Strona główna | International version | Biuletyn Informacji Publicznej | Wersja tekstowa
Strona główna Aktualności Polemiki i sprostowania Polemika do artykułu...


Polemika do artykułu red Andrzeja Bobera "Nowy teatr w starych dekoracjach" /Rzeczpospolita 05.05.04/



Polemika do artykułu red Andrzeja Bobera "Nowy teatr w starych dekoracjach" /Rzeczpospolita 05.05.04/

Jako dyplomata z 15 letnim stażem nie mogę nie przyznać części racji red. Boberowi w wielu poruszanych kwestiach odnoszących się do funkcjonowania MSZ. W wielu - jednak dalece nie we wszystkich, a zwłaszcza gdy stawiane tezy mijają się ze stanem faktycznym.
Ma rację autor "Nowego teatru w starych dekoracjach", że w MSZ pokutuje wciąż system będący bagażem przeszłości, którego trudno się pozbyć. Wszyscy ministrowie ostatniego 15 lecia po kolei podejmowali próby zmian - efekty były skromniejsze niż zamierzenia. Sprawa skradzionych dysków ujawniła, w bolesny sposób, jak niewydolne i niedoskonałe są te mechanizmy. Zaznaczyć jednak należy, że te mechanizmy nie powstały w ostatnich miesiącach tylko nawarstwiały się przez dziesięciolecia i towarzyszyły pracy wszystkich ministrów III Rzeczpospolitej.
Prawda jest jednak też i taka, że chociażby w obszarze wspomnianego w artykule obiegu informacji niejawnych, od lat problemem są regulacje ustawowe, które de facto ubezwłasnowolniły MSZ w kwestii wprowadzania nowoczesnych i usprawniających pracę rozwiązań w obszarze tworzenia i obiegu informacji niejawnej. Pozostajemy czyimś petentem, ustawowo uzależnionym od innych instytucji. Co się zaś tyczy meritum będącej w obiegu szyfrowym informacji, to dla ilustracji stanu przywołam własne doświadczenia. Od prawie dwóch lat kierowany przeze mnie Departament systematycznie egzekwuje od Ambasadorów przestrzeganie przepisów, które regulują co i na jakich zasadach może być formułowane kanałem szyfrogramów. Wbrew temu co mówi anonimowy I sekretarz, w ciągu ostatnich 2 lat sytuacja uległa diametralnej poprawie. Przyznaję jednak, że wciąż daleko jej jednak do doskonałości. Do tego potrzebna będzie zmiana generacyjna.
To samo się tyczy sprawozdawczości i ocen pracy. W zakresie kompetencji Departamentu placówki oceniane są za faktyczne działania i wykazaną wyobraźnię w docieraniu do opinii publicznej kraju urzędowania. Podobne kryteria stosują departamenty kierunkowe. Nikt już w ocenie placówki, nie kieruje się zapisem w sprawozdaniu rocznym - ono jest tylko syntetycznym, uporządkowanym uzupełnieniem opinii, która wynika z oceny bieżącej.
Kiedy czytam zdanie cyt " w MSZ premiuje się nijakość a ślepe posłuszeństwo urasta do rangi najwyższych przymiotów" to zadaję sobie pytanie, w jakim stopniu taką tezę da się odnieść do każdej innej zhierarchizowanej instytucji. To, że tak bywa wynika bardziej z ludzkich słabości, od których nikt nie jest wolny. Gdy trafi się niemądry przełożony i podatny na presję pracownik otrzymujemy przepis na opisaną w artykule sytuację. MSZ bynajmniej nie ma na to wyłączności, znamy to z życia niejednej instytucji.
Stąd właśnie aktualnie sprawujący urząd Minister od pierwszych dni w gmachu tak silny akcent położył na przyjęcie i wdrożenie ustawy o Służbie Zagranicznej i stworzenie szansy młodej kadrze. Ustawa już działa. Jej funkcjonowanie pozwoliło na profesjonalizację służby zagranicznej. Powstały jasne kryteria, z którymi mogą się identyfikować członkowie Służby. Wszyscy
- zarówno ci, którzy swe doświadczenie zawodowe nabyli przed 1989 rokiem jak i osoby, które szeregi służby zagranicznej zasiliły w ostatnich 15 latach.
Obie te grupy podlegają jednemu kryterium - profesjonalizmowi.
Służy temu również stworzona dwa lata temu - po dwunastu latach starań - Akademia Dyplomatyczna. Postulat utworzenia polskiej instytucji tego typu pojawił się w 1990 roku, w czasie kiedy ministrem spraw zagranicznych był Krzysztof Skubiszewski. W okresie poprzedzającym powstanie Akademii polscy dyplomaci kształceni byli w niejednolity sposób, rzadko kiedy powiązany z długofalową polityką kadrową MSZ.
