POLITYKA, 24.11.2004
Patrzymy na wschód
W artykule „Gdy dwóch
sąsiadów udaje, że się nie zauważa" (POLITYKA 43),
kreśląc obraz niemocy polskiej dyplomacji wobec Białorusi, autorzy
podają nieprawdziwe argumenty na uzasadnienie założonej tezy.
Tymczasem strona internetowa MSZ pełna jest informacji o
stanowiskach, wypowiedziach oraz faktach w stosunkach
polsko-białoruskich. Dodatkowo linki prowadzą do materiałów
organizacji pozarządowych, gdzie znaleźć można np. informacje
o traktowaniu białoruskiej opozycji.
Sprowadzenie konkretnej
współpracy do działań służb granicznych ozacza ignorowanie
naszych starań np. o stypendia dla białoruskiej młodzieży. Całkowicie
bezzasadne jest twierdzenie o opieszałości i słabości systemu
wizowego z Białorusią. Polska wystąpiła z propozycją tzw. asymetrii
wizowej, z czego skorzystała Ukraina. Szanując decyzję strony
białoruskiej o zachowaniu zasady wzajemności obniżyliśmy opłatę za
wiry o połowę. Liczba 300 tys. wydanych wiz dla niezamożnych przecież
Białorusinów świadczy o tym, że system zadziałał, a nasze
placówki obsługują jadących do Polski na bieżąco. Kuriozalne
jest przypisywanie MSZ złej woli i utrudnianie działalności polskim
organizacjom pozarządowym (NGOs) na terytorium Białorusi. Przeciwnie,
bez zaangażowania się MSZ organizacje pozarządowe same by się na
Białoruś i Ukrainę nie wysłały. Organizując liczne spotkania oraz
same wyjazdy w tej sprawie nie aspirowaliśmy do tworzenia listy
wyjeżdżających, czym zajęła się z upoważnienia pozostałych NGOs
Fundacja Wiedzieć Jak. Nie ma mowy o 10, lecz o 52
wyjeżdżających obserwatorach, wśród których zaledwie
dwóch stanowili pracownicy MSZ. Przekręcanie faktów
sprawia wrażenie, że - nawiązując do tytułu - dwóch autorów
udaje, że prawdy nie zauważa, co tym bardziej naganne, iż jeden z
nich, Wojciech Borodzicz-Smoliński. w rekrutacji uczestniczył i
na Białoruś pojechał.
MSZ nie chce i nie będzie pozostawać poza
krytyką swoich działań, szczególnie w sprawie tak delikatnej,
jak nasze stosunki z Białorusią. Ale upraszam o elementarną
rzetelność, szczególnie w piśmie tak poważnym i opiniotwórczym
jak „Polityka”.
Aleksander Chećko,
rzecznik MSZ
Od autora:
Cieszy mnie niezmiernie odpowiedź MSZ, która w
rzeczywistości wyjaśnia niektóre nieścisłe informacje zawarte
w naszym artykule, za które przepraszam. Jednakże, jeśli
chodzi o informacje dotyczące oświadczeń MSZ w sprawie Białorusi
i białoruskiej opozycji, zgadzam się, że wystarczy włączyć komputer
i odwiedzić strony internetowe MSZ. Tylko że po wpisaniu w
wyszukiwarkę na stronach MSZ hasła "Białoruś" nie znajduje
się bogactwa informacji, co łatwo sprawdzić. To prawda, że brałem
udział w misji obserwacyjnej OBWE w Białorusi, z tym że zaczęła
się ona 13 października, a informacja o naborze została rozesłana do
instytucji pozarządowych 29 września, natomiast termin złożenia
wniosku upływał 30 września. W podobny sposób był
przeprowadzany nabór na obserwację wyborów w
Ukrainie. Liczby 53 osób wysłanych na Ukrainę nie uważam za
wielką. Przypomnę, że Fundacja EID wydelegowała około 60 osób
z Polski. Nie piszę również o tym, że MSZ nie udało się do tej
pory przekonać ani Ministerstwa Finansów, ani komisji
senackiej i sejmowej, aby fundusz na pomoc rozwojową i pomoc dla
krajów w procesie transformacji wzrósł o więcej niż 1
mln zł. Pomimo starań organizacji pozarządowych, aby fundusz
wzrósł do kilkunastu milionów złotych, obecnie
jest to zaledwie 5 mln.
Wojciech Borodicz-Smoliński
powrót