 mln dolarów, czyli 550 dolarów w przeliczeniu na
każdego mieszkańca uprawnionego do głosowania. G.
podaje, że w odpowiedzi na ustalenia raportu, Foreign Office
rozważa zawieszenie konstytucji T. i C., w tym uprawnień
tamtejszego rządu i parlamentu, „początkowo na dwa
lata”.
Kolejny brytyjski cios w UE
pochodzić będzie od torysów
"The Independent" z 17.03.
Gazeta informuje, że przewodniczący Komisji Europejskiej,
J. M. Barroso skrytykował postanowienie lidera Partii
Konserwatywnej D. Camerona o opuszczeniu przez jego Partię grupy
Europejskiej Partii Ludowej – Europejscy Demokraci (EPL - ED), w
której znajdują się ugrupowania kanclerz Niemiec i
prezydenta Francji. Zdaniem J. M. Barroso, taka decyzja
oznaczałaby pozbawienie się wpływu na politykę
europejską, o której decydują główne grupy
PE. W opinii Partii Pracy, zapowiedź konserwatystów
oznacza, że znajdą się oni w izolacji po czerwcowych
wyborach do PE. Jest to kolejny dowód – obok sprzeciwu
wobec stosowania impulsu podatkowego dla zwalczania recesji - iż
Torysi działają na przekór istniejącym opiniom.
Dziennik przypomina, iż konserwatyści uważają EPL
za zbyt federalistyczną. Utworzą oni nową grupę PE
wraz z eurosceptycznymi partiami z Czech i Polski. Taka decyzja
Torysów wynika z ich sprzeciwu wobec przekazywania dalszych
kompetencji instytucjom unijnym oraz z przekonania, że proces
integracji europejskiej poszedł za daleko, co zresztą
potwierdził ostatnio publicznie D. Cameron.
Kolejny rok, kolejne europejskie pole
minowe
"The Times" z 17.03.
Zdaniem autora artykułu, stosunek do Europy pozostaje
kwestią różnicującą brytyjskie partie.
Nadchodzący rok przyniesie kolejne wydarzenia, które
spowodują problemy zarówno dla labourzystów, jak i
konserwatystów. Pierwszym jest wybór nowego
przewodniczącego KE. Premier G. Brown udzielił już
poparcia J. M. Barroso. W tej sprawie ostateczny głos
należeć będzie do PE. Konserwatyści już
zapowiedzieli odejście z grupy Europejskiej Partii Ludowej i
utworzenie nowej grupy, co spotkało się z krytyką
obecnego przewodniczącego KE, J. M. Barroso. Decyzja ta nie
będzie jednak należeć do łatwych bowiem
oznaczałaby sojusz z nacjonalistycznymi partiami z Polski i Czech,
co nie pasowałoby do socjalno - liberalnego image’u D.
Camerona. Jesienią odbędzie się drugie referendum w
Irlandii ws. Traktatu z Lizbony, które zakończy się
raczej pozytywnym rezultatem. Oznaczałoby to konieczność
dokonania wyboru w grudniu 2009 r. przewodniczącego Rady
Europejskiej, niezależnego od KE. W tym kontekście, T. Blair,
choć kontrowersyjny, stale pozostaje w grze. Co uczynią
konserwatyści, jeśli Traktat Lizboński wejdzie w
życie przed wyborami parlamentarnymi: wycofają brytyjską
ratyfikację czy podejmą renegocjacje członkostwa? Oba
scenariusze oznaczają starcie z resztą UE. Kolejną
sprawą jest przyjęcie euro. Wielu analityków dostrzega
zalety tego kroku. Spośród partii politycznych, sprawę
tę dotychczas publicznie podnieśli jedynie liberalni -
demokraci. Choć jest to trudny temat zarówno dla
konserwatystów, jak i labourzystów, to powróci on
na agendę.
MADRYD
Krugman
przepowiada Hiszpanii bolesną korektę z
poświęceniami płacowymi
"Expansión" z 17.03.
Gazeta cytuje opinię Paula Krugmana nt prognoz dla
hiszpańskiej gospodarki. Laureat Nagrody Nobla w dziedzinie
ekonomii uczestniczył 16.03. w zorganizowanym w Madrycie forum
poświęconym innowacyjności. W obecności premiera
Zapatero i hiszpańskiej minister nauki i innowacji
podkreślił, że Hiszpania znajduje się w bardzo
trudnej sytuacji gospodarczej. Przejawia się ona w stałym
wzroście bezrobocia, zwłaszcza w sektorze budowlanym, jak
również niepokojąco wysokim poziomie deficytu
handlowego (ponad 10% PKB w 2008 r.). Zwrócił uwagę na
zbyt wysokie jednostkowe koszty pracy, których obniżenie
już można obserwować w niektórych firmach w
wyniku cięć płacowych. Powoduje to w efekcie spadek cen,
co poprawia konkurencyjność przedsiębiorstwa i jego
produktów na rynku. Paul Krugman widzi jednak mniej bolesną
(niż obniżanie cen i płac) drogę dla
hiszpańskiej gospodarki. Jest nią poprawa wydajności i
innowacyjności. Z propozycją taką zgodził się
premier Zapatero. Bronił jednak dotychczas podjętych przez
jego rząd działań, które stanowią impuls
fiskalny przekraczający poziom 2% PKB. Zapowiedział
także, że w najbliższych tygodniach przedstawi
szczegółowy plan reform strukturalnych zapowiedzianych w
Hiszpańskim Planie Wsparcia Gospodarki i Zatrudnienia. Nie
mówił o szczegółach, jednak wspomniał o
unijnej dyrektywie usługowej, której przyjęcie
skutkować będzie wprowadzeniem licznych zmian w celu
zredukowania poziomu biurokracji w wielu sektorach, m.in. w zakresie
zakładania i prowadzenia działalności gospodarczej
(udzielanie pozwoleń a posteriori, „jedno okienko",
założenie firmy w 24 godziny i in.). Premier przyznał,
że największym problemem hiszpańskiej gospodarki jest
obecnie poziom bezrobocia oraz, że konieczna jest zmiana modelu w
kierunku innowacji i nowych technologii. Podkreślił, że
dotychczasowy wzrost oprócz budownictwa Hiszpania
zawdzięcza m.in. energiom odnawialnym i biotechnologii,
które mogą stanowić podstawę dla nowego
podejścia.Stanowcze wypowiedzi Paula Krugmana, który
krytykował w Madrycie nie tylko sytuację w Hiszpanii, ale
także w Unii Europejskiej i w USA, spotkały się z tyloma
zwolennikami co przeciwnikami. Ci ostatni przypominają, że
noblista, tak jak wielu innych ekonomistów, nie był w
stanie przewidzieć kryzysu, w jakim obecnie znajduje się
gospodarka światowa.
MIŃSK
Podział w
Białoruskiej Socjaldemokratycznej Hamadzie
"Belarus Segodnia" z 13.03.
Organ prasowy administracji prezydenta Białoruskiej Republiki
Ludowej poświęcił stosunkowo długi artykuł
kwestii podziału w Białoruskiej Socjaldemokratycznej Hamadzie
(BSDH), którego przyczyną jest odejście z partii
dotychczasowego wiceprzewodniczącego i szefa partyjnej organizacji
w Mińsku, Siergieja Skrebca (wraz z gronem
współpracowników, których pozyskał dla
partii).S. Skrebec zamierza stworzyć własną partię,
m.in. w celu bardziej efektywnego udziału w najbliższej
kampanii prezydenckiej (robocza nazwa partii: Socjaldemokratyczna
Partia „Wolność”; sam Skrebec miał
proponować nazwę „Partia narodowego sprzeciwu”,
co miałoby oznaczać m.in. sprzeciw wobec korupcji,
biurokracji, nędzy; Skrebec miał stwierdzić, iż
skojarzenia ze sprzeciwem wobec władzy byłyby niesłuszne
i utrudniłyby rejestrację partii). Jeszcze w marcu ma
się odbyć pierwsze posiedzenie komitetu organizacyjnego nowej
partii. Wg samego Skrebca, popiera go aktualnie około 300
osób. Odejście z BSDH uzasadniane jest przez S. Skrebca
dążeniem jego środowiska do bardziej aktywnej (nawet
„ekstremalnej”) pracy, stąd niezadowalające
było dla niego „ostrożne i pasywne stanowisko
kierownictwa partii odnośnie do wyborów parlamentarnych
prezydenckich i działalności w środowisku
międzynarodowym”. S. Szuszkiewicz oskarża natomiast S.
Skrebca o udział w „machinacjach” – o
nadużywanie pozycji w partii dla osobistych korzyści:
miał on, wraz z bratem Aleksandrem, podrabiać podpisy na
partyjnych pismach kierowanych do ambasad państw europejskich,
zawierających prośby o bezpłatne wizy dla siebie i
swoich znajomych, nie mających nic wspólnego z BSDH (w
wyniku tych działań Skrebec został odsunięty od
stanowisk partyjnych, lecz w partii pozostał i opuszcza ją na
własne życzenie). Sam zainteresowany zaprzecza tym
oskarżeniom, przyznając, iż – co prawda –
wysyłał pisma na partyjnych blankietach, ale zawsze z
własnym podpisem. Na uwagę zasługuje styl i kompozycja
artykułu, odbiegające od agresywnej retoryki wobec opozycji
demokratycznej i tendencyjnej prezentacji faktów, jakie
dotychczas standardowo stosowała oficjalna prasa. Autor nie
zamieszcza własnego komentarza nt. opisywanych wydarzeń,
wydarzeń obiektywny sposób przedstawia argumenty obu stron
(wiele cytatów). Nie jest jasne, z czego wynika tak
wyważona forma – być może jest to próba
zatarcia negatywnego wrażenia po niedawnym, wysoce
obraźliwym, artykule nt. Jany Polakowej, jaki „Belarus
Segodnia” (BS) zamieściła na swojej stronie
internetowej tuż przed samobójstwem opozycjonistki, a
który wywołał powszechne oburzenie w niezależnych
środowiskach. 12.02.2009 „BS” zamieściła
informację dot. oświadczenia proreżimowego
Białoruskiego Związku Dziennikarzy, potępiającego
postawę niezależnego Białoruskiego Stowarzyszenia
Dziennikarzy, które oskarżyło władze o
tragedię (zachowanie BSD zostało nazwane „tańcem
na grobie” i próbą wykorzystania cudzego
nieszczęścia w celu politycznej autoreklamy);
jednocześnie w oświadczeniu podtrzymana została opinia
nt. słuszności wyroku sądowego.
