Strona główna | International version | Biuletyn Informacji Publicznej | Wersja tekstowa


Unia Europejska - Europa



Ministerstwo Spraw Zagranicznych - Biuro Zarządzania Informacją
00-580 Warszawa, Al. J. Ch. Szucha 23
tel.: 523-9318, e-mail:dsi@msz.gov.pl

BIULETYN

UNIA EUROPEJSKA - EUROPA

W MEDIACH ŚWIATOWYCH
(na podstawie informacji placówek MSZ)
Rok: IX Numer: 22/2039 Data: 2009-03-19



Biuletyny Informacyjne Ministerstwa Spraw Zagranicznych udostępniane są wyłącznie w celach służbowych. Treści zawarte w Biuletynach nie mogą być wykorzystane w innym celu, w szczególności nie mogą być rozpowszechniane w prasie, radiu, telewizji, sieciach informatycznych ani też być przedmiotem obrotu. Niezgodne z przeznaczeniem wykorzystanie Biuletynów bądź ich części może rodzić skutki prawne określone w przepisach o ochronie prawa autorskiego i praw pokrewnych.



SPIS TREŚCI
ALGIER
      Konferencja w sprawie rozbrojenia w Genewie
BEJRUT
      Nie będzie rozmów z Izraelem dopóki nie będą przestrzegane rezolucje ONZ
BELGRAD
      Parasol obronny dla połowy Ukrainy
      Albańczycy domagają się odejścia UNMIK
      Mało obiecujący początek negocjacji Serbii z MFW
      Rośnie zagrożenie ruletką zadłużenia
      Pięć lat po pogromie Serbów w Kosowie
      Priorytety i kierunki działania serbskich służb bezpieczeństwa
      Sytuacja praw człowieka w Serbii
BERLIN
      CDU opowiada się za kolejną kadencją Barroso
      Taki duch Goethego. Otwarcie niemieckiego Instytutu Kultury w Nowosybirsku
      Mrówki z dworca ZOO
      Bliski Wschód w świetle cieni
      Radykalizm prawicowy staje się ruchem młodzieżowym
      Skorzystać z nadarzającej się właśnie okazji
      Musimy podchodzić do rzeczy elastycznie - wywiad z F. Frattinim
BRATYSŁAWA
      Debata bez jasnego zwycięzcy
      Wzrost bezrobocia na Słowacji
      O zwycięstwie Radiczowej zadecyduje niezdecydowany wyborca
      Fico rozmawiał z CEZ
      Kandydaci rozbiegli się przed końcem kampanii
      Zasoby uranu będą wystarczające na dziesiątki lat
DUBLIN
      Fine Gael przedstawia surowsze kryteria na zieloną kartę
      Irlandzkie wojska dołączyły do misji ONZ w Czadzie
DŻAKARTA
      Indonezja chce, aby G-20 pomogła zadłużonym
HELSINKI
      Kryzys może pomóc w rozwiązywaniu konfliktów
      Finlandii potrzebny jest najwyżej jeden nowy reaktor atomowy
      Sondaż dotyczący nastawienia Finów do imigrantów
      NATO trudnym tematem dla Francji i Finlandii
      Przewodniczący Szwedzkiej Partii Ludowej w Finlandii za nordyckim sojuszem obronnym
      Prognoza banku Sampo na temat sytuacji gospodarczej w Finlandii
      Wzrost wydatków Policji Bezpieczeństwa (SUPO) na przeciwdziałanie terroryzmowi
      Fiński minister SZ widzi potrzebę zwiększenia roli ONZ
      Fińsko - szwedzka konferencja na temat zacieśnienia współpracy między oboma krajami
      Polityka imigracyjna jednym z tematów panelu prezydenckiego w Finlandii
KALININGRAD
      Fiasko federalnego programu repatriacyjnego
      Projekt nadania specjalnego statusu dla Obwodu Kaliningradzkiego
KIJÓW
      Ukraińskie towary usunięte ze Wspólnoty Niepodległych Państw
      Prezydent zaproponował kandydaturę O. Szamszura na szefa MSZ
KOPENHAGA
      Kto obejmie stanowisko premiera Danii po Andersie Foghu Rasmussenie?
      Wiele pochwał pod adresem Danii
LONDYN
      David Cameron wyprzedza Gordona Browna osiągając nowy rekord popularności
      Ocena polityki rządu G. Browna przez Partię Konserwatywną
      Powinienem był więcej zrobić, aby zapobiec kryzysowi bankowemu – wywiad z G. Brownem
      Wlk. Brytania planuje przejęcie kontroli nad rajem podatkowym
      Kolejny brytyjski cios w UE pochodzić będzie od torysów
      Kolejny rok, kolejne europejskie pole minowe
MADRYD
      Krugman przepowiada Hiszpanii bolesną korektę z poświęceniami płacowymi
MIŃSK
      Podział w Białoruskiej Socjaldemokratycznej Hamadzie
MOSKWA
      Rekord nie pomógł
OSLO
      Poparcie dla norweskich partii politycznych
PARYŻ
      Porwanie francuskiego działacza humanitarnego w Sudanie
      Wywiad z przewodniczącym KE J.M. Barroso
      Moskwa decyduje o rozpoczęciu dozbrajania się względem NATO
      We Francji rozpoczęło się polowanie na Barroso
      Zgoda deputowanych na powrót Francji do zintegrowanej struktury militarnej NATO
PRAGA
      Dyplomatyczna gra o szefa NATO
      Białoruś o nic nie błaga UE – wywiad z ministrem Białorusi Siarhejem Martynau
RABAT
      Raport PE w sprawie przestrzegania praw człowieka w Maroku
RYGA
      Nowy minister obrony planuje wizytę w Afganistanie
      Import mniejszy, cena wyższa
      O zbliżeniu Gruzji z UE
      Cięcia budżetowe w MSZ Łotwy
      Polityka protekcjonizmu i populizmu może mieć negatywny wpływ na regiony Europy
RZYM
      Zdaniem F. Frattiniego - A. F. Rasmussen jest najlepszym kandydatem na szefa NATO
      Włoski rząd zamierza złagodzić efekty kryzysy poprzez pakiet Sacconiego
SARAJEWO
      Eksperci KE rozpoczęli trzecią kontrolę reżimu wizowego
      Zastój w realizacji Mapy drogowej ws. liberalizacji reżimu wizowego
      Zastój w reformie obrony z przyczyn politycznych
      Nieodpowiedzialni politycy Bośni i Hercegowiny
TALLIN
      Przed pękniętym korytem
      Rozmowy o przyszłości NATO
      Siły zbrojne kompletują specjalną jednostkę
      Rozpoczyna się składanie list kandydatów do Europarlamentu
      Łotwa zamknie Konsulat w Bonn
      Czerwona linia MO Republiki Łotwy – misja w Afganistanie
      Za rehabilitację nazizmu można będzie trafić w Rosji do więzienia
WILNO
      Co z nową elektrownią atomową na Litwie?
      Czy Estonia powinna skupić się na rozwoju własnej energetyki?
      Relacje UE - Białoruś
      Sytuacja gospodarcza na Litwie



ALGIER
Konferencja w sprawie rozbrojenia w Genewie
"El Moudjahid" z 18.03.
Algierski minister SZ Mourad Medelci, otwierając konferencję rozbrojeniową w Genewie, której przewodnictwo objęła Algieria, podkreślił zrealizowanie do tej pory przez Algier działań, wynikających z podjętych przez Algierię zobowiązań na rzecz rozbrojenia. Szef algierskiej dyplomacji przypomniał o przyjęciu przez Algierię wszystkich międzynarodowych instrumentów prawnych odnoszących się do kwestii rozbrojenia. Obejmują one przystąpienie do Traktatu o nieproliferacji i Traktatu o całkowitym zakazie prób jądrowych oraz pełne wprowadzenie Układu o Powszechnych Gwarancjach, zawartego z Międzynarodową Agencją Energii Atomowej. Medelci określił Traktat o nieproliferacji mianem kamienia węgielnego systemu nierozprzestrzeniania i rozbrojenia nuklearnego. Wyraził także nadzieję, że realizowany proces przeglądu tego porozumienia zostanie zakończony w 2010 r. przyjęciem konkretnych rezultatów, które równocześnie w jednakowym stopniu dotykać będą trzech fundamentów Traktatu, którymi są: rozbrojenie, nierozpowszechnianie i pokojowe wykorzystanie energii atomowej. Szef algierskiej dyplomacji podkreślił wagę i znaczenie denuklearyzacji regionalnej jako zasadniczego etapu na drodze do osiągnięcia ogólnoświatowego rozbrojenia jądrowego, akcentując fakt, iż niektóre regiony świata przyjęły Traktat, czyniąc je wolnymi od broni atomowej. Przypomniał wkład kontynentu afrykańskiego w tym zakresie, który przyjął Traktat z Pelindaby, ratyfikowany przez Algierię, mając nadzieję na jego jak najszybsze wejście w życie. Z drugiej strony Bliski Wschód pozostaje regionem, gdzie postanowienia Traktatu nie obowiązują, pomimo licznych rezolucji i zaleceń Rady Bezpieczeństwa i Konferencji przeglądowych z 1995 i 2000 r. W opinii Medleciego utworzenie w tym regionie strefy wolnej od broni atomowej nadałoby zasadniczy impuls procesowi pokojowemu. Medelci wezwał społeczność międzynarodową, w tym zwłaszcza kraje dysponujące arsenałem nuklearnym, do działań na rzecz uczynienia regionu Bliskiego Wschodu wolnym od broni jądrowej. Stwierdził, że zagadnienie wykorzystywania energii nuklearnej do celów pokojowych nie może mieć charakteru dyskryminacyjnego i ograniczającego, ani być utożsamiane z proliferacją broni atomowej czy też z nią łączone. Według Algieru, Międzynarodowa Agencja Energii Atomowej pozostaje instrumentem zdolnym do zabezpieczenia pokojowego wykorzystania programów nuklearnych.

BEJRUT
Nie będzie rozmów z Izraelem dopóki nie będą przestrzegane rezolucje ONZ
"The Daily Star" z 17.03.
W poniedziałek 16.03. prezydent Libanu Michel Sleiman rozpoczął trzydniową oficjalną wizytę we Francji. Jest pierwszym prezydentem reprezentującym kraje arabskie, zaproszonym przez prezydenta Nicolasa Sarkozy'ego po objęciu przez niego urzędu. Sarkozy odwiedził Liban w czerwcu 2008 r. i w styczniu 2009 r. W oficjalnym oświadczeniu wydanym po spotkaniu obydwu prezydentów podkreślano zaangażowanie Francji w budowanie w Libanie wolnego, suwerennego i niepodległego państwa. Prezydent Sleiman został odznaczony Wielkim Krzyżem Legii Honorowej. W czasie wizyty we Francji towarzyszą mu: minister SZ Fawzi Salloukh, minister gospodarki Mohammad Safadi i minister SW, Ziyad Barroud. Tematem rozmów z gospodarzami są aktualne problemy związane ze zbliżającymi się wyborami parlamentarnymi w Libanie, bilateralnymi stosunkami libańsko-syryjskimi oraz francuska pomoc dla Libanu w sferze ekonomicznej i wojskowej. Prezydent Sleiman wyraził zadowolenie w związku z postępem w relacjach libańsko-syryjskich. 16.03. nastąpiło otwarcie ambasady Libanu w Damaszku. Jej pracami kieruje charge d'affaires Rami Mortada. Michel Khoury, który ma zostać ambasadorem w Damaszku, nie zakończył jeszcze swojej misji na Cyprze. Syria nie wyznaczyła do tej pory swojego ambasadora w Bejrucie, jednak minister SZ Walid Moallem zapewnił, że w krótkim czasie dojdzie do tej nominacji i oficjalnego otwarcia ambasady w Libanie. W grudniu 2008 r. w Bejrucie rozpoczęło pracę trzech syryjskich dyplomatów, którzy przygotowują otwarcie placówki. Pytany o stosunki z Izraelem, prezydent Sleiman oświadczył, że podjęcie negocjacji zależy od przestrzegania przez państwo izraelskie postanowień Rezolucji nr 425 i nr 1701 RB ONZ.

BELGRAD
Parasol obronny dla połowy Ukrainy
"Politika" z 18.03.
Stały komentator, specjalista ds. b. ZSRR i Europy Środkowo - Wschodniej S. Samardżija, w swojej rubryce "Na Wschodzie" informuje o dojrzewającym w kierowniczych gremiach NATO planach doprowadzenia do podziału Ukrainy i włączenia jej zachodniej części do strefy wpływów Sojuszu. Powołując się m.in. na wywiad, którego bukareszteńskiej gazecie "Journal National" udzielił b. szef rumuńskiego wywiadu gen. J. Talpesz, autor twierdzi, że NATO gotowe jest rozciągnąć swój "parasol obronny" nad Ukrainą i spowodować przeniesienie jej stolicy z Kijowa do Lwowa. Miałaby to być z jednej strony kara za ujawnione niedawno ukraińskie (a w istocie – rosyjskie) działania szpiegowskie na terenie Rumunii, z drugiej zaś – metoda zabezpieczenia interesów Zachodu w obliczu nieuchronnie zbliżającego się rozpadu Ukrainy (tu z kolei źródłem jest analiza przygotowana przez b. ambasadora USA w Kijowie S. Pyfera dla Rady Stosunków Międzynarodowych). We Lwowie, jak z przekonaniem dowodzi Samardżija, "klimat dla NATO jest o wiele przychylniejszy niż w Kijowie", bowiem Ukraina Zachodnia historycznie związana jest z regionem Europy Środkowej (na poparcie swojej tezy autor krótko objaśnia koleje losów Ziemi Lwowskiej od czasów Rzeczypospolitej Obojga Narodów, poprzez okres habsburski, II Rzeczpospolitą aż po włączenie do ZSRR). Samardżija podkreśla, że Lwów może zostać stolicą, ale nie całej Ukrainy, a jedynie "jakiegoś nowego państwa", które powstałoby po – prognozowanym przez ambasadora Pyfera – podziale Ukrainy na dwie części, wschodnią i zachodnią. Wschód znalazłby się pod wpływami Rosji, a Zachodem rządziliby Amerykanie, z pomocą Niemców i Polaków. Podział taki "niestety", jak podkreśla autor, "popierają obecnie liczne siły na świecie", a nawet na samej Ukrainie, nie przejmując się tym, że przyniósłby on zwykłym mieszkańcom tragedię, być może większą niż podczas rozpadu b. Jugosławii". Wspomniany "NATO - wski parasol" objąłby rzecz jasna tylko zachodnią część podzielonej Ukrainy, co musiałoby wywołać ostrą reakcję Moskwy, która – kto wie? – mogłaby doprowadzić nawet do włączenia wschodnich regionów w skład Federacji Rosyjskiej. Wówczas Rosja przywróciłaby swoją suwerenność nad Krymem i tym samym dodatkowo umocniła swoja pozycję w basenie Morza Czarnego. "Taki rozwój wypadków na pewno nie byłby dla NATO korzystny" - z satysfakcją kończy Samardżija.

Albańczycy domagają się odejścia UNMIK
"Politika" z 18.03.
„Dla Serbii absolutnie nie do przyjęcia jest postawiony przez przedstawicieli kosowskich Albańczyków wniosek dotyczący zlikwidowania misji UNMIK w Kosowie” – oświadczył 17.03. minister ds. Kosowa Goran Bogdanović, reagując na zapowiedź ministra SZ Kosowa Skendera Hiseni, że na zaplanowanym na maj 2009 r. posiedzeniu Rady Bezpieczeństwa domagać się będzie likwidacji misji ONZ. „Rada Bezpieczeństwa i ONZ nie pozwolą na zlikwidowanie misji UNMIK, ponieważ jest to jedyna legalna misja, która obok EULEX-u i KFOR-u ma troszczyć się o wszystkich mieszkańców Kosowa” – powiedział G. Bogdanović. Jest on przekonany, że wniosek ten nie uzyska aprobaty Rady Bezpieczeństwa. Według Duszana Janjicia - koordynatora Forum ds. Stosunków Etnicznych, zarówno zapowiedź domagania się odejścia UNMIK-u, jak i odmowa udzielenia zgody na wjazd do Kosowa serbskich parlamentarzystów są dowodem na to, że władze w Prisztinie prowadzą konsekwentną politykę. Konstytucja Kosowa, opierająca się na planie M. Ahtisaariego, nie uwzględnia misji UNMIK. „Jest to nie tylko polityka kosowskich Albańczyków, lecz pośrednio także taktyka Brukseli i Waszyngtonu, przy czym żądaniom albańskim nadaje się pierwszoplanowy charakter po to, by usunięcie UNMIK z Kosowa wyglądało na realizację ich postulatów. Likwidowanie misji ONZ faktycznie już się zaczęło, ponieważ z dnia na dzień zmniejsza się liczba zatrudnionych w misji i wygasają także niektóre jej kompetencje. Nie ma więc już policji UNMIK, ani sędziów UNMIK, te funkcje przejął EULEX” – wyjaśnia D. Janjić. Uważa on, że teraz na pierwszy ogień pójdzie OBWE i to głównie dlatego, że w niej, podobnie jak w UNMIK-u pracują Rosjanie, co stanowi problem nie tylko dla Albańczyków. „W tym sensie, Albańczycy mają poparcie ze strony EULEX-u, a nawet milczące wsparcie sekretarza generalnego ONZ Ban Ki - moona” – twierdzi szef Forum.

Mało obiecujący początek negocjacji Serbii z MFW
"VIP Daily News Report" i "Večernje novosti" z 17.03.
16.03. dwutygodniową wizytę w Serbii rozpoczęli przedstawiciele Międzynarodowego Funduszu Walutowego, którzy będą negocjować warunki zawarcia umowy kredytowej dla Serbii (zastępującej poprzednią z listopada 2008 r. o wartości około 402,5 mln euro). Środki finansowe z MFW mają być wykorzystane na wsparcie stabilności makroekonomicznej i wzmocnienie rezerw dewizowych kraju. Zgodnie z wypowiedzią Bożidara Djelicia, wicepremiera i ministra nauki, wysokość negocjowanego kredytu powinna pokryć zapotrzebowanie kraju w 2009 i 2010 r. (odpowiednio 2 mld euro i 1 mld euro). Jednak sam poziom wsparcia nie jest najważniejszy. Istotne jest stworzenie warunków do poprawy ratingu kredytowego Serbii. Według Mladjana Dinkicia, wicepremiera oraz ministra gospodarki i rozwoju regionalnego, Serbia prawdopodobnie nie potrzebuje tak wysokiego kredytu, jednakże może on się okazać korzystny, aby złagodzić ewentualną panikę społeczeństwa wywołaną przez kryzys. Niedobór środków finansowych wynosi około 1,5 mld euro (na pokrycie deficytu budżetowego w 2009 r., przy zaplanowanym jego zwiększeniu do 3% PKB). Ponadto, prowadzone będą rozmowy z bankami komercyjnymi w sprawie dodatkowego kredytu w wysokości 500 mln euro. Dinkić stwierdził, że „ten rok nie będzie łatwy dla Serbii, nie będzie jednak także katastrofalny” (prognozy wzrostu PKB w 2009 r. wahają się w granicach od - 2 do + 1%, przy czym wg Dinkicia realnie będzie to 0-1%). Wbrew oczekiwaniom strony serbskiej, już na samym początku negocjacji z MFW okazało się, że nie będą to łatwe rozmowy. Pierwsze istotne rozbieżności dotyczyły oceny sytuacji gospodarczej w kraju, przy czym zgodnie z danymi Funduszu (znacznie bardziej pesymistycznymi: w 2009 r. nie zostanie odnotowany żaden wzrost gospodarczy w Serbii, a poziom PKB będzie nawet o 3-5 mld euro niższy niż w 2008 r.), wpływ kryzysu na gospodarkę serbską będzie znacznie poważniejszy niż przewiduje to rząd. Zgodnie z przyjętą przez rząd serbski strategią negocjacyjną, podstawowe założenia to zwiększenie deficytu budżetowego i ograniczenie wydatków publicznych, jednakże przy zachowaniu - przez kolejnych 18 miesięcy - dotychczasowego poziomu wydatków na wynagrodzenia i emerytury w sektorze państwowym (na poziomie krajowym, lokalnym i w przedsiębiorstwach państwowych). Kolejnym krokiem w kierunku oszczędności ma być także wprowadzenie zakazu zwiększania zatrudnienia. Oznaczać to będzie także przegląd dotychczasowego zatrudnienia w sektorze publicznym, m.in. pod kątem spełniania przez pracowników warunków przejścia na emeryturę (etaty tych osób mają pozostać wolne, a każdy ewentualny wniosek o nowe zatrudnienie będzie opiniowany przez rząd).

Rośnie zagrożenie ruletką zadłużenia
"Politika" z 18.03.
W mediach serbskich coraz częściej podejmowany jest temat nie pokrytych zobowiązań państwa wobec gospodarki. Zgodnie z danymi Unii Pracodawców kwota ta sięga poziomu 68 mld RSD, przy czym 43 mld RSD to dług przedsiębiorstw państwowych, ponad 10 mld RSD – zobowiązania wobec przedsiębiorstw realizujących prace w ramach Narodowego Planu Inwestycyjnego (NIP), zaś pozostałe – wobec przedsiębiorstw współpracujących z policją, wojskiem, oświatą, służbą zdrowia czy administracją państwową. Według Stevana Avramovicia, prezesa Unii Pracodawców, szczególne wysokie straty ponoszą przedsiębiorstwa drogowe, którym przedsiębiorstwo państwowe „Putevi Srbije” winne jest 35 mld RSD. Pozostałe 8 mld RSD to zobowiązania koncernu energetycznego Elektroprivreda Srbije, kopalń węgla „Resavica” i „Kolubara”, przedsiębiorstw dystrybucji gazu Srbijagas i telekomunikacyjnego Telekom. W związku z powyższymi informacjami Ivan Mariczić, dyrektor Zarządu Skarbu Państwa, zobowiązał się do wyjaśnienia sytuacji w najbliższym czasie. O ile jednak nie ma jeszcze ostatecznych i oficjalnych danych nt. zadłużenia państwa wobec gospodarki o tyle wiadomo, ze sytuacja finansowa przedsiębiorstw serbskich jest coraz trudniejsza. W 2008 r. w związku z zadłużeniem zostało zamkniętych 2.016 firm, a konta blisko 60 tys. podmiotów zostały zablokowane (łączny dług wobec państwa – 220 mld RSD). Według Ivana Nikolicia, współpracownika Instytutu Ekonomicznego w Belgradzie, można mówić już o znaczącym braku płynności finansowej w gospodarce. Jednym z rozwiązań, o którym się wspomina jest model częściowej nacjonalizacji (przejęcie długów przez państwo za udziały w podmiotach). Jednakże powstaje pytanie, jak zastosować ten model w sytuacji zadłużenia przedsiębiorstw już będących własnością państwa? Nikolić poinformował, że podmioty gospodarcze radząc sobie z brakiem płynności opóźniają spłatę swoich zobowiązań wobec innych firm. Zdarzają się także sytuacje, że pracodawcy aby zapłacić podatki i ubezpieczenia wstrzymują wypłaty wynagrodzeń i w ten sposób bronią się przed blokadą rachunków bankowych. Istotny problem dla podmiotów gospodarczych stanowi ponadto polityka regulowania należności prowadzona przez sieci handlowe (płatność za dostawę do 120 dni).

