Strona główna | International version | Biuletyn Informacji Publicznej | Wersja tekstowa
Archiwum Dyskusja dotycząca... 3 października 2003-...


3 października 2003- Tekst Ministra SZ RP Włodzimierza Cimoszewicza przesłany do redakcji „La Stampa”



3 października 2003- Tekst Ministra SZ RP Włodzimierza Cimoszewicza
przesłany do redakcji „La Stampa"

Po pięćdziesięciu latach istnienia Unia Europejska przechodzi radykalne zmiany, które przesądzą o sukcesie procesu integracji europejskiej w następnych dziesięcioleciach. Najważniejszym krokiem, na który zdecydowała się Unia w ostatnim czasie i który można z powodzeniem określić mianem historycznego jest proces rozszerzenia. W maju 2004 roku Unia przekroczy Rubikon znosząc ostatecznie dawną żelazną kurtynę. Kilkanaście lat temu mało kto wierzył, iż zjednoczenie całej Europy może mieć miejsce. Nawet po rozpoczęciu negocjacji akcesyjnych perspektywa rozszerzenia jawiła się jako stosunkowo odległa. Uważano, że nawet jeśli się wydarzy, będzie ograniczona do symbolicznej grupy krajów.
Rozszerzenie Unii Europejskiej oznacza nie tylko powiększenie potencjału demograficznego i gospodarczego Europy, lecz również stabilizację polityczną na Starym Kontynencie. Ta stabilizacja tworzy główną siłę przyciągania, decyduje o atrakcyjności Unii dla krajów, które pozostają na jej obrzeżach.
Członkostwo w Unii nie jest ani dla Polski, ani - jak przypuszczam - dla innych państw Europy celem samym w sobie. Ma służyć modernizacji kraju, stabilizacji politycznej, ugruntowaniu wolności demokratycznych i państwa prawa. Uważamy jednak, iż można i należy to czynić na gruncie dobrowolnego związku państw członkowskich tworzących właśnie taki unikatowy twór, jakim jest Unia Europejska.
W celu usprawnienia funkcjonowania poszerzonej Unii Europejskiej państwa członkowskie zdecydowały się na rozpoczęcie prac nad tzw. Traktatem Konstytucyjnym. Przygotowanie projektu Traktatu powierzono Konwentowi Europejskiemu, którego prace przyniosły rezultaty, o których nie można było realistycznie myśleć jeszcze kilkanaście miesięcy temu. Teraz na jesieni br. Konferencja Międzyrządowa omówi i zapewne przyjmie Traktat Konstytucyjny, prawdopodobnie wnosząc do niego ograniczoną ilość zmian.
Polska ma konstruktywny stosunek do zbliżającej się Konferencji Międzyrządowej. Nie chce, aby się ona przerodziła w ponowne negocjacje wszystkich o wszystkim. Uważamy, że istotne jest ograniczenie listy rozbieżności jedynie do kwestii niezbędnych.
Tym niemniej każdy kraj definiuje jeden lub kilka zagadnień istotnych z punktu widzenia jego interesów narodowych oraz własnego rozumienia tego, co lepiej służy Wspólnocie. Dla niektórych są to kwestie związane z polityką podatkową, dla innych z kulturą, migracją, budżetem itp. Praktycznie każdy kraj na końcowym etapie prac Konwentu zgłaszał pewne postulaty narodowe, z których część została uwzględniona a część przechodzi dalej na forum Konferencji Międzyrządowej. Mimo to nikt nie może być z marszu posądzony o brak ducha europejskiego czy solidarności. Państwa członkowskie mają to do siebie, iż starają się wykazać pewne poczucie zrozumienia dla specyficznej sytuacji swoich partnerów. Jest to wartością samą w sobie, ponieważ chroni przed niebezpieczną alienacją krajów, których waga w UE jest relatywnie mniejsza, ale których postulaty muszą być brane pod uwagę.