Był też inny problem - etaty. Przez lata, wolne etaty w MSZ były natychmiast wypełniane w oparciu o mechanizmy, delikatnie mówiąc, nieprzejrzyste.
Powołując Akademię stworzono klarowną sytuację. Każdego roku próg uczelni przekroczyć powinno do 40 słuchaczy. Akademia - pomijając jednostkowe przypadki, gdy szukane są na drodze otwartej rekrutacji osoby bardziej zaawansowane na drodze zawodowej, w tym n.p. doświadczeni prawnicy - jest jedyną drogą wejścia do służby zagranicznej. Minister Cimoszewicz jest w tych sprawach konsekwentny - aż do bólu.
W Akademii wykładają najlepsi w Polsce specjaliści z różnych dziedzin stosunków międzynarodowych i polityki zagranicznej (uczeni i praktycy). Są to również doświadczeni dyplomaci, którzy z niejednego pieca chleb jedli - "epokowo" i merytorycznie. Program obejmuje nie tylko zajęcia ściśle teoretyczne, ale także protokół dyplomatyczny, techniki negocjacji i podejmowania decyzji, korespondencję dyplomatyczną, retorykę i inne z zakresu szeroko rozumianych technik pracy dyplomatycznej. W czasie, gdy drugi rocznik zaczyna naukę, pierwszy kończy staże zagraniczne w placówkach dyplomatycznych. Niejedna z nich sygnalizuje, że chętnie zatrzymałaby słuchaczy na pełną, czteroletnią rotację - merytorycznie są oni przygotowani do pracy na placówce.
Drugi rocznik Akademii wchodzi w obieg kadrowy. Zmienia nie tylko średnią wieku, która w Ministerstwie uległa gwałtownemu obniżeniu. Zmienia przede wszystkim sposób postrzegania polityki zagranicznej, definiowana jej celów a przede wszystkim doboru środków ich osiągnięcia. Są to młodzi ludzie , nie obciążeni bagażem przeszłości, ambitni, zdecydowani, pełni pomysłów. To oni, za 5 - 10 lat, wpływać będą na kierunki polskiej polityki zagranicznej.
Kształtować nasz wizerunek zagranicą. Powoli i skutecznie młoda kadra 20 - 30-latków zmierza do decydowania o rozwiązaniach, które kształtować będą miejsce Polski na lata. Departamenty, które w najbliższym czasie zasilą, kierowane są w znacznej części przez niewiele starszych kolegów. Roczniki 61, 63, 72 uzupełniają kadrę z większym doświadczeniem. W dyplomacji bowiem kluczową kwestią jest doświadczenie i praktyka. Tylko taka służba może spełniać kryteria profesjonalizmu.
"Rozgoryczony dyplomata", który w artykule redaktora Bobera jest inspiracją do tezy o " służalczej postawie wobec hegemona, lizusostwie i koniunkturalizmie" (na marginesie - trudno uwierzyć, że ktoś stosuje jeszcze takie parabole) ma zapewne swe racje i prawo do własnej oceny sposobu w jaki został potraktowany. Swoją drogą tenże zgorzkniały dyplomata może w równym stopniu reprezentować "stare" jak i "nowe" kadry. Zgorzkniałość, podobnie jak zadowolenie pracowników w MSZ już dawno przestały rządzić się cezurą "my" i "oni". Powstaje jednak pytanie - czy w ogóle ktokolwiek "rozgoryczony" powinien być predestynowany do ferowania ocen ?
Jako urzędnik nie będę odnosił się do politycznych tez artykułu. Jako zawodowy dyplomata skwituję zawarte w nim opinie tak: jest w MSZ grupa ludzi, która definicji red. Bobera nie podlega. Są w niej starzy i młodzi.
Grupa ta nie podlega również koniunkturalnym słabościom i politycznym wirażom. Robimy swoje - dla najlepiej pojmowanego dobra Rzeczpospolitej.

Bogusław M. Majewski
Rzecznik Prasowy MSZ
Dyrektor Departamentu Systemu Informacji

powrót



Strona główna | International version | Biuletyn Informacji Publicznej | Wersja tekstowa
© 2002-2005 Ministerstwo Spraw Zagranicznych
Al. J. Ch. Szucha 23, 00-580 Warszawa tel. (+4822) 523 9000
Zaloguj się    
Ostatnia modyfikacja: 19.11.2008. CMS system zarządzania treściąagencja interaktywna: projektowanie stron WWW, cms, intranet, multimedia, aplikacje mobilne