MOSKWA
Rekord nie
pomógł
"Vedomosti" z 18.03.
Zgodnie z danymi Ministerstwa Energetyki od 1 stycznia do 15 marca
2009 r. „Gazprom” wyeksportował do krajów, tzw.
dalekiej zagranicy 24 mld m3 gazu, w analogicznym okresie 2008 r.
sprzedaż gazu do w/wym. krajów wyniosła 40 mld m3,
oznacza to spadek eksportu o 40%. Poziom wydobycia surowca przez
„Gazprom” także zanotował spadek i tak od 1
stycznia do 15 marca 2009 r. wydobycie w stosunku do analogicznego
okresu roku ubiegłego spadło o 21%. Co ciekawe w omawianym
okresie poziom wykorzystania surowca zmagazynowanego w podziemnych
zbiornikach „Gazpromu” zmalał o 79% w stosunku do
analogicznego okresu z 2008 r. Sytuacja u niezależnych
producentów gazu nie jest aż tak trudna,
„Novatek” w omawianym okresie zwiększył wydobycie
o 8,5% podczas gdy kompanie naftowe zanotowały spadek średnio
o 2,8%. Analitycy podkreślają, że powyższa sytuacja
negatywnie wpłynie na realizację planów finansowych
„Gazpromu". W grudniu 2008 r. monopolista prognozował,
że dochód ze sprzedaży gazu w 2009 r. wyniesie 2,4 bln
rubli, przy czym maksymalny jego poziom zostanie osiągnięty w
I kwartale - ok. 768 mld rubli. Prognozowany eksport w I kwartale 2009
r. do krajów tzw. dalekiej zagranicy miał wynieść
43,6 mld m3 co oznaczało dochody na poziomie 530 mld rubli.
Według najnowszych skorygowanych prognoz eksport
„Gazpromu" w omawianym okresie wyniesie ok. 29 mld m3,
oznacza to spadek w stosunku do zaplanowanej sprzedaży o ok. 33%.
Przy takim poziomie eksportu dochód „Gazpromu” w I
kwartale 2009 r. wyniesie 670 - 685 mld rubli i będzie mniejszy od
zaplanowanego o 11 - 15%, natomiast w porównaniu z danymi z I
kwartału 2008 r. dochód holdingu zmniejszy się o 4 -
6%. Eksperci z „Gazpromu” wyjaśniają spadek
eksportu dążeniem europejskich odbiorców do
maksymalnego ograniczenia zakupów jeszcze stosunkowo
„drogiego" surowca. Według ich danych obecnie
większość z europejskich kompanii stara się
maksymalnie wykorzystać surowiec zgromadzony w podziemnych
zbiornikach oczekując spadku ceny gazu. Zgodnie z tymi danymi
popyt na błękitne paliwo w całym 2009 roku powinien
się wyrównać choćby z powodu zwiększonego
zapotrzebowania związanego z koniecznością
uzupełnienia zapasów gazu w podziemnych zbiornikach.
„Gazprom” odmówił przedstawienia skorygowanych
prognoz dot. wydobycia gazu w 2009 r., władze poinformowały,
że plan zostanie skorygowany po otrzymaniu ostatecznych
wyników za I kwartał 2009 r.
OSLO
Poparcie dla
norweskich partii politycznych
"Aftenposten" z 13.03.
Gazeta informuje, że według badań przeprowadzonych
przez instytut badania opinii publicznej „Respons” pod
koniec pierwszej dekady marca 2009 r., nadal wzrasta poparcia dla
Partii Postępu. W chwili obecnej za partią opowiada się
25,4 % respondentów, a więc tyle samo, co w
październiku 2008 r., przed wystąpieniem kryzysu,
który spowodował dramatyczny spadek liczby
zwolenników tej partii. W związku ze wzrostem poparcia dla
Partii Liberalnej, które obecnie wynosi 6,5 %, przewagę
uzyskały partie mieszczańskie i to pomimo spadającego
poparcia dla Partii Konserwatywnej, (wynosi ono dzisiaj 14,2 %). Spada
także poparcie dla Partii Pracy – wynosi obecnie 32,8 % oraz
dla Partii Socjalistycznej, wynosi 6,0 %. Zdaniem H. M. Narud,
zajmującej się zagadnieniami wyborczymi, jedną z
najważniejszych kwestii w walce o wyborców może
być posiadające silny potencjał spolaryzowania stron
zagadnienie dotyczące imigrantów. Najważniejszym
zagadnieniem będzie jednakże jej zdaniem zwalczanie
skutków kryzysu finansowego. Komentarz redakcyjny dziennika
stwierdza, że głównym powodem wzrostu poparcia dla
Partii Postępu jest wywołanie przez partię
zainteresowania zjawiskiem ukrytej islamizacji społeczeństwa
norweskiego. Kwestia podjęta została podczas zjazdu partii
dwa tygodnie temu przez jej przewodniczącą S. Jensen.
Jednocześnie dziennik stwierdza, że uproszczeniem byłoby
stwierdzenie, iż partia zawdzięcza swój sukces jedynie
tworzeniu sztucznych przeciwieństw pomiędzy norweskimi
muzułmanami i pozostałymi Norwegami. Znaczenie ma tu
również b. wyraźny spadek poparcia dla Partii Pracy,
który stanowi reakcję społeczeństwa na
niezręczne potraktowanie przez partię kilku ważkich
kwestii, m. in. ewentualnego zezwolenia na noszenie przez policjantki
hidżabu. Zdaniem komentarza o rezultacie wyborów zadecyduje
ostatecznie to, na ile poszczególne partie okażą
się wiarygodne w zwalczaniu stale wzrastającego bezrobocia.
PARYŻ
Porwanie
francuskiego działacza humanitarnego w Sudanie
"Le Figaro" z 16.03.
Dziennik informuje o uwolnieniu czterech działaczy belgijskiej
sekcji organizacji „Lekarze bez Granic”, w tym jednego
Francuza Raphaela Meuniera. Dziennik dodaje, że, bez względu
na tożsamość porywaczy, która nie jest znana, nie
uzyskali oni żadnego okupu. „Wszystko jest w porządku,
nie byliśmy źle traktowani”, zapewnił uwolniony
Francuz.
Wywiad z przewodniczącym KE J.M.
Barroso
"La Croix" z 17.03.
Na dwa dni przed Radą Europejską UE, dziennik zamieszcza
wywiad z J.M. Barroso. Przewodniczący KE opowiada się za
konsensem UE w sprawie zniesienia tajemnicy bankowej, rajów
podatkowych i wspólnym stanowiskiem UE podczas szczytu G-20.
Zdaniem Barroso, plan ożywienia gospodarki w UE,
zakładający pomoc w wysokości 400 mld euro, jest
„najbardziej ambitnym planem, jaki kiedykolwiek realizowała
Europa”. Nie wykluczył on jednak, że o ile zajdzie taka
potrzeba, zostaną opracowane dodatkowe plany wparcia europejskich
gospodarek. Według Barroso, UE ma w stosunku do USA przewagę
w postaci rozbudowanego systemu zabezpieczeń społecznych.
Niemniej, w jego opinii, obecny kryzys ma wymiar nie tylko finansowy,
ale także gospodarczy i społeczny. „To dlatego
prezydencja czeska zaakceptowała moją propozycję
zorganizowania szczytu nt. zatrudnienia” (07.05. w Pradze). KE
przewiduje, iż znaczny wzrost stopy bezrobocia w UE, w
związku z czym opowiada się za jak
najściślejszą koordynacją działań UE.
„Oczekuję, że Rada Europejska przyjmie istotne
konkluzje”, stwierdził. Zapytany o inicjatywy KE mające
na celu zmobilizowanie obywateli do głosowania w wyborach do PE,
Barroso stwierdził, iż „idea Europy scentralizowanej,
gdzie wszystkie decyzje podejmowane są w Brukseli, nie jest
demokratyczna. Apeluję do wszystkich proeuropejskich sił do
stania w pierwszej linii, do ukazania obywatelom, że Europa nas
chroni, przeciwstawienia się presjom ze strony
ekstremistów, którzy stosują demagogię,
odwołują się do populizmu i nierzadko, do
ksenofobii.” Pytany o nowy skład KE i
możliwość zaczekania z jego wyborem do zakończenia
procesu ratyfikacji Traktatu Lizbońskiego, odpowiedział,
iż dyskusja na ten temat rozpocznie się po wyborach do PE,
zgodnie z konkluzjami RE z grudnia 2008 r., a nowy skład
będzie wybrany wg założeń Traktatu Nicejskiego.
„Nie możemy pozostawić tak ważnej instytucji,
jaką jest KE w próżni pomiędzy dwoma traktatami.
Powinniśmy szanować obowiązujące nas teksty prawne,
gdyż jesteśmy wspólnotą opartą na
prawie”.
Moskwa decyduje o
rozpoczęciu dozbrajania się względem NATO
"Le Figaro" z 18.03.
Autor artykułu, cytując fragmenty wystąpienia D.
Miedwiediewa, który zapowiada rozpoczęcie dozbrajania armii
rosyjskiej począwszy od 2011 r., zauważa, że deklaracja
ta ma miejsce na dwa tygodnie przed spotkaniem prezydentów USA i
Federacji Rosyjskiej. Działania strony rosyjskiej z pozycji
siły przed ważnymi rozmowami stały się
praktyką i są elementem taktyki negocjacyjnej. Wypowiedź
Miedwiediewa jest jednak obliczona także na efekt wewnętrzny,
zwłaszcza w kontekście obecnego kryzysu gospodarczego i jego
wpływu na sytuację w armii, która wymaga reform.
