Warszawa 30 września 2003 r.
Gazeta Wyborcza
Dodatek "Telewizyjny"
Tnij, bacz jednak miarę.....
Polemika z Kazikiem Staszewskim skazana jest z góry na niepowodzenie. Już
sam fakt próby zachowania powagi w polemice z tekstem "Polskie placuffki" (Gazeta
Telewizyjna 26.09.03) spotka się zapewne z jego strony z zarzutem - " ja tu
kręcę kogiel mogiel a Ci urzędnicy nawet poczucia humoru nie mają...". Może
i machnięcie ręką byłoby wystarczające, gdyby nie fakt, że tekst ukazał się
na łamach Gazety Wyborczej, dziennika czytanego i szanowanego.
Tak więc : prawdą jest, że do polskich urzędów nie zawsze można się dodzwonić,
ba nie tylko urzędów. Wysyłając ten tekst do gazety bezowocnie próbowałem dodzwonić
się do redakcji. Za każdym razem, po minutowym oczekiwaniu na podniesienie
słuchawki, następowało rozłączenie linii. Jak się później wyjaśniło problem
w tym, że na linii "wisiało" kilkudziesięciu petentów w oczekiwaniu na swoją
kolejkę. Tak bywa, niestety - nie tylko w urzędach. Stąd na naszych stronach
internetowych podajemy dodatkowe telefony dyżurne konsulatów, w sprawach nagłych.
Co do Lyonu i opisanej przykrej przygody na lotnisku. W Lyonie nie ma w ogóle
przedstawiciela LOT-u, który to w opisie Pana Staszewskiego "robił co mógł..."
. Był natomiast na miejscu Konsul Generalny (którego nie mógł Pan Kazik złapać
telefonicznie w urzędzie) i to on dwoił się i troił, żeby wspomóc rodaków w
potrzebie - w sumie wyszło trochę Staszewskiemu jak w dowcipie o Radiu Jerewań.
Co się zaś tyczy Instytutów - nie mogę polemizować z odczuciami autora nie
wykluczam bowiem, że trafił na zły dzień odźwiernego w tym lub innym Instytucie.
Wiem natomiast jak merytorycznie działają wspomniane instytucje. Z całym szacunkiem
do "młodych chłopaków z Greenpointu lub Jackowa" prawdopodobieństwo, że któryś
z nich byłby w stanie w czasie jednego, bieżącego sezonu pochwalić się:
prezentacjami w Lincoln Center, Carnegie Hall, Museum of Modern Art, Los Angeles
County Museum of Art, Getty Center (Los Angeles), La Mama, Guthrie Theatre
(Minneapolis), Merkin Hall, Sculpture Center, Knitting Factory, Poetry Society
of America, Skirball Center, Philadelphia Fringe Festival, Cleveland Cinematheque,
Ontario Cinematheque (Kanada), The Kitchen, New York Public Library, Performing
Arts Chicago, Anthology Film Archive, Makor, Center for Jewish History - i
to wszystko w ciągu jednego sezonu;
entuzjastycznymi recenzjami w głównych czasopismach: New York Times, Los Angeles
Times, Chicago Tribune, Village Voice, Star Tribune, New Yorker, Time Out,
itd.
Stroną internetową o polskiej kulturze cieszącą się (średnio) stu tysiącami
odwiedzin miesięcznie;
Stałą współpracą z uniwersytetami: Yale (powołaliśmy program rocznych stypendiów),
Berkeley, Arizona State, UCLA, Swarthmore College, New School, New York University
Jakimkolwiek grantem z Trust for Mutual Understanding itd., itp.
jest równe momentowi dipolowemu wodoru w stanie spoczynku (dla ułatwienia:
wynosi on "zero").
Program "polskiego sezonu kulturalnego" we Francji, który wkrótce ma się rozpocząć,
broni się sam - polecam uwadze. Na uwagę zasługuje również fakt, że za każdego
publicznego dolara programowych pieniędzy Instytut w Nowym Jorku (wspomniany
Duesseldorf ma podobne osiągnięcia) zbiera od 30 do 40 dolarów na miejscu,
w postaci grantów, aportów, donacji. To się zwyczajnie opłaca.
Co do jednego Kazik Staszewski ma rację - nie sposób wyeliminować z życia
dyplomacji kurierów dyplomatycznych. Widać nie wszystko poddaje się jeszcze
magii internetu i satelitów. A tak w ogóle to w dobie postępującej automatyzacji
po co w ogóle nam dyplomacja - wyślijmy w świat Kazika Staszewskiego z gitarą.
W końcu nic tak nie łagodzi obyczajów jak dobra muzyka......
Z poważaniem,
Bogusław M. Majewski
powrót