|

|
|
Warszawa 4 kwietnia 2003 r.
|
|
Ministerstwo Spraw Zagranicznych Rzecznik Prasowy
|
|
|
|
|
|
Pan Maciej Łukasiewicz Redaktor Naczelny
Rzeczpospolita
|
Szanowny Panie Redaktorze,
Ze zdumieniem obserwowałem rozpiętość opinii mediów polskich odnoszących się do faktu późniejszego przybycia Ministra Spraw Zagranicznych do Brukseli. Radio Z od rana donosiło o "skandalu dyplomatycznym", wiadomości TV 4 o fakcie "spóźnienia się... Ministra na samolot". Niemal wszyscy wyrażali troskę nad tym jak bardzo Polsce fakt ten może zaszkodzić. Niestety, również Rzeczpospolita pozwoliła sobie na wyrażenie opinii mijającej się w faktami. Nie jest bowiem prawdą, że - jak czytamy w korespondencji red. Bieleckiego - "wybrany został najpóźniejszy rejs (...) który lądować miał kilkanaście minut przed planowanym spotkaniem...".
Minister do Brukseli udał się pierwszym dostępnym rejsem i zgodnie z rozkładem lotów w Brukseli miał lądować prawie półtorej godziny przed pierwszym zaplanowanym spotkaniem. Z lotniska do kwatery głównej NATO jedzie się 10 minut. Wylot wieczorem dnia poprzedniego nie wchodził w rachubę z uwagi na obowiązki Ministra w Warszawie. W całej tej sprawie najistotniejsze jest to, że wszystkie istotne elementy, które miały być przedmiotem rozmów z Sekretarzem Stanu USA zostały poruszone - tak w czasie krótkiej rozmowy przed obiadem jak w czasie całodniowych dyskusji w gronie 19tki.
Bogusław M. Majewski