Pięć lat po pogromie Serbów w Kosowie
"Danas" z 17.03.
17 marca w belgradzkiej katedrze prawosławnej oraz we wszystkich świątyniach diecezji raszko-prizreńskiej biskupi odprawili nabożeństwa dla upamiętnienia piątej rocznicy pogromu Serbów w Kosowie. Z tej też okazji prezydent Boris Tadić wezwał przedstawicieli UNMIK i EULEX, by „zgodnie z powierzonym im mandatem zaprowadzili w Kosowie rządy prawa i zapewnili sprawiedliwość wszystkim mieszkańcom południowej prowincji, bez względu na narodowość czy wyznanie”. „W pięć lat po pogromie nad Serbami w Kosowie nadal nie ma mowy o bezpieczeństwie, swobodzie poruszania się, sprawiedliwości. Nie ma wody, prądu, nie ma poszanowania podstawowych norm cywilizacyjnych” – podkreśla się w oświadczeniu opublikowanym przez Gabinet Prezydenta. Przypominając tragiczne następstwa marcowego pogromu, B. Tadić zwraca uwagę, że „ w pięć lat po tym zorganizowanym akcie przemocy jego sprawcy nie zostali ukarani. Oczekujemy, że misje międzynarodowe zbadają te zbrodnie, zaprowadzą rządy prawa w Kosowie i zapewnią pokojową egzystencję w Prowincji zamiast uwalniać zbrodniarzy” (aluzja do zwolnienia R. Haradinaja z aresztu w Scheveningen z powodu braku dowodów popełnienia przestępstwa). Premier Mirko Cvetković wezwał ONZ, pod której protektoratem znajduje się Kosowo, by zapewniła społeczności serbskiej prowincji życie bez strachu. W pisemnym oświadczeniu M. Cvetković zaznaczył, że „rząd oczekuje od UNMIK-u i EULEX-u spełnienia warunków umożliwiających powrót do swoich domostw ponad 200.000 wysiedlonych. Należy im zwrócić zagarnięte majątki oraz udzielić pomocy w odnowieniu zburzonych domów i zabytków kultury”. Minister ds. Kosowa – Goran Bogdanocić uznał akty przemocy, jakie miały miejsce 17 marca 2004 roku za największą porażkę społeczności międzynarodowej od momentu przejęcia odpowiedzialności za Kosowo, tj. od 1999 r. Wiceprzewodniczący Zgromadzenia Wspólnot Gmin Autonomicznej Prowincji Kosowo i Metohja - Marko Jakszić w wypowiedzi dla DANAS poinformował, że oprócz złożenia wieńców serbskie organizacje nie planują innych form upamiętnienia piątej rocznicy pogromu. Dodatkowo Serbska Rada Narodowa północnej części Kosowskiej Mitrowicy oraz Zgromadzenie Wspólnot Gmin zorganizują 24 marca 2009 r. (10. rocznica bombardowań serbskich obiektów strategicznych przez NATO) marsz pokojowy z Kosowskiej Mitrowicy do Zweczana. Według Serbskiej Cerkwi Prawosławnej, akty przemocy wobec serbskiego narodu i kościoła, jakie miały miejsce w okresie od 17 do 19 marca 2004 r. „w obecności międzynarodowych sił cywilnych i wojskowych – UNMIK i KFOR, stanowiły tylko kontynuację bombardowań prowadzonych przez NATO, nie notowanej w historii skali prześladowań, aktów przemocy, zabójstw i burzenia setek serbskich świątyń w Kosowie w 1999 r.”. W oświadczeniu wydanym przez Kancelarię Synodu podkreśla się, że następnie „pewna liczba państw, wbrew decyzjom RB ONZ, uznała jednostronną deklarację niepodległości Kosowa, przez co dokonane zbrodnie i przemoc nie tylko nie zostały ukarane, lecz wprost przeciwnie, nagrodzono je okrojeniem terytorium uznanego przez społeczność międzynarodową państwa, będącego członkiem ONZ, łamiąc postanowienia konwencji międzynarodowych”. Przyczyną dwudniowych aktów przemocy, skierowanych przeciwko kosowskim Serbom były doniesienia albańsko-języcznych mediów i niektórych agencji światowych o rzekomym utopieniu w rzece Ibar trzech chłopców albańskich ze wsi Czabar. Obwiniano o to Serbów, mimo że śledztwo przeprowadzone przez UNMIK nie potwierdziło tych oskarżeń. Demonstracje kosowskich Albańczyków, będące wyrazem oburzenia z powodu śmierci chłopców, jakie wybuchły w południowej części Mitrowicy, przekształciły się w atak zbrojny na Serbów z północnej części miasta. W ciągu kilku godzin zamieszki objęły całe Kosowo, a najpoważniejsze starcia miały miejsce w północnej części Kosowskiej Mitrowicy i w Czaglawicy koło Prisztiny. Według oficjalnych danych w największej, od czasu objęcia Kosowa protektoratem ONZ, fali przemocy w prowincji zginęło 19 osób, w tym 8 Serbów i 11 Albańczyków (mimo, że ofiar po stronie albańskiej było więcej, Serbowie chętnie i często używają terminu „pogrom”, co sugeruje, iż tylko oni byli ofiarami wydarzeń). Obrażenia odniosły 954 osoby (Albańczycy, Serbowie oraz członkowie misji ONZ). Siedem serbskich wsi zburzono całkowicie, 4012 Serbów wypędzono z ich własnych domostw. Łącznie zniszczono lub spalono 800 serbskich domów oraz 35 prawosławnych cerkwi i monastyrów, w tym zabytkowe świątynie z okresu średniowiecza. Z kolei w protestach potępiających akty przemocy w Kosowie, jakie odbyły się w wielu miastach Serbii, w nocy z 17 na 18 marca, obrażenia odniosło kilkadziesiąt osób. Podpalono meczet Bajrakli w Belgradzie i dokonano zniszczeń w meczecie Islam - age w Niszu. Akty przemocy wobec kosowskich Serbów niezwłocznie potępiły: RB ONZ, USA, NATO, UE i Federacja Rosyjska. Oskarżono o nie kosowskie władze i instytucje oraz personalnie R. Haradinaja, byłego dowódcę Wyzwoleńczej Armii Kosowa (OCK), przewodniczącego Sojuszu na rzecz Przyszłości Kosowa i byłego premiera, którego następnie Trybunał Haski uwolnił od stawianych mu zarzutów. Śledztwo w sprawie ustalenia osób odpowiedzialnych za marcowe akty przemocy nie zostało przeprowadzone przez właściwe instytucje kosowskie, choć wg informacji KPS (policja kosowska) ukaranych zostało w sumie 266 osób. Koordynator Biura Komisarza ds. Uchodźców - Dragan Velić twierdzi, że „większość Serbów przepędzonych podczas marcowego pogromu w 2004 r. pozostała w Kosowie i mieszka albo w ośrodkach dla uchodźców, albo prywatnie czyli u rodziny”. D. Velić akcentuje, że w ciągu minionych 5 lat nie stworzono warunków zachęcających uchodźców do powrotu. Odnowa zburzonych cerkwi i monastyrów prowadzona jest dwutorowo. Część prac nadzorowana jest przez diecezję raszko-prizrenska, korzystającą z funduszy państwowych. Główny ciężar rekonstrukcji wzięła na siebie Rada Europy, angażując do współpracy instytucje kosowskie i Synod Serbskiej Cerkwi Prawosławnej. W połowie września 2008 r. Biuro Rady Europy w Prisztinie przekazało Cerkwi szereg wyremontowanych obiektów sakralnych w Prizrenie, Peci, Stoku, Prisztinie, Wuczitrnie i Podujewie. Zainteresowanie restauracją serbskich świątyń w Kosowie wykazuje także UNESCO. Prowadzone są oficjalne rozmowy w tej sprawie. Biskup raszko-prizreński Artemije krytycznie ocenia poziom zaangażowania finansowego zarówno Rady Europy, jak i Albańczyków w prace renowacyjne. Zwraca uwagę, że żadna z cerkwi nie została odnowiona kompleksowo. W przygotowaniu znajduje się raport specjalnej komisji, której zadaniem jest ustalenie, co dotychczas zostało zrobione. Władyka ostrzega również, że warunki życia Serbów w Kosowie pogarszają się z dnia na dzień. Coraz częstsze są wyłączenia prądu i wody, pomoc humanitarna dociera z wielkimi problemami. Rośnie ilość wsi serbskich pozbawionych normalnej infrastruktury cywilizacyjnej. Chodzi już nie tylko o Szilowo i Prilużje (wsie pozbawione od ponad 2 tygodni energii elektrycznej z powodu niepłacenia rachunków, Serbowie traktują to jednak jako decyzję polityczną wskazując, że 80% mieszkańców Kosowa nie płaci za prąd; jednocześnie odmawiają regulowania należności dopóty, dopóki na formularzach rachunków znajdują się słowa „Republika Kosowo”). Duszan Janjić z Forum ds. Stosunków Etnicznych uważa, że „17 marca 2004 r. przyśpieszył dyskredytację UNMIK i kwestię rozwiązania problemu statusu prowincji. Z uwagi na strach przed porażką społeczności międzynarodowej akty przemocy okazały się użyteczne. Przestano bowiem mówić o konieczności realizacji standardów przed przystąpieniem do rozstrzygnięcia kwestii statusu”. D. Janjić twierdzi, że marcowe akty przemocy jasno pokazały, że „Belgrad nie ma koncepcji rozwiązania problemu Kosowa. Nie potrafił także wykorzystać miesięcy po pogromie, kiedy społeczność międzynarodowa była krytycznie nastawiona wobec Albańczyków”. Na pytanie, jak skomentowałby fakt, że piątą rocznicę pogromu obchodzi cerkiew, a nie państwo, Janjic odpowiada: „17 marca 2004 r. był początkiem krachu polityki państwa w Kosowie”. Rzecznik Demokratycznej Partii Serbii (DSS) - Andrija Mladenović oświadczył, że przez pięć lat po pogromie i wygnaniu Serbów z Kosowa, społeczność międzynarodowa niewiele zrobiła by zrekompensować wyrządzone szkody. Winni w większości nie zostali ukarani, a ataki na serbską społeczność nie ustają. „Wydarzenia ostatnich kilku tygodni pokazują, że 17 marca był tylko ćwiczeniem pokazowym, a terror wobec Serbów nadal będzie stosowany”. Zabierając głos na konferencji prasowej A. Mladenović ostrzegł, że kosowscy Albańczycy, przy wsparciu części społeczności międzynarodowej, chcą przepędzić pozostałych Serbów z Kosowa, a wielodniowe wyłączanie Serbom prądu stanowi specyficzną formę wywieranej na nich presji”.

Priorytety i kierunki działania serbskich służb bezpieczeństwa
"Dnevnik", "Danas", "Politika", "Veczernje novosti", "Blic" i "Borba" z 18.03., RTS z 17.03.
Wszystkie media obszernie relacjonują posiedzenie parlamentarnej Komisji ds. Obrony i Bezpieczeństwa, która wysłuchała i zaakceptowała informację Saszy Vukadinovicia, dyrektora Agencji Bezpieczeństwa i Informacji (BIA – w przybliżeniu odpowiednik polskiej ABW). W odniesieniu do poszczególnych obszarów działań Agencji, dyrektor S. Vukadinović oświadczył, m.in.: Kosowo - Stan bezpieczeństwa w Serbii jest stabilny, a największe ryzyko stanowi "bezprawne, jednostronne proklamowanie niepodległości Kosowa". Sytuację w Kosowie charakteryzuje wysokie napięcie, szczególnie wyraźne na północy, w rejonie Kosovskiej Mitrovicy. "Albańskie czynniki separatystyczne dążą do osiągnięcia jak najszerszego uznania międzynarodowego, a społeczność serbska jest nieustannie poddawana naciskom, incydentom i oddziaływaniu psychologiczno-propagandowemu" – powiedział Vukadinović. W jego ocenie niemożność przejęcia przez władze w Prisztinie kontroli nad północą Kosowa oraz niezadowolenie i możliwe protesty ludności albańskiej spowodowane sytuacją ekonomiczną, mogą stać się przyczyną przemocy, skierowanej przede wszystkim przeciwko środowiskom serbskim. W tej sytuacji południe Serbii może stać się instrumentem wywierania na organy państwa nacisków, zmierzających do umiędzynarodowienia problemu i uzyskania dla południa Serbii autonomii oraz nawiązania "specjalnych relacji z Kosowem". Vukadinović stwierdził, że albańskie uzbrojone grupy kryminalno-terrorystyczne pozostają w stanie gotowości w krytycznych punktach wzdłuż linii podziału na południową i północną część Kosovskiej Mitrovicy. Zauważalna jest aktywność i bliska współpraca kosowskich Albańczyków z członkami radykalnego ruchu islamskiego salafitów. ICTY - Mówiąc o współpracy z Trybunałem Haskim Vukadinović powtórzył, że schwytanie Ratka Mladicia i Gorana Hadżicia należy do priorytetów BIA i w związku z tym do akcji zostały włączone wszystkie dostępne siły i środki Agencji. Przypomniał w tym kontekście, że we współpracy z sądem ds. zbrodni wojennych i MSW zostali zlokalizowani i zatrzymani Stojan Żupljanin oraz Radovan Karadżić. Dodał również, że BIA udostępniła w 2008 r. 431 dokumentów obrońcom haskich oskarżonych oraz odpowiedziała na 26 wniosków haskich oskarżycieli i obrońców, które dotyczyły kolejnych 149 dokumentów. Wojwodina - Vukadinović podkreślił, że BIA przeciwstawia się wszystkim przejawom ekstremizmu motywowanego ideologicznie, nacjonalistycznie lub religijnie. Wskazał przy okazji, że tego typu zjawiska nie znajdują szerszego poparcia społecznego w Wojwodinie będącej regionem o największym zróżnicowaniu narodowościowym. Aktywność obcych służb w Serbii - Tajne działania obcych służb wywiadowczych przyczyniły się do procesów dezintegracyjnych, zawłaszcza w odniesieniu do Kosowa. "Poszczególne struktury wywiadowcze nadal dążą do uzyskania kontroli również nad innymi „potencjałami kryzysowymi”, aby w razie potrzeby uaktywnić je jako nowe ogniska destabilizacji". Zagraniczne wywiady w ramach swoich operacji wymierzonych przeciwko interesom państwa serbskiego prowadzą, zdaniem Vukadinovicia, różnorodne działania, w tym "propagandowe, a nawet informacyjne".

Sytuacja praw człowieka w Serbii
"Borba" z 17.03.
Na konferencji prasowej 16.03. przedstawiciele Belgradzkiego Centrum Praw Człowieka zaprezentowali swój najnowszy raport za rok 2008. Zawarta w nim ogólna ocena jest pesymistyczna – zdaniem autorów Raportu w 2008 r. nastąpiło pogorszenie się stanu przestrzegania praw człowieka. Przejawia się to m.in. w: - opóźnieniach prac legislacyjnych nad istotnymi aktami prawnymi oraz niedostatecznej realizacji w praktyce już uchwalonych ustaw (jako przykłady wskazano brak ustaw o zakazie dyskryminacji, o stowarzyszeniach i o klasyfikacji danych osobowych, niewdrożenie ustawy lustracyjnej oraz zastój w dziedzinie reformy wymiaru sprawiedliwości); - naruszeniach wolności prasy, w tym w powrocie do znanej z lat 90 praktyki dzielenia – przez osoby związane z organami władzy – dziennikarzy na "patriotów" i "zdrajców". To, wraz z wulgaryzacją języka debaty politycznej (także na forum parlamentu) wypływa negatywnie na świadomość społeczną; - braku woli politycznej, by zostały w pełni i jednoznacznie wyjaśnione wszystkie okoliczności głośnych zabójstw na tle politycznym (m.in. premiera Z. Djindjicia) oraz związków szeregu czołowych polityków ze środowiskami kryminalnymi; - niedostatecznej ochronie interesów ofiar przemocy w rodzinie; - "zdumiewająco nikłych" rezultatach postępowań w sprawach o zbrodnie wojenne, prowadzonych przed serbskimi organami wymiaru sprawiedliwości (na przestrzeni 6 lat, które upłynęły od chwili powołania specjalnej prokuratury i sądu do tej kategorii spraw, prawomocnie skazano tylko sześciu oskarżonych; już od 2001 r. stałą praktyką Sądu Najwyższego jest zwracanie każdej sprawy o zbrodnie wojenne do ponownego rozpoznania; wytworzyła się sytuacja społeczna, w której osoby gotowe zeznawać przeciwko sprawcom zbrodni wojennych stają się obiektami potępienia i pogardy.

BERLIN
CDU opowiada się za kolejną kadencją Barroso
"Frankfurter Allgemeine Zeitung" z 17.03.
16.03. kierownictwo CDU przyjęło europejski program partii i ustaliło jednogłośnie, że czołowym kandydatem ugrupowania w wyborach do PE będzie jego obecny przewodniczący H.-G. Pöttering. CDU domaga się prawa do nominowania przyszłego niemieckiego komisarza, który zastąpi G. Verheugena. Opowiada się także za ponownym wyborem J. M. Barroso na przewodniczącego KE. Program wyborczy pozycjonuje CDU między eurosceptycznym nastawieniem CSU, która wystartuje w eurowyborach z samodzielnym programem, a przyjazną Europie SPD. CDU podkreśla w programie wyborczym, że rozszerzenie UE do 27 państw w ostatnich latach wymagało wielu wysiłków, dlatego partia opowiada się za "fazą konsolidacji", która powinna wzmocnić tożsamość UE i jej instytucje. Z tego powodu w najbliższym czasie do UE powinna przystąpić jedynie Chorwacja. Natomiast rozsądnym celem Turcji powinno stać się "uprzywilejowane partnerstwo". Nie oznacza to jednak, że CDU całkowicie wyklucza w przyszłości akcesję tego kraju, w przypadku gdy spełni ono wszystkie kryteria członkostwa. W silnej UE, CDU postrzega najlepszą przesłankę dla wzrostu, dobrobytu i bezpieczeństwa socjalnego w RFN. Opowiada się za wspólnymi minimalnymi standardami socjalnymi w Europie. W przeciwieństwie do SPD odrzuca jednak "całkowitą harmonizację polityki socjalnej" na forum europejskim, ponieważ wtedy nie da się zapewnić wysokiego niemieckiego poziomu bezpieczeństwa socjalnego. Ponadto CDU domaga się ścisłego przestrzegania zasady subsydiarności - UE powinna brać na siebie tylko te zadania, które mogą zostać lepiej zrealizowane na poziomie europejskim niż narodowym. CDU chce zdolnej do działania UE, co przyczyni się do przezwyciężenia kryzysu finansowo - gospodarczego w Europie. Unia powinna być motorem reformy międzynarodowych rynków finansowych. CDU opowiada się również za zacieśnianiem europejskiej współpracy w dziedzinie ochrony klimatu, polityki bezpieczeństwa i obrony oraz bezpieczeństwa wewnętrznego. W tym kontekście za wskazane uznaje zwiększenie kompetencji Europolu o własne operacyjne uprawnienia śledcze. W przeciwieństwie do CSU, CDU uznaje za długofalowy cel przyjęcie konstytucji europejskiej oraz sprzeciwia się zwiększeniu roli referendów. Niemieckim "wypędzonym" CDU przypisuje "ważną rolę pomostu" we współpracy z krajami EŚW.

Taki duch Goethego. Otwarcie niemieckiego Instytutu Kultury w Nowosybirsku
"Berliner Zeitung" z 17.03.
W monumentalnej sali opery nowosybirskiej świętowano przed kilku dniami otwarcie trzeciego w Rosji (po Moskwie i Petersburgu) Instytutu Goethego (IG). Niemcy zabiegały o otwarcie placówki w liczącej 1.4 mln. mieszkańców syberyjskiej metropolii od dawna, mając m.in. na uwadze, iż w Rosji dla ponad 2 miliony uczniów j. niemiecki jest pierwszym językiem obcym. A to najliczniejsza grupa na świecie. Ponadto obraz Niemiec – jak wykazały przeprowadzone w 2008 roku przez Centrum Badania Opinii Publicznej Lewada badania – jest w Rosji zaskakująco dobry, gdyż Niemcy uplasowały się wraz z Białorusią na pierwszym miejscu. Ten znakomity wynik tłumaczony jest panującym w Rosji powszechnym rozczarowaniem Europą Zachodnią i jej podejściem do wojny z Gruzją i konfliktu gazowego; na tym tle Niemcy postrzegane są najlepiej. Pertraktacje w kwestii otwarcia IG trwały tak długo, że – jak przyznał prezydent Instytutu Goethego prof. K.-D. Lehmann strona niemiecka straciła praktycznie już nadzieję na pozytywną odpowiedź. Tym bardziej, że na skutek dyplomatycznego konfliktu między Wielką Brytanią a Rosją (sprawa Litwinienki) Brtish Council był zmuszony zamknąć swe placówki w Petersburgu i Jekaterinburgu. Na początku października 2008 r. minister SZ Rosji S.Ławrow zaskoczył swojego niemieckiego kolegę Steinmeiera wyrażając zgodę na otwarcie IG w Nowosybirsku. Leżące naprzeciwko miejscowej opery biura Instytutu mają na razie jedynie 75 m2, do końca roku powierzchnia ma się jednak powiększyć. Placówka nie będzie prowadziła własnych kursów językowych, lecz skupi się na edukacji nauczycieli oraz organizowaniu wystaw, seansów filmowych, a w szczególności na wymianie artystów (stypendia pobytowe). Instytutem kierować będzie sinolog Julia Hanske. Oprócz IG w Nowosybirsku istnieje także niemiecka czytelnia oraz dwa centra nauczania języka niemieckiego. Ponadto jedno z gimnazjów leżącego u bram Nowosybirska miasteczka akademickiego (Akademgorodok) objęte zostało programem patronackim niemieckiego MSZ. Obecnie IG utrzymuje 135 placówek na całym świecie.

Mrówki z dworca ZOO
"Die Welt" z 17.03.
Historia pełna jest uproszczeń, bez których nie można byłoby o niej dyskutować. Jednym z nich jest pominięcie historii drobnych handlarzy ze wschodu, którzy w latach 80 - tych wpisali się w krajobraz dworca ZOO w Berlinie Zachodnim. Studenci mający dostęp do dewiz zaopatrywali się w najbardziej pożądane towary - elektronikę, lodówki, książki - które następnie z zyskiem sprzedawali, co stanowiło ich główne źródło utrzymania. W okolicach Kantstrasse utworzyło się olbrzymie targowisko, początkowo zdominowane przez moskiewskich studentów, do których później dołączyli inni Rosjanie, a Polacy zagospodarowali plac Poczdamski. Dla milionów ludzi drobny handel i kursowanie między Wschodem a Zachodem było swoistym treningiem inteligencji społecznej i walki z sytuacjami kryzysowymi. Kompetencje te przydały się w dobie transformacji. Należy pamiętać, że wielkie wydarzenia, którymi zwykle zajmuje się historia, nie byłyby możliwe, gdyby nie cząstkowe zdarzenia, które umożliwiły ich zajście.