Prezydent mówił m.in. o słabości armii,
którą obnażyła operacja przeciwko Gruzji. Ta sama
gazeta zwraca uwagę w korespondencji Laure Mandeville z
Waszyngtonu („Komisja ekspertów popycha Obamę w
kierunku uspokojenia stosunków z Rosją”), iż w
czasie gdy Rosja zapowiada powrót do zbrojeń na
dużą skalę, amerykańska komisja Hagela - Harta
zaleca zacieśnienie stosunków amerykańsko-rosyjskich,
co ma leżeć w żywotnym interesie USA. W przygotowanym
przez nią raporcie wskazuje się na celowość
zaprzestania forsowania członkostwa Ukrainy i Gruzji w NATO,
ponownego przeanalizowania kwestii powstania tarczy antyrakietowej w
Europie oraz rozpoczęcia poważnego dialogu w kwestii kontroli
zbrojeń. Wg autora korespondencji, raport Hagela - Harta spotka
się z krytyką tych, którzy uważają, że
problemy w relacjach z Rosją wynikają przede wszystkim z
dynamiki działań ekipy Putina.
We Francji rozpoczęło się
polowanie na Barroso
"Le Monde" z 18.03.
Nad Sekwaną kampania wyborcza do nowej Komisji Europejskiej
(KE) zyskała nowego antybohatera, a mianowicie J. - M. Barroso.
Obecnemu przewodniczącemu KE wytyka się zbyt łagodne i
liberalne stanowisko wobec problemu regulacji rynków finansowych
oraz zorganizowanie w 2003 r. wraz z G. W. Bushem, J. M. Aznarem i T.
Blairem szczytu na Azorach popierającego interwencję w Iraku.
Zdaniem „Le Monde” postać Barroso
ciąży na obecnej kampanii i zawstydza europejską
prawicę, która wyniosła go na stanowisko, a obecnie
wzbrania się przed udzieleniem mu oficjalnego poparcia. Z kolei
europejscy socjaliści z PE zwalczają jego kandydaturę,
mimo iż trzech przywódców tego obozu (G. Brown, J.L.
Zapatero i J. Socrates) odda na niego swój głos.
Rozdźwięk w barwach politycznych zwolenników i
przeciwników obecnego szefa KE jest wywołany jego wybitnymi
zdolnościami do zmiany stanowiska i „służenia
interesom wielkich przywódców”, w których
interesie leży silne przywództwo UE. Wsparcie udzielone
niedawno przez N. Sarkozy’ego zastąpiły bardziej
zdystansowane wypowiedzi M. Barnier, który docenia dorobek
Barroso, lecz wzbrania się przed bardziej stanowczymi
deklaracjami. Dziennik sugeruje również, iż krytyka
zbyt liberalnego szefa KE jest szczególnie ostra
wśród przedstawicieli francuskiej koalicji rządowej.
Również zieloni oraz socjaliści zaczynają
budować front przeciwko Barroso. Francuscy socjalistyczni
eurodeputowani coraz częściej wspominają o przyznaniu
tego stanowiska P. Rasmusenowi. Polowanie na Barroso
rozpoczęło się, a duże zwierzę najlepiej
ustrzelić z dużego kalibru - zauważa dziennik.
Zgoda deputowanych na powrót
Francji do zintegrowanej struktury militarnej NATO
"Le Monde", "Le Figaro", "La
Croix" i "Les Echos" z 18.03.
Prasa francuska informuje, iż w dniu 17 marca 2009 r.
Zgromadzenie Narodowe udzieliło rządowi francuskiego votum
zaufania w głosowaniu wiążącym
odpowiedzialność rządu w kwestii polityki zagranicznej.
Oznacza to wyrażenie zgody przez Zgromadzenie Narodowe na
powrót Francji do zintegrowanej struktury militarnej NATO,
chociaż nie było ono niezbędne do podjęcia takiej
decyzji przez Prezydenta Sarkozy. Za wnioskiem rządu
głosowało 329 deputowanych (UMP i Nowe Centrum), podczas gdy
sprzeciw wyraziło 238 deputowanych (PS, PCF, Zieloni,, PRG,
Modem,). W ramach UMP, 9 deputowanych wstrzymało się od
udziału w głosowaniu, a 1 głosował przeciw
wnioskowi rządu. Głosowanie było poprzedzone
debatą, w trakcie której premier F. Fillon
zaprezentował stanowisko rządu francuskiego i głos
zajęli przedstawiciele klubów parlamentarnych. Fillon
wskazał, iż powrót Francji do zintegrowanej struktury
militarnej NATO jest ostatnim etapem procesu zbliżenia Francji z
NATO, realizowanego od wielu lat. NATO nie jest obecnie kierowane przez
USA, lecz jest koalicją państw gotowych do
zróżnicowanego zaangażowania. NATO nie jest zbrojnym
ramieniem Zachodu, ani instrumentem jednostronnego interwencjonizmu.
Francja decyduje się na zbliżenie z NATO, aby nadać
Europie obrony rzeczywisty charakter. Premier Francji zarzucił
opozycji opóźnienie w kwestii zrozumienia rewolucji
strategicznej. Stanowisko rządu poparły partie
większości parlamentarnej – UMP i Nowe Centrum. Gazety
zauważają, iż rządowi udało się
zdyscyplinować przeciwników reintegracji NATO w UMP poprzez
przeprowadzenie głosowania wiążącego
odpowiedzialność rządu. Wśród nich jedynie 1
deputowany głosował przeciw wnioskowi rządu, a 9
wstrzymało się od udziału w głosowaniu. Ponadto
przeciw temu wnioskowi zagłosowali deputowani prawicowi bez
przynależności klubowej – przedstawiciele opcji
suwerenistycznej. Decyzję N. Sarkozy ws. reintegracji NATO
skrytykowali ostro przedstawiciele opozycji parlamentarnej. W imieniu
Partii Socjalistycznej głos w debacie zabrał były
premier Francji L. Fabius. Jego zdaniem na potępienie
zasługuje sposób podjęcia tej decyzji bez
głosowania i konsultacji z kimkolwiek. Powrót Francji do
zintegrowanej struktury militarnej NATO oznacza zerwanie konsensusu
narodowego, podważenie niezależności Francji i
zmniejszenie jej znaczenia na arenie międzynarodowej. Uzasadnienia
takiej decyzji są niewystarczające. Dzienniki
zauważają, iż kwestia reintegracji NATO była
okazją do manifestacji jedności PS, gdzie sprzeciw w tym
zakresie wyrazili odwieczni rywale i byli premierzy Francji L. Fabius i
L. Jospin. Wystąpili oni na konferencji prasowej wspólnie z
I sekretarzem PS - M. Aubry. Było to pierwsze wystąpienie
Jospina przed grupą parlamentarną PS w Zgromadzeniu Narodowym
od 2002 r.. M. Aubry i L. Fabius wezwali rząd francuski do
uniknięcia definitywnym powrotu Francji do zintegrowanej struktury
militarnej NATO. Aubry zaproponowała sporządzanie corocznego
bilansu w tym zakresie, zaznaczając, iż w przypadku powrotu
lewicy do władzy w 2012 r. kwestia miejsca Francji w NATO zostanie
potraktowana odmiennie. Decyzję o powrocie Francji do
zintegrowanej struktury militarnej skrytykowali również F.
Bayrou – lider Modem oraz przedstawiciele Zielonych – N.
Mamere i Komunistów – M. Gremetz.
PRAGA
Dyplomatyczna gra
o szefa NATO
"Lidove noviny" z
17.03.Eksperci
określają wybór sekretarza generalnego NATO jako
dyplomatyczną grę na najwyższym szczeblu,
rozgrywającą się pomiędzy Waszyngtonem, Londynem,
Berlinem i Paryżem. Mimo iż w poszukiwaniu następcy
Jaapa de Hoop Scheffera mocarstwa zachodnie utrzymają
najprawdopodobniej główną rolę, to państwa
Europy Wschodniej po raz pierwszy zaczęły brać w nim
większy udział. Holender Scheffer stoi na czele sojuszu
już od 2004 r. Od dłuższego czasu jest wiadomo, iż
latem 2009 r. odejdzie ze stanowiska. Dlatego rozmowy o następcy
trwają już od kilku miesięcy. Największym faworytem
wydaje się obecnie premier Danii Anders Fogh Rasmussen. Co do jego
wyboru porozumieli się już podobno premier Wlk. Brytanii G.
Brown, prezydent Francji N. Sarkozy i niemiecka kanclerz A. Merkel.
Charyzmatyczny Fogh Rasmussen wydaje się być idealnym
kandydatem. Ma opinię zdolnego negocjatora, który w 2003
r., w czasie przewodnictwa Danii w UE, doprowadził do
historycznego porozumienia w sprawie rozszerzenia UE o
dziesięć państw. Co więcej, Fogh Rasmussen
poparł wcześniej amerykańską inwazję na Irak i
zdobył dodatkowe punkty dzięki temu, iż stosunkowo
mała Dania wysłała do Afganistanu ok. 750
żołnierzy. Fogh Rasmussen już wcześniej
zdementował spekulacje o swoim odejściu (ze stanowiska
premiera – przyp.red.) i przestał odpowiadać na pytania
dotyczące NATO. Jednak właśnie jego milczenie
przyczyniło się do kolejnych spekulacji. Jeden z
duńskich politologów stwierdził: „Gdyby nie
był kandydatem, powiedziałby jasno, że nie jest
zainteresowany tym stanowiskiem”. Kierując NATO Fogh
Rasmussen mógłby skupić się na
współpracy z UE oraz przywiązywałby wagę do
szkolenia policjantów w Afganistanie. Do tej pory aspekt
regionalny nie odgrywał w NATO tak dużej roli, po
rozszerzeniu sytuacja się jednak zmieniła. W ostatnim czasie
potencjalni kandydaci zaczęli pojawiać się także w
państwach Europy Środkowej i Wschodniej.