Dla Polski zasadniczym elementem pozostaje utrzymanie systemu głosów ważonych w postaci zapisanej w Traktacie z Nicei oraz potwierdzonej w Traktacie Akcesyjnym. Stał się on w kampanii przedreferendalnej jednym z ważkich argumentów na rzecz członkostwa Polski w UE. Nie łatwo byłoby wytłumaczyć społeczeństwu w Polsce, że teraz zgadzamy się na rezygnację z tych głosów, mimo że system ten nie wszedł jeszcze w życie. Najczęściej przytaczanym argumentem na rzecz nowego systemu ma być jego prostota. Nie jest to jednak argument przekonywujący. Kto z nas pamięta precyzyjnie jakim potencjałem ludnościowym dysponują poszczególne państwa Unii? Czy łatwiej sumować te liczby, czy też głosy, którymi dysponujemy? Tak czy inaczej naszą ambicją powinna być nie tyle prostota rozwiązań, co funkcjonalność i skuteczność podejmowania decyzji. W Unii Europejskiej, gdzie nieraz wypracowywane są delikatne kompromisy, musimy akceptować pewien stopień złożoności.
Nie zapominajmy też, iż w Unii Europejskiej mamy instytucję przedstawicielską - Parlament Europejski, w której reprezentacja oparta jest na wskaźnikach demograficznych, skorygowanych o zasadę degresywnej proporcjonalności. Rola Parlamentu po wejściu w życie nowego Traktatu Konstytucyjnego znacząco się zwiększy. Zyska on pokaźny wpływ na proces legislacyjny w wyniku upowszechnienia procedury współdecydowania, określanej w nowym Traktacie mianem zwykłej procedury legislacyjnej oraz będzie w większym stopniu decydował o kształcie budżetu unijnego.
Rada Ministrów Unii Europejskiej ewoluuje natomiast stopniowo w kierunku drugiej izby w klasycznym systemie parlamentu dwuizbowego. Sytuacja ta jest specyficzna, ponieważ Rada pełniła do tej pory zasadniczą funkcję legislacyjną i tylko stopniowo zwiększane były uprawnienia Parlamentu Europejskiego. Dlatego konieczne było znalezienie wariantu pośredniego między reprezentacją demograficzną a zasadą jeden kraj jeden głos.
Pojawiają się opinie, iż system podwójnej większości usprawni proces decyzyjny w Unii Europejskiej. Niewątpliwie oznacza on zwiększenie prawdopodobieństwa przyjmowania decyzji w Radzie. Powinniśmy jednak przeanalizować praktyczne polityczne konsekwencje takiego kroku. W obecnym systemie przy piętnastu państwach członkowskich, a potem przy dwudziestu siedmiu uzyskanie większości kwalifikowanej będzie wymagało rozmów, konsultacji, uwzględnienia interesów prawie wszystkich państw członkowskich. Natomiast w przypadku podwójnej większości wystarczy, że kraje silne pod względem demograficznym zgromadzą połowę państw członkowskich i będą w zasadzie w stanie przeforsować własne idee. Sytuacja ta może mieć niekorzystny wpływ na spójność europejską i poczucie tożsamości z Unią obywateli państw, które często będą przegrywały głosowania w Radzie.
Reasumując, chciałbym zaapelować o ostrożność w forsowaniu atrakcyjnych na pierwszy rzut oka idei. Proces integracji europejskiej jest na tyle złożony, iż drogi na skróty mogą nie zaprowadzić nas tam, gdzie chcemy. Czasami zmiana nie jest najlepszym możliwym rozwiązaniem.

powrót



Strona główna | International version | Biuletyn Informacji Publicznej | Wersja tekstowa
© 2002-2005 Ministerstwo Spraw Zagranicznych
Al. J. Ch. Szucha 23, 00-580 Warszawa tel. (+4822) 523 9000
Zaloguj się    
Ostatnia modyfikacja: 19.03.2010. CMS system zarządzania treściąagencja interaktywna: projektowanie stron WWW, cms, intranet, multimedia, aplikacje mobilne