Bliski Wschód w świetle cieni
"Frankfurter Allgemeine Zeitung" z 17.03.
Rozczarowani mogą być ci, którzy liczyli na poprawę stosunków między Izraelem i Palestyną po zakończeniu wojny w Strefie Gazy i zaprzysiężeniu Obamy na prezydenta USA. Ociepleniu relacji na Bliskim Wschodzie nie pomogły ani wybory parlamentarne w Izraelu, ani dwuwładza w Palestynie. Satysfakcję mogą odczuwać jedynie ci, dla których zaprowadzenie pokoju nie ma znaczenia. Przeciwne stanowisko zajmuje społeczność międzynarodowa, licząc na jak najszybsze uregulowanie konfliktu. Cała trudność polega na tym, iż różnice ideologiczne pomiędzy Hamasem a Fatah potęgowane są dodatkowo osobistymi animozjami i obopólnym nieprzyjaznym nastawieniem. Nie można obecnie stwierdzić, kiedy pojawi się światełko nadziei na lepszą przyszłość, a fakt ten zupełnie przyćmił starania administracji prezydenta USA na rzecz kontynuacji bliskowschodniego procesu pokojowego. Jest czego żałować, ponieważ widać pozytywne tendencje. Izrael utrzymuje stosunki dyplomatyczne z siedmioma państwami arabskimi, a świat arabski w znacznym stopniu porozumiał się co do inicjatywy pokojowej saudyjskiego króla Abdullaha, przewidującej uznanie Izraela i pokojową współpracę na wypadek uznania Palestyny. W praktyce oznaczałoby to: likwidację nielegalnych osiedli, koniec okupacji, Palestynę z solidnymi granicami, uznanie Jerozolimy za stolicę obu narodów oraz możliwe do przyjęcia uregulowania dla tych, którzy uciekli lub byli wypędzeni w roku 1948. Palestyna wypełniła już najważniejsze warunki porozumienia z Oslo, więc teraz kolej na Izrael. Powinien on pójść na pewne ustępstwa zwłaszcza w zakresie likwidacji osiedli na Zachodnim Brzegu Jordanu i zniesienie okupacji, która skorumpowała kraj, doprowadziła żołnierzy do traumy i pochłonęła ogromne pieniądze. Sprawa Iranu jest o tyle niepokojąca, że swoją nacjonalistyczną polityką Teheran przysparza sobie nowych wrogów wśród krajów arabskich. Nie obawiają się one jedynie irańskiej bomby atomowej, lecz także hegemonicznych zapędów Teheranu. Izraelscy politycy, zapewne przez swój upór, nie wezmą poprawki na powyższe uwarunkowania.

Radykalizm prawicowy staje się ruchem młodzieżowym
"Süddeutsche Zeitung" z 18.03.
Studium Kryminologicznego Instytutu Badawczego Dolnej Saksonii wskazuje, że niemiecka młodzież jest wprawdzie mniej brutalna niż w przeszłości, ale więcej jej przedstawicieli jest wrogo nastawionych do obcokrajowców. Z badań wynika, że radykalizm prawicowy jest już największym ruchem młodzieżowym w RFN. 4,9% 15 - letnich chłopców oraz 2,6% dziewcząt w tym wieku należy do jakiejś grupy prawicowo - ekstremistycznej. Jest to liczba większa niż członków wszystkich politycznych organizacji młodzieżowych. W niektórych regionach landów wschodnich nawet 12% ankietowanej młodzieży należy do grupy prawicowo - ekstremistycznej. Dane te minister spraw wewnętrznych W. Schäuble nazwał "zastraszającymi". Studium pokazuje, że ponad połowa młodzieży jest sceptycznie nastawiona do obcokrajowców. 30% badanych zgadza się z twierdzeniem, że w RFN jest za dużo obcokrajowców, a 35% nie zaprzecza tej tezie. W sumie co siódmy przedstawiciel niemieckiej młodzieży prezentuje postawę "bardzo wrogą wobec obcokrajowców". 5,2% młodzieży można określić mianem prawicowo - ekstremistycznej, a 4,3% - antysemickiej.

Skorzystać z nadarzającej się właśnie okazji
"Frankfurter Allgemeine Zeitung" z 18.03.
Kryzys to słowo używane dziś najczęściej dla opisania aktualnego pogorszenia światowej sytuacji gospodarczej. Dla starożytnych Greków kryzys oznaczał moment przełomowy, w którym należy podjąć ważne i jednoznaczne decyzje. Tym samym w słowie kryzys zawiera się pewien optymistyczny potencjał. Ta myśl powinna nam towarzyszyć podczas spotkania ws. wzrostu, zatrudnienia i stabilności, które odbędzie się 2 kwietnia 2009 r. w Londynie. Wyzwania, z którymi przyjdzie się nam zmierzyć, są oczywiste. Na całym świecie ludzie obawiają się o przyszłość swoich miejsc pracy i spłatę kredytów hipotecznych. Dwa czynniki przemawiają za tym, że aktualny kryzys może być ważną cezurą. Po pierwsze rządy pokazały, iż są gotowe działać sprawnie i zdecydowanie, aby zagwarantować stabilność sektora finansowego i stymulować ożywienie gospodarcze. Po drugie, panująca aktualnie w stosunkach międzynarodowych atmosfera, jest korzystniejsza niż kiedykolwiek wcześniej. Już podczas szczytu w Waszyngtonie odczuwalne było poczucie głębokiej odpowiedzialności za rozwój sytuacji. Nigdy dotąd światowi gracze nie porozumieli się tak szybko co do harmonogramu wspólnego działania. Aktualny kryzys pokazał trafność pewnych obaw przed niekontrolowaną globalizacją, wskazując jednocześnie, że dla procesu globalizacji nie ma alternatywy. Jest on bowiem motorem wzrostu, zatrudnienia i pomnażania dobrobytu w skali globalnej. Dlatego naszym celem powinno być stworzenie w skali globalnej systemu opartego na zasadach społecznej gospodarki rynkowej, zapewniającego zrównoważony, sprawiedliwy i stabilny rozwój. Najważniejszym zadaniem, obok ożywienia gospodarczego, jest więc - w opinii Merkel i Balkenende - stworzenie nowej architektury finansowej na miarę XXI w. Obowiązujące aktualnie zasady regulacji i nadzoru nie dotrzymują kroku postępującej globalizacji systemu finansowego. Wiarygodność grupy G-20 zależy od tego, czy uda się jej zrealizować zadania, których podjęła się w Waszyngtonie - w szczególności uregulowania i poddania nadzorowi wszystkich instytucji i produktów finansowych, bez względu na to, gdzie mieści się ich siedziba albo skąd pochodzą. Aktualny kryzys pokazał, że globalizacja nie ma charakteru zrównoważonego procesu, jeżeli istotni uczestnicy rynku ignorują zasady rozsądnego gospodarowania. Z tego powodu, piszą Merkel i Balkendende, konieczne jest stworzenie globalnych ram opartych na wspólnych wartościach, co zapobiegałoby ekscesom i nieodpowiedzialnym działaniom. Te założenia są podstawą idei Karty Zrównoważonej Gospodarki. Celem tej inicjatywy jest stworzenie odpowiednich ram, które nie ograniczałyby wolnego rynku, ale zapewniały stabilny, społecznie zbalansowany i zrównoważony rozwój gospodarki światowej. Karta została pomyślana jako zbiór zasad, wśród których swoboda działalności gospodarczej, obowiązek raportowania i zasada odpowiedzialności zajmowałyby kluczowe miejsce. Lista zasad powinna zostać wypracowana w drodze konsensusu, w razie potrzeby z wykorzystaniem obowiązujących regulacji. Merkel i Balkenende proponują, aby państwa grupy G20 poparły w Londynie pomysł wypracowania Karty, która byłaby otwarta także dla innych państw i organizacji międzynarodowych. Punktem wyjścia powinien być wspólny interes państw rozwiniętych i rozwijających się udziału w zrównoważonych procesie globalizacji.

Musimy podchodzić do rzeczy elastycznie - wywiad z F. Frattinim
"Frankfurter Allgemeine Zeitung" z 18.03.
Zdaniem Frattiniego, między zasadą subsydiarności, czyli odpowiedzialnością każdego państwa za nie same, a solidarnością europejską istnieje konflikt. Przypadek każdego kraju trzeba jednak rozpatrywać osobno, bo dla przykładu sytuacja na Węgrzech zdecydowanie różni się od sytuacji na Słowacji. Dobrze, że obecnie KE elastycznie podchodzi do kryteriów z Maastricht. Frattini jest jednak przeciwny wydawaniu ogromnych publicznych pieniędzy i zwiększaniu zadłużenia państwa, ponieważ jest to kontraproduktywne. Jedną rzeczą jest bowiem elastyczne stosowanie istniejących kryteriów dla dotychczasowych krajów członkowskich, a inną - zmienianie ich dla nowych członków. Takie rozwiązanie byłoby katastrofą, ponieważ wprowadzenie nowych kryteriów z powodu kryzysu wpłynęłoby negatywnie na stabilność strefy euro. W opinii Frattiniego, protekcjonizm byłby negacją fundamentalnej wartości europejskiej. W przeszłości wiele wysiłku kosztowało stworzenie wspólnego rynku, a błędne sygnały mogłyby go zniszczyć. W chwili, gdy UE chce ratyfikować Traktat Lizboński, byłoby to fatalne przesłanie. Natomiast ochrona UE przed tanim importem, np. z Chin jest jak najbardziej uprawniona. Frattini podkreśla, że priorytetami Włoch podczas ich przewodniczenia pracom G-8 są reprezentatywność Grupy i włączenie innych państw do dyskusji, np. poprzez międzynarodowe organizacje regionalne. W tym duchu powinna również dokonać się reforma ONZ, dlatego Frattini opowiada się za jednym miejscem w Radzie Bezpieczeństwa dla UE oraz rotacją członków. W tym kontekście cieszy go, że obecny rząd niemiecki nie podkreśla już tak dobitnie swoich dążeń do uzyskania stałego członkostwa w Radzie Bezpieczeństwa. Frattini uważa, że kwestia bezpieczeństwa energetycznego UE powinna zostać uregulowana poprzez strategiczny pakt między Europą a Rosją. Niedawno zapadła słuszna decyzja o wznowieniu strategicznego dialogu między Europą a Rosją oraz politycznych kontaktów na forum Rady NATO - Rosja. FR jest gotowa przyjąć na siebie zobowiązania, ale chce być traktowana jako równorzędny partner. Rosjanie skarżą się np. na odmienne traktowanie przez Europę kwestii Kosowa i Gruzji oraz fakt, iż UE proponuje Ukrainie daleko posunięte partnerstwo bez zastanowienia się nad tym, że Kijów zachował się niewłaściwie podczas ostatniego kryzysu energetycznego. Zdaniem Frattiniego, po wznowieniu dialogu Rady NATO - Rosja Moskwa jest gotowa zaangażować się w te kontakty i mogą one dobrze funkcjonować. Wymaga to jednak dobrej woli po obu stronach. Gdy zapadła unilateralna decyzja dwóch krajów UE i NATO o zgodzie na budowę systemu antyrakietowego, Rosja odpowiedziała groźbą ulokowania rakiet w obwodzie kaliningradzkim. To nie było dobre przesłanie. Na szczęście nowa administracja amerykańska przemyśli swoje stanowisko w tej sprawie. W opinii Frattiniego, wszyscy zrozumieli, że plan na rzecz członkostwa w NATO (MAP) dla Ukrainy i Gruzji byłby obecnie przedwczesny. Kraje te muszą najpierw spełnić szereg warunków wstępnych, od czego są jeszcze daleko. Nie istnieje krótsza droga do NATO jedynie z powodu ryzyka rozszerzenia rosyjskiej strefy wpływów. Trzeba pomóc tym krajom zwiększyć ich bezpieczeństwo i wzmocnić ich instytucje przy równoczesnym uświadamianiu im skali odpowiedzialności, jaką niesie ze sobą członkostwo w Sojuszu. Gdyby w sierpniu 2008 r. Gruzja była już w NATO, Sojusz musiałby interweniować militarnie. Tymczasem nowe państwa członkowskie mają przyczyniać się do powiększania bezpieczeństwa, a nie stanowić dla niego zagrożenie.

BRATYSŁAWA
Debata bez jasnego zwycięzcy
"Sme" i "Hospodarskie Noviny" z 17.03.
Gazety informują o przebiegu debaty z udziałem: I. Gaszparowicza, I. Radiczowej, F. Mikloszko i Z. Martinakowej – kandydatów na fotel prezydenta Słowacji. Debata miała miejsce 16.03 br w słowackiej telewizji TA3. „Sme” jest zdania, że w bezpośredniej konfrontacji kandydatów do pałacu prezydenckiego nie ma zdecydowanego zwycięzcy. Jak podaje gazeta, debata była rodzajem monologu poszczególnych kandydatów, nie doszło do konfrontacji ich programów wyborczych. Debatę oceniono jako nudną. Podczas debaty I. Gaszparowicz wypomniał I. Radiczowej nieuprzejme określenia, jakie pojawiły się pod jego adresem na jej prywatnej stronie internetowej. Kandydatka na prezydenta wyraźnie podkreśliła, że odcina się od takich metod walki o głosy wyborców. F. Mikloszko, z kolei, zaznaczył, że I. Radiczowa proponując współpracę z premierem R. Fico chce pozyskać sympatię jego zwolenników. W dalszej części debaty, jak relacjonuje „Sme”, kandydaci rozmawiali o kryzysie gospodarczym, polityce zagranicznej i problemach mniejszości węgierskiej. Według „Hospodarskie Noviny” (HN) prezydent I. Gaszparowicz ma największą szanse na zwycięstwo w wyborach, a debata potwierdziła jego dużą przewagę nad pozostałymi kandydatami. „Gaszparowicz tą dyskusję wygrał. Pierwszy raz przedstawił się w całej okazałości” - ocenia cytowany przez „HN” politolog P. Horvath. Według gazety I. Radiczowa swoim wystąpieniem mogła całkowicie zniechęcić do siebie prawicowy elektorat. P. Horvath twierdzi, że „I. Radiczowa próbowała przekonać do siebie niezdecydowanych wyborców, a tymczasem - odstraszyła swoich”. Według cytowanego w „Hospodarskie Noviny” politologa, P. P. Horvatha kandydaci dążyli do pokojowego tonu dyskusji, co nie było korzystne dla debaty i uczyniło ją nieciekawą.

Wzrost bezrobocia na Słowacji
"Pravda" z 18.03.
Gazeta informuje, że we wszystkich powiatach Słowacji zanotowano wzrost bezrobocia. W lutym br. stopa bezrobocia wyniosła 9, 72 % (w sierpniu 2008 r. była ona na poziomie 7, 36 %). Największe bezrobocie zanotowano w powiatach na południu kraju – w Rymawskiej Sobocie i Rewuczy. Niezależnie od wzrostu liczby bezrobotnych, zmniejszyła się liczba wolnych miejsc na rynku pracy. W lutym br. urzędy pracy dysponowały tylko 9 tysiącami wolnych miejsc pracy (przed rokiem było 23 tysiące). Bezrobotni mogą też skorzystać z usług prywatnych biur pośrednictwa, które oferują stanowiska pracy w różnych państwach europejskich np. na Cyprze, w Wielkiej Brytanii i Finlandii.

O zwycięstwie Radiczowej zadecyduje niezdecydowany wyborca
"Hospodarske Noviny" z 18.03.
Gazeta informuje, że choć do wyborów prezydenckich pozostały 3 dni, to ogromna liczba uprawnionych do głosowania wciąż nie wie na kogo odda swój głos. Według politologów największe szanse, by przekonać do siebie niezdecydowanych wyborców ma I. Radiczowa. Jak wskazują wyniki sondażu przeprowadzonego przez agencje „Polis”, I. Gaszparowicza poparłoby 50,2 % zapytanych respondentów. Na I. Radiczową głos oddałoby 39,1% uprawnionych do głosowania. Jednakże, jak podkreśla politolog J. Baranek – „Radiczowa nie ma zdeklarowanych zwolenników, stąd też może to wszystko ulec jeszcze zmianie”. Sondaż agencji „Polis” wskazuje, że 17 % uprawnionych do głosowania pozostaje niezdecydowana. Według J. Baranka szanse na przekonanie do siebie tych wyborców ma I. Radiczowa. Podobnego zdania jest politolog D. Malowa: „Wszystko zależy od telewizyjnych debat z udziałem Radiczowej. Wówczas okaże się, czy uda jej się zmobilizować tych, którzy uważają, że obecna polityka prowadzona na Słowacji potrzebuje zmian”. Według D. Malowej trudno oczekiwać, że część głosów zyska jeszcze I. Gaszparowicz. Podkreśla ona również, że znaczna część wyborców, która nie pójdzie oddać głosu w pierwszej turze chce, by odbyła się druga tura wyborów. „Wśród tych osób nie ma zwolenników Gaszparowicza” twierdzi D. Malowa. Cytowani przez „Hospodarske Noviny” obserwatorzy życia politycznego są zdania, że odbędzie się II tura wyborów, która przewidziana jest na 04.04. br. J. Baranek twierdzi, że na wynik wyborów wpływ będzie miała frekwencja wyborcza. Według tego politologa osiągnie ona ponad 30%, ale nie przekroczy 60%.

Fico rozmawiał z CEZ
"Sme"
17.03. premier R. Fico spotkał się w Pradze z przedstawicielami dwóch firm z branży energetycznej, czeskiego koncernu energetycznego CEZ oraz firmy energetycznej SPP Bohemia mającej swoją siedzibę w Czechach (akcjonariuszami firmy są SPP - Słowacki Przemysł Gazowy oraz niemiecka firmą E.ON Ruhrgas). Rozmowy dotyczyły przede wszystkim uczestnictwa firmy CEZ w inwestycjach dotyczących energetyki jądrowej na Słowacji. CEZ w chwili obecnej prowadzi intensywne rozmowy z przedstawicielami państwowej firmy zajmującą się energią jądrową (JAVYS) na temat stworzenia wspólnej firmy mającej zapewnić realizację projektu budowy nowej elektrowni atomowej V3 w Jaslowskich Buhunicach. Z przedstawicielami firmy SPP Bohemia premier Fico rozmawiał o magazynowaniu na terenie Słowacji gazu ziemnego. Jest to realizacja decyzji rząd słowackiego z dnia 17 grudnia 2008 r. w sprawie budowy nowej elektrowni atomowej V3 w Jaslovskich Buhunicach oraz wyboru partnera strategicznego do stworzenia wspólnej firmy realizującej tenże projekt.

Kandydaci rozbiegli się przed końcem kampanii
"Sme" i "Pravda" z 19.03.
Gazety informują, że zakończyła się kampania przedwyborcza na Słowacji. 19.03. o godzinie 7. 00 rozpoczęła się cisza przedwyborcza, która zakończy się wieczorem 21.03. zamknięciem lokali wyborczych. Jak pisze "Sme" (S), pomimo ogromnych wysiłków i sporych sum pieniędzy jakie włożyli kandydaci w prowadzenie swoich kampanii wyborczych, nie udało im się zmienić układu sił. Faworytem pozostał I. Gaszparowicz. Kampania prezydencka nie zmniejszyła ani nie zwiększyła jego popularności. Jeżeli dojdzie do drugiej tury wyborów, to razem z I. Gaszparowiczem, znajdzie się w niej I. Radiczowa, która wciąż, jak podaje “S”, wyraźnie odstaje od I. Gaszparowicza. „Musiałoby dojść do nieoczekiwanych okoliczności, żeby Gaszparowicz tych wyborów nie wygrał” - mówi dla "S" politolog P. Haulik. Taką okolicznością byłaby sytuacja, gdyby wyborcy I. Gaszparowicza zostali w domu podczas II tury wyborów, pisze “S”. Z kolei „Pravda” podaje, że kampania wyborcza miała mało interesujący przebieg. Jej jedynym zaskoczeniem był „ukłon I. Radiczowej w kierunku Smeru”. I. Radiczowa, jako kandydatka Słowackiej Unii Chrześcijańsko – Demokratycznej (SDKU), Partii Węgierskiej Koalicji (SMK) i Partii Chrześcijańsko – Demokratycznej (KDH), zapowiedziała, że chce budować współpracę z partią Smer, która wspiera I. Gaszparowicza. Smer odrzucił wyciągniętą rękę I. Radiczowej. Dwa dni przed zakończeniem kampanii wyborczej, obok faworytów w walce o pałac prezydencki, zaczął występować w mediach F. Mikloszko, popierany przez Konserwatywnych Demokratów Słowacji (KDS). Zupełnie niezauważalna podczas kampanii wyborczej była postać M. Mielnika – kandydata Ruchu na rzecz Demokratycznej Słowacji (HZDS). Partaia V. Mecziara zapowiada, że w drugiej turze wyborów poprze I. Radiczową. Kampania nie miała wyraźnych akcentów. Faworyt w walce o pałac prezydencki – I. Gaszparowicz, zupełnie się podczas tej kampanii nie wyróżniał. „Kiedy mecz zaczął się od wyniku 5:0, faworyt (I. Gaszparowicz) nie musiał strzelać goli, a reszta grała tylko tak, jakby czekała na zakończenie walki” - podsumował kampanię wyborczą politolog P. Haulik.

Zasoby uranu będą wystarczające na dziesiątki lat
"Hospodarske Noviny"
Zdaniem geologów z kanadyjskiej firmy Tournigan prowadzących prace badawcze na wschodzie Słowacji, w łożysku Kuriszkowa, znajdujące się tam złoża rudy uranu są większe o 15% od wcześniej zakładanych. Dokładniejsze badania wskazały na wielki potencjał tego łożyska; według nich średnia zawartość uranu w tonie wydobytego kruszywa wynosi 0,47 % co według geologów powoduje, iż Słowacja może stać się w najbliższej przyszłości „ważnym graczem” w zakresie źródeł energii na arenie międzynarodowej. W bardzo krótkim czasie Słowacja mogłaby stać się w pełni niezależna w dostawach paliwa do swoich elektrowni atomowych. Specyfika odkrytych zasobów rudy uranu powoduje, iż może być ona wydobywana jedynie poprzez głębokościowe odwierty, co zminimalizuje negatywny wpływ na środowisko naturalne.

DUBLIN
Fine Gael przedstawia surowsze kryteria na zieloną kartę
"The Irish Times"
Partia opozycyjna Fine Gael zaproponowała wprowadzenie wymogu analizy rynku pracy w procedurze ubiegania się o zieloną kartę. Zielone karty upoważniają do wykonywania zawodu przy którym pensja przekracza 60.000 euro rocznie. Zdaniem rzecznika FG, zielone karty powinny być wydawane dla pracowników spoza UE tylko w przypadku, jeżeli wakat nie może być obsadzony przez dostępnych pracowników w ramach danego regionu. Rzecznik podkreślił, że liczba wniosków o wydanie karty w 2008 r. 2008 wynosiła zaledwie 91, co świadczy o małej liczbie wysoko wykwalifikowanych pracowników w Irlandii. Ta propozycja FG ma pomóc w walce z rosnącym bezrobociem w Irlandii

Irlandzkie wojska dołączyły do misji ONZ w Czadzie
"The Irish Times" z 18.03.
15.03. misja EUFOR w Czadzie została zastąpiona misją ONZ pod nazwą Minurcat, w której weźmie udział 400 irlandzkich żołnierzy. Misja ONZ liczy ogółem 5 200 żołnierzy, ok. 300 policjantów i pracowników cywilnych. ONZ zwróci część kosztów poniesionych przez Irlandię na rzecz niektórych oddziałów i na zakup sprzętu wykorzystywanego podczas misji. Minister Obrony Wille O`Dea powiedział, iż Irlandia może być dumna z tak ważnej roli, jaką irlandzcy żołnierze odegrali zarówno w misji UE jak i ONZ w Czadzie.