Najpoważniejszym jest obecnie polski minister spraw zagranicznych
Radosław Sikorski, który do tej pory unikał
wyraźniejszych oświadczeń (kandydatura bułgarskiego
b. ministra SZ Solomona Pasi’ego nie ma najprawdopodobniej
wielkich szans, a spekulacje o tym, żeby NATO mógł
szefować wicepremier Czech Alexandr Vondra są raczej sennymi
marzeniami). Pochodzenie (z Europy Środkowej) Sikorskiego
mogłoby być istotne. W UE zbliżają się rozmowy
dotyczące kilku wysokich stanowisk, którymi mogłyby
być zainteresowane państwa Europy Wschodniej. Zdaniem
zastępcy dyrektora generalnego ds. stosunków
zewnętrznych KE Karla Kovandy jest możliwe, że
stanowisko szefa NATO może stać się
częścią tych zakulisowych rozmów.
Niewątpliwie kluczową rolę w wyborze nowego sekretarza
generalnego odegra już tradycyjnie Waszyngton. Nowa administracja
Obamy mogłaby przy tym przygotować wielką
niespodziankę - poprzeć ministra obrony Kanady Petera
MacKay’a. Wg dziennika The Washington Post, stanowisko szefa NATO
byłoby dla niego nagrodą za dzielność
Kanadyjczyków w Afganistanie. Przeciwko takiemu rozwiązaniu
opowiedzieliby się zapewne Europejczycy, ponieważ
naruszyłoby to tradycyjny podział stanowisk w sojuszu
między USA a Europą. W USA definitywna decyzja póki co
nie zapadła. Analitycy oczekują jej dopiero przy okazji
szczytu NATO w kwietniu br.
Białoruś o nic nie błaga UE – wywiad z ministrem
Białorusi Siarhejem Martynau
"Lidove noviny" z 16.03.
Lubosz Palata (LP) – Panie ministrze, czy na Białorusi
zapadła już decyzja, czy przyjmiecie zaproszenie na praski
szczyt Partnerstwa Wschodniego?
Siarhej Martynau (SM) – Do tej pory nie otrzymaliśmy
oficjalnego zaproszenia na spotkanie w Pradze. Ale odpowiedź na
Pana pytanie chciałbym zacząć od tego, że
Białoruś jest nieodłączną
częścią Europy i to nie tylko pod względem
geograficznym. Europa jest naszym wspólnym domem i jesteśmy
świadomi swojej odpowiedzialności za to, żeby w naszym
domu panował pokój i dobrobyt. Istnienie bliskich relacji z
UE jest dla nas korzystne głównie ze względów
ekonomicznych. Białoruś jest krajem, którego
gospodarka oparta jest na eksporcie. Ponieważ ok. 60% naszego PKB
idzie na eksport, jesteśmy pod tym względem jednym z
dziesięciu najbardziej otwartych gospodarek w Europie. Dlatego
Białoruś jest obiektywnie zainteresowana tym, by
posiadać wiarygodne stosunki handlowo - gospodarcze z takim
graczem, jakim jest UE – silnym, technologicznie rozwiniętym
międzynarodowym stowarzyszeniem i bardzo chłonnym rynkiem.
Nie szukamy dla siebie jedynie jednostronnych korzyści. Także
Białoruś może UE coś zaoferować,
zarówno w obszarze współpracy produkcyjnej, jak i w
obszarze możliwości prowadzenia inwestycji w naszym kraju.
Także z tego punktu widzenia zaproszenie Białorusi na szczyt,
jeśli przyjdzie, będzie nie tylko naturalnym i logicznym
krokiem ze strony naszych europejskich partnerów, ale także
krokiem odpowiadającym ich własnym interesom.
LP – A sam udział w projekcie Partnerstwa Wschodniego?
SM – Jeśli chodzi o inicjatywę Partnerstwa Wschodniego:
na styczniowym spotkaniu „trojki” UE, Białoruś
potwierdziła, że ma wobec projektu Partnerstwa Wschodniego
pozytywny stosunek. Widzimy w nim konstruktywną myśl i
konstruktywny element. Naszym zasadniczym postulatem jest, że
partnerstwo to musi opierać się mechanizmie
równouprawnienia pomiędzy wszystkimi uczestnikami. Takie
jest nasze fundamentalne stanowisko, które podziela także
UE. Dlatego, jeśli partnerstwo zostanie ostatecznie uzgodnione w
takiej formie, jak było negocjowane na spotkaniu
„trojki” UE, można przewidywać, że
Białoruś konstruktywnie się włączy.
LP – Czego Białoruś oczekuje od Partnerstwa
Wschodniego? Czy celem waszego udziału w nim jest członkostwo
w UE?
SM – Chciałbym, aby czytelnicy tego dziennika zrozumieli
jedną rzecz. Zawsze konsekwentnie i szczerze
podkreślaliśmy, że Białoruś o nic nie
błaga Unię Europejską. Nie stawiamy sobie za cel
członkostwa w UE w bliskiej przyszłości i dlatego nie
prosimy UE o żadną szeroką pomoc gospodarczą, ani o
jakiekolwiek inne preferencje, czy korzyści. Jesteśmy
przyzwyczajeni, żeby wszystko osiągać samemu. Co jest
dla nas szczególnie ważne, to zaprzestanie dyskryminacji i
podwójnych standardów. Przy tym jeszcze raz
podkreślam, że Białoruś jest zdolna zaoferować
naszym europejskim partnerom współpracę w tych
obszarach, które są korzystne dla obu stron. I to
także w ramach inicjatywy Partnerstwa Wschodniego, które ma
na celu włączenie wschodnich sąsiadów UE do o
wiele głębszej współpracy z UE. Tutaj nie ma nic
sztucznego czy wymyślonego. Chodzi o współpracę w
zakresie zwalczania nielegalnej migracji, handlu narkotykami,
przestępczości zorganizowanej, chodzi o
współpracę w dziedzinie energetyki i
współpracy celnej, o uproszczenie przepływu
towarów, współpracę w realizacji
skomplikowanych projektów w zakresie infrastruktury, jak
produkcja i tranzyt energii, połączenia komunikacyjne.
LP – Jak Białoruś ocenia pierwsze kroki nowego
amerykańskiego prezydenta Baracka Obamy w kwestii obrony
antyrakietowej i współpracy z Rosją?
SM – Białoruś pozytywnie ocenia podejście nowej
administracji USA do „zmiany” stosunków z
Rosją. Jeśli naprawdę się zmienią, to na pewno
umożliwi to znaczące kroki naprzód w wielu kwestiach
europejskiego i międzynarodowego bezpieczeństwa. Jeśli
chodzi o rozmieszczenie elementów systemu obrony antyrakietowej
USA w Europie, to nasze stanowisko wobec tej kwestii pozostaje
niezmienne. Uważamy, że umieszczenie obrony antyrakietowej w
Polsce i Czechach nie pomoże w umacnianiu atmosfery zaufania
między NATO i wschodnimi sąsiadami bloku i jest negatywnym
czynnikiem z punktu widzenia bezpieczeństwa regionalnego.
Jeśli wobec tego USA zrezygnują w końcu z planu
rozmieszczenia elementów obrony antyrakietowej, to będziemy
zadowoleni.
LP – Jakie jest wasze stanowisko wobec projektów
gazociągów „North Stream”, „South
Stream” i „Nabucco”, które obchodzą
Białoruś jako kraj tranzytowy dla dostaw gazu z Rosji i Azji
Środkowej do Europy Zachodniej? Czy nie stanowią
zagrożenia dla waszego bezpieczeństwa energetycznego?
SM – Sądząc po sformułowaniu przez pana pytania,
nie jest pan dobrze poinformowany. Wspomniane projekty są
absolutnie różne w swej istocie i odpowiadają
różnym interesom geopolitycznych graczy. Jeśli chodzi
o „North Stream” jest jasne, że ten projekt, jak
również projekt budowy „South Stream” jest
suwerenną decyzją Rosji. Te projekty – tak samo jak
„Nabucco” –dotyczą oczywiście
również interesów Białorusi. Rozumiemy jednak,
że Rosja i nasi środkowoazjatyccy partnerzy mają prawo
do takiej decyzji, ponieważ chodzi o ich surowce naturalne.
Rozumiemy także starania Rosji i państw
środkowoazjatyckich zmierzające do zdywersyfikowania trasy
dostaw nośników energetycznych. Takie samo zadanie stoi
także przed Białorusią i innymi państwami. Ale musi
się Pan ze mną zgodzić, że niedawny kryzys gazowy
jasno pokazał, że już obecnie istnieje pilna potrzeba
stworzenia infrastruktury umożliwiającej szybkie
zwiększenie dostaw źródeł energii dla
europejskich konsumentów. Z tego punktu widzenia, zarówno
Rosji, jak i naszym partnerom w Europie niewątpliwie
przyniosłoby korzyści rozpoczęcie budowy drugiego
odgałęzienia gazociągu „Jamał -
Europa”. Obiektywny rachunek ekonomiczny pokazuje, że
realizacja tego projektu już w ciągu 1,5 - 2 lat
umożliwiłaby zapewnienie dodatkowego tranzytu do Europy w
wielkości 23,5 mld m3. I można to uczynić przy
minimalnych kosztach, ponieważ już przy budowie pierwszej
„nitki” tego gazociągu była przezornie i
rozważnie wytworzona niezbędna infrastruktura do obsługi
kolejnej „nitki”.
LP – RCz wyraźnie wspierała i wspiera opozycyjne grupy
na Białorusi. Czy jest to przeszkodą dla rozwoju
stosunków między Białorusią a Czechami?
SM – Dziękuję za szczerość. Jest Pan
pierwszym dziennikarzem czeskim, który tak szczerze i
głośno mówi o realnym stanie rzeczy. Wiadomo, że
taka sytuacja nie pomaga w budowaniu zaufania w stosunkach
bilateralnych. Ale jesteśmy przygotowani na to, aby
„odwrócić kartę” i przejść do
dalszego budowania całego kompleksu białorusko - czeskiej
współpracy.