DŻAKARTA
Indonezja chce, aby G-20 pomogła zadłużonym
"The Jakarta Post" z 17.03.
W trakcie ostatniego spotkania ministrów finansów G-20 w Londynie, Indonezja zaproponowała, aby organizacja stworzyła możliwość wsparcia kredytowego firm, które zalegają ze spłatami swojego zadłużenia. Środki miałyby pochodzić z banków europejskich i amerykańskich, ich głównym celem byłoby poprawienie płynności rynków finansowych, które od czasu eskalacji kryzysu ograniczyły finansowanie działalności firm z rynków wschodzących. Zdaniem ministra finansów Indonezji Sri Mulyani, amerykański sekretarz skarbu T. Geithner zapewnił, że amerykański rząd robi wszystko, aby przywrócić równowagę na rynku kredytów refinansowych. W Londynie potwierdzono również, że Azjatycki Bank Rozwoju powiększy swój kapitał trzykrotnie, co pozwoli mu na uruchomienie dodatkowych pożyczek w wysokości 15 mld dol. Odpowiedzialny za politykę fiskalną w MF RI A. Abimanyu poinformował, że rząd nie zamierza w 2009 r. zwiększać pakietu stabilizacyjnego, szacowanego obecnie na kwotę 6,1 mld dol. (1,4% PKB).

HELSINKI
Kryzys może pomóc w rozwiązywaniu konfliktów
YLE Internet z 16.03.
W ocenie b. prezydenta Finlandii, M. Ahtisaariego, międzynarodowy kryzys finansowy może okazać się pomocny w rozwiązywaniu konfliktów. Jego zdaniem, kryzys finansowy przyczynił się do zacieśnienia współpracy na szczeblu UE oraz zbliżył do siebie Stany Zjednoczone, Europę, Chiny i Rosję. M. Ahtisaari stwierdził, ze obserwując dyskusje toczące się w niektórych stolicach, dostrzega znacznie większe niż kiedykolwiek szanse na poważne zajęcie się rozwiązywaniem konfliktów, zapobieganiem im i doprowadzeniem do porozumienia między zwaśnionymi stronami. Wg niego, również zmiana administracji w Stanach Zjednoczonych oznacza zwrot w pozytywnym kierunku, a dialog między sekretarz stanu H. Clinton i rosyjskim ministrem spraw zagranicznych S. Ławrowem oraz inne kontakty między Ameryką i Rosją pokazują, że obydwie strony przestały uważać się wzajemnie za zagrożenie. W najbliższym czasie, M. Ahtisaari oczekuje ponadto postępu w sferze rozbrojenia, a probierzem tego procesu będzie przedłużenie układu START oraz przewidywana na 2009 r. konferencja przeglądowa w sprawie międzynarodowego zakazu broni atomowej. Jako najważniejsze forum aktywności międzynarodowej Finlandii, M. Ahtisaari wymienił ONZ, chociaż z drugiej strony skrytykował opieszały przebieg reformy jej struktur. Zarzucił też Radzie Bezpieczeństwa brak efektywności w przyjmowaniu rezolucji, dotyczących toczących się konfliktów. Za istotne dla Finlandii płaszczyzny współpracy, M. Ahtisaari uznał także OBWE, kraje nordyckie i operacje pokojowe realizowane pod dowództwem NATO. B. prezydent Finlandii domaga się zwiększenia aktywności w sferze mediacji. W jego opinii, UE powinna, na wzór ONZ, ustanowić funkcję stałego, specjalnego wysłannika ds. mediacji pokojowych. Finlandia zaś mogłaby bardziej zdecydowanie promować własnych kandydatów do tego typu funkcji. M. Ahtisaari zaapelował także o wspieranie pozapaństwowych instytucji, zajmujących się działalnością na rzecz pokoju i mediacyjną, jak np. założona przez niego organizacja Crisis Management Initiative (CMI). Podkreślił przy tym, że w działalności mediacyjnej, Szwajcaria korzysta z usług pięciu podobnych organizacji. M. Ahtisaari podziękował fińskiemu MSZ za wykazanie się elastycznością i wykorzystanie CMI w zaaranżowaniu w Finlandii we wrześniu 2007 r. i kwietniu 2008 r. spotkań stron irackiego konfliktu. M. Ahtisaari podkreślił, że należy rozwijać tego typu działalność, a organizacje takie, jak CMI powinny mieć zapewnione środki finansowe na monitorowanie przebiegu konfliktów.

Finlandii potrzebny jest najwyżej jeden nowy reaktor atomowy
YLE Internet z 16.03.
Zdaniem fińskiego ministra gospodarki Mauri Pekkarinena, Finlandia potrzebuje najwyżej jednego nowego reaktora atomowego. Jeszcze półtora miesiąca temu M. Pekkarinen uważał za całkiem możliwe, że urzędujący rząd wyda dwie koncesje na nowe reaktory jądrowe pod warunkiem, że inwestycje nie będą realizowane równocześnie. Wpływ na zmianę stanowiska ministra ma zachodzący obecnie proces restrukturyzacji przemysłu drzewno - papierniczego, który według jego oceny przyniesie spadek zapotrzebowania na energię. Serwis przypomina także, że do tej pory wnioski o wydanie koncesji złożyły trzy firmy energetyczne: Fennovoima, Fortum i TVO, a stojące za nimi środowiska przemysłowe podkreślają, że wszystkie trzy nowe reaktory są niezbędne dla zaspokojenia popytu na energię elektryczną.

Sondaż dotyczący nastawienia Finów do imigrantów
"Helsingin Sanomat" z 17.03.
Z sondażu wynika, że zwiększaniu liczby cudzoziemców w Finlandii sprzeciwia się w większości ludność wiejska oraz klasa robotnicza. Negatywny stosunek do imigrantów deklaruje więcej mężczyzn niż kobiet. Pozytywnie odnoszą się do obcokrajowców ludzie w wieku poniżej 25 lat, studenci, osoby zaliczające się do wyższej kadry urzędniczej oraz mieszkańcy aglomeracji stołecznej. O ile we wrześniu 2007 r., za zwiększeniem liczby imigrantów w Finlandii opowiadało się 55 % badanych, o tyle obecnie tylko 45 %. Wskaźnik przeciwników wzrósł z 39 do 44%. Politykę proimigracyjną popiera głównie elektorat Partii Zielonych, Sojuszu Lewicy i Narodowej Partii Koalicyjnej. Wśród zwolenników poszczególnych ugrupowań politycznych, grupę wyróżniającą się zdecydowanie negatywnym nastawieniem do imigrantów tworzą głosujący na Partię Prawdziwych Finów. Zdaniem J. Pehkonena z fińskiego oddziału Instytutu Gallupa, przyczyn wzrastającej niechęci do imigrantów można dopatrywać się w „rozgorzałej” w Finlandii dyskusji publicznej wokół polityki imigracyjnej i ustawy imigracyjnej. Nie bez znaczenia jest też panujący kryzys gospodarczy. W ocenie J. Pehkonena, obecna sytuacja sprzyja kształtowaniu się zachowawczych postaw. W związku z brakiem jakichkolwiek perspektyw na szybką poprawę sytuacji, można oczekiwać dalszego zaostrzania się takich postaw. Sondaż pokazuje również, że za utrzymaniem procedury wydawania zezwoleń na pracę obywatelom spoza państw nordyckich, Szwajcarii i UE opowiedziało się 49 % respondentów. Przeciwnego zadnia było 44 % badanych. Dziennik stwierdził, że w stosunku do ankiety przeprowadzonej przed dwoma laty nie zaszły tu radykalne zmiany.

NATO trudnym tematem dla Francji i Finlandii
"Helsingin Sanomat" z 14.03.
Zbieżne są argumenty wysuwane w Finlandii przeciwko przystąpieniu do NATO, a we Francji przeciwko powrotowi do wojskowych struktur sojuszu, po trwającej 43 lata przerwie. Podobieństw doszukać się można także w wypowiedziach przekonujących o konieczności zmian. Informując o swojej decyzji ws. powrotu Francji do militarnych struktur NATO, prezydent N. Sarkozy powiedział, że Francja musi znajdować się w gremiach decydujących o operacjach zarządzania kryzysami, które i tak będzie realizować. W opinii zwolenników decyzji prezydenta, zmiana w stosunku do aktualnej sytuacji pozostanie niezauważalna, ponieważ w praktyce Francja uczestniczy we wszystkich dziedzinach operacyjnych NATO. Podobne wypowiedzi dobrze znane są także Finom. Debata w obydwu krajach nie jest pozbawiona emocji. Zbudowany przez Charlesa de Gaullea niezależny system obronny stał się elementem narodowego wizerunku Francji, podobnie jak w Finlandii polityka neutralności prezydenta U. Kekkonena. Dynamiczny zwykle N. Sarkozy dojrzewał do decyzji ws. powrotu do NATO przez półtora roku. W Finlandii nadal nie wiadomo, kiedy zapadnie decyzja o przystąpieniu do sojuszu. Powrót Francji do natowskich struktur wojskowych również oznacza, że debata wokół NATO w Finlandii nie ustanie. Rozstrzygnięcie podjęte przez N. Sarkozy’ego spowoduje mniej zmian w samym NATO i w samej Francji, niż w europejskim systemie obronnym. Finlandia jest elementem tego systemu poprzez obecność w UE, współdziałanie z NATO w ramach Partnerstwa dla Pokoju oraz współpracę państw nordyckich w polityce bezpieczeństwa. Francja z upływem piętnastu lat bez rozgłosu powróci do współpracy wojskowej w ramach NATO, a przyznanie jej dwóch stanowisk dowódczych nie będzie stanowiło dla nikogo problemu. Bardziej istotna modyfikacja dokona się na płaszczyźnie europejskiej, gdy Francja odstąpi od forsowania integracji w sferze bezpieczeństwa w ramach UE, która miała być przeciwwagą dla współpracy transatlantyckiej w łonie NATO. Odejście od dublowania funkcji, czyli zbliżenie między UE i NATO, było celem prezydenta N. Sarkozy’ego, dla którego uzyskał silne wsparcie ze strony Stanów Zjednoczonych. Udział w europejskiej polityce obronnej na podobnych co Finlandia zasadach, czyli spoza struktur NATO, nie będzie po decyzji Francji niemożliwy i pozostawi mniej pustej przestrzeni między UE i NATO.

Przewodniczący Szwedzkiej Partii Ludowej w Finlandii za nordyckim sojuszem obronnym
"Helsingin Sanomat" z 14.03.
Przewodniczący Szwedzkiej Partii Ludowej (RKP), S. Wallin, wyraził poparcie dla idei nordyckiego sojuszu obronnego, który zostałby zawiązany po przyjęciu przez państwa Europy Północnej deklaracji o wzajemnej solidarności. Pomysłodawcą tej inicjatywy jest były szef norweskiej dyplomacji T. Stoltenberg, autor raportu ws. współpracy państw nordyckich w polityce zagranicznej i bezpieczeństwa. Z trzynastu punktów programu współpracy, sojusz obronny został w raporcie wymieniony na ostatnim miejscu, ale to właśnie jemu szef RKP przydał fundamentalny charakter. W ocenie S. Wallina, nie ma w tym nic „osobliwego”. Klauzula solidarności istnieje w UE, dodał S. Wallin. S. Wallin odniósł się do deklaracji szwedzkich władz, zgodnie z którą Szwecja nie pozostanie obojętna w razie zagrożenia dla bezpieczeństwa któregoś z członków UE lub innego kraju nordyckiego. „Trudno wątpić w to, aby Finlandia nie pozostała solidarna wobec państw nordyckich” - stwierdził Wallin.

Prognoza banku Sampo na temat sytuacji gospodarczej w Finlandii
YLE Internet z 17.03.
Według jednego z największych tutejszych banków - Sampo, w 2009 r., w Finlandii nastąpi 3,5%, albo nawet wyższy spadek PKB. W przyszłym roku, gdy podjęte w związku z międzynarodowym kryzysem finansowym działania naprawcze zaczną przynosić efekty, gospodarka „odbije się” i wkroczy na ścieżkę wzrostu, przewiduje bank Sampo. Podobną ocenę wyraziła większość fińskich ekonomistów, wypowiadających się dla Wiadomości w publicznej stacji telewizyjnej YLE. Zdaniem banku Sampo, stopa bezrobocia wzrośnie w tym roku do 7,6 %, a w przyszłym osiągnie poziom 8.5 %. Inflacja wyhamuje w 2009 r. do 1 %, a tendencja spadkowa zostanie utrzymana także w 2010 r. Serwis zauważą, że wcześniej publikowane prognozy, m.in. Fińskiej Unii Przedsiębiorców i ministerstwa finansów, mówiły o spadku PKB w bieżącym roku o odpowiednio 4 – 5 i 4,4%. Główny ekonomista banku Sampo, L. Uotila uważa, że politycy niepotrzebnie „straszą” społeczeństwo perspektywą znacznego zwiększenia zadłużenia Finlandii w związku z panującą recesją. L. Uotila zaznaczył, że to nie Finlandia będzie się zadłużać, lecz państwo. Jego zdaniem, bilans handlu zagranicznego za ten rok nie będzie deficytowy, a gdy eksport przewyższa import, gospodarka narodowa nie popada w długi. Państwo zresztą może sobie pozwolić na zaciąganie kredytów, ponieważ oprócz długów, ma także wiele należności finansowych, twierdzi L. Uotila. W 2008 r. wpływy państwa z tytułu odsetek i dywidend znacznie przewyższały wydatki na spłatę odsetek od zadłużenia. Na korzyść państwa przemawia, zdaniem L. Uotili fakt, że udział długu publicznego w PKB nie jest alarmująco wysoki, tj. 33 %, i pozwala na jego zwiększenie nawet powyżej 40%. W latach najgłębszej dotąd recesji gospodarczej z pierwszej połowy lat 90, zadłużenie publiczne wzrosło aż do 70 % PKB.

Wzrost wydatków Policji Bezpieczeństwa (SUPO) na przeciwdziałanie terroryzmowi
"Helsingin Sanomat" z 14.03.
W 2008 r. wzrosły nakłady Policji Bezpieczeństwa (SUPO) na przeciwdziałanie terroryzmowi. Wydatkowano na ten cel 31 % środków budżetowych SUPO, podczas gdy rok wcześniej 28 %. Nadal najwięcej środków finansowych, będących w dyspozycji SUPO, przeznacza się na kontrwywiad – ponad 30 %, chociaż w skali roku wskaźnik ten wyraźnie spadł. Rok wcześniej wynosił bowiem 44 %. W ocenie SUPO, Finlandia w nieznacznym stopniu narażona jest na atak terrorystyczny. Szef SUPO Ilkka Salmi uważa, że prawdopodobieństwo uderzenia terrorystów w naczelne struktury państwa jest w praktyce zerowe. Przedmiotem największego zainteresowania SUPO jest terroryzm wywodzący się z radykalnych odłamów islamu, a w celu zapobiegania zagrożeniom z tej strony, SUPO nawiązało współpracę z nowymi partnerami z Afryki Północnej i Bliskiego Wschodu. Według SUPO, istnieją mocne przesłanki wskazujące na to, że wsparcie dla ugrupowań uczestniczących w konfliktach państw muzułmańskich pochodzi z Finlandii. SUPO prowadzi monitoring potencjalnie działających w Finlandii grup angażujących się w takie konflikty. W ostatnich latach notuje się systematyczny wzrost zasobów kadrowych SUPO. O ile dziewięć lat temu SUPO zatrudniała niecałe 190 pracowników, o tyle obecnie już 220. Budżet SUPO na 2009 r. opiewa na 16 mln euro.

Fiński minister SZ widzi potrzebę zwiększenia roli ONZ
MSZ Internet z 18.03.
Występujący 17.03. na helsińskim seminarium nt. roli małych państw w Radzie Bezpieczeństwa ONZ, minister SZ Finlandii A. Stubb podkreślił potrzebę wzmocnienia znaczenia Organizacji Narodów Zjednoczonych. W jego ocenie, obecnie ONZ nie wypełnia swoich funkcji wystarczająco dobrze. Dodał, że organizacji tej nie udało się zreformować po zakończeniu „zimnej wojny”, tak jak to zrobiły UE i NATO. A. Stubb stwierdził także, że do marginalizacji znaczenia ONZ przyczyniło się powstanie takich struktur, jak G-20, czy też G-8. Wg niego, zmiany należy również przeprowadzić w funkcjonowaniu Rady Bezpieczeństwa ONZ. A. Stubb podkreślił, że ONZ powinna zachować swoją dotychczasową pozycję gwaranta pokoju. Działalność ONZ jest b. szeroka, niemniej nie udaje się jej rozwiązywać wszystkich postawionych przed nią zadań. Przedstawiając argumenty za kandydaturą Finlandii do Rady Bezpieczeństwa ONZ na lata 2013-2014, A. Stubb wskazał na konsekwencję, z jaką Finlandia opowiada się za potrzebą wielostronnej współpracy na arenie międzynarodowej. Ślady jej aktywnej działalności widać w ONZ, OBWE, czy też UE. Minister zauważył także, że Finlandia jako mały kraj spełniałaby w Radzie Bezpieczeństwa ONZ konstruktywną rolę. Reprezentowałaby też stanowisko całej UE. Ponadto, A. Stubb krytycznie odniósł się do symptomów pogłębiających się zachowań nacjonalistycznych i protekcjonistycznych w polityce państw, czemu sprzyja obecny kryzys gospodarczy. Wg fińskiego ministra SZ, takie postawy są błędną odpowiedzią na zaistniałą recesję. A. Stubb poinformował, że koordynatorem kampanii na rzecz członkostwa Finlandii w Radzie Bezpieczeństwa ONZ został ambasador Pasi Patokallio.

Fińsko - szwedzka konferencja na temat zacieśnienia współpracy między oboma krajami
Kancelaria Premiera Finlandii – Internet z 18.03.
17.03. w Sztokholmie odbyła się wspólna fińsko-szwedzka konferencja nt. nowych form zacieśnienia współpracy między oboma krajami, z udziałem premierów Finlandii M. Vanhanena i Szwecji F. Reinfeldta. Według opublikowanej informacji, wypracowanie nowych form pogłębienia współpracy między Szwecją i Finlandią ma dotyczyć takich dziedzin, jak: polityka innowacyjna; zaawansowana działalność badawcza i naukowa oraz szkolenia. Ma to istotne znaczenie w obliczu kryzysu finansowego. Jako podstawę dla politycznych rozważań, licząca ok. 200 osób grupa niezależnych specjalistów z Finlandii i Szwecji, przedstawiła swoje propozycje dotyczące rozwoju nowych form dwustronnej współpracy. Obejmują one, m.in.: w większym niż dotychczas stopniu określenie profilów uniwersytetów; wprowadzają formułę otwartych konkursów, w celu uzyskania wsparcia finansowego ze środków publicznych na realizację projektów badawczych; postulują także rozwój innowacyjności systemu. W informacji stwierdza się także, że rezultaty sztokholmskiej konferencji poddane zostaną dalszemu opracowaniu, a wyniki tych prac zostaną omówione na wspólnym posiedzeniu rządów Finlandii i Szwecji, które odbędzie się 14 maja w Hameenlinna

Polityka imigracyjna jednym z tematów panelu prezydenckiego w Finlandii
"Helsingin Sanomat" z 18.03.
17.03. odbył się w Helsinkach, dziewiąty z kolei panel dyskusyjny, z udziałem urzędującej prezydent Finlandii T. Halonen oraz jej dwóch poprzedników: M. Ahtisaari i M. Koivisto. Panel poświęcony był procesom transformacji, zachodzącym w fińskim społeczeństwie, w tym polityce imigracyjnej. Zdaniem T. Halonen, imigrantów nie należy traktować wyłącznie jako siłę roboczą. Urzędująca prezydent opowiedziała się przeciwko działaniom, mającym na celu „import” do Finlandii siły roboczej. Z kolei, w pełni poparła prawo do „swobodnego przesiedlania się”. M. Ahtisaari stwierdził, że nie widzi problemu w tym, aby Finlandia, wzorem Kanady, starała się pozyskiwać cudzoziemców o potrzebnych jej kwalifikacjach zawodowych. Przypomniał, że imigrantom wcale nie jest łatwo przystosować się do fińskich warunków. Jego zdaniem, barierę dla nich stanowi obca kultura, specyficzny język i surowy klimat. W jego ocenie, Finowie powinni nauczyć się postrzegać imigrantów jako potencjał, a nie obciążenie, a przygotowania do ich przyjęcia powinny być czynione na wszystkich płaszczyznach. Odnosząc się do międzynarodowego kryzysu finansowego, M. Ahtisaari wskazał na jego paradoksalnie pozytywne aspekty, do których zaliczył poprawę relacji transatlantyckich oraz stosunków między Stanami Zjednoczonymi i Chinami. Dzięki kryzysowi Rosja zbliżyła się do Zachodu, a ogólny klimat panujący na świecie uległ poprawie wraz ze zmianą gospodarza Białego Domu, dodał b. prezydent Finlandii. M. Koivisto podsumował prowadzoną przez Finlandię politykę na przestrzeni ostatnich 40 lat. Zdaniem M. Koivisto, ta polityka dała Finlandii wolność niezależnego podejmowania decyzji. Doprowadziła też Finlandię do członkostwa w organizacjach, w których kraj ten dysponuje prawem głosu, a które odgrywają ważną rolę na arenie międzynarodowej.

KALININGRAD
Fiasko federalnego programu repatriacyjnego
"Kaliningradzka Prawda" z 13.03., TV Kaliningrad z 15.03.
W relacjach z konferencji prasowej przewodniczącego Komitetu ds. WNP Rady Federacji Wadima Gustowa, nt. realizacji federalnego programu repatriacyjnego, obejmującego 12 regionów Rosji, media zwracają uwagę na przyznanie się władz do fiaska programu repatriacyjnego w skali całej Federacji Rosyjskiej, do której w ciągu dwóch lat przybyło zaledwie 10.000 przesiedleńców (zamiast spodziewanych kilku milionów), w tym 4. 700 do Obwodu Kaliningradzkiego. Jako główną przyczynę, obok kryzysu gospodarczego, podaje się zbyt niski zasiłek instalacyjny wynoszący 60 tysięcy rubli (ok. 1. 800 USD), nie zachęcający do przesiedleń.