RABAT
Raport PE w
sprawie przestrzegania praw człowieka w Maroku
"Aujourd’hui le Maroc" i "Le
Matin" z 17.03.
Delegacja Parlamentu Europejskiego, która przebywała w
dniach 26 - 27 stycznia 2009 r. opublikowała raport
dotyczący przestrzegania praw człowieka w prowincjach
saharyjskich. Marokańskie władze z niezadowoleniem
przyjęły zawarte w raporcie wnioski. Według tutejszych
komentatorów, komisja europejskich parlamentarzystów
składająca się z „sympatyków Frontu
Polisario” powtórzyła zarzuty wnoszone przez
separatystycznych aktywistów. Delegacja zarzuca Maroku
„ciągłe naruszanie praw człowieka, w
szczególności w zakresie wolności słowa,
zrzeszania się, zgromadzeń, komunikacji, przemieszczania
się i dostępu do wymiaru sprawiedliwości”.
Oskarża Maroko o „niesprawiedliwe traktowanie
podejrzanych”, o „zastraszanie, złe traktowanie
Saharyjczyków i dopuszczanie się wobec nich porwań i
agresji fizycznej”. Kwestionuje również prawo do
sądzenia separatystów, nawet jeśli ci ostatni, jak
twierdzą marokańskie władze, są oskarżeni o
pospolite przestępstwa. W raporcie zostały
również zawarte sugestie dotyczące konieczności
„zwiększenia roli Minurso w zakresie kontrolowania
przestrzegania praw człowieka na terytorium Sahary
Zachodniej”. Marokańskie władze uznały, że o
ocenie Delegacji Parlamentu Europejskiego zadecydowały
względy polityczne, a nie rzeczywista sytuacja na wizytowanych
terenach.
RYGA
Nowy minister
obrony planuje wizytę w Afganistanie
"Latvijas avize" z
17.03.Gazeta
podała, że nowy minister obrony Łotwy Imants Liegis
planuje w najbliższym czasie złożyć wizytę u
stacjonujących w Afganistanie łotewskich żołnierzy.
„Nasi żołnierze w Afganistanie ryzykują życie
i chciałbym w najbliższym czasie udzielić im
wsparcia” - powiedział nowo mianowany minister.
Import mniejszy, cena
wyższa
"Czas" z 17.03.
Gazeta podała, że w 2008 r. import gazu i prądu
zmniejszył się odpowiednio o 1,7% i 25,7% w porównaniu
z 2007 r., a koszt zakupu surowców zwiększył się
odpowiednio o 81% i 16,8% więcej.
O zbliżeniu Gruzji z UE
"Latvijas vestnesis" z 17.03.
Gazeta poinformowała, że w dniu 15 marca br. w Brukseli
minister spraw zagranicznych Republiki Łotwy, Maris
Riekstińś wziął udział w nieformalnej wymianie
stanowisk nt. Gruzji, w trakcie której poruszono, m.in. aktualne
kwestie stosunków pomiędzy UE a Gruzją, NATO a
Gruzją, przebiegu reform demokratycznych w Gruzji, sytuacji w
Abchazji i Osetii Południowej oraz zagadnienia związane z
Planem Działań Europejskiej Polityki Sąsiedzkiej. M.
Riekstińs podkreślił wagę obecności misji
obserwatorów UE na terenie Gruzji, która sprzyja
stabilności i bezpieczeństwu w strefie konfliktu.
Łotewski minister zwrócił uwagę zgromadzonych na
potrzebę zastanowienia się nad tym, co będzie po
upływie ważności mandatu misji latem br. i w jaki
sposób, po tym terminie, można będzie zapewnić
obecność obserwatorów w regionie. W spotkaniu
udział wzięli przedstawiciele 12 państw oraz specjalny
wysłannik w Gruzji Pierre Morell, a także przedstawiciel UE
na Kaukazie Południowym Peter Semneby. Organizatorem spotkania
był minister spraw zagranicznych Szwecji Karl Bildt.
Cięcia budżetowe w MSZ
Łotwy
"Telegraf" z 17.03.
Gazeta poinformowała, że plan nowego premiera Łotwy,
Valdisa Dombrovskisa dot. zmniejszenia wydatków o 20% nie
spotkał się ze zrozumieniem w MSZ Republiki Łotwy
(RŁ). Minister SZ RŁ Maris Riekstińś, który
zachował swoje stanowisko w nowym rządzie, stwierdził,
iż ciecia w wysokości 3,5 mln LVL - bez przerwania funkcji
zagranicznych - nie są możliwe. Obecnie MSZ jest gotów
do dokonania cięć w wysokości 1,8 mln LVL. Tę
kwotę MSZ RŁ będzie w stanie zaoszczędzić
poprzez zmniejszenie o 30% zatrudnienie swoich pracowników na
placówkach. W styczniu 2009 r. placówki zagraniczne
RŁ ogółem wykorzystały 306 etatów. Do
połowy roku planowane jest zamrożenie mechanizmu rotacji, w
ramach którego do pracy w Rydze powróci 90 osób.
Łotewski resort polityki zagranicznej wykazuje, iż nawet
minimalna obecność dyplomatyczna Łotwy zagranicą
jest lepsza od całkowitej nieobecności. Ponadto Łotwa
zainwestowała spore środki w utworzenie Wydziałów
Konsularnych placówek, a ich zamkniecie zostałoby odebrane
jako negatywny polityczny sygnał. Zdaniem ekspertów, w
perspektywie długoterminowej w ramach optymalizacji
środków możliwe byłoby utworzenie
połączonych przedstawicielstw dyplomatycznych 3 państw
bałtyckich, a pierwszym eksperymentem w tym zakresie będzie
planowana wspólna reprezentacja interesów Łotwy i
Estonii przez Ambasadę RŁ wKairze. „Jest oczywiste,
że dla Łotwy, jak dla każdego małego kraju, im
więcej więzi ma w całym świecie, tym lepiej, ale w
zasadzie, jest to normalne, że interesy jednego kraju
zagranicą reprezentuje inne państwo” - uważa
politolog Karlis Daukśts. Natomiast były minister SZ RŁ
Janis Jurkans wyraził pogląd, że w trudnej sytuacji
gospodarczej powinno się zmniejszać liczbę ambasad, a
nie liczbę personelu. Jego zdaniem, dla Łotwy optymalną
liczbą byłoby 6 - 7 Ambasad, a realizację funkcji
zagranicznych Łotwy byłoby wskazane
„oddelegować” placówkom dyplomatycznym innych
krajów.
Polityka protekcjonizmu i populizmu
może mieć negatywny wpływ na regiony Europy
"Telegraf" z 17.03.
Gazeta zamieściła komentarz byłego doradcy ministra
finansów Łotwy Andrisa Miglausa, który twierdzi,
że populizm i protekcjonizm stwarza wewnętrzne granice, co
może mieć negatywny wpływ na poszczególne regiony
Europy. „Każdy człowiek zdaje sobie sprawę z tego,
że mała gospodarka, jaką jest łotewska ekonomika,
nie może istnieć w warunkach, gdy otaczające ją
rynki eksportowe, dostarczając towary konkurencyjne
przyczyniają się do hamowania produkcji własnej tych lub
podobnych produktów. Łotwa przystępowała do UE
jako do wspólnej strefy gospodarczej, wewnątrz
której istnieje aktywny obrót towarów i
usług. Jednak dziś z krajów Europy Zachodniej co raz
częściej docierają sygnały o konieczności
protekcjonizmu i obronie własnego rynku przed towarami z Europy
Wschodniej, a wiec także z Łotwy. Bycie małym
eksporterem wśród dużych gospodarek, skierowanych na
własną produkcję, to nie są te warunki, na
których Łotwa przystępowała do UE” –
podkreślił.
RZYM
Zdaniem F.
Frattiniego - A. F. Rasmussen jest najlepszym kandydatem na szefa
NATO
"Il Sole 24 Ore" z 12.03.
Gazeta cytuje wypowiedź ministra spraw zagranicznych F.
Frattiniego, który uznał duńskiego premiera A. F.
Rasmussena za doskonałego kandydata na sekretarza generalnego
NATO. Frattini podkreślił, że jego ocena jest
subiektywna, a w sprawie wyborów toczą się negocjacje.
Zdaniem włoskiego ministra Rasmussen posiada doświadczenie,
kompetencje oraz przede wszystkim cechuje go równowaga, co jest
niezbędne w pracy sekretarza generalnego Sojuszu. Frattini
zapewnił także Turcję, która wyraziła
obiekcje do kandydatury Rasmussena, że „nie można go
nawet podejrzewać o obraźliwy stosunek do Islamu”.
Włoski rząd zamierza
złagodzić efekty kryzysy poprzez pakiet Sacconiego
"Il Sole 24 Ore" z 14.03.
W ramach łagodzenia negatywnych efektów kryzysu
finansowego w Ministerstwie Pracy, Zdrowia i Polityki Społecznej
zakończono prace nad „pakietem Sacconiego”,
który dotyczy, tzw. amortyzatorów społecznych.
Zgodnie z przewidywaniami, projekt ten zostanie włączony do
dekretu dotyczącego zachęt w sektorze samochodowym, nad
którym są prowadzone prace w parlamencie. Pakiet Sacconiego
obejmuje: - skrócenie procedur związanych z
wypłatą odszkodowania oraz zasiłków w przypadku
utraty pracy ze 120-140 do 20-30 dni. - zwiększenie wysokości
odszkodowania do 20% ostatniego wynagrodzenia w przypadku utraty pracy
przez osoby zatrudnione na czas określony. Co więcej dla
pracodawców, którzy zatrudnią osoby zwolnione w
ramach takich kontraktów zostały przewidziane zachęty
fiskalne. - rozszerzenie zakresu stosowana wynagrodzenia w postaci
specjalnych voucherów dla osób bezrobotnych (jeden ze
sposobów wynagrodzenia doraźnych pracowników,
którzy figurują jako osoby poszukujące zatrudnienia.
Voucher o wartości nominalnej 7,5 euro jest zwolniony od
podatków i obciążeń, które pokrywa skarb
państwa. Zatrudnienie na podstawie voucherów nie ma
wpływu na status bezrobotnego) za pracę nie tylko w
rolnictwie, ale również w przypadku zatrudnienia przy
organizacji imprez sportowych, kulturalnych, charytatywnych oraz
targów. Wypłata wynagrodzenia w postaci voucherów
może być stosowana w przypadku emerytów,
młodzieży poniżej 25 roku życia oraz osób,
które utraciły pracę, a którym przysługuje
prawo do korzystania z amortyzatorów społecznych. -
cotygodniową publikację (m.in. w dziennikach regionalnych),
przez agencje pośrednictwa pracy, aktualnej listy ofert
zatrudnienia.
SARAJEWO
Eksperci KE
rozpoczęli trzecią kontrolę reżimu wizowego
"Dnevni avaz" z 17.03.
Eksperci Komisji Europejskiej rozpoczęli 16.03. w Sarajewie
trzecią już kontrolę dotyczącą
wypełniania przez Bośnię i Hercegowinę (BiH)
zobowiązań dotyczących likwidacji reżimu wizowego
dla obywateli tego kraju, chcących dostać się na
terytorium jednego z krajów UE. Eksperci rozmawiali z
przedstawicielami instytucji BiH na temat migracji i kierowania
granicą. Szef grupy negocjatorów BiH ws. liberalizacji
reżimu wizowego S. Rizvo jest optymistą i oczekuje, że
raport będzie pozytywny. „Dziedziny, które
będą brane pod uwagę w tym tygodniu zostały przez
KE określone jako te, w którym uczyniliśmy znaczne
postępy. Nie oczekuję więc większych
zastrzeżeń ze strony ekspertów” -
stwierdził Rozvo.
Zastój w realizacji Mapy drogowej
ws. liberalizacji reżimu wizowego
"Dnevni avaz" z 17.03.
Komisja ds. Integracji Europejskiej Parlamentu Bośni i
Hercegowiny (BiH) na posiedzeniu 16 bm. rozpatrywała Raport nt.
realizacji Mapy drogowej ws. liberałizacji reżimu wizowego.
„Ponieważ doszło do zastoju w realizacji zamierzeń
wynikających z Planu akcyjnego dot. wypełniania
warunków Mapy drogowej, poprosiliśmy Radę
Ministrów i Prezydium BiH o wyjaśnienie dlaczego nie ma
zgody politycznej w związku z niektórymi sprawami”,
oświadczył w wywiadzie dla dziennika S. Mehmadović,
członek Komisji Integracji Europejskiej Parlamentu BiH
dodając, że ustawy, które były konieczne do
liberalizacji reżimu wizowego, tj. Ustawa ws. broni, kontroli
granicznej i inne nie otrzymały parlamentarnej akceptacji.
Zastój w reformie obrony z przyczyn
politycznych
"Nezavisne novine" z
17.03.Procesy przemian
w dziedzinie obrony Bośni i Hercegowiny (BiH) znalazły
się w zastoju z powodu spraw natury politycznej,
oświadczył P. Pirson, zastępca dowódcy
Połączonego Dowództwa Sił NATO w Neapolu. Pirson
przybył do Sarajewa, aby wraz z wojskowym i politycznym
kierownictwem BiH zdefiniować powody zastoju, a także
sposób przywrócenia procesu na właściwą
drogę. „Aby kontynuować proces reformy obrony
niezbędne jest zrealizowanie postępu w poszczególnych
dziedzinach, które zależą do Prezydium BiH. Są to
przede wszystkim sprawy ruchomego i nieruchomego mienia. BiH musi
także rozwiązać sprawę nadwyżki uzbrojenia i
materiałów niebezpiecznych“, stwierdził Pirson
dodając, że po okresie wspaniałych postępów
w dziedzinie obrony, sprawy te spowodowały zastój w
procesie tej reformy. „Zastój ten będzie miał
wpływ na postępy BiH w drodze do członkostwa w NATO.
Dodatkowego terminu na rozwiązanie tych spraw nie
będzie” - podkreślił Pirson.
Nieodpowiedzialni politycy Bośni i
Hercegowiny
"Nezavisne novine" z
17.03.16.03. Rada
Ministrów UE oficjalnie mianowała V. Inzka na stanowisko
nowego przedstawiciela wspólnoty międzynarodowej w
Bośni i Hercegowinie (BiH). Zdarzyłby się cud, gdyby
udało się mu osiągnąć jakiś postęp.
UE do tej pory wierzyła, że złe stosunki pomiędzy
Bośniakami i Serbami (a także pomiędzy tymi dwoma
wspólnotami a Chorwatami) powoli znikną w obliczu pokusy
zwanej członkostwem w Unii Europejskiej. Jednakże, z niedawno
opublikowanego Raportu Międzynarodowej Grupy Kryzysowej wynika,
że BiH nie jest podobna do innych komunistycznych krajów,
które weszły w skład tego europejskiego klubu.
Podstawowym problemem BiH jest to, że Pokojowe Porozumienie z
Dayton wystarczyło, aby zakończyć wojnę, ale nie
wystarczyło, aby przekonać Bośniaków,
Serbów i Chorwatów o tym, że jedynym dla nich
wyjściem jest wzajemna współpraca w ramach jednego
państwa. Bośniakom zezwolono wierzyć, że pewnego
dnia staną się najmocniejszym i największym narodem i
będą kierować zcentralizowanym państwem. Z drugiej
strony Serbom pozwolono liczyć, że ich entitet (RS) może
jakoś wydostać się z ram BiH i stać się
niezależnym państwem. Właśnie dlatego były
szef OHR M. Lajczak, w jednym z wywiadów telewizyjnych
stwierdził, że politycy BiH nie uważają
członkostwa w UE za swój priorytet. Nacjonalistyczna
retoryka odkrywa jakim państwem stała się BiH. Retoryka
ta wskazuje, że politycy BiH, którzy już 14 lat
żyją pod „międzynarodowym parasolem
ochronnym” po prostu przyzwyczaili się, że mogą
mówić co chcą, bez żadnych ewentualnych
konsekwencji. Zachowują się jak nieodpowiedzialna
młodzież, podczas gdy UE jak ciotka nie wie czy powinna ich
skarcić, nagrodzić lub pouczać, czy też po prostu
zasłonić uszy rękami.
TALLIN
Przed
pękniętym korytem
"Postimees" z 17.03.
Stosunki z Białorusią są dla UE nader skomplikowane
i problematyczne. Zacieśnianie stosunków z sześcioma
znajdującymi się na Wschodzie państwami to
właściwy krok ze strony UE. Jest on niezbędny do
wzmocnienia wpływów UE i poparcia dla demokracji poza jej
granicami. Białoruś do dziś nie przykładała
większej wagi do demokracji i praw człowieka, a przez pewien
czas nawet planowała połączenie z Rosją i
utworzenie jednego państwa. Z jednej strony jasne jest, że w
ramach swej działalności, UE musi przestrzegać praw
człowieka i nie może godzić się z zamiarem uznania
niepodległości separatystycznych regionów Gruzji. Z
drugiej zaś strony, trzeba Białorusi - zwłaszcza
opozycji i młodzieży - pokazać przysłowiową
marchewkę, aby mieli prawidłowe wzorce i cel do
którego mogą dążyć. Jeżeli
zupełnie odepchniemy to państwo od uczestnictwa w życiu
UE, Białoruś znajdzie się w strefie wpływów
Rosji. Bez Białorusi nie można sobie wyobrazić
pełnoprawnego partnerstwa z państwami z nią
graniczącymi. W tej sytuacji przeciwnicy zyskaliby bowiem
możliwość twierdzenia, że rozwijanie tego kierunku
polityki w UE nie ma racji bytu a Unia nie umie kreować
wspólnej polityki zagranicznej na Wschodzie.
Rozmowy o przyszłości NATO
Agencja BNS z 17.03.
17.03. na wspólnym posiedzeniu komisje spraw zagranicznych
oraz obrony estońskiego parlamentu dyskutowały o
przyszłości NATO i jego nowej koncepcji strategicznej,
wyrażając poparcie dla rozszerzenia Sojuszu. Sven Mikser
(socjaldemokrata), przewodniczący komisji spraw zagranicznych
ocenił, że NATO zmieniło się fundamentalnie po
atakach z 11 września 2001 r., kiedy to walka z terroryzmem
znalazła się wśród jego priorytetów. Inne
ważne doświadczenia Sojuszu to operacje w Afganistanie, Iraku
oraz nowe wyzwania takie jak cyberobrona i bezpieczeństwo
energetyczne. Zdaniem Miksera artykuł 5 Traktatu
Północnoatlantyckiego powinien zająć poczesne
miejsce w nowej koncepcji strategicznej, a polityczna jedność
ma podstawowe znaczenie dla przyszłości organizacji.
Reprezentujący Partię Reform Mati Raidma, przewodniczący
komisji obrony omówił działania jednostek
estońskich w misjach pokojowych, podkreślając wagę
uczestnictwa ochotniczej estońskiej Ligi Obronnej w Kosowie.
Raidma wskazał też na znaczenie współpracy trzech
państw bałtyckich oraz wagę ćwiczeń w ramach
NRF. Sesja była współorganizowana przez ambasady
Polski, Czech i Węgier dla przypomnienia dwóch ostatnich
fal rozszerzenia NATO. Przypominano, że rozszerzenie się nie
zakończyło i nikt spoza organizacji nie ma tu prawa weta.
Wkrótce do Sojuszu przystąpią Albania, Chorwacja i
Macedonia, a Ukraina i Gruzja powinny mieć prawo do MAP. W
połączonej sesji obu komisji uczestniczyli ponadto:
przewodniczący komisji spraw zagranicznych Sejmu RP Krzysztof
Lisek, dyrektor ds. NATO w węgierskim MSZ - Gabor Horvath oraz
ambasadorowie Polski, Czech i Węgier.