Projekt nadania specjalnego statusu dla Obwodu Kaliningradzkiego
"Kaliningradzka Prawda" z 18.03.
Gazeta informuje o inicjatywie ustawodawczej frakcji Partii Komunistycznej Federacji Rosyjskiej w Kaliningradzkiej Dumie Obwodowej, która wniosła pod obrady parlamentu regionalnego projekt federalnej ustawy konstytucyjnej przewidującej wprowadzenie dla mieszkańców Obwodu Kaliningradzkiego szeregu przywilejów i ulg, m.in. zagwarantowanie przez centrum federalne swobodnego bezwizowego przemieszczania się między enklawą a zasadniczym terytorium Rosji. Zdaniem gazety, Ministerstwo Spraw Zagranicznych Federacji Rosyjskiej już od kilku lat próbuje uzyskać od Unii Europejskiej jakiekolwiek ułatwienia dla mieszkańców Kaliningradu, a więc "sformułowany w projekcie ustawy postulat powinien dodać naszym dyplomatom nowych sił podczas negocjacji".

KIJÓW
Ukraińskie towary usunięte ze Wspólnoty Niepodległych Państw
"Kommiersant - Ukraina" z 18.03.
W styczniu 2009 r. odnotowano największy spadek obrotu towarowego z krajami Wspólnoty Niepodległych Państw. W mniejszym stopniu dotyczy to państw Europy i Azji. W styczniu 2009 r. odnotowano dodatnie saldo zagranicznych operacji handlowych na sumę 397,8 mln dol. Przyczyną tego jest znaczący spadek eksportu (- 34% do 2,44 mld dol.) w stosunku do importu (- 56% do 2,04 mld dol.). Najbardziej spadł obrót towarowy z krajami Wspólnoty Niepodległych Państw: eksport zmniejszył się o 53,1%, import zaś trzykrotnie (o 68,5%). Dużo mniejszy okazał się też obrót towarowy z państwami Europy (eksport spadł o 27,5%, import o 44,3%) i Azji (eksport o 30,5%, import o 50%). Znaczący spadek obrotu towarowego ze Wspólnotą Niepodległych Państw eksperci tłumaczą zmniejszeniem importu gazu, którego w styczniu 2009 r. zakupiono 4 razy mniej niż przed rokiem.

Prezydent zaproponował kandydaturę O. Szamszura na szefa MSZ
"Deń" z 18.03.
W. Juszczenko zaproponował kandydaturę O. Szamszura na stanowisko ministra spraw zagranicznych Ukrainy. Od grudnia 2005 r. jest on ambasadorem Ukrainy w USA. Najprawdopodobniej jego ew. wybór będzie rezultatem targu politycznego. J. Tymoszenko chce niejako „przy okazji” zapełnić wakaty ministra finansów, szefa Funduszu Majątku Państwowego, szefa Komitetu Antymonopolowego i szefa Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji. Koalicja rządowa chce także wyjaśnień prezydenta „dlaczego nie zaproponował kandydatury B. Tarasiuka”. O. Szamszur jest aktywnym zwolennikiem wejścia Ukrainy do NATO. Dla przykładu w "The Washington Times" tak wypowiadał się w sprawie problemu Krymu: „To, że Krym wchodzi w skład Ukrainy nie jest większym „dziwactwem historii” niż to, że np. Kalifornia należy do USA, a Sachalin do Rosji”. O. Szamszur jest profesjonalistą, neutralną figurą polityczną, która nie posiada na swoim koncie żadnych skandalów. Zdaniem W. Czałego, zastępcy dyrektora Centrum im. Razumkowa wybór prezydenta jest dobry i optymalny. Parlament nie ma wystarczających podstaw, aby tej kandydatury nie podtrzymać. Według Czałego, wybór nowego ministra spraw zagranicznych nie ma jednak większego znaczenia, gdyż i tak polityką zagraniczną będzie kierował prezydent Ukrainy. Ważne dla nowego ministra będzie skoncentrowanie się na mniej ambitnych sprawach niż realizacja polityki europejskiej i euroazjatyckiej. Także zmiany kadrowe w ministerstwie są sprawą drugorzędną. Najważniejszym zadaniem powinna być zaś poprawa wizerunku Ukrainy na arenie międzynarodowej.

KOPENHAGA
Kto obejmie stanowisko premiera Danii po Andersie Foghu Rasmussenie?
"Berlingske Tidende" z 14 i 15.03.
Duński dziennik potwierdził informację o tym, że premier A. Fogh Rasmussen zgłosił najważniejszym państwom członkowskim Paktu Północnoatlantyckiego swoją gotowość do objęcia stanowiska sekretarza generalnego NATO. Duńska koalicja rządowa intensywnie przygotowuje się do przekazania stanowiska premiera wiceprzewodniczącemu Partii Liberalnej i ministrowi Finansów L. Løkke Rasmussenowi. Otoczenie A. Fogh Rasmussena informuje, że obecny szef rządu każdego dnia pozbywa się części władzy na rzecz swojego następcy. Przyszły Premier już wyznaczył 6 zespołów, które jeszcze przed przerwą letnią mają opracować nowy program rządu w zakresie oświaty, integracji, opieki medycznej, polityki rodzinnej, prawa i opieki nad osobami starszymi. Podobne prace toczą się równocześnie w Partii Konserwatywnej. Część polityków Partii Liberalnej uważa, że zmiana lidera i programu jest konieczna w celu odzyskania zaufania wyborców. W ciągu 7 lat rządów A. Fogh Rasmussena jego ugrupowanie straciło 30% zwolenników i obecnie cieszy się poparciem mniejszym niż Socjaldemokraci i Socjaliści. Wielu Liberałów wskazuje też na konieczność przeprowadzenia poważnych zmian personalnych w rządzie. Prawdopodobnie zostaną one dokonane dopiero po grudniowej konferencji klimatycznej COP15. Natomiast bezpośrednio po objęciu przez L. Løkke Rasmussena posady szefa rządu, na stanowisku ministra Finansów zastąpi go obecny minister Zatrudnienia C. Hjort Frederiksen. Nowym wiceprzewodniczącym Partii Liberalnej zostanie minister Podatków K. Jensen.

Wiele pochwał pod adresem Danii
"Jyllands – Posten" z14.03.
13.03. minister SZ Danii P. Stig Møller złożył wizytę w Waszyngtonie, gdzie spotkał się z sekretarz stanu USA H. Clinton, doradcą prezydenta USA ds. bezpieczeństwa narodowego J. Jonesem oraz specjalnym wysłannikiem USA ds. Afganistanu i Pakistanu R. Holbrookem. Sekretarz stanu H. Clinton podkreśliła, że relacje duńsko - amerykańskie są bardzo dobre i wyraziła podziękowanie za zaangażowanie Danii w operację w Afganistanie, zwłaszcza w zakresie szkolenia miejscowych sił bezpieczeństwa. Misji w Afganistanie dotyczyły również spotkania P. S. Møllera z J. Jonsem i R. Holbrookem. Według zapewnień ministra SZ Danii, podczas spotkań nie omawiano kwestii ewentualnego objęcia przez premiera A. Fogh Rasmussena stanowiska sekretarza generalnego NATO.

LONDYN
David Cameron wyprzedza Gordona Browna osiągając nowy rekord popularności
"The Sunday Times" i "The Sunday Telegraph" z 15.03., "The Daily Telegraph" z 14 i 16.03.
Komentując wyniki najnowszego sondażu przeprowadzonego przez YouGov na zlecenie „The Sunday Times”(ST), redakcja gazety podkreśla wpływ, jaki na poparcie dla Davida Camerona (C.) mogło mieć współczucie Brytyjczyków wywołane śmiercią jego 6 - letniego synka. Wg sondażu, 59% wyborców wyraża aprobatę dla działań Camerona, podczas gdy 30% odnosi się do niego krytycznie. ST odnotowuje też, że 60% Brytyjczyków krytycznie ocenia Gordona Browna jako premiera (przy 35% poparcia) oraz zauważa, że osobista popularność Camerona nie przekłada się automatycznie na poparcie dla konserwatystów, których przewaga nad rządzącą Partią Pracy w ciągu ostatniego miesiąca stopniała z 12 do 10% (K 41%, L 31%, LD 17%). ST przypomina, że aby mieć pewność zwycięstwa i samodzielnego formowania rządu po prawdopodobnych wyborach latem przyszłego roku, K. powinni mieć w tej chwili w sondażach ok. 20% przewagę nad Labour. W ocenie Philipa Johnstone (J.), komentującego najnowsze sondaże na łamach „The Daily Telegraph”, ich wyniki „są problematyczne dla konserwatystów”. J. zauważa, że arytmetyka wyborcza nie sprzyja Konserwatystom (K.), gdyż aby wygrać muszą oni nie tylko uzyskać dużą przewagę nad Labourzystami (L.), lecz również ponad 42% głosów w skali krajowej, podczas gdy L. może zwyciężyć przy poparciu zaledwie 36% głosujących. J. tłumaczy te anomalie nad - reprezentacją w Izbie Gmin okręgów walijskich i, w mniejszym stopniu, również szkockich, a także tzw. taktycznym głosowaniem (w którym zwolennicy Labour i Liberalnych Demokratów głosują tak, aby powstrzymać konserwatystów) i niższą frekwencją wyborczą w tradycyjnych bastionach labourzystowskich, aniżeli w okręgach konserwatywnych. Zauważa również, że nierównomierny geograficznie rozkład poparcia dla K. może sprawić, iż nawet znacznie poprawiając swoje wyniki na południu Anglii, nie uda im się znacząco zwiększyć liczby mandatów. Również na łamach „The Daily Telegraph”(DT) Robert Winnett komentuje wystąpienie lidera K. w Birmingham, w którym Cameron wyraził ubolewanie z powodu politycznych błędów poprzedzających obecny kryzys finansowo - gospodarczy. C. przyznał, że K. powinni wyraźniej ostrzegać o ryzyku związanym z wysokością zadłużenia brytyjskich przedsiębiorstw i konsumentów. W ocenie DT słowa przeprosin są ryzykowne, jednak C. uważa, że bez przyznania się do błędów, trudno mu będzie zdobyć zaufanie wyborców. Z kolei Matthew d’Ancona podkreśla w DT kontrast między stanowiskiem C., a niechęcią przyznania się do błędów premiera Gordona Browna. D’Ancona uważa również, że przemówienie C. w Birmingham zrywa z „wygodnym konsensem ekonomicznej ortodoksji”, który legł u źródeł obecnego kryzysu i stwarza zarówno szanse przezwyciężenia kryzysu jak i wypracowania nowego projektu politycznego konserwatystów, przypominającego thatcherowski przełom z lat 70.

Ocena polityki rządu G. Browna przez Partię Konserwatywną
"The Daily Telegraph" z 16.03.
Georgie Osborn (GO), kanclerz skarbu w gabinecie cieni, poddaje krytyce politykę wewnętrzną prowadzoną na przestrzeni ostatnich miesięcy przez rząd G. Browna. W jego opinii, swojego ratunku GB upatruje teraz w polityce zagranicznej, licząc na odbudowanie własnej pozycji poprzez inicjatywy takie, jak organizacja szczytu G20. GO wyraża opinię, że ignorowanie przez lidera Partii Pracy opinii publicznej w kraju na rzecz zaangażowania na arenie międzynarodowej świadczy o utracie przezeń kontaktu z wyborcami. GO stawia tezę, że wydarzenie takie, jak szczyt G20, powinny wiązać się z lepszą koordynacją działań społeczności międzynarodowej na rzecz zażegnania skutków kryzysu. Realizacji tego celu posłużyłoby, jago zdaniem, zamknięcie negocjacji w ramach rundy Doha, jednak na konieczne ustępstwa nie są gotowe USA i Indie. GO proponuje także osiągnięcie podczas szczytu G20 porozumienia w sprawie zasad regulowania nagród i uposażeń pracowników sektora bankowego. Szczyt G20 stanowiłby również właściwe forum dla osiągnięcia ugody w sprawie obowiązkowego ustanawiania rezerw gotówkowych przez banki. Kanclerz skarbu w gabinecie cieni sprzeciwia się rozważanemu ustanowieniu wspólnej unijnej instytucji ds. nadzoru finansowego, a w szczególności przystąpieniu przez Wielką Brytanię do takiego mechanizmu. GO stwierdza, że należy określić granice, w jakich skutecznie mogą być skoordynowane międzynarodowe działania ukierunkowane na walkę z kryzysem, ponieważ niektóre z problemów można rozwiązywać tylko w kraju ich występowania. GO oskarża Partię Pracy o nieskuteczność, zaliczając do jej porażek zapowiadany program pomocy kredytobiorcom i przemysłowi samochodowego, a także dotychczasowe projekty na rzecz ratowania rynku pracy. GO wzywa do zapewnienia krajowi efektywnego przywództwa i podjęcia skutecznych działań w walce z kryzysem.

Powinienem był więcej zrobić, aby zapobiec kryzysowi bankowemu – wywiad z G. Brownem
"The Guardian" z 17.03.
W wywiadzie udzielonym dziennikarzom „The Guardian”(G) premier Gordon Brown przyznaje, że powinien był uczynić więcej dla zapobieżenia obecnemu kryzysowi, choćby domagając się ostrzejszych regulacji dla systemu finansowego, ale jednocześnie podkreśla, że „tylko postępowe rządy centro - lewicy mogą uporać się z problemami globalnych przemian”. Brown wyraźnie też deklaruje koniec dominującej od 40 lat wolnorynkowej ortodoksji, choć zastrzega się, że nie oznacza to powrotu do rozbudowanych rządów, czy rezygnacji z przeprowadzenia reform w sektorze publicznym. Podkreśla on także, że zarówno rządy jak i rynki powinny opierać się na wartościach. Cytując słowa premiera, G. zwraca uwagę, że opozycyjni konserwatyści wykorzystywali jego niechęć do przyznania się do błędów w okresie poprzedzającym kryzys, co pozwoliło im zwiększyć sondażową przewagę nad Partią Pracy. W swej najpełniejszej jak dotąd odpowiedzi na te zarzuty B. powiedział G., że „bierze na siebie pełną odpowiedzialność za wszystkie swoje działania”. G. sugeruje, że teraz w kontratakach wymierzonych w konserwatystów, Labour oraz Brown będą zarzucali torysom plany cięć w wydatkach na kluczowe usługi sektora publicznego. Według. G., Brown będzie również przedstawiał siebie jako brytyjskiego sojusznika Baracka Obamy. Premier Wlk. Brytanii nie wykluczył także możliwości uwzględnienia w kwietniowym budżecie kolejnych bodźców finansowych dla ożywienia brytyjskiej gospodarki oraz stwierdził, że londyński szczyt G-20 ustali nie tylko mechanizmy kontroli nad płacami dyrektorów w sektorze finansowym, ale również maksymalny ich poziom. G. cytuje też opinię Browna, że szczyt będzie stanowił „początek końca rajów podatkowych oraz tajemnicy bankowej”.

Wlk. Brytania planuje przejęcie kontroli nad rajem podatkowym
"The Guardian" z 17.03.
Terry Macalister informuje na łamach "The Guardian" (G) o planie przejęcia kontroli przez Londyn nad wyspami Turks (T) i Caicos (C), karaibskim rajem podatkowym, gdzie według przygotowanego na zlecenie władz brytyjskich raportu, istnieje „wysokie prawdopodobieństwo systemowej korupcji”. Zdaniem G., wstępny raport komisji kierowanej przez Sir Robina Aulda, b. sędziego sądu apelacyjnego, zawiera też informacje o „wyraźnych oznakach politycznej amoralności, niedojrzałości i ogólnej administracyjnej niekompetencji” na wyspach T. i C. Wyspy, mające status brytyjskiego terytorium zamorskiego, mają niezależny rząd i parlament; funkcję głowy państwa pełni jednak brytyjska królowa, którą reprezentuje na T. i C. gubernator. Wg G. jedną z wielu niejasnych transakcji, które opisano w raporcie, była pożyczka w wysokości 1.5 mln dolarów udzielona trzem członkom rządzącej Postępowej Partii Narodowej T. i C. O kredycie, udzielonym przez Belize Bank, nie poinformowano jednak innych członków partii. Uwagę członków komisji badającej nieprawidłowości na T. i C. skupiły również wysokie datki na cele partyjne PPN. Jak twierdzi G., w ciągu trzech miesięcy 2006 r. osiągnęły one 2.9 mln dolarów, czyli 550 dolarów w przeliczeniu na każdego mieszkańca uprawnionego do głosowania. G. podaje, że w odpowiedzi na ustalenia raportu, Foreign Office rozważa zawieszenie konstytucji T. i C., w tym uprawnień tamtejszego rządu i parlamentu, „początkowo na dwa lata”.

Kolejny brytyjski cios w UE pochodzić będzie od torysów
"The Independent" z 17.03.
Gazeta informuje, że przewodniczący Komisji Europejskiej, J. M. Barroso skrytykował postanowienie lidera Partii Konserwatywnej D. Camerona o opuszczeniu przez jego Partię grupy Europejskiej Partii Ludowej – Europejscy Demokraci (EPL - ED), w której znajdują się ugrupowania kanclerz Niemiec i prezydenta Francji. Zdaniem J. M. Barroso, taka decyzja oznaczałaby pozbawienie się wpływu na politykę europejską, o której decydują główne grupy PE. W opinii Partii Pracy, zapowiedź konserwatystów oznacza, że znajdą się oni w izolacji po czerwcowych wyborach do PE. Jest to kolejny dowód – obok sprzeciwu wobec stosowania impulsu podatkowego dla zwalczania recesji - iż Torysi działają na przekór istniejącym opiniom. Dziennik przypomina, iż konserwatyści uważają EPL za zbyt federalistyczną. Utworzą oni nową grupę PE wraz z eurosceptycznymi partiami z Czech i Polski. Taka decyzja Torysów wynika z ich sprzeciwu wobec przekazywania dalszych kompetencji instytucjom unijnym oraz z przekonania, że proces integracji europejskiej poszedł za daleko, co zresztą potwierdził ostatnio publicznie D. Cameron.

Kolejny rok, kolejne europejskie pole minowe
"The Times" z 17.03.
Zdaniem autora artykułu, stosunek do Europy pozostaje kwestią różnicującą brytyjskie partie. Nadchodzący rok przyniesie kolejne wydarzenia, które spowodują problemy zarówno dla labourzystów, jak i konserwatystów. Pierwszym jest wybór nowego przewodniczącego KE. Premier G. Brown udzielił już poparcia J. M. Barroso. W tej sprawie ostateczny głos należeć będzie do PE. Konserwatyści już zapowiedzieli odejście z grupy Europejskiej Partii Ludowej i utworzenie nowej grupy, co spotkało się z krytyką obecnego przewodniczącego KE, J. M. Barroso. Decyzja ta nie będzie jednak należeć do łatwych bowiem oznaczałaby sojusz z nacjonalistycznymi partiami z Polski i Czech, co nie pasowałoby do socjalno - liberalnego image’u D. Camerona. Jesienią odbędzie się drugie referendum w Irlandii ws. Traktatu z Lizbony, które zakończy się raczej pozytywnym rezultatem. Oznaczałoby to konieczność dokonania wyboru w grudniu 2009 r. przewodniczącego Rady Europejskiej, niezależnego od KE. W tym kontekście, T. Blair, choć kontrowersyjny, stale pozostaje w grze. Co uczynią konserwatyści, jeśli Traktat Lizboński wejdzie w życie przed wyborami parlamentarnymi: wycofają brytyjską ratyfikację czy podejmą renegocjacje członkostwa? Oba scenariusze oznaczają starcie z resztą UE. Kolejną sprawą jest przyjęcie euro. Wielu analityków dostrzega zalety tego kroku. Spośród partii politycznych, sprawę tę dotychczas publicznie podnieśli jedynie liberalni - demokraci. Choć jest to trudny temat zarówno dla konserwatystów, jak i labourzystów, to powróci on na agendę.

MADRYD
Krugman przepowiada Hiszpanii bolesną korektę z poświęceniami płacowymi
"Expansión" z 17.03.
Gazeta cytuje opinię Paula Krugmana nt prognoz dla hiszpańskiej gospodarki. Laureat Nagrody Nobla w dziedzinie ekonomii uczestniczył 16.03. w zorganizowanym w Madrycie forum poświęconym innowacyjności. W obecności premiera Zapatero i hiszpańskiej minister nauki i innowacji podkreślił, że Hiszpania znajduje się w bardzo trudnej sytuacji gospodarczej. Przejawia się ona w stałym wzroście bezrobocia, zwłaszcza w sektorze budowlanym, jak również niepokojąco wysokim poziomie deficytu handlowego (ponad 10% PKB w 2008 r.). Zwrócił uwagę na zbyt wysokie jednostkowe koszty pracy, których obniżenie już można obserwować w niektórych firmach w wyniku cięć płacowych. Powoduje to w efekcie spadek cen, co poprawia konkurencyjność przedsiębiorstwa i jego produktów na rynku. Paul Krugman widzi jednak mniej bolesną (niż obniżanie cen i płac) drogę dla hiszpańskiej gospodarki. Jest nią poprawa wydajności i innowacyjności. Z propozycją taką zgodził się premier Zapatero. Bronił jednak dotychczas podjętych przez jego rząd działań, które stanowią impuls fiskalny przekraczający poziom 2% PKB. Zapowiedział także, że w najbliższych tygodniach przedstawi szczegółowy plan reform strukturalnych zapowiedzianych w Hiszpańskim Planie Wsparcia Gospodarki i Zatrudnienia. Nie mówił o szczegółach, jednak wspomniał o unijnej dyrektywie usługowej, której przyjęcie skutkować będzie wprowadzeniem licznych zmian w celu zredukowania poziomu biurokracji w wielu sektorach, m.in. w zakresie zakładania i prowadzenia działalności gospodarczej (udzielanie pozwoleń a posteriori, „jedno okienko", założenie firmy w 24 godziny i in.). Premier przyznał, że największym problemem hiszpańskiej gospodarki jest obecnie poziom bezrobocia oraz, że konieczna jest zmiana modelu w kierunku innowacji i nowych technologii. Podkreślił, że dotychczasowy wzrost oprócz budownictwa Hiszpania zawdzięcza m.in. energiom odnawialnym i biotechnologii, które mogą stanowić podstawę dla nowego podejścia.Stanowcze wypowiedzi Paula Krugmana, który krytykował w Madrycie nie tylko sytuację w Hiszpanii, ale także w Unii Europejskiej i w USA, spotkały się z tyloma zwolennikami co przeciwnikami. Ci ostatni przypominają, że noblista, tak jak wielu innych ekonomistów, nie był w stanie przewidzieć kryzysu, w jakim obecnie znajduje się gospodarka światowa.