Siły zbrojne kompletują
specjalną jednostkę
"Paevaleht" z 16.03.
W ramach estońskich sił zbrojnych zacznie wkrótce
działać nowa jednostka specjalna, składająca
się z najlepszych wojskowych. Dane o jej składzie są
ściśle tajne. Nowa jednostka będzie nosiła
nazwę ESTSOF (Estonian Special Operation Force). Szef
wydziału informacyjnego sztabu generalnego sił zbrojnych
major Peeter Tali potwierdził powstanie takiej jednostki:
„Istnieje polityczna wola założenia takiej jednostki i
mogę powiedzieć, że już poczyniono pewne kroki w
kierunku jej ustanowienia”. Nie ujawnił on jednak
żadnych informacji dotyczących liczby osób
wchodzących w jej skład czy o jej członkach;
powiedział jednak, że jej kompletowanie już trwa:
„Nie mogę nic więcej powiedzieć, nawet na czym
miałby np. polegać nabór do jednostki, lecz wymagania
są dość wysokie, a testy kompleksowe.” Według
dostępnych informacji nabór trwa od kilku tygodni: odbywa
się testowanie kandydatów nie tylko od strony fizycznej
lecz także psychicznej. Osoba, która nie osiągnie
satysfakcjonujących wyników, nie będzie miała
możliwości powtórnego kandydowania. Oficjalnie
odmówiono wszelkich komentarzy nt. stosowanych przez tę
jednostkę rodzajów uzbrojenia, technik oraz taktyk. Zgodnie
z ogólnymi informacjami, zostanie ona wyposażona w
najnowsze uzbrojenie, o istnieniu których żołnierze
dotąd jeszcze nie mieli pojęcia. Jedyny przetarg,
który został przeprowadzony publicznie odbył się
w celu zakupu jednostce spadochronów. Po raz pierwszy informacje
o założeniu jednostki specjalnej pojawiły się w
2005 r., kiedy to na krótki czas została otwarta strona
internetowa, na której został ogłoszony nabór
instruktorów. Wtedy także poinformowano, że w 2009 r.
powinna zacząć działalność mała 36 -
osobowa grupa wywiadowcza, gotowa do działań w miastach,
pustyniach, górach oraz na morzu, która będzie
zdolna do kilkumiesięcznego działania na ograniczonym terenie
bez wsparcia z zewnątrz. Rezerwista Leo Kunnas powiedział,
że zadania jednostek typu SOF są bardzo specyficzne: „W
estońskich warunkach będą prawdopodobnie
spełniać zadania piechoty oraz wywiadu. Naturalnie, że
będą działały w trudnych warunkach, a
członkowie takich jednostek uzyskują najlepsze wyszkolenie,
znacznie lepsze niż normalni żołnierze.”
Według Kunnasa plany utworzenia takiej jednostki istniały
już od paru lat, jednak naturalnie nie jest to tematem do
przechwałek. Zdaniem Kunnasa w przyszłości
przeznaczeniem takiej jednostki może być wykonywanie
skomplikowanych zadań w Afganistanie oraz „ściganie i
zatrzymywanie baronów narkotykowych, wysokich rangą
talibów, przywódców klanów lub innych
kluczowych osób w świecie przestępczym.” W
Afganistanie już teraz działają jednostki specjalne z
wielu państw sojuszniczych. Kilka lat temu zadania bojowe w Iraku
wypełniała też litewska jednostka do zadań
specjalnych.
Rozpoczyna się składanie list
kandydatów do Europarlamentu
"Diena" z 17.03.
Gazeta podała, że 18.03. rozpocznie się
składanie list kandydatów do Parlamentu Europejskiego.
Przedstawicielka Centralnej Komisji Wyborczej Łotwy, Kristine
Berzińa podała, że do tej pory zainteresowanie
udziałem w wyborach do Europarlamentu wykazało 17 partii. Z
dotychczasowych eurodeputowanych w tegorocznych wyborach ponowni
wystartują, m.in. Roberts Zile z TB/LNNK (Ojczyźnie i
Wolności/Ruch Na Rzecz Niepodległości Narodowej
Łotwy), Rihards Piks z TP (Partia Narodowa) i Tatiana Żdanok
z PCTVL (O Prawa Człowieka W Zjednoczonej Łotwie), a
także Georgs Andrejevs, który z listy LC (Łotewska
Droga) przeniósł się na listę SCP
(Społeczeństwo na Rzecz Innej Polityki) oraz Inese Vaidere,
która wystąpiła z partii TB/LNNK a obecnie wystartuje
z listy PS (Unia Obywatelska). Partia JL (Nowy Czas) jako nr 1 na
swojej liście umieściła Kriśjanisa
Karińśa (były minister gospodarki), ZZS (Związek
Zielonych i Chłopów) – Baibę Rivżę
(była minister oświaty), LPP/LC (Pierwsza Partia
Łotwy/Łotewska Droga) – Ivarsa Godmanisa (były
premier), SC (Centrum Zgody) – Alfredsa Rubiksa (były
przywódca partii komunistycznej Łotewskiej Socjalistycznej
Republiki Radzieckiej, LSDSP (Łotewska Socjaldemokratyczna Partia
Robotnicza) – Atisa Lejińśa (były dyrektor
Instytutu Polityki Zagranicznej Łotwy), PS (Unia Obywatelska)
– Sandrę Kalniete (była minister spraw
zagranicznych).
Łotwa zamknie Konsulat w Bonn
"Neatkariga" z 18.03.
Gazeta podała, że MSZ Łotwy podjęło
decyzję o zamknięciu Konsulatu RŁ w Bonn oraz
sprzedaży w drodze licytacji budynku, będącego
własnością państwa łotewskiego. MSZ Łotwy
podkreśla, że budynek konsulatu należy sprzedać
możliwie szybko, ponieważ jego utrzymanie i zagospodarowanie
stanowi dodatkowe wydatki dla MSZ Republiki Łotwy. Zgodnie z
nieoficjalną informacją cena rynkowa budynku w Bonn przy Alei
Adenauera 110 waha się od 500 tys. do 550 tys. euro.
Nieruchomość została nabyta w końcu 1992 r., a
Konsulat otwarto w nim w marcu 2005 r.
Czerwona linia MO Republiki Łotwy
– misja w Afganistanie
"Neatkariga" z 18.03.
Gazeta poinformowała, że nowo mianowany minister obrony
Republiki Łotwy Imants Liegis zapowiedział, że jego
pierwszym krokiem na stanowisku ministra będzie wizytacja prawie
wszystkich jednostek Narodowych Sił Zbrojnych Republiki Łotwy
oraz zmniejszenie budżetu Ministerstwa Obrony Republiki Łotwy
o co najmniej 4 mln LVL. Minister stwierdził, że nie ma
wątpliwości, że powinno się oszczędzać,
ale jednocześnie należy pamiętać, iż obrona i
bezpieczeństwo stanowią podstawę państwa, a
członkostwo Łotwy w NATO stanowi gwarancję
bezpieczeństwa. Łotwa już podjęła decyzję
o zmniejszeniu udziału w operacjach międzynarodowych i w 2009
r. Łotwa nie będzie uczestniczyła w operacjach w Kosowie
i Bośni. Mając na względzie, że nowa administracja
USA oczekuje zwiększenia obecności w Afganistanie,
udział Łotwy w tej misji stanie się
nieprzekraczalną czerwoną linią. Minister I. Liegis
wyraził podgląd, że istnieje potrzeba zmniejszenia
liczby sztabów, a więc w tej dziedzinie nastąpią
zmiany strukturalne, ponieważ liczba dowódców jest
zbyt duża. Nowy minister także popiera zmniejszenie funduszu
płac o 20%, zmniejszenie biurokracji, cięcia personalne oraz
włączenie szeregu podlegających Ministerstwu Obrony
agencji do składu ministerstwa. I. Liegis planuje także
skupić się na rozwiązaniu problemu braku dyscypliny w
wojsku oraz na zmniejszeniu ryzyka korupcyjnego przy dokonywaniu
zakupów. Imants Liegis na stanowisko ministra obrony został
wysunięty przez PS (Unia Obywatelska), która uznała go
za najlepszego profesjonalistę w dziedzinie polityki obrony,
będącego jednocześnie w stanie reprezentować
Łotwę na najwyższym poziomie.
Za rehabilitację nazizmu można
będzie trafić w Rosji do więzienia
"Telegraf" i "Wiesti siegodnia" z
18.03.
Gazety podały, że organizatorów przemarszów
SS w Rydze można będzie ścigać karnie nie tylko w
Rosji, ale również za pośrednictwem organizacji
międzynarodowych. Będzie to możliwe w przypadku
uchwalenia przez rosyjską Dumę projektu ustawy „O
krokach Federacji Rosyjskiej na rzecz przeciwdziałania
rehabilitacji nazizmu, przestępców nazistowskich i ich
współpracowników w nowych państwach
niepodległych – republikach byłego ZSRR”.
Zespół roboczy, w skład którego weszli
przedstawiciele Rady Federacji, MSZ Federacji Rosyjskiej, organizacji i
stowarzyszeń społecznych, uważa za niezbędne
„zareagowanie na niepokojące fakty zapominania lub
wypaczania konsekwencji II Wojny Światowej, heroizacji
nazistowskich popleczników, które przybierają na
sile w Estonii, na Łotwie, Ukrainie i innych nowych
niepodległych państwach”. Autorzy projektu
zamierzają stwierdzać, klasyfikować i potępiać
próby rehabilitacji nazizmu i propagatorów nazizmu oraz
zaproponować system przeciwdziałania temu zjawisku,
łącznie ze ściganiem administracyjnym i karnym przez
Rosję i organizacje międzynarodowe
„poszczególnych osób, organizacji lub struktur
państwowych, które zawiniły w takich
przypadkach”.
WILNO
Co z nową
elektrownią atomową na Litwie?
ELTA i DELFI z 16.03.
„W projekcie dotyczącym budowy nowej elektrowni atomowej
na Litwie pozostaje wiele niejasności, jednak Estończycy
są cierpliwi i jeszcze czekają na konkretne propozycje ze
strony Litwy” – powiedział minister gospodarki i
łączności Estonii J. Parts po spotkaniu 16.03. w
Wilnie z ministrem energetyki Litwy - A. Sekmokasem oraz ministrem
gospodarki D. Kreivisem. Zaznaczył także, iż Estonia
chce uczestniczyć w projekcie Ignalina - 2, jednak jeśli ten
projekt nie zostanie zrealizowany, strona estońska wybuduje
własną elektrownię atomową. „Jest to
niełatwy projekt, kwestie te powinny być omawiane oraz
rozwiązywane na szczeblu zarówno politycznym, jak
komercyjnym. Czekamy na rozwiązanie tej sprawy. Nadszedł
czas, aby jak najszybciej podjąć decyzję” –
powiedział J. Parts.
Dodał także, iż co się
tyczy energii elektrycznej, to Estonia jest obecnie w pełni
zabezpieczona, ponieważ posiada swoje źródła
energii tj. własne łupki bitumiczne oraz most energetyczny z
Finlandią. Jednak kraj chce zapewnić sobie
„zróżnicowany portfel energetyczny”,
łącznie z energetyką jądrową. Jego zdaniem,
teraz należy utworzyć wspólny rynek energetyczny
państw bałtyckich. „Wówczas nie byłoby tak
ważne, czy kabel przesyłowy do Szwecji zostanie
położony na Łotwie czy na Litwie” –
podkreślił m.in. estoński minister.
Z kolei minister energetyki Litwy A. Sekmokas
zaznaczył, iż wspólny rynek państw
bałtyckich jest potrzebny zarówno dla planowanych
projektów dot. budowy połączeń energetycznych,
jak też dla nowej elektrowni atomowej. Przypominał, iż
utworzenie wspólnego rynku energetycznego rozpocznie się
już w przyszłym roku, po tym jak zostanie zamknięta
Ignalińska Elektrownia Atomowa.
Czy Estonia powinna skupić się
na rozwoju własnej energetyki?
DELFI z 16.03.
Partia Centrystów uważa, że Estonia powinna
obrać kierunek na rozwój własnej energetyki, bo w
najbliższym okresie energetyka światowa będzie się
rozwijała właśnie w tym kierunku.
„Współpraca z Litwinami nie posuwa się
naprzód, a nowa Elektrownia Atomowa (EA) w Ignalinie nie
będzie gotowa w krytycznym dla nas momencie. Moce piątej
fińskiej EA są już podzielone, a budowa szóstej
nie została dotychczas rozpoczęta. Dlatego jedynym
rozsądnym rozwiązaniem jest budowa własnej
elektrowni” - mówi się w oświadczeniu prasowym
Partii Centrystów. Centryści uważają, że
należy wybudować EA o mocy 600 MW, a następnie jeszcze
jedną taką samą. Zasoby uranu na świecie są
spore, a więc braku surowca nie należy się obawiać.
Ludzie obawiają się odpadów radioaktywnych, ale
zdaniem Centrystów ich przetransportowanie i składowanie
odbywa się według specjalnych technologii, które
pozwalają przechowywać je tysiące lat.
Relacje UE - Białoruś
DELFI z 17.03.
Sierpniowy konflikt w Gruzji przyczynił się do zmiany
europejskiej polityki wobec Białorusi, co spowodowało,
że UE przedłuża moratorium na sankcje wobec tego kraju.
Tym samym UE wywiera ekonomiczny wpływ na sytuację
Białorusi – uważa politolog, dyrektor Centrum
Geopolitycznych Badań Wschodu L. Kasciunas. Według niego,
„rosyjska karta stanowi główny moment w polityce UE
wobec Białorusi”. „Uważam, iż UE realizuje
podwójną strategię, tzn. z jednej strony - praca z
opozycją, z drugiej zaś - fragmentaryczne kontakty z
reżimem. W tym kontekście istnieje pewne ryzyko, o czym
wiemy. Wie o tym również opozycja białoruska.
Jeżeli UE niczego nie zmieni, to Rosja po prostu
„wciągnie” Białoruś lub będzie sama o
wszystkim tam decydowała. Dlatego teraz, przy obecnej polityce UE,
Białoruś posiada więcej szans na balansowanie”
– powiedział m.in. L. Kasciunas. – „Przed
konfliktem w Gruzji w Europie uważano, iż na
Białoruś należy wywierać wpływ za
pośrednictwem Rosji. Białoruś była uważana za
domenę FR, dlatego UE nie mogła działać w inny
sposób. Po tym konflikcie nastąpiła transformacja
polityki i czynnik rosyjski jest tu zasadniczy”. Zdaniem
politologa, „UE postrzega Białoruś jako demokratyczne
państwo, oczywiście, bez Łukaszenki, natomiast za
pośrednictwem środków ekonomicznych i inwestycji
Europa chce wywierać wpływ na sytuację w tym kraju.
Łukaszenko może realizować reformy tylko w pewnym
stopniu, może natomiast imitować je podobnie jak inne
demokratyczne kroki”. „Udział Białorusi w
Partnerstwie Wschodnim jest mile widziany przez Europejczyków,
ale z tym mogą być trudności, w odróżnieniu
od Ukrainy, która dotychczas podjęła już pewne
kroki w tym kierunku” – powiedział politolog
litewski.
Sytuacja gospodarcza na Litwie
DELFI i ELTA z 18.03.
Rząd Litwy, który zapowiedział cięcia
budżetowe, zamierza zmniejszyć wynagrodzenia nie tylko
urzędników państwowych, ale także dla
nauczycieli, lekarzy i strażaków. Jak donoszą portale
internetowe, Ministerstwo finansów Litwy przygotowuje
propozycję zmniejszenia wynagrodzenia bazowego polityków,
sędziów, funkcjonariuszy i urzędników z 475 do
430 litów. Zmniejszenie wynagrodzenia urzędników o
10 proc. pozwoli zaoszczędzić w budżecie państwa
340 mln litów. „Gospodarka powraca do poziomu z
przełomu 2006-2007 r., wysokość wynagrodzenia bazowego
też może być cofnięta” - powiedział A.
Kubilius. Jeżeli rząd i Sejm Litwy zgodzą się z
planem opracowanym przez ekspertów z ministerstwa
finansów, będzie to już drugie w 2009 r. cięcie
wynagrodzeń urzędników oraz funkcjonariuszy,
którzy odpowiadają za utrzymanie bezpieczeństwa
publicznego. Od 1 stycznia 2009 r. podstawowe wynagrodzenie zmniejszono
z 490 do 470 litów.
„Budżet państwa na rok bieżący, do
którego rząd przygotowuje poprawki i który ma zamiar
przedstawić w ciągu 2 tygodni Sejmowi, może być i
dalej korygowany. Nie możemy także twierdzić, iż
jest to ostateczna kwestia budżetu, jednak nie mamy innych
alternatyw” – powiedział minister finansów A.
Szemeta. Poinformował, iż według prognoz, ogólne
inwestycje zmniejszą się o 30 proc. i nawet więcej,
spadnie eksport, czeka na nas wysoki poziom bezrobocia. Dodał
również, iż w ciągu pierwszych dwóch
miesięcy dochody do budżetu państwa zmniejszyły
się o 10,2 proc. „Nasze państwo posiada określony
reżim monetarny, jednak nie ma zgromadzonych zasobów, nie
ma innych alternatyw, które pozwoliłyby na złagodzenie
konsekwencji braku dochodów, w związku z tym jedynym
sposobem jest zmniejszenie wydatków” –
podkreślił, m.in. minister finansów. Jak
poinformował A. Kubilius, planowany spadek wynagrodzenia
polityków i urzędników państwowych
pomogłoby zaoszczędzić ok. 0,5 mld litów w
budżecie, a ogółem wydatki skarbu państwa planuje
się zmniejszyć o 3 mld litów. Podkreśla się,
iż w celu omówienia ww. kwestii premier A. Kubilius 17.03.
zwołał posiedzenie z udziałem liderów
opozycyjnych partii parlamentarnych socjaldemokratów Partii
Pracy oraz partii „Porządek i
Sprawiedliwość”. Po posiedzeniu lider Partii Pracy V.
Uspaskich powiedział, iż plany rządu można
poprzeć, jednak „w tym samym czasie należy więcej
uwagi poświęcać ożywieniu gospodarki”. V.
Uspaskich uważa także, iż „należy
zmniejszać podatki na te towary i usługi, które
obecnie są zamieniane na towary importowane”. Sejm
przyjął 17.03. poprawkę do ustawy o cenach, na mocy
której marże handlowców za sprzedawane na
wewnętrznym rynku produkty żywnościowe zostaną
ograniczone do 20 proc. w handlu detalicznym, i do 15 proc. w hurtowym.
Za nieprzestrzeganie tego wymogu handlowcom przewidziana jest grzywna w
wysokości 5 proc. miesięcznych obrotów
przedsiębiorstwa. Poprawki do ustawy dotychczas nie udawało
się przyjąć, ponieważ frakcje dużych partii
zazwyczaj nie rejestrowały się do udziału w
głosowaniu i do głosowania nie dochodziło. Tym razem za
przyjęciem poprawki głosowało 81 posłów,
nikt nie głosował przeciwko i 6 posłów
wstrzymało się od głosu. Prezes Litewskiego
Stowarzyszenia Przedsiębiorstw Handlowych M. Busilas negatywnie
ocenia tę decyzje Sejmu. „Skutków tego nikt nie
potrafi przewidzieć, ani my, ani politycy” –
dodał. „Zmiany w ustawie o cenach są powrotem do
planowanej gospodarki regulowanej” – oświadczył
dyrektor generalny „Maxima LT” G. Jasińskas.
„Teraz będziemy jedynym państwem w Europie, nawet na
świecie, mającym takie ograniczenia dla handlowców.
Jeśli prezydent zaakceptuje te poprawki, będziemy ich
przestrzegać” – powiedział G. Jasinskas.
|