MIŃSK
Podział w Białoruskiej Socjaldemokratycznej Hamadzie
"Belarus Segodnia" z 13.03.
Organ prasowy administracji prezydenta Białoruskiej Republiki Ludowej poświęcił stosunkowo długi artykuł kwestii podziału w Białoruskiej Socjaldemokratycznej Hamadzie (BSDH), którego przyczyną jest odejście z partii dotychczasowego wiceprzewodniczącego i szefa partyjnej organizacji w Mińsku, Siergieja Skrebca (wraz z gronem współpracowników, których pozyskał dla partii).S. Skrebec zamierza stworzyć własną partię, m.in. w celu bardziej efektywnego udziału w najbliższej kampanii prezydenckiej (robocza nazwa partii: Socjaldemokratyczna Partia „Wolność”; sam Skrebec miał proponować nazwę „Partia narodowego sprzeciwu”, co miałoby oznaczać m.in. sprzeciw wobec korupcji, biurokracji, nędzy; Skrebec miał stwierdzić, iż skojarzenia ze sprzeciwem wobec władzy byłyby niesłuszne i utrudniłyby rejestrację partii). Jeszcze w marcu ma się odbyć pierwsze posiedzenie komitetu organizacyjnego nowej partii. Wg samego Skrebca, popiera go aktualnie około 300 osób. Odejście z BSDH uzasadniane jest przez S. Skrebca dążeniem jego środowiska do bardziej aktywnej (nawet „ekstremalnej”) pracy, stąd niezadowalające było dla niego „ostrożne i pasywne stanowisko kierownictwa partii odnośnie do wyborów parlamentarnych prezydenckich i działalności w środowisku międzynarodowym”. S. Szuszkiewicz oskarża natomiast S. Skrebca o udział w „machinacjach” – o nadużywanie pozycji w partii dla osobistych korzyści: miał on, wraz z bratem Aleksandrem, podrabiać podpisy na partyjnych pismach kierowanych do ambasad państw europejskich, zawierających prośby o bezpłatne wizy dla siebie i swoich znajomych, nie mających nic wspólnego z BSDH (w wyniku tych działań Skrebec został odsunięty od stanowisk partyjnych, lecz w partii pozostał i opuszcza ją na własne życzenie). Sam zainteresowany zaprzecza tym oskarżeniom, przyznając, iż – co prawda – wysyłał pisma na partyjnych blankietach, ale zawsze z własnym podpisem. Na uwagę zasługuje styl i kompozycja artykułu, odbiegające od agresywnej retoryki wobec opozycji demokratycznej i tendencyjnej prezentacji faktów, jakie dotychczas standardowo stosowała oficjalna prasa. Autor nie zamieszcza własnego komentarza nt. opisywanych wydarzeń, wydarzeń obiektywny sposób przedstawia argumenty obu stron (wiele cytatów). Nie jest jasne, z czego wynika tak wyważona forma – być może jest to próba zatarcia negatywnego wrażenia po niedawnym, wysoce obraźliwym, artykule nt. Jany Polakowej, jaki „Belarus Segodnia” (BS) zamieściła na swojej stronie internetowej tuż przed samobójstwem opozycjonistki, a który wywołał powszechne oburzenie w niezależnych środowiskach. 12.02.2009 „BS” zamieściła informację dot. oświadczenia proreżimowego Białoruskiego Związku Dziennikarzy, potępiającego postawę niezależnego Białoruskiego Stowarzyszenia Dziennikarzy, które oskarżyło władze o tragedię (zachowanie BSD zostało nazwane „tańcem na grobie” i próbą wykorzystania cudzego nieszczęścia w celu politycznej autoreklamy); jednocześnie w oświadczeniu podtrzymana została opinia nt. słuszności wyroku sądowego.

MOSKWA
Rekord nie pomógł
"Vedomosti" z 18.03.
Zgodnie z danymi Ministerstwa Energetyki od 1 stycznia do 15 marca 2009 r. „Gazprom” wyeksportował do krajów, tzw. dalekiej zagranicy 24 mld m3 gazu, w analogicznym okresie 2008 r. sprzedaż gazu do w/wym. krajów wyniosła 40 mld m3, oznacza to spadek eksportu o 40%. Poziom wydobycia surowca przez „Gazprom” także zanotował spadek i tak od 1 stycznia do 15 marca 2009 r. wydobycie w stosunku do analogicznego okresu roku ubiegłego spadło o 21%. Co ciekawe w omawianym okresie poziom wykorzystania surowca zmagazynowanego w podziemnych zbiornikach „Gazpromu” zmalał o 79% w stosunku do analogicznego okresu z 2008 r. Sytuacja u niezależnych producentów gazu nie jest aż tak trudna, „Novatek” w omawianym okresie zwiększył wydobycie o 8,5% podczas gdy kompanie naftowe zanotowały spadek średnio o 2,8%. Analitycy podkreślają, że powyższa sytuacja negatywnie wpłynie na realizację planów finansowych „Gazpromu". W grudniu 2008 r. monopolista prognozował, że dochód ze sprzedaży gazu w 2009 r. wyniesie 2,4 bln rubli, przy czym maksymalny jego poziom zostanie osiągnięty w I kwartale - ok. 768 mld rubli. Prognozowany eksport w I kwartale 2009 r. do krajów tzw. dalekiej zagranicy miał wynieść 43,6 mld m3 co oznaczało dochody na poziomie 530 mld rubli. Według najnowszych skorygowanych prognoz eksport „Gazpromu" w omawianym okresie wyniesie ok. 29 mld m3, oznacza to spadek w stosunku do zaplanowanej sprzedaży o ok. 33%. Przy takim poziomie eksportu dochód „Gazpromu” w I kwartale 2009 r. wyniesie 670 - 685 mld rubli i będzie mniejszy od zaplanowanego o 11 - 15%, natomiast w porównaniu z danymi z I kwartału 2008 r. dochód holdingu zmniejszy się o 4 - 6%. Eksperci z „Gazpromu” wyjaśniają spadek eksportu dążeniem europejskich odbiorców do maksymalnego ograniczenia zakupów jeszcze stosunkowo „drogiego" surowca. Według ich danych obecnie większość z europejskich kompanii stara się maksymalnie wykorzystać surowiec zgromadzony w podziemnych zbiornikach oczekując spadku ceny gazu. Zgodnie z tymi danymi popyt na błękitne paliwo w całym 2009 roku powinien się wyrównać choćby z powodu zwiększonego zapotrzebowania związanego z koniecznością uzupełnienia zapasów gazu w podziemnych zbiornikach. „Gazprom” odmówił przedstawienia skorygowanych prognoz dot. wydobycia gazu w 2009 r., władze poinformowały, że plan zostanie skorygowany po otrzymaniu ostatecznych wyników za I kwartał 2009 r.

OSLO
Poparcie dla norweskich partii politycznych
"Aftenposten" z 13.03.
Gazeta informuje, że według badań przeprowadzonych przez instytut badania opinii publicznej „Respons” pod koniec pierwszej dekady marca 2009 r., nadal wzrasta poparcia dla Partii Postępu. W chwili obecnej za partią opowiada się 25,4 % respondentów, a więc tyle samo, co w październiku 2008 r., przed wystąpieniem kryzysu, który spowodował dramatyczny spadek liczby zwolenników tej partii. W związku ze wzrostem poparcia dla Partii Liberalnej, które obecnie wynosi 6,5 %, przewagę uzyskały partie mieszczańskie i to pomimo spadającego poparcia dla Partii Konserwatywnej, (wynosi ono dzisiaj 14,2 %). Spada także poparcie dla Partii Pracy – wynosi obecnie 32,8 % oraz dla Partii Socjalistycznej, wynosi 6,0 %. Zdaniem H. M. Narud, zajmującej się zagadnieniami wyborczymi, jedną z najważniejszych kwestii w walce o wyborców może być posiadające silny potencjał spolaryzowania stron zagadnienie dotyczące imigrantów. Najważniejszym zagadnieniem będzie jednakże jej zdaniem zwalczanie skutków kryzysu finansowego. Komentarz redakcyjny dziennika stwierdza, że głównym powodem wzrostu poparcia dla Partii Postępu jest wywołanie przez partię zainteresowania zjawiskiem ukrytej islamizacji społeczeństwa norweskiego. Kwestia podjęta została podczas zjazdu partii dwa tygodnie temu przez jej przewodniczącą S. Jensen. Jednocześnie dziennik stwierdza, że uproszczeniem byłoby stwierdzenie, iż partia zawdzięcza swój sukces jedynie tworzeniu sztucznych przeciwieństw pomiędzy norweskimi muzułmanami i pozostałymi Norwegami. Znaczenie ma tu również b. wyraźny spadek poparcia dla Partii Pracy, który stanowi reakcję społeczeństwa na niezręczne potraktowanie przez partię kilku ważkich kwestii, m. in. ewentualnego zezwolenia na noszenie przez policjantki hidżabu. Zdaniem komentarza o rezultacie wyborów zadecyduje ostatecznie to, na ile poszczególne partie okażą się wiarygodne w zwalczaniu stale wzrastającego bezrobocia.

PARYŻ
Porwanie francuskiego działacza humanitarnego w Sudanie
"Le Figaro" z 16.03.
Dziennik informuje o uwolnieniu czterech działaczy belgijskiej sekcji organizacji „Lekarze bez Granic”, w tym jednego Francuza Raphaela Meuniera. Dziennik dodaje, że, bez względu na tożsamość porywaczy, która nie jest znana, nie uzyskali oni żadnego okupu. „Wszystko jest w porządku, nie byliśmy źle traktowani”, zapewnił uwolniony Francuz.

Wywiad z przewodniczącym KE J.M. Barroso
"La Croix" z 17.03.
Na dwa dni przed Radą Europejską UE, dziennik zamieszcza wywiad z J.M. Barroso. Przewodniczący KE opowiada się za konsensem UE w sprawie zniesienia tajemnicy bankowej, rajów podatkowych i wspólnym stanowiskiem UE podczas szczytu G-20. Zdaniem Barroso, plan ożywienia gospodarki w UE, zakładający pomoc w wysokości 400 mld euro, jest „najbardziej ambitnym planem, jaki kiedykolwiek realizowała Europa”. Nie wykluczył on jednak, że o ile zajdzie taka potrzeba, zostaną opracowane dodatkowe plany wparcia europejskich gospodarek. Według Barroso, UE ma w stosunku do USA przewagę w postaci rozbudowanego systemu zabezpieczeń społecznych. Niemniej, w jego opinii, obecny kryzys ma wymiar nie tylko finansowy, ale także gospodarczy i społeczny. „To dlatego prezydencja czeska zaakceptowała moją propozycję zorganizowania szczytu nt. zatrudnienia” (07.05. w Pradze). KE przewiduje, iż znaczny wzrost stopy bezrobocia w UE, w związku z czym opowiada się za jak najściślejszą koordynacją działań UE. „Oczekuję, że Rada Europejska przyjmie istotne konkluzje”, stwierdził. Zapytany o inicjatywy KE mające na celu zmobilizowanie obywateli do głosowania w wyborach do PE, Barroso stwierdził, iż „idea Europy scentralizowanej, gdzie wszystkie decyzje podejmowane są w Brukseli, nie jest demokratyczna. Apeluję do wszystkich proeuropejskich sił do stania w pierwszej linii, do ukazania obywatelom, że Europa nas chroni, przeciwstawienia się presjom ze strony ekstremistów, którzy stosują demagogię, odwołują się do populizmu i nierzadko, do ksenofobii.” Pytany o nowy skład KE i możliwość zaczekania z jego wyborem do zakończenia procesu ratyfikacji Traktatu Lizbońskiego, odpowiedział, iż dyskusja na ten temat rozpocznie się po wyborach do PE, zgodnie z konkluzjami RE z grudnia 2008 r., a nowy skład będzie wybrany wg założeń Traktatu Nicejskiego. „Nie możemy pozostawić tak ważnej instytucji, jaką jest KE w próżni pomiędzy dwoma traktatami. Powinniśmy szanować obowiązujące nas teksty prawne, gdyż jesteśmy wspólnotą opartą na prawie”.

Moskwa decyduje o rozpoczęciu dozbrajania się względem NATO
"Le Figaro" z 18.03.
Autor artykułu, cytując fragmenty wystąpienia D. Miedwiediewa, który zapowiada rozpoczęcie dozbrajania armii rosyjskiej począwszy od 2011 r., zauważa, że deklaracja ta ma miejsce na dwa tygodnie przed spotkaniem prezydentów USA i Federacji Rosyjskiej. Działania strony rosyjskiej z pozycji siły przed ważnymi rozmowami stały się praktyką i są elementem taktyki negocjacyjnej. Wypowiedź Miedwiediewa jest jednak obliczona także na efekt wewnętrzny, zwłaszcza w kontekście obecnego kryzysu gospodarczego i jego wpływu na sytuację w armii, która wymaga reform. Prezydent mówił m.in. o słabości armii, którą obnażyła operacja przeciwko Gruzji. Ta sama gazeta zwraca uwagę w korespondencji Laure Mandeville z Waszyngtonu („Komisja ekspertów popycha Obamę w kierunku uspokojenia stosunków z Rosją”), iż w czasie gdy Rosja zapowiada powrót do zbrojeń na dużą skalę, amerykańska komisja Hagela - Harta zaleca zacieśnienie stosunków amerykańsko-rosyjskich, co ma leżeć w żywotnym interesie USA. W przygotowanym przez nią raporcie wskazuje się na celowość zaprzestania forsowania członkostwa Ukrainy i Gruzji w NATO, ponownego przeanalizowania kwestii powstania tarczy antyrakietowej w Europie oraz rozpoczęcia poważnego dialogu w kwestii kontroli zbrojeń. Wg autora korespondencji, raport Hagela - Harta spotka się z krytyką tych, którzy uważają, że problemy w relacjach z Rosją wynikają przede wszystkim z dynamiki działań ekipy Putina.

We Francji rozpoczęło się polowanie na Barroso
"Le Monde" z 18.03.
Nad Sekwaną kampania wyborcza do nowej Komisji Europejskiej (KE) zyskała nowego antybohatera, a mianowicie J. - M. Barroso. Obecnemu przewodniczącemu KE wytyka się zbyt łagodne i liberalne stanowisko wobec problemu regulacji rynków finansowych oraz zorganizowanie w 2003 r. wraz z G. W. Bushem, J. M. Aznarem i T. Blairem szczytu na Azorach popierającego interwencję w Iraku. Zdaniem „Le Monde” postać Barroso ciąży na obecnej kampanii i zawstydza europejską prawicę, która wyniosła go na stanowisko, a obecnie wzbrania się przed udzieleniem mu oficjalnego poparcia. Z kolei europejscy socjaliści z PE zwalczają jego kandydaturę, mimo iż trzech przywódców tego obozu (G. Brown, J.L. Zapatero i J. Socrates) odda na niego swój głos. Rozdźwięk w barwach politycznych zwolenników i przeciwników obecnego szefa KE jest wywołany jego wybitnymi zdolnościami do zmiany stanowiska i „służenia interesom wielkich przywódców”, w których interesie leży silne przywództwo UE. Wsparcie udzielone niedawno przez N. Sarkozy’ego zastąpiły bardziej zdystansowane wypowiedzi M. Barnier, który docenia dorobek Barroso, lecz wzbrania się przed bardziej stanowczymi deklaracjami. Dziennik sugeruje również, iż krytyka zbyt liberalnego szefa KE jest szczególnie ostra wśród przedstawicieli francuskiej koalicji rządowej. Również zieloni oraz socjaliści zaczynają budować front przeciwko Barroso. Francuscy socjalistyczni eurodeputowani coraz częściej wspominają o przyznaniu tego stanowiska P. Rasmusenowi. Polowanie na Barroso rozpoczęło się, a duże zwierzę najlepiej ustrzelić z dużego kalibru - zauważa dziennik.

Zgoda deputowanych na powrót Francji do zintegrowanej struktury militarnej NATO
"Le Monde", "Le Figaro", "La Croix" i "Les Echos" z 18.03.
Prasa francuska informuje, iż w dniu 17 marca 2009 r. Zgromadzenie Narodowe udzieliło rządowi francuskiego votum zaufania w głosowaniu wiążącym odpowiedzialność rządu w kwestii polityki zagranicznej. Oznacza to wyrażenie zgody przez Zgromadzenie Narodowe na powrót Francji do zintegrowanej struktury militarnej NATO, chociaż nie było ono niezbędne do podjęcia takiej decyzji przez Prezydenta Sarkozy. Za wnioskiem rządu głosowało 329 deputowanych (UMP i Nowe Centrum), podczas gdy sprzeciw wyraziło 238 deputowanych (PS, PCF, Zieloni,, PRG, Modem,). W ramach UMP, 9 deputowanych wstrzymało się od udziału w głosowaniu, a 1 głosował przeciw wnioskowi rządu. Głosowanie było poprzedzone debatą, w trakcie której premier F. Fillon zaprezentował stanowisko rządu francuskiego i głos zajęli przedstawiciele klubów parlamentarnych. Fillon wskazał, iż powrót Francji do zintegrowanej struktury militarnej NATO jest ostatnim etapem procesu zbliżenia Francji z NATO, realizowanego od wielu lat. NATO nie jest obecnie kierowane przez USA, lecz jest koalicją państw gotowych do zróżnicowanego zaangażowania. NATO nie jest zbrojnym ramieniem Zachodu, ani instrumentem jednostronnego interwencjonizmu. Francja decyduje się na zbliżenie z NATO, aby nadać Europie obrony rzeczywisty charakter. Premier Francji zarzucił opozycji opóźnienie w kwestii zrozumienia rewolucji strategicznej. Stanowisko rządu poparły partie większości parlamentarnej – UMP i Nowe Centrum. Gazety zauważają, iż rządowi udało się zdyscyplinować przeciwników reintegracji NATO w UMP poprzez przeprowadzenie głosowania wiążącego odpowiedzialność rządu. Wśród nich jedynie 1 deputowany głosował przeciw wnioskowi rządu, a 9 wstrzymało się od udziału w głosowaniu. Ponadto przeciw temu wnioskowi zagłosowali deputowani prawicowi bez przynależności klubowej – przedstawiciele opcji suwerenistycznej. Decyzję N. Sarkozy ws. reintegracji NATO skrytykowali ostro przedstawiciele opozycji parlamentarnej. W imieniu Partii Socjalistycznej głos w debacie zabrał były premier Francji L. Fabius. Jego zdaniem na potępienie zasługuje sposób podjęcia tej decyzji bez głosowania i konsultacji z kimkolwiek. Powrót Francji do zintegrowanej struktury militarnej NATO oznacza zerwanie konsensusu narodowego, podważenie niezależności Francji i zmniejszenie jej znaczenia na arenie międzynarodowej. Uzasadnienia takiej decyzji są niewystarczające. Dzienniki zauważają, iż kwestia reintegracji NATO była okazją do manifestacji jedności PS, gdzie sprzeciw w tym zakresie wyrazili odwieczni rywale i byli premierzy Francji L. Fabius i L. Jospin. Wystąpili oni na konferencji prasowej wspólnie z I sekretarzem PS - M. Aubry. Było to pierwsze wystąpienie Jospina przed grupą parlamentarną PS w Zgromadzeniu Narodowym od 2002 r.. M. Aubry i L. Fabius wezwali rząd francuski do uniknięcia definitywnym powrotu Francji do zintegrowanej struktury militarnej NATO. Aubry zaproponowała sporządzanie corocznego bilansu w tym zakresie, zaznaczając, iż w przypadku powrotu lewicy do władzy w 2012 r. kwestia miejsca Francji w NATO zostanie potraktowana odmiennie. Decyzję o powrocie Francji do zintegrowanej struktury militarnej skrytykowali również F. Bayrou – lider Modem oraz przedstawiciele Zielonych – N. Mamere i Komunistów – M. Gremetz.

PRAGA
Dyplomatyczna gra o szefa NATO
"Lidove noviny" z 17.03.
Eksperci określają wybór sekretarza generalnego NATO jako dyplomatyczną grę na najwyższym szczeblu, rozgrywającą się pomiędzy Waszyngtonem, Londynem, Berlinem i Paryżem. Mimo iż w poszukiwaniu następcy Jaapa de Hoop Scheffera mocarstwa zachodnie utrzymają najprawdopodobniej główną rolę, to państwa Europy Wschodniej po raz pierwszy zaczęły brać w nim większy udział. Holender Scheffer stoi na czele sojuszu już od 2004 r. Od dłuższego czasu jest wiadomo, iż latem 2009 r. odejdzie ze stanowiska. Dlatego rozmowy o następcy trwają już od kilku miesięcy. Największym faworytem wydaje się obecnie premier Danii Anders Fogh Rasmussen. Co do jego wyboru porozumieli się już podobno premier Wlk. Brytanii G. Brown, prezydent Francji N. Sarkozy i niemiecka kanclerz A. Merkel. Charyzmatyczny Fogh Rasmussen wydaje się być idealnym kandydatem. Ma opinię zdolnego negocjatora, który w 2003 r., w czasie przewodnictwa Danii w UE, doprowadził do historycznego porozumienia w sprawie rozszerzenia UE o dziesięć państw. Co więcej, Fogh Rasmussen poparł wcześniej amerykańską inwazję na Irak i zdobył dodatkowe punkty dzięki temu, iż stosunkowo mała Dania wysłała do Afganistanu ok. 750 żołnierzy. Fogh Rasmussen już wcześniej zdementował spekulacje o swoim odejściu (ze stanowiska premiera – przyp.red.) i przestał odpowiadać na pytania dotyczące NATO. Jednak właśnie jego milczenie przyczyniło się do kolejnych spekulacji. Jeden z duńskich politologów stwierdził: „Gdyby nie był kandydatem, powiedziałby jasno, że nie jest zainteresowany tym stanowiskiem”. Kierując NATO Fogh Rasmussen mógłby skupić się na współpracy z UE oraz przywiązywałby wagę do szkolenia policjantów w Afganistanie. Do tej pory aspekt regionalny nie odgrywał w NATO tak dużej roli, po rozszerzeniu sytuacja się jednak zmieniła. W ostatnim czasie potencjalni kandydaci zaczęli pojawiać się także w państwach Europy Środkowej i Wschodniej. Najpoważniejszym jest obecnie polski minister spraw zagranicznych Radosław Sikorski, który do tej pory unikał wyraźniejszych oświadczeń (kandydatura bułgarskiego b. ministra SZ Solomona Pasi’ego nie ma najprawdopodobniej wielkich szans, a spekulacje o tym, żeby NATO mógł szefować wicepremier Czech Alexandr Vondra są raczej sennymi marzeniami). Pochodzenie (z Europy Środkowej) Sikorskiego mogłoby być istotne. W UE zbliżają się rozmowy dotyczące kilku wysokich stanowisk, którymi mogłyby być zainteresowane państwa Europy Wschodniej. Zdaniem zastępcy dyrektora generalnego ds. stosunków zewnętrznych KE Karla Kovandy jest możliwe, że stanowisko szefa NATO może stać się częścią tych zakulisowych rozmów. Niewątpliwie kluczową rolę w wyborze nowego sekretarza generalnego odegra już tradycyjnie Waszyngton. Nowa administracja Obamy mogłaby przy tym przygotować wielką niespodziankę - poprzeć ministra obrony Kanady Petera MacKay’a. Wg dziennika The Washington Post, stanowisko szefa NATO byłoby dla niego nagrodą za dzielność Kanadyjczyków w Afganistanie. Przeciwko takiemu rozwiązaniu opowiedzieliby się zapewne Europejczycy, ponieważ naruszyłoby to tradycyjny podział stanowisk w sojuszu między USA a Europą. W USA definitywna decyzja póki co nie zapadła. Analitycy oczekują jej dopiero przy okazji szczytu NATO w kwietniu br.

Białoruś o nic nie błaga UE – wywiad z ministrem Białorusi Siarhejem Martynau
"Lidove noviny" z 16.03.
Lubosz Palata (LP) – Panie ministrze, czy na Białorusi zapadła już decyzja, czy przyjmiecie zaproszenie na praski szczyt Partnerstwa Wschodniego?
Siarhej Martynau (SM) – Do tej pory nie otrzymaliśmy oficjalnego zaproszenia na spotkanie w Pradze. Ale odpowiedź na Pana pytanie chciałbym zacząć od tego, że Białoruś jest nieodłączną częścią Europy i to nie tylko pod względem geograficznym. Europa jest naszym wspólnym domem i jesteśmy świadomi swojej odpowiedzialności za to, żeby w naszym domu panował pokój i dobrobyt. Istnienie bliskich relacji z UE jest dla nas korzystne głównie ze względów ekonomicznych. Białoruś jest krajem, którego gospodarka oparta jest na eksporcie. Ponieważ ok. 60% naszego PKB idzie na eksport, jesteśmy pod tym względem jednym z dziesięciu najbardziej otwartych gospodarek w Europie. Dlatego Białoruś jest obiektywnie zainteresowana tym, by posiadać wiarygodne stosunki handlowo - gospodarcze z takim graczem, jakim jest UE – silnym, technologicznie rozwiniętym międzynarodowym stowarzyszeniem i bardzo chłonnym rynkiem. Nie szukamy dla siebie jedynie jednostronnych korzyści. Także Białoruś może UE coś zaoferować, zarówno w obszarze współpracy produkcyjnej, jak i w obszarze możliwości prowadzenia inwestycji w naszym kraju. Także z tego punktu widzenia zaproszenie Białorusi na szczyt, jeśli przyjdzie, będzie nie tylko naturalnym i logicznym krokiem ze strony naszych europejskich partnerów, ale także krokiem odpowiadającym ich własnym interesom.
LP – A sam udział w projekcie Partnerstwa Wschodniego?
SM – Jeśli chodzi o inicjatywę Partnerstwa Wschodniego: na styczniowym spotkaniu „trojki” UE, Białoruś potwierdziła, że ma wobec projektu Partnerstwa Wschodniego pozytywny stosunek. Widzimy w nim konstruktywną myśl i konstruktywny element. Naszym zasadniczym postulatem jest, że partnerstwo to musi opierać się mechanizmie równouprawnienia pomiędzy wszystkimi uczestnikami. Takie jest nasze fundamentalne stanowisko, które podziela także UE. Dlatego, jeśli partnerstwo zostanie ostatecznie uzgodnione w takiej formie, jak było negocjowane na spotkaniu „trojki” UE, można przewidywać, że Białoruś konstruktywnie się włączy.
LP – Czego Białoruś oczekuje od Partnerstwa Wschodniego? Czy celem waszego udziału w nim jest członkostwo w UE?
SM – Chciałbym, aby czytelnicy tego dziennika zrozumieli jedną rzecz. Zawsze konsekwentnie i szczerze podkreślaliśmy, że Białoruś o nic nie błaga Unię Europejską. Nie stawiamy sobie za cel członkostwa w UE w bliskiej przyszłości i dlatego nie prosimy UE o żadną szeroką pomoc gospodarczą, ani o jakiekolwiek inne preferencje, czy korzyści. Jesteśmy przyzwyczajeni, żeby wszystko osiągać samemu. Co jest dla nas szczególnie ważne, to zaprzestanie dyskryminacji i podwójnych standardów. Przy tym jeszcze raz podkreślam, że Białoruś jest zdolna zaoferować naszym europejskim partnerom współpracę w tych obszarach, które są korzystne dla obu stron. I to także w ramach inicjatywy Partnerstwa Wschodniego, które ma na celu włączenie wschodnich sąsiadów UE do o wiele głębszej współpracy z UE. Tutaj nie ma nic sztucznego czy wymyślonego. Chodzi o współpracę w zakresie zwalczania nielegalnej migracji, handlu narkotykami, przestępczości zorganizowanej, chodzi o współpracę w dziedzinie energetyki i współpracy celnej, o uproszczenie przepływu towarów, współpracę w realizacji skomplikowanych projektów w zakresie infrastruktury, jak produkcja i tranzyt energii, połączenia komunikacyjne.
LP – Jak Białoruś ocenia pierwsze kroki nowego amerykańskiego prezydenta Baracka Obamy w kwestii obrony antyrakietowej i współpracy z Rosją?
SM – Białoruś pozytywnie ocenia podejście nowej administracji USA do „zmiany” stosunków z Rosją. Jeśli naprawdę się zmienią, to na pewno umożliwi to znaczące kroki naprzód w wielu kwestiach europejskiego i międzynarodowego bezpieczeństwa. Jeśli chodzi o rozmieszczenie elementów systemu obrony antyrakietowej USA w Europie, to nasze stanowisko wobec tej kwestii pozostaje niezmienne. Uważamy, że umieszczenie obrony antyrakietowej w Polsce i Czechach nie pomoże w umacnianiu atmosfery zaufania między NATO i wschodnimi sąsiadami bloku i jest negatywnym czynnikiem z punktu widzenia bezpieczeństwa regionalnego. Jeśli wobec tego USA zrezygnują w końcu z planu rozmieszczenia elementów obrony antyrakietowej, to będziemy zadowoleni.
LP – Jakie jest wasze stanowisko wobec projektów gazociągów „North Stream”, „South Stream” i „Nabucco”, które obchodzą Białoruś jako kraj tranzytowy dla dostaw gazu z Rosji i Azji Środkowej do Europy Zachodniej? Czy nie stanowią zagrożenia dla waszego bezpieczeństwa energetycznego?
SM – Sądząc po sformułowaniu przez pana pytania, nie jest pan dobrze poinformowany. Wspomniane projekty są absolutnie różne w swej istocie i odpowiadają różnym interesom geopolitycznych graczy. Jeśli chodzi o „North Stream” jest jasne, że ten projekt, jak również projekt budowy „South Stream” jest suwerenną decyzją Rosji. Te projekty – tak samo jak „Nabucco” –dotyczą oczywiście również interesów Białorusi. Rozumiemy jednak, że Rosja i nasi środkowoazjatyccy partnerzy mają prawo do takiej decyzji, ponieważ chodzi o ich surowce naturalne. Rozumiemy także starania Rosji i państw środkowoazjatyckich zmierzające do zdywersyfikowania trasy dostaw nośników energetycznych. Takie samo zadanie stoi także przed Białorusią i innymi państwami. Ale musi się Pan ze mną zgodzić, że niedawny kryzys gazowy jasno pokazał, że już obecnie istnieje pilna potrzeba stworzenia infrastruktury umożliwiającej szybkie zwiększenie dostaw źródeł energii dla europejskich konsumentów. Z tego punktu widzenia, zarówno Rosji, jak i naszym partnerom w Europie niewątpliwie przyniosłoby korzyści rozpoczęcie budowy drugiego odgałęzienia gazociągu „Jamał - Europa”. Obiektywny rachunek ekonomiczny pokazuje, że realizacja tego projektu już w ciągu 1,5 - 2 lat umożliwiłaby zapewnienie dodatkowego tranzytu do Europy w wielkości 23,5 mld m3. I można to uczynić przy minimalnych kosztach, ponieważ już przy budowie pierwszej „nitki” tego gazociągu była przezornie i rozważnie wytworzona niezbędna infrastruktura do obsługi kolejnej „nitki”.
LP – RCz wyraźnie wspierała i wspiera opozycyjne grupy na Białorusi. Czy jest to przeszkodą dla rozwoju stosunków między Białorusią a Czechami?
SM – Dziękuję za szczerość. Jest Pan pierwszym dziennikarzem czeskim, który tak szczerze i głośno mówi o realnym stanie rzeczy. Wiadomo, że taka sytuacja nie pomaga w budowaniu zaufania w stosunkach bilateralnych. Ale jesteśmy przygotowani na to, aby „odwrócić kartę” i przejść do dalszego budowania całego kompleksu białorusko - czeskiej współpracy.

RABAT
Raport PE w sprawie przestrzegania praw człowieka w Maroku
"Aujourd’hui le Maroc" i "Le Matin" z 17.03.
Delegacja Parlamentu Europejskiego, która przebywała w dniach 26 - 27 stycznia 2009 r. opublikowała raport dotyczący przestrzegania praw człowieka w prowincjach saharyjskich. Marokańskie władze z niezadowoleniem przyjęły zawarte w raporcie wnioski. Według tutejszych komentatorów, komisja europejskich parlamentarzystów składająca się z „sympatyków Frontu Polisario” powtórzyła zarzuty wnoszone przez separatystycznych aktywistów. Delegacja zarzuca Maroku „ciągłe naruszanie praw człowieka, w szczególności w zakresie wolności słowa, zrzeszania się, zgromadzeń, komunikacji, przemieszczania się i dostępu do wymiaru sprawiedliwości”. Oskarża Maroko o „niesprawiedliwe traktowanie podejrzanych”, o „zastraszanie, złe traktowanie Saharyjczyków i dopuszczanie się wobec nich porwań i agresji fizycznej”. Kwestionuje również prawo do sądzenia separatystów, nawet jeśli ci ostatni, jak twierdzą marokańskie władze, są oskarżeni o pospolite przestępstwa. W raporcie zostały również zawarte sugestie dotyczące konieczności „zwiększenia roli Minurso w zakresie kontrolowania przestrzegania praw człowieka na terytorium Sahary Zachodniej”. Marokańskie władze uznały, że o ocenie Delegacji Parlamentu Europejskiego zadecydowały względy polityczne, a nie rzeczywista sytuacja na wizytowanych terenach.

RYGA
Nowy minister obrony planuje wizytę w Afganistanie
"Latvijas avize" z 17.03.
Gazeta podała, że nowy minister obrony Łotwy Imants Liegis planuje w najbliższym czasie złożyć wizytę u stacjonujących w Afganistanie łotewskich żołnierzy. „Nasi żołnierze w Afganistanie ryzykują życie i chciałbym w najbliższym czasie udzielić im wsparcia” - powiedział nowo mianowany minister.

Import mniejszy, cena wyższa
"Czas" z 17.03.
Gazeta podała, że w 2008 r. import gazu i prądu zmniejszył się odpowiednio o 1,7% i 25,7% w porównaniu z 2007 r., a koszt zakupu surowców zwiększył się odpowiednio o 81% i 16,8% więcej.

O zbliżeniu Gruzji z UE
"Latvijas vestnesis" z 17.03.
Gazeta poinformowała, że w dniu 15 marca br. w Brukseli minister spraw zagranicznych Republiki Łotwy, Maris Riekstińś wziął udział w nieformalnej wymianie stanowisk nt. Gruzji, w trakcie której poruszono, m.in. aktualne kwestie stosunków pomiędzy UE a Gruzją, NATO a Gruzją, przebiegu reform demokratycznych w Gruzji, sytuacji w Abchazji i Osetii Południowej oraz zagadnienia związane z Planem Działań Europejskiej Polityki Sąsiedzkiej. M. Riekstińs podkreślił wagę obecności misji obserwatorów UE na terenie Gruzji, która sprzyja stabilności i bezpieczeństwu w strefie konfliktu. Łotewski minister zwrócił uwagę zgromadzonych na potrzebę zastanowienia się nad tym, co będzie po upływie ważności mandatu misji latem br. i w jaki sposób, po tym terminie, można będzie zapewnić obecność obserwatorów w regionie. W spotkaniu udział wzięli przedstawiciele 12 państw oraz specjalny wysłannik w Gruzji Pierre Morell, a także przedstawiciel UE na Kaukazie Południowym Peter Semneby. Organizatorem spotkania był minister spraw zagranicznych Szwecji Karl Bildt.

Cięcia budżetowe w MSZ Łotwy
"Telegraf" z 17.03.
Gazeta poinformowała, że plan nowego premiera Łotwy, Valdisa Dombrovskisa dot. zmniejszenia wydatków o 20% nie spotkał się ze zrozumieniem w MSZ Republiki Łotwy (RŁ). Minister SZ RŁ Maris Riekstińś, który zachował swoje stanowisko w nowym rządzie, stwierdził, iż ciecia w wysokości 3,5 mln LVL - bez przerwania funkcji zagranicznych - nie są możliwe. Obecnie MSZ jest gotów do dokonania cięć w wysokości 1,8 mln LVL. Tę kwotę MSZ RŁ będzie w stanie zaoszczędzić poprzez zmniejszenie o 30% zatrudnienie swoich pracowników na placówkach. W styczniu 2009 r. placówki zagraniczne RŁ ogółem wykorzystały 306 etatów. Do połowy roku planowane jest zamrożenie mechanizmu rotacji, w ramach którego do pracy w Rydze powróci 90 osób. Łotewski resort polityki zagranicznej wykazuje, iż nawet minimalna obecność dyplomatyczna Łotwy zagranicą jest lepsza od całkowitej nieobecności. Ponadto Łotwa zainwestowała spore środki w utworzenie Wydziałów Konsularnych placówek, a ich zamkniecie zostałoby odebrane jako negatywny polityczny sygnał. Zdaniem ekspertów, w perspektywie długoterminowej w ramach optymalizacji środków możliwe byłoby utworzenie połączonych przedstawicielstw dyplomatycznych 3 państw bałtyckich, a pierwszym eksperymentem w tym zakresie będzie planowana wspólna reprezentacja interesów Łotwy i Estonii przez Ambasadę RŁ wKairze. „Jest oczywiste, że dla Łotwy, jak dla każdego małego kraju, im więcej więzi ma w całym świecie, tym lepiej, ale w zasadzie, jest to normalne, że interesy jednego kraju zagranicą reprezentuje inne państwo” - uważa politolog Karlis Daukśts. Natomiast były minister SZ RŁ Janis Jurkans wyraził pogląd, że w trudnej sytuacji gospodarczej powinno się zmniejszać liczbę ambasad, a nie liczbę personelu. Jego zdaniem, dla Łotwy optymalną liczbą byłoby 6 - 7 Ambasad, a realizację funkcji zagranicznych Łotwy byłoby wskazane „oddelegować” placówkom dyplomatycznym innych krajów.

Polityka protekcjonizmu i populizmu może mieć negatywny wpływ na regiony Europy
"Telegraf" z 17.03.
Gazeta zamieściła komentarz byłego doradcy ministra finansów Łotwy Andrisa Miglausa, który twierdzi, że populizm i protekcjonizm stwarza wewnętrzne granice, co może mieć negatywny wpływ na poszczególne regiony Europy. „Każdy człowiek zdaje sobie sprawę z tego, że mała gospodarka, jaką jest łotewska ekonomika, nie może istnieć w warunkach, gdy otaczające ją rynki eksportowe, dostarczając towary konkurencyjne przyczyniają się do hamowania produkcji własnej tych lub podobnych produktów. Łotwa przystępowała do UE jako do wspólnej strefy gospodarczej, wewnątrz której istnieje aktywny obrót towarów i usług. Jednak dziś z krajów Europy Zachodniej co raz częściej docierają sygnały o konieczności protekcjonizmu i obronie własnego rynku przed towarami z Europy Wschodniej, a wiec także z Łotwy. Bycie małym eksporterem wśród dużych gospodarek, skierowanych na własną produkcję, to nie są te warunki, na których Łotwa przystępowała do UE” – podkreślił.

RZYM
Zdaniem F. Frattiniego - A. F. Rasmussen jest najlepszym kandydatem na szefa NATO
"Il Sole 24 Ore" z 12.03.
Gazeta cytuje wypowiedź ministra spraw zagranicznych F. Frattiniego, który uznał duńskiego premiera A. F. Rasmussena za doskonałego kandydata na sekretarza generalnego NATO. Frattini podkreślił, że jego ocena jest subiektywna, a w sprawie wyborów toczą się negocjacje. Zdaniem włoskiego ministra Rasmussen posiada doświadczenie, kompetencje oraz przede wszystkim cechuje go równowaga, co jest niezbędne w pracy sekretarza generalnego Sojuszu. Frattini zapewnił także Turcję, która wyraziła obiekcje do kandydatury Rasmussena, że „nie można go nawet podejrzewać o obraźliwy stosunek do Islamu”.

Włoski rząd zamierza złagodzić efekty kryzysy poprzez pakiet Sacconiego
"Il Sole 24 Ore" z 14.03.
W ramach łagodzenia negatywnych efektów kryzysu finansowego w Ministerstwie Pracy, Zdrowia i Polityki Społecznej zakończono prace nad „pakietem Sacconiego”, który dotyczy, tzw. amortyzatorów społecznych. Zgodnie z przewidywaniami, projekt ten zostanie włączony do dekretu dotyczącego zachęt w sektorze samochodowym, nad którym są prowadzone prace w parlamencie. Pakiet Sacconiego obejmuje: - skrócenie procedur związanych z wypłatą odszkodowania oraz zasiłków w przypadku utraty pracy ze 120-140 do 20-30 dni. - zwiększenie wysokości odszkodowania do 20% ostatniego wynagrodzenia w przypadku utraty pracy przez osoby zatrudnione na czas określony. Co więcej dla pracodawców, którzy zatrudnią osoby zwolnione w ramach takich kontraktów zostały przewidziane zachęty fiskalne. - rozszerzenie zakresu stosowana wynagrodzenia w postaci specjalnych voucherów dla osób bezrobotnych (jeden ze sposobów wynagrodzenia doraźnych pracowników, którzy figurują jako osoby poszukujące zatrudnienia. Voucher o wartości nominalnej 7,5 euro jest zwolniony od podatków i obciążeń, które pokrywa skarb państwa. Zatrudnienie na podstawie voucherów nie ma wpływu na status bezrobotnego) za pracę nie tylko w rolnictwie, ale również w przypadku zatrudnienia przy organizacji imprez sportowych, kulturalnych, charytatywnych oraz targów. Wypłata wynagrodzenia w postaci voucherów może być stosowana w przypadku emerytów, młodzieży poniżej 25 roku życia oraz osób, które utraciły pracę, a którym przysługuje prawo do korzystania z amortyzatorów społecznych. - cotygodniową publikację (m.in. w dziennikach regionalnych), przez agencje pośrednictwa pracy, aktualnej listy ofert zatrudnienia.

SARAJEWO
Eksperci KE rozpoczęli trzecią kontrolę reżimu wizowego
"Dnevni avaz" z 17.03.
Eksperci Komisji Europejskiej rozpoczęli 16.03. w Sarajewie trzecią już kontrolę dotyczącą wypełniania przez Bośnię i Hercegowinę (BiH) zobowiązań dotyczących likwidacji reżimu wizowego dla obywateli tego kraju, chcących dostać się na terytorium jednego z krajów UE. Eksperci rozmawiali z przedstawicielami instytucji BiH na temat migracji i kierowania granicą. Szef grupy negocjatorów BiH ws. liberalizacji reżimu wizowego S. Rizvo jest optymistą i oczekuje, że raport będzie pozytywny. „Dziedziny, które będą brane pod uwagę w tym tygodniu zostały przez KE określone jako te, w którym uczyniliśmy znaczne postępy. Nie oczekuję więc większych zastrzeżeń ze strony ekspertów” - stwierdził Rozvo.

Zastój w realizacji Mapy drogowej ws. liberalizacji reżimu wizowego
"Dnevni avaz" z 17.03.
Komisja ds. Integracji Europejskiej Parlamentu Bośni i Hercegowiny (BiH) na posiedzeniu 16 bm. rozpatrywała Raport nt. realizacji Mapy drogowej ws. liberałizacji reżimu wizowego. „Ponieważ doszło do zastoju w realizacji zamierzeń wynikających z Planu akcyjnego dot. wypełniania warunków Mapy drogowej, poprosiliśmy Radę Ministrów i Prezydium BiH o wyjaśnienie dlaczego nie ma zgody politycznej w związku z niektórymi sprawami”, oświadczył w wywiadzie dla dziennika S. Mehmadović, członek Komisji Integracji Europejskiej Parlamentu BiH dodając, że ustawy, które były konieczne do liberalizacji reżimu wizowego, tj. Ustawa ws. broni, kontroli granicznej i inne nie otrzymały parlamentarnej akceptacji.

Zastój w reformie obrony z przyczyn politycznych
"Nezavisne novine" z 17.03.
Procesy przemian w dziedzinie obrony Bośni i Hercegowiny (BiH) znalazły się w zastoju z powodu spraw natury politycznej, oświadczył P. Pirson, zastępca dowódcy Połączonego Dowództwa Sił NATO w Neapolu. Pirson przybył do Sarajewa, aby wraz z wojskowym i politycznym kierownictwem BiH zdefiniować powody zastoju, a także sposób przywrócenia procesu na właściwą drogę. „Aby kontynuować proces reformy obrony niezbędne jest zrealizowanie postępu w poszczególnych dziedzinach, które zależą do Prezydium BiH. Są to przede wszystkim sprawy ruchomego i nieruchomego mienia. BiH musi także rozwiązać sprawę nadwyżki uzbrojenia i materiałów niebezpiecznych“, stwierdził Pirson dodając, że po okresie wspaniałych postępów w dziedzinie obrony, sprawy te spowodowały zastój w procesie tej reformy. „Zastój ten będzie miał wpływ na postępy BiH w drodze do członkostwa w NATO. Dodatkowego terminu na rozwiązanie tych spraw nie będzie” - podkreślił Pirson.

Nieodpowiedzialni politycy Bośni i Hercegowiny
"Nezavisne novine" z 17.03.
16.03. Rada Ministrów UE oficjalnie mianowała V. Inzka na stanowisko nowego przedstawiciela wspólnoty międzynarodowej w Bośni i Hercegowinie (BiH). Zdarzyłby się cud, gdyby udało się mu osiągnąć jakiś postęp. UE do tej pory wierzyła, że złe stosunki pomiędzy Bośniakami i Serbami (a także pomiędzy tymi dwoma wspólnotami a Chorwatami) powoli znikną w obliczu pokusy zwanej członkostwem w Unii Europejskiej. Jednakże, z niedawno opublikowanego Raportu Międzynarodowej Grupy Kryzysowej wynika, że BiH nie jest podobna do innych komunistycznych krajów, które weszły w skład tego europejskiego klubu. Podstawowym problemem BiH jest to, że Pokojowe Porozumienie z Dayton wystarczyło, aby zakończyć wojnę, ale nie wystarczyło, aby przekonać Bośniaków, Serbów i Chorwatów o tym, że jedynym dla nich wyjściem jest wzajemna współpraca w ramach jednego państwa. Bośniakom zezwolono wierzyć, że pewnego dnia staną się najmocniejszym i największym narodem i będą kierować zcentralizowanym państwem. Z drugiej strony Serbom pozwolono liczyć, że ich entitet (RS) może jakoś wydostać się z ram BiH i stać się niezależnym państwem. Właśnie dlatego były szef OHR M. Lajczak, w jednym z wywiadów telewizyjnych stwierdził, że politycy BiH nie uważają członkostwa w UE za swój priorytet. Nacjonalistyczna retoryka odkrywa jakim państwem stała się BiH. Retoryka ta wskazuje, że politycy BiH, którzy już 14 lat żyją pod „międzynarodowym parasolem ochronnym” po prostu przyzwyczaili się, że mogą mówić co chcą, bez żadnych ewentualnych konsekwencji. Zachowują się jak nieodpowiedzialna młodzież, podczas gdy UE jak ciotka nie wie czy powinna ich skarcić, nagrodzić lub pouczać, czy też po prostu zasłonić uszy rękami.

TALLIN
Przed pękniętym korytem
"Postimees" z 17.03.
Stosunki z Białorusią są dla UE nader skomplikowane i problematyczne. Zacieśnianie stosunków z sześcioma znajdującymi się na Wschodzie państwami to właściwy krok ze strony UE. Jest on niezbędny do wzmocnienia wpływów UE i poparcia dla demokracji poza jej granicami. Białoruś do dziś nie przykładała większej wagi do demokracji i praw człowieka, a przez pewien czas nawet planowała połączenie z Rosją i utworzenie jednego państwa. Z jednej strony jasne jest, że w ramach swej działalności, UE musi przestrzegać praw człowieka i nie może godzić się z zamiarem uznania niepodległości separatystycznych regionów Gruzji. Z drugiej zaś strony, trzeba Białorusi - zwłaszcza opozycji i młodzieży - pokazać przysłowiową marchewkę, aby mieli prawidłowe wzorce i cel do którego mogą dążyć. Jeżeli zupełnie odepchniemy to państwo od uczestnictwa w życiu UE, Białoruś znajdzie się w strefie wpływów Rosji. Bez Białorusi nie można sobie wyobrazić pełnoprawnego partnerstwa z państwami z nią graniczącymi. W tej sytuacji przeciwnicy zyskaliby bowiem możliwość twierdzenia, że rozwijanie tego kierunku polityki w UE nie ma racji bytu a Unia nie umie kreować wspólnej polityki zagranicznej na Wschodzie.

Rozmowy o przyszłości NATO
Agencja BNS z 17.03.
17.03. na wspólnym posiedzeniu komisje spraw zagranicznych oraz obrony estońskiego parlamentu dyskutowały o przyszłości NATO i jego nowej koncepcji strategicznej, wyrażając poparcie dla rozszerzenia Sojuszu. Sven Mikser (socjaldemokrata), przewodniczący komisji spraw zagranicznych ocenił, że NATO zmieniło się fundamentalnie po atakach z 11 września 2001 r., kiedy to walka z terroryzmem znalazła się wśród jego priorytetów. Inne ważne doświadczenia Sojuszu to operacje w Afganistanie, Iraku oraz nowe wyzwania takie jak cyberobrona i bezpieczeństwo energetyczne. Zdaniem Miksera artykuł 5 Traktatu Północnoatlantyckiego powinien zająć poczesne miejsce w nowej koncepcji strategicznej, a polityczna jedność ma podstawowe znaczenie dla przyszłości organizacji. Reprezentujący Partię Reform Mati Raidma, przewodniczący komisji obrony omówił działania jednostek estońskich w misjach pokojowych, podkreślając wagę uczestnictwa ochotniczej estońskiej Ligi Obronnej w Kosowie. Raidma wskazał też na znaczenie współpracy trzech państw bałtyckich oraz wagę ćwiczeń w ramach NRF. Sesja była współorganizowana przez ambasady Polski, Czech i Węgier dla przypomnienia dwóch ostatnich fal rozszerzenia NATO. Przypominano, że rozszerzenie się nie zakończyło i nikt spoza organizacji nie ma tu prawa weta. Wkrótce do Sojuszu przystąpią Albania, Chorwacja i Macedonia, a Ukraina i Gruzja powinny mieć prawo do MAP. W połączonej sesji obu komisji uczestniczyli ponadto: przewodniczący komisji spraw zagranicznych Sejmu RP Krzysztof Lisek, dyrektor ds. NATO w węgierskim MSZ - Gabor Horvath oraz ambasadorowie Polski, Czech i Węgier.

Siły zbrojne kompletują specjalną jednostkę
"Paevaleht" z 16.03.
W ramach estońskich sił zbrojnych zacznie wkrótce działać nowa jednostka specjalna, składająca się z najlepszych wojskowych. Dane o jej składzie są ściśle tajne. Nowa jednostka będzie nosiła nazwę ESTSOF (Estonian Special Operation Force). Szef wydziału informacyjnego sztabu generalnego sił zbrojnych major Peeter Tali potwierdził powstanie takiej jednostki: „Istnieje polityczna wola założenia takiej jednostki i mogę powiedzieć, że już poczyniono pewne kroki w kierunku jej ustanowienia”. Nie ujawnił on jednak żadnych informacji dotyczących liczby osób wchodzących w jej skład czy o jej członkach; powiedział jednak, że jej kompletowanie już trwa: „Nie mogę nic więcej powiedzieć, nawet na czym miałby np. polegać nabór do jednostki, lecz wymagania są dość wysokie, a testy kompleksowe.” Według dostępnych informacji nabór trwa od kilku tygodni: odbywa się testowanie kandydatów nie tylko od strony fizycznej lecz także psychicznej. Osoba, która nie osiągnie satysfakcjonujących wyników, nie będzie miała możliwości powtórnego kandydowania. Oficjalnie odmówiono wszelkich komentarzy nt. stosowanych przez tę jednostkę rodzajów uzbrojenia, technik oraz taktyk. Zgodnie z ogólnymi informacjami, zostanie ona wyposażona w najnowsze uzbrojenie, o istnieniu których żołnierze dotąd jeszcze nie mieli pojęcia. Jedyny przetarg, który został przeprowadzony publicznie odbył się w celu zakupu jednostce spadochronów. Po raz pierwszy informacje o założeniu jednostki specjalnej pojawiły się w 2005 r., kiedy to na krótki czas została otwarta strona internetowa, na której został ogłoszony nabór instruktorów. Wtedy także poinformowano, że w 2009 r. powinna zacząć działalność mała 36 - osobowa grupa wywiadowcza, gotowa do działań w miastach, pustyniach, górach oraz na morzu, która będzie zdolna do kilkumiesięcznego działania na ograniczonym terenie bez wsparcia z zewnątrz. Rezerwista Leo Kunnas powiedział, że zadania jednostek typu SOF są bardzo specyficzne: „W estońskich warunkach będą prawdopodobnie spełniać zadania piechoty oraz wywiadu. Naturalnie, że będą działały w trudnych warunkach, a członkowie takich jednostek uzyskują najlepsze wyszkolenie, znacznie lepsze niż normalni żołnierze.” Według Kunnasa plany utworzenia takiej jednostki istniały już od paru lat, jednak naturalnie nie jest to tematem do przechwałek. Zdaniem Kunnasa w przyszłości przeznaczeniem takiej jednostki może być wykonywanie skomplikowanych zadań w Afganistanie oraz „ściganie i zatrzymywanie baronów narkotykowych, wysokich rangą talibów, przywódców klanów lub innych kluczowych osób w świecie przestępczym.” W Afganistanie już teraz działają jednostki specjalne z wielu państw sojuszniczych. Kilka lat temu zadania bojowe w Iraku wypełniała też litewska jednostka do zadań specjalnych.

Rozpoczyna się składanie list kandydatów do Europarlamentu
"Diena" z 17.03.
Gazeta podała, że 18.03. rozpocznie się składanie list kandydatów do Parlamentu Europejskiego. Przedstawicielka Centralnej Komisji Wyborczej Łotwy, Kristine Berzińa podała, że do tej pory zainteresowanie udziałem w wyborach do Europarlamentu wykazało 17 partii. Z dotychczasowych eurodeputowanych w tegorocznych wyborach ponowni wystartują, m.in. Roberts Zile z TB/LNNK (Ojczyźnie i Wolności/Ruch Na Rzecz Niepodległości Narodowej Łotwy), Rihards Piks z TP (Partia Narodowa) i Tatiana Żdanok z PCTVL (O Prawa Człowieka W Zjednoczonej Łotwie), a także Georgs Andrejevs, który z listy LC (Łotewska Droga) przeniósł się na listę SCP (Społeczeństwo na Rzecz Innej Polityki) oraz Inese Vaidere, która wystąpiła z partii TB/LNNK a obecnie wystartuje z listy PS (Unia Obywatelska). Partia JL (Nowy Czas) jako nr 1 na swojej liście umieściła Kriśjanisa Karińśa (były minister gospodarki), ZZS (Związek Zielonych i Chłopów) – Baibę Rivżę (była minister oświaty), LPP/LC (Pierwsza Partia Łotwy/Łotewska Droga) – Ivarsa Godmanisa (były premier), SC (Centrum Zgody) – Alfredsa Rubiksa (były przywódca partii komunistycznej Łotewskiej Socjalistycznej Republiki Radzieckiej, LSDSP (Łotewska Socjaldemokratyczna Partia Robotnicza) – Atisa Lejińśa (były dyrektor Instytutu Polityki Zagranicznej Łotwy), PS (Unia Obywatelska) – Sandrę Kalniete (była minister spraw zagranicznych).

Łotwa zamknie Konsulat w Bonn
"Neatkariga" z 18.03.
Gazeta podała, że MSZ Łotwy podjęło decyzję o zamknięciu Konsulatu RŁ w Bonn oraz sprzedaży w drodze licytacji budynku, będącego własnością państwa łotewskiego. MSZ Łotwy podkreśla, że budynek konsulatu należy sprzedać możliwie szybko, ponieważ jego utrzymanie i zagospodarowanie stanowi dodatkowe wydatki dla MSZ Republiki Łotwy. Zgodnie z nieoficjalną informacją cena rynkowa budynku w Bonn przy Alei Adenauera 110 waha się od 500 tys. do 550 tys. euro. Nieruchomość została nabyta w końcu 1992 r., a Konsulat otwarto w nim w marcu 2005 r.

Czerwona linia MO Republiki Łotwy – misja w Afganistanie
"Neatkariga" z 18.03.
Gazeta poinformowała, że nowo mianowany minister obrony Republiki Łotwy Imants Liegis zapowiedział, że jego pierwszym krokiem na stanowisku ministra będzie wizytacja prawie wszystkich jednostek Narodowych Sił Zbrojnych Republiki Łotwy oraz zmniejszenie budżetu Ministerstwa Obrony Republiki Łotwy o co najmniej 4 mln LVL. Minister stwierdził, że nie ma wątpliwości, że powinno się oszczędzać, ale jednocześnie należy pamiętać, iż obrona i bezpieczeństwo stanowią podstawę państwa, a członkostwo Łotwy w NATO stanowi gwarancję bezpieczeństwa. Łotwa już podjęła decyzję o zmniejszeniu udziału w operacjach międzynarodowych i w 2009 r. Łotwa nie będzie uczestniczyła w operacjach w Kosowie i Bośni. Mając na względzie, że nowa administracja USA oczekuje zwiększenia obecności w Afganistanie, udział Łotwy w tej misji stanie się nieprzekraczalną czerwoną linią. Minister I. Liegis wyraził podgląd, że istnieje potrzeba zmniejszenia liczby sztabów, a więc w tej dziedzinie nastąpią zmiany strukturalne, ponieważ liczba dowódców jest zbyt duża. Nowy minister także popiera zmniejszenie funduszu płac o 20%, zmniejszenie biurokracji, cięcia personalne oraz włączenie szeregu podlegających Ministerstwu Obrony agencji do składu ministerstwa. I. Liegis planuje także skupić się na rozwiązaniu problemu braku dyscypliny w wojsku oraz na zmniejszeniu ryzyka korupcyjnego przy dokonywaniu zakupów. Imants Liegis na stanowisko ministra obrony został wysunięty przez PS (Unia Obywatelska), która uznała go za najlepszego profesjonalistę w dziedzinie polityki obrony, będącego jednocześnie w stanie reprezentować Łotwę na najwyższym poziomie.

Za rehabilitację nazizmu można będzie trafić w Rosji do więzienia
"Telegraf" i "Wiesti siegodnia" z 18.03.
Gazety podały, że organizatorów przemarszów SS w Rydze można będzie ścigać karnie nie tylko w Rosji, ale również za pośrednictwem organizacji międzynarodowych. Będzie to możliwe w przypadku uchwalenia przez rosyjską Dumę projektu ustawy „O krokach Federacji Rosyjskiej na rzecz przeciwdziałania rehabilitacji nazizmu, przestępców nazistowskich i ich współpracowników w nowych państwach niepodległych – republikach byłego ZSRR”. Zespół roboczy, w skład którego weszli przedstawiciele Rady Federacji, MSZ Federacji Rosyjskiej, organizacji i stowarzyszeń społecznych, uważa za niezbędne „zareagowanie na niepokojące fakty zapominania lub wypaczania konsekwencji II Wojny Światowej, heroizacji nazistowskich popleczników, które przybierają na sile w Estonii, na Łotwie, Ukrainie i innych nowych niepodległych państwach”. Autorzy projektu zamierzają stwierdzać, klasyfikować i potępiać próby rehabilitacji nazizmu i propagatorów nazizmu oraz zaproponować system przeciwdziałania temu zjawisku, łącznie ze ściganiem administracyjnym i karnym przez Rosję i organizacje międzynarodowe „poszczególnych osób, organizacji lub struktur państwowych, które zawiniły w takich przypadkach”.

WILNO
Co z nową elektrownią atomową na Litwie?
ELTA i DELFI z 16.03.
„W projekcie dotyczącym budowy nowej elektrowni atomowej na Litwie pozostaje wiele niejasności, jednak Estończycy są cierpliwi i jeszcze czekają na konkretne propozycje ze strony Litwy” – powiedział minister gospodarki i łączności Estonii J. Parts po spotkaniu 16.03. w Wilnie z ministrem energetyki Litwy - A. Sekmokasem oraz ministrem gospodarki D. Kreivisem. Zaznaczył także, iż Estonia chce uczestniczyć w projekcie Ignalina - 2, jednak jeśli ten projekt nie zostanie zrealizowany, strona estońska wybuduje własną elektrownię atomową. „Jest to niełatwy projekt, kwestie te powinny być omawiane oraz rozwiązywane na szczeblu zarówno politycznym, jak komercyjnym. Czekamy na rozwiązanie tej sprawy. Nadszedł czas, aby jak najszybciej podjąć decyzję” – powiedział J. Parts.
Dodał także, iż co się tyczy energii elektrycznej, to Estonia jest obecnie w pełni zabezpieczona, ponieważ posiada swoje źródła energii tj. własne łupki bitumiczne oraz most energetyczny z Finlandią. Jednak kraj chce zapewnić sobie „zróżnicowany portfel energetyczny”, łącznie z energetyką jądrową. Jego zdaniem, teraz należy utworzyć wspólny rynek energetyczny państw bałtyckich. „Wówczas nie byłoby tak ważne, czy kabel przesyłowy do Szwecji zostanie położony na Łotwie czy na Litwie” – podkreślił m.in. estoński minister. Z kolei minister energetyki Litwy A. Sekmokas zaznaczył, iż wspólny rynek państw bałtyckich jest potrzebny zarówno dla planowanych projektów dot. budowy połączeń energetycznych, jak też dla nowej elektrowni atomowej. Przypominał, iż utworzenie wspólnego rynku energetycznego rozpocznie się już w przyszłym roku, po tym jak zostanie zamknięta Ignalińska Elektrownia Atomowa.

Czy Estonia powinna skupić się na rozwoju własnej energetyki?
DELFI z 16.03.
Partia Centrystów uważa, że Estonia powinna obrać kierunek na rozwój własnej energetyki, bo w najbliższym okresie energetyka światowa będzie się rozwijała właśnie w tym kierunku. „Współpraca z Litwinami nie posuwa się naprzód, a nowa Elektrownia Atomowa (EA) w Ignalinie nie będzie gotowa w krytycznym dla nas momencie. Moce piątej fińskiej EA są już podzielone, a budowa szóstej nie została dotychczas rozpoczęta. Dlatego jedynym rozsądnym rozwiązaniem jest budowa własnej elektrowni” - mówi się w oświadczeniu prasowym Partii Centrystów. Centryści uważają, że należy wybudować EA o mocy 600 MW, a następnie jeszcze jedną taką samą. Zasoby uranu na świecie są spore, a więc braku surowca nie należy się obawiać. Ludzie obawiają się odpadów radioaktywnych, ale zdaniem Centrystów ich przetransportowanie i składowanie odbywa się według specjalnych technologii, które pozwalają przechowywać je tysiące lat.

Relacje UE - Białoruś
DELFI z 17.03.
Sierpniowy konflikt w Gruzji przyczynił się do zmiany europejskiej polityki wobec Białorusi, co spowodowało, że UE przedłuża moratorium na sankcje wobec tego kraju. Tym samym UE wywiera ekonomiczny wpływ na sytuację Białorusi – uważa politolog, dyrektor Centrum Geopolitycznych Badań Wschodu L. Kasciunas. Według niego, „rosyjska karta stanowi główny moment w polityce UE wobec Białorusi”. „Uważam, iż UE realizuje podwójną strategię, tzn. z jednej strony - praca z opozycją, z drugiej zaś - fragmentaryczne kontakty z reżimem. W tym kontekście istnieje pewne ryzyko, o czym wiemy. Wie o tym również opozycja białoruska. Jeżeli UE niczego nie zmieni, to Rosja po prostu „wciągnie” Białoruś lub będzie sama o wszystkim tam decydowała. Dlatego teraz, przy obecnej polityce UE, Białoruś posiada więcej szans na balansowanie” – powiedział m.in. L. Kasciunas. – „Przed konfliktem w Gruzji w Europie uważano, iż na Białoruś należy wywierać wpływ za pośrednictwem Rosji. Białoruś była uważana za domenę FR, dlatego UE nie mogła działać w inny sposób. Po tym konflikcie nastąpiła transformacja polityki i czynnik rosyjski jest tu zasadniczy”. Zdaniem politologa, „UE postrzega Białoruś jako demokratyczne państwo, oczywiście, bez Łukaszenki, natomiast za pośrednictwem środków ekonomicznych i inwestycji Europa chce wywierać wpływ na sytuację w tym kraju. Łukaszenko może realizować reformy tylko w pewnym stopniu, może natomiast imitować je podobnie jak inne demokratyczne kroki”. „Udział Białorusi w Partnerstwie Wschodnim jest mile widziany przez Europejczyków, ale z tym mogą być trudności, w odróżnieniu od Ukrainy, która dotychczas podjęła już pewne kroki w tym kierunku” – powiedział politolog litewski.

Sytuacja gospodarcza na Litwie
DELFI i ELTA z 18.03.
Rząd Litwy, który zapowiedział cięcia budżetowe, zamierza zmniejszyć wynagrodzenia nie tylko urzędników państwowych, ale także dla nauczycieli, lekarzy i strażaków. Jak donoszą portale internetowe, Ministerstwo finansów Litwy przygotowuje propozycję zmniejszenia wynagrodzenia bazowego polityków, sędziów, funkcjonariuszy i urzędników z 475 do 430 litów. Zmniejszenie wynagrodzenia urzędników o 10 proc. pozwoli zaoszczędzić w budżecie państwa 340 mln litów. „Gospodarka powraca do poziomu z przełomu 2006-2007 r., wysokość wynagrodzenia bazowego też może być cofnięta” - powiedział A. Kubilius. Jeżeli rząd i Sejm Litwy zgodzą się z planem opracowanym przez ekspertów z ministerstwa finansów, będzie to już drugie w 2009 r. cięcie wynagrodzeń urzędników oraz funkcjonariuszy, którzy odpowiadają za utrzymanie bezpieczeństwa publicznego. Od 1 stycznia 2009 r. podstawowe wynagrodzenie zmniejszono z 490 do 470 litów.
„Budżet państwa na rok bieżący, do którego rząd przygotowuje poprawki i który ma zamiar przedstawić w ciągu 2 tygodni Sejmowi, może być i dalej korygowany. Nie możemy także twierdzić, iż jest to ostateczna kwestia budżetu, jednak nie mamy innych alternatyw” – powiedział minister finansów A. Szemeta. Poinformował, iż według prognoz, ogólne inwestycje zmniejszą się o 30 proc. i nawet więcej, spadnie eksport, czeka na nas wysoki poziom bezrobocia. Dodał również, iż w ciągu pierwszych dwóch miesięcy dochody do budżetu państwa zmniejszyły się o 10,2 proc. „Nasze państwo posiada określony reżim monetarny, jednak nie ma zgromadzonych zasobów, nie ma innych alternatyw, które pozwoliłyby na złagodzenie konsekwencji braku dochodów, w związku z tym jedynym sposobem jest zmniejszenie wydatków” – podkreślił, m.in. minister finansów. Jak poinformował A. Kubilius, planowany spadek wynagrodzenia polityków i urzędników państwowych pomogłoby zaoszczędzić ok. 0,5 mld litów w budżecie, a ogółem wydatki skarbu państwa planuje się zmniejszyć o 3 mld litów. Podkreśla się, iż w celu omówienia ww. kwestii premier A. Kubilius 17.03. zwołał posiedzenie z udziałem liderów opozycyjnych partii parlamentarnych socjaldemokratów Partii Pracy oraz partii „Porządek i Sprawiedliwość”. Po posiedzeniu lider Partii Pracy V. Uspaskich powiedział, iż plany rządu można poprzeć, jednak „w tym samym czasie należy więcej uwagi poświęcać ożywieniu gospodarki”. V. Uspaskich uważa także, iż „należy zmniejszać podatki na te towary i usługi, które obecnie są zamieniane na towary importowane”. Sejm przyjął 17.03. poprawkę do ustawy o cenach, na mocy której marże handlowców za sprzedawane na wewnętrznym rynku produkty żywnościowe zostaną ograniczone do 20 proc. w handlu detalicznym, i do 15 proc. w hurtowym. Za nieprzestrzeganie tego wymogu handlowcom przewidziana jest grzywna w wysokości 5 proc. miesięcznych obrotów przedsiębiorstwa. Poprawki do ustawy dotychczas nie udawało się przyjąć, ponieważ frakcje dużych partii zazwyczaj nie rejestrowały się do udziału w głosowaniu i do głosowania nie dochodziło. Tym razem za przyjęciem poprawki głosowało 81 posłów, nikt nie głosował przeciwko i 6 posłów wstrzymało się od głosu. Prezes Litewskiego Stowarzyszenia Przedsiębiorstw Handlowych M. Busilas negatywnie ocenia tę decyzje Sejmu. „Skutków tego nikt nie potrafi przewidzieć, ani my, ani politycy” – dodał. „Zmiany w ustawie o cenach są powrotem do planowanej gospodarki regulowanej” – oświadczył dyrektor generalny „Maxima LT” G. Jasińskas. „Teraz będziemy jedynym państwem w Europie, nawet na świecie, mającym takie ograniczenia dla handlowców. Jeśli prezydent zaakceptuje te poprawki, będziemy ich przestrzegać” – powiedział G. Jasinskas.















 


Strona główna | International version | Biuletyn Informacji Publicznej | Wersja tekstowa
© 2002-2010 Ministerstwo Spraw Zagranicznych
Al. J. Ch. Szucha 23, 00-580 Warszawa tel. (+4822) 523 9000
Zaloguj się    
Ostatnia modyfikacja: 02.02.2012. CMS system zarządzania treściąagencja interaktywna: projektowanie stron WWW, cms, intranet, multimedia, aplikacje